Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Sakrament małżeństwa - SAKRAMENT MAŁŻEŃSTWA

Anonymous - 2010-06-12, 21:14

Przeżywać małżeństwo jako liturgię dnia codziennego
ks. dr hab. Andrzej Bohdanowicz

Małżeństwo sakramentem dnia codziennego

Z jednej strony musimy stwierdzić, iż wizja małżeństwa jaką niesie Kościół jest najlepszą nowiną dla współczesnych ludzi, nawet jeśli oni sami często od niej uciekają, z drugiej jednak strony, należy zauważyć, iż ta wspaniała nowina jest przez sam Kościół tak skrzętnie ukrywana albo ukazywana jako obszar pełen zagrożeń i nieszczęść . Zechciejmy zatem spojrzeć na małżeństwo najpierw od pozytywnej strony, dostrzegając jego głębię, piękno, ale także trudności na jakie napotykają małżonowie w życiu codzienny. Małżeństwo jest bowiem sakramentem dnia codziennego, który spełnia się nie tylko podczas uroczystych zaślubin przed ołtarzem, lecz trwa także każdego dnia. Jego wyrazem jest wierność i wzajemna miłość małżonków.
Zobaczmy najpierw, w jaki sposób uroczystość sakramentalnych zaślubin zawiera elementy świadczące, iż sakrament małżeństwa posiada odniesienie do małżeńskiej codzienności. W dalszej części artykułu, nie lekceważąc i dostrzegając, trudności dnia codziennego, spróbujemy pokazać, w jaki sposób małżonkowie mogą przeżywać swoje wspólne życie jako liturgię, czyli "miejsce" spotkania z Bogiem.

reszta tu:
tekst + audycja
http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=21813

Anonymous - 2010-06-15, 14:55

Świętość i sakramentalność małżeństwa
1. Świętość małżeństwa

Bardzo trudno przychodzi współczesnemu człowiekowi myśleć o małżeństwie jako o rzeczywistości świętej czy o drodze do świętości. A jednak, każde prawdziwe małżeństwo[1], nawet zawarte przez pogan, jest w jakiś sposób święte. Mówi o tym papież Leon XIII w encyklice zaczynającej się od słów Arcanum divinae sapientiae. Etnograf Bronisław Malinowski, w swojej pracy pt. Magia, nauka, religia zauważa, że u wszystkich ludów małżeństwo, obok narodzin człowieka i jego śmierci, należy do takich szczególnych momentów życia, które mając jakiś wymiar społeczny, są otoczone obrzędami o charakterze religijnym. Zatem sakralność małżeństwa jest dostępna doświadczeniu wielu ludzi. Nie dzieje się tak może, przynajmniej obecnie, w naszej cywilizacji atlantyckiej, jak ją niektórzy nazywają, a to dlatego, że niemało ludzi tej cywilizacji pozwoliło się sprowadzić do jednego tylko wymiaru, który w języku religijnym nazywamy wymiarem doczesności. Myśliciele mówią o wymiarze horyzontalnym. W tej cywilizacji człowiek tak łatwo daje się spłaszczyć, nie rozwija swojego życia duchowego, poprzestaje na wrażeniach, wyrzeka się wolności. Sądząc z stale rosnącej ilości rozwodów, zdarza się - i chyba nierzadko - że nawet małżeństwo nie jest wynikiem jakiegoś świadomego wyboru, wiążącego na całe życie. Człowiek współczesny dał się zamknąć w pułapce konwencji, w pułapce szarego życia. I dlatego trudno temu człowiekowi pojąć, że to szare życie jest też, czy może być, miejscem spotkania z Bogiem.
Tymczasem nasza religia, religia objawiająca nam, że Syn Boży stał się człowiekiem, pokazuje nam, jak bardzo blisko jest Bóg każdego z nas, nawet w bardzo szarej, zwyczajnej codzienności życia. Tak, jak był bardzo blisko człowieka w stajence betlejemskiej, jak był bardzo blisko człowieka przy studni w Samarii, jak był bardzo blisko człowieka wtedy, kiedy skazany na śmierć niósł swój krzyż podobnie do współskazanych z Nim towarzyszy. Trudno jednak nam, chrześcijanom, pomijać temat świętości. Skoro zaś trudno jest człowiekowi dzisiejszemu mówić o świętości życia w ogóle, a zwłaszcza o świętości małżeństwa, zacznijmy po prostu do analizy tego, czym jest świętość. Jest bowiem przedmiotem naszej wiary to, że małżeństwo jest jedno, święte i nierozerwalne.

[...]

1.3 Pierwsze źródło świętości małżeństwa - ustanowienie przez Boga
Świętość jest określeniem zrozumiałym w porządku wiary. Odnosząc małżeństwo do porządku wiary można wymienić trzy aspekty, czy trojakie źródło świętości małżeństwa. Przede wszystkim jest przedmiotem naszej wiary, że małżeństwo zostało ustanowione przez Boga. W encyklice Pawła VI Humanae vitae czytamy: Małżeństwo nie jest wynikiem jakiegoś przypadku lub owocem ewolucji ślepych sił przyrody. Bóg Stwórca ustanowił je mądrze i opatrznościowo w tym celu, aby urzeczywistniać w ludziach swój plan miłości (nr 8). Przytaczając naukę Soboru Watykańskiego II Katechizm Kościoła Katolickiego mówi: Głęboka wspólnota życia i miłości małżeńskiej ustanowiona przez Boga i unormowana Jego prawami zawiązuje się przez przymierze małżeńskie... Sam bowiem Bóg jest twórcą małżeństwa[3]... Małżeństwo nie jest instytucją czysto ludzką, chociaż w ciągu wieków mogło ulegać różnym zmianom w różnych kulturach. Ustanowienie przez Boga jest więc pierwszym źródłem świętości małżeństwa.[4] Właśnie dlatego w rzeczywistości doczesnej małżeństwo jest nierozerwalne. Trwa jednak tylko dopóty, dopóki oboje małżonkowie żyją. Gdy jedno z nich odejdzie do wieczności, druga osoba, która pozostaje w tej doczesności, może połączyć się z kimś innym prawdziwym, trwałym w doczesności węzłem małżeńskim. Wydaje się, że fakt, iż małżeństwo jest rzeczywistością doczesną i tylko dla doczesności przeznaczoną tzn. ustanowioną przez Pana Boga tylko dla tego czasu, przemawia za tym, że ustanowienie małżeństwa uważać trzeba za rzeczywistość odrębną od aktu stworzenia człowieka i nie związaną z konstytucją osoby ludzkiej.

1.4 Drugie źródło świętości małżeństwa - uczestnictwo w prawach Boga
Drugim źródłem świętości małżeństwa jest tajemnica człowieka, który małżeństwo zawiera. Człowiek jest naprawdę wielką tajemnicą. O małżeństwie mówi św. Paweł: Tajemnica to jest wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła (Ef 5,32). Rozmawiając z ludźmi żyjącymi w małżeństwie stwierdzamy, że mają oni świadomość przynależenia do siebie wzajemnie. Mąż mówi o żonie moja żona, żona mówi o mężu mój mąż. Bolałoby małżonków, gdyby ktoś spoza małżeństwa popsuł wzajemny układ czy rościłby sobie prawo do któregoś z nich.[5] Wtedy bowiem pojawi się jakieś wewnętrzne rozbicie, rozdarcie wspólnoty małżeńskiej. Ktoś trzeci wszedł w tę wspólnotę, która z istoty rzeczy nie dopuszcza nikogo trzeciego. Jej cechą jest jakaś wyłączność.

Powstaje zatem pytanie: Skąd się bierze ta świadomość współprzynależenia do siebie? Jaką drogą może człowiek wejść w stosunek przynależności do drugiego człowieka? Czy człowiek może dać drugiemu człowiekowi prawa do siebie? Jeśli tak, to na jakiej podstawie? Bo przecież stwierdzenia: mój mąż, moja żona, świadczą o pewnych uprawnieniach męża do osoby żony i odwrotnie. Sobór Watykański II mówi, że małżeństwo powstaje w wyniku wzajemnego daru i przyjęcia go. Skąd jednak płynie prawo do złożenia daru z siebie samego? Człowiek nie ma takiego władztwa nad sobą, żeby mógł się komuś oddać. Jeżeli nie może sobie dać uciąć ręki, to jak może oddać komuś siebie samego? Osoba ludzka nie ma takiego władztwa nad sobą. Człowiek jest taką istotą, której przysługuje godność wyrażająca się między innymi tym, że przysługują jej prawa określane mianem niezbywalnych, to znaczy takich, których ani nie godzi się człowieka pozbawiać, ani on sam nie może się ich wyzbyć. Mówimy w filozofii chrześcijańskiej o nieodstępności osoby. Nieodstępność osoby ludzkiej sprawia, że człowiek nie może dać nikomu praw do siebie, nie jest w mocy nikomu się oddać. Nikt nie może rościć sobie prawa do osoby[6].

Otóż stwierdzenie, że to sam Stwórca ustanowił małżeństwo, oznacza, że on sam dopuszcza w ten sposób mężczyznę i kobietę do uczestniczenia w swoim prawie do osób ludzkich i jednocześnie do uczestniczenia w Jego najwyższym prawie do zapoczątkowania ludzkiego życia.

Warto może przy tej okazji zwrócić uwagę na to, że o ile Najwyższy, i tylko On, ma jako Stwórca prawo do człowieka, to z drugiej strony jako Ojciec udzieliwszy nam swego Ducha daje nam w swoim Synu prawo do Siebie. Psalmista wyznaje: Należę do Ciebie (Ps 119,94 - w tłumaczeniu łacińskim: Twoim ja jestem...) A Bóg przez całe wieki oświadcza: Ja jestem Pan Bóg twój (Pwt 5,8 i w.in.). Jakże wymowne jest słowo oblubienicy w Pieśni nad pieśniami, która mówi: Mój miły jest mój, a ja jestem Jego... (2,16). Pan Bóg daje nam więc prawo do siebie, On jest naprawdę naszym Bogiem, Bogiem dla nas, Bogiem z nami.

W tym świetle tajemnica małżeństwa ujawnia całą swoją głębię. Przynależenie osób do siebie - tylko w małżeństwie możliwe - jest obrazem wzajemnego przynależenia Boga i człowieka. Dotykamy tajemnicy świętości małżeństwa ze względu na świętość osoby. Mianowicie, rzeczywiście Pan Bóg ustanowił małżeństwo, tzn. dopuścił człowieka do praw, które przysługują tylko Jemu. Pan Jezus mówi: Co Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela (Mt 19,6). Toteż jeśli mężczyzna i kobieta oświadczają sobie: Ja biorę sobie ciebie za żonę czy ...za męża, może to mieć skutek, jaki ma, tylko dlatego, że Pan Bóg ustanowił ów porządek, że skoro te dwie osoby podejmują taką decyzję, takie postanowienie, to Najwyższy dopuszcza ich do uczestniczenia w swoim władztwie nad nimi. Na tej podstawie mąż uzyskuje prawa do żony, żona uzyskuje prawa do męża. To Bóg ich złączył. Małżonkowie są złączeni w Panu. Można by traktować małżeństwo jako uproszenie Pana Boga, żeby zawierający je mogli się ze sobą połączyć w Bogu. Jest jakieś świętokradztwo w tym, że ludzie żyjący w małżeństwie uzurpują sobie prawo do tego, by decydować o jakichś faktach w życiu małżeńskim, do których nie mają prawa. Nie mają między innymi prawa decydowania o porządku moralnym.

1.5 Trzecie źródło świętości małżeństwa - zadania
I wreszcie trzecia rzeczywistość świętości małżeństwa to świętość zadań.

Pierwsze zadanie, które stoi przed małżonkami, płynie z charakteru ich wzajemnej więzi. Mąż i żona są wspólnotą osób: głęboką wspólnotą życia i miłości[7]. Małżeństwo jest jednością. Ta jedność jest czymś, co się sprzeciwia rozkładowi, jaki wprowadza w świat szatan. Szatan rozbija wszelką jedność. Był zabójcą od początku (J 8,44). Nienawidzi jedności, dlatego też nienawidzi małżeństwa. Małżonkowie tworzą tę jedność pomimo wszystkich trudności, jakie się mogą pojawiać w ich życiu. Co więcej, fundamentem tej jedności jest ślubowana przez nich wzajemnie miłość. Przedziwna rzeczywistość miłości, która powstała z Bożego źródła miłości... i włącza się w miłość Bożą[8]. Oto stoi przed małżonkami takie zadanie: miłość Boża rozlana jest w ich sercach przez Ducha Świętego, który został im dany (p. Rz 5,5). Pan Jezus daje przykazanie miłości, nowe przykazanie, aby się wzajemnie miłowali, jak On sam ich umiłował (p. J 13,34 i 15,12). Miłość męża do żny i żony do męża nie może być na miarę ich własnych wyobrażeń. Zarówno mąż, jak i żona powinni zapytać Pana Boga: Duchu Święty, jak ty chcesz, bym kochał żonę, bym kochała męża? Jest to zupełnie inna perspektywa miłości, bardzo jednak prawdziwa, bo takie jest doświadczenie kochających się małżeństw. Rozumieją się one bez słów, jest w nich jakaś troska np. o to, żeby współmałżonek się nie niepokoił: Muszę zadzwonić do domu, żeby się żona nie niepokoiła - słyszymy nieraz. Jest w kochających się małżeństwach jakieś stałe myślenie o sobie wzajemnie, jakaś stała przy sobie obecność.

W tej perspektywie trzeba dopiero widzieć rzeczywistość płci i życia płciowego. Na ile ta rzeczywistość cielesna, jaką jest rzeczywistość płci, powinna stać się rzeczywistością duchową, wychodzić poza porządek doczesny?

Płciowość jest nieodłącznie powiązana ze zdolnością przekazywania życia. Jak bardzo potrzebną jest rzeczą, żeby człowiek zrozumiał związek tajemnicy początku ludzkiego życia z tajemnicą tego, co małżonków łączy i uszanował tajemnicę tego początku. Przecież do tego życia, z tym życiem, które rodzice przekazują dziecku, sam Bóg stwarza nieśmiertelną duszę. Czwarte przykazanie: Czcij ojca swego i matkę swoją jest postawione zaraz po trzech pierwszych przykazaniach, których treścią jest cześć dla Boga. Zadanie przekazywania życia jest więc też źródłem świętości małżeństwa, łączy bowiem małżonków w szczególny sposób z Bogiem-Stwórcą. Niedolą dzisiejszego człowieka jest niedostatek, jeśli nie zanik, uszanowania dla tajemnicy płciowości, a tym samym dla tajemnicy życia, dla człowieka i w ostateczności dla Pana Boga. Wyrazem takiego braku szacunku jest nie tylko uzurpowanie sobie prawa do pozbawienia kogoś życia, ale przecież również laboratoryjne zapoczątkowywanie ludzkiego życia, czy podejmowane eksperymenty na ludziach w pierwszym stadium ich rozwoju. Trudno przewidzieć, co będzie następstwem takiego stosunku do życia i do człowieka. Istnieje powiedzenie, że Pan Bóg przebacza zawsze, człowiek czasami, ale natura nigdy. Toteż nie można się dziwić, że tak wielu ludzi żyje bez poczucia sensu życia, w jakiejś filozofii rozpaczy.

Jest jeszcze jedno zadanie, które stoi przed małżeństwem, a które jest także świętym zadaniem. Chodzi o dzieło wychowania dziecka. Rodzice są dla dzieci pierwszymi zwias-tunami, pierwszymi świadkami wiary[9]. Nasza religia jest religią obietnicy. To przez rodziców dziecko staje się dziedzicem obietnicy życia wiecznego. Nie ma innej religii na świecie, która dawałaby człowiekowi obietnicę życia wiecznego. Rodzice przekazują dzieciom życie nie tylko dlatego, żeby żyły, ale dlatego, żeby zostały zbawione. Na tę drogę do zbawienia prowadzi wychowanie. [...]

Karol Meissner osb
cały materiał tu:
http://arkapana.republika.pl/meiss4.html

Anonymous - 2010-07-22, 14:53

Rozwód jest zły

http://kswojciech.blog.on...2,ID409064158,n

Anonymous - 2010-07-28, 17:04

Czy wolno zgodzić się na rozwód?
dr Mieczysław Guzewicz - biblista

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=22378

Anonymous - 2010-08-09, 10:07

Warto przeczytać:

http://www.katolik.pl/ind...rtykuly&id=2485

[ Dodano: 2010-08-13, 13:26 ]
Dwoje jednym

„I staną się dwoje jednym ciałem”. Jedność między mężczyzną i kobietą została zniszczona przez upadek pierwszych rodziców. Jaką jest głębia, piękno, autentyczność relacji człowieka z Bogiem, taką będzie relacja mężczyzny z kobietą. W jaki sposób komunikujemy się z Bogiem, taką jakość, a zarazem takie znamię jedności i bliskości posiada nasze odniesienie do człowieka. Stać się jednym można przez wzajemne zaufanie, bliskość, obecność.

Kobieta powraca do mężczyzny, a mężczyzna do kobiety, jak do utraconego raju. Wydaje się, że Adam nie był blisko Ewy tak, aby relacja między nimi była jej mocą. Ale też wydaje się, że wina jest nie tylko po stronie Adama. Także Ewa nie była wystarczająco blisko Adama, aby mogła oprzeć się pokusie. Gdyby była blisko, nie decydowałaby sama. Błąd Ewy polegał na tym, że nie rozmawia z Adamem o tym, co się dzieje, nie zaprasza męża do dialogu. Ewa niejako pozwala, by Adam był bierny, ponieważ nie wprowadza go w swoje doświadczenie.

Mężczyzna musi być poprowadzony przez kobietę do jej wnętrza, serca, myśli, by mógł być dla niej oparciem i mocą. Ewa nie umiała jeszcze wprowadzić mężczyzny w swoje wnętrze, potrzeby. Była osamotniona, jeszcze nie czuła JEDNI z Adamem, dlatego Zły miał do niej dostęp. Kobieta przede wszystkim spragniona jest relacji. Zły to wykorzystał, wchodząc w jej potrzebę – dialogu, rozmowy, zainteresowania. To powinien dać jej Adam, ale widocznie Ewa była jeszcze zbyt daleko wewnętrznie od niego, nie zaprosiła go do dialogu. To kobieta powinna być tą, która zaprasza do dialogu. Brak jedności między mężczyzną i kobietą prowadzi do uległości pokusie. Obydwoje są słabi. Wszedł między nich ten, który niszczy jedność. Życie w jedności jest walką ze Złym duchem, przeciwstawianiem się jemu.

Jakie są objawy wskazujące na brak jedności? Bierna i milcząca postawa Adama w sytuacji, kiedy Ewa zmaga się z wężem. A z drugiej strony – Ewa nie mówi Adamowi o walce, jaką toczy z wężem, nie mówi Adamowi o dialogu, który prowadzi. Błędem Adama jest może to, że pozwala Ewie na osamotnienie, pozwala Ewie na oddalenie się, na dystans uczuciowy - i w tym sensie nie walczy o nią. Mąż nie powinien pozwolić żonie się oddalać. Powinnością męża jest troszczyć się o kobietę, opiekować się nią. Adam jeszcze tego nie potrafi, jeszcze nie daje Ewie takiego poczucia bezpieczeństwa, by ona mogła całkowicie się przed nim otworzyć i nie dopuścić do dialogu ze Złym. Mąż z nią nie rozmawia, nie walczy o nią, wyraża cichą zgodę na jej relację ze Złym.

Jedność między kobietą i mężczyzną umożliwia odrzucenie każdej propozycji Złego. Tym, co niszczy jedność, to bierna postawa mężczyzny, ale też zamykanie się Ewy. Gdyby wprowadzała Adama w swoje wnętrze, wąż nie miałby do niej dostępu, bo mówiąc mężczyźnie o pokusie, jakiej doświadcza, jednocześnie uwalniałaby się od niej. Rolą Adama jest nie dopuścić do tego, by kobieta czuła się samotna, czyli podatna na inne, złe wpływy. Ewa powinna otworzyć się przed swoim mężczyzna, mówić mu o tym, czego doświadcza, a Adam powinien z nią rozmawiać o tym, być dla niej wsparciem, dawać jej opiekę, troskę i czułość. Wówczas, kiedy on przestaje się interesować kobietą, nie jest dla niej oparciem, wchodzi ona w samotność połączoną z bólem serca. Ona potrzebuje pocieszenia. W osamotnieniu pojawia się myśl, pragnienie przyjęcia pocieszenia w innej relacji. Mężczyzna nie ryzykuje dla kobiety, nie walczy o nią, nie interesuje się tym, z czym ona prowadzi walkę, nie wpatruje się w jej serce. Jest zajęty samym sobą.

Kobieta nie mogąc polegać na mężczyźnie usiłuje wystarczać samej sobie. Jest jednak głodna związku. Nie potrafi żyć bez pięknej relacji, bez mężczyzny. Z czasem rezygnuje z decydowania o sobie, odczuwając narastające niezaspokojenie i tęsknotę. Zły duch usiłuje zagospodarować ludzkie nienasycenie, marzenia, myśli owiane pragnieniem szczęścia.

„Dwoje jednym ciałem”. To powrót do utraconego raju, do jedności, w której obowiązuje najgłębsza relacja mężczyzny z Bogiem i kobietą, oraz – kobiety z Bogiem i mężczyzną. Gwarantem ich jedności jest Bóg przez to, że czerpią oni z Jego czułości, przebaczania, rozumienia, zaufania i wrażliwości serca.


http://pierzchalski.eccle...age=00&id=00-03

Anonymous - 2010-08-25, 14:09

Wierność Bogu i małżonkowi
Andrzej Szczepaniak Wspólnota Trudnych Małżeństw SYCHAR (2010-08-24)

http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=22679

Anonymous - 2010-08-26, 21:52

„Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że cię nie opuszczę aż do śmierci” – kłamstwo czy gwarancja szczęścia?

Przysięga małżeńska czym jest w XXI wieku, kiedy człowiek wszystko unowocześnia. Często młodzi pragnąc zaimponować zaproszonym gościom, zmieniają treść. Ale czy to jak bardzo oryginalne będzie owe przyrzeczenie jest tak ważne? Według mnie nie liczy się treść ale sposób w jaki słowa wypływają z dwojga ludzi, gdyż odzwierciedlają istniejące pomiędzy nimi uczucie. Tylko, czy owe istnieje? Myślę, że niektóre pary nie powinny znaleźć się przed ołtarzem, przed Bogiem i ślubować sobie czegoś w co nie wierzą, czego nie czują. Bo jak wierzyć w ich uczucia skoro podczas wypowiadania tych najważniejszych w związku słów, nie potrafią stanąć twarzami do siebie, spojrzeć głęboko w oczy. Tekst przysięgi małżeńskiej jest jedną z najważniejszych obietnic w życiu człowieka. Bez względu na to, czy składana jest ona w Kościele czy w Urzędzie Stanu Cywilnego.
„Ja ...(imię Pana Młodego) biorę Ciebie...(imię Panny Młodej) za żonę i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.” Cóż w obecnych czasach tak naprawdę znaczy przysięga małżeńska? Z praktyki wiadomo, że niewielki procent małżeństw zastanawia się nad tym. W tak szczególnym dniu, który miał być początkiem kroczenia po wspólnej drodze, dążenia do pełni zjednoczenia dwóch światów, wzajemnym umacnianiem się oraz pokonywaniem trudności, dla sporej części staje się początkiem końca, końca wspólnych marzeń, wspólnych problemów, ale i wspólnych nadziei ... Dlaczego? Czy to los paskudnie sobie zadrwił, czy też sami przeoczyli coś, o czym powinni byli pomyśleć zanim decyzja zapadła ostatecznie ? Czy zresztą rzeczywiście świadomi byli zakresu praw i obowiązków, które dobrowolnie w chwili ślubu na siebie przyjęli ? Czy faktycznie uzmysłowili sobie, iż tekst przysięgi małżeńskiej nie jest jedynie ozdobnym elementem ceremonii, lecz jak najbardziej rzeczywistym, dosłownym i zobowiązującym przyrzeczeniem? Dla części ludzi, którzy się decydują wstąpić w związek małżeński są to puste słowa, jak widać po liczbie rozwodów. Myślę, że sednem jest przygotowane się w odpowiedni sposób do tej tak ważnej w przyszłym życiu małżeńskim przysięgi. Ale nie polega to na wyborze sukni ślubnej, liście gości, prezentów, czy miejsca, w którym odbędzie się ceremonia, ale uzmysłowieniu sobie, czy to ta właściwa osoba, czy to z nią chcemy przetrwać te wszystkie trudne dni, dni które niejednokrotnie wystawiają na próbę uczucie. By przygotować się do małżeństwa nie wystarczy także chodzić na kur przed małżeński, to jest tylko pewnym dopełnieniem. Przygotowanie polega przede wszystkim poznaniu się na wzajemnym zrozumieniu się, czego się chce, czego druga osoba oczekuje, a również ważne jest poczucie bezpieczeństwa, ta wiedza, że jest się kochanym. Trzeba umieć pokazać swą miłość do drugiej osoby, jest to nie lada sztuka. Więc miłość, małżeństwo nie jest tak prostą rzeczą jak nam się wydaje. Bo przecież ślub jest na całe życie, a nie na rok czy kilka lat. Moim zdaniem, podstawą jest kobieta i mężczyzna, powinni się kochać i rozumieć nawzajem. Tak więc owe uczucie musi być silne, musi być prawdziwe. Bo gdy nie ma miłości i zrozumienia pomiędzy dwojgiem ludzi, to ten związek jest z góry skazany na niepowodzenie. Ślub nie powinien być brany z rozsądku, dla pieniędzy, pozycji, bo nigdy w takim domu nie będzie możliwe stworzenie atmosfery rodziny, tzw. „ogniska domowego”, gdzie można znaleźć spokój ducha, odizolować się od świata a tym bardziej wychowywać potomstwo. Trzeba również zrozumieć, co to znaczy miłość, życie z ukochaną osobą, z pozoru wydające się takie łatwe. Trzeba umieć nie tylko brać, ale również dawać. Małżeństwo polega na dzieleniu się wszystkim nie tylko rzeczami materialnymi, ale również uczuciami, wrażeniami z całego dnia, swoimi zmartwieniami, ze przy tym kimś wiemy ze jesteśmy potrzebni zarazem i chcemy okazywać to samo. Gdy mężczyzna i kobieta nie maja do siebie zaufanie. Nie można wciąż podejrzewać ze żona czy mąż się nawzajem zdradzają, jeśli się nie ma do tego żadnych podstaw. Za zaufaniem idzie wierność, o której jest mowa w przysiędze małżeńskiej, że będzie się kochać ta jedyna osobę, że to z nią przeżyje całe swe życie i że nie będzie tego żałować. Nie wolno się poddawać przy pierwszej niezgodzie, czy np. przy problemach materialnych, są to różne problemy, z którymi można się uporać i jest o wiele łatwiej we dwoje niż samemu. Trzeba umieć rozmawiać ze sobą, wysłuchiwać siebie nawzajem, mówić o tym, co nas trapi, czym się martwimy, jest lżej na sercu, gdy wiemy, że możemy na kimś polegać. Ważne jest również czuć się potrzebnym, bo jak człowiek nie czuje się potrzebny, odepchnięty traci sens życia i wszystkie jego wartości staja się bezsensowne.
Ślubuję Ci wierność…- te słowa są najpiękniejszym zabezpieczeniem miłości małżeńskiej, gdyż wierność jest naturalnym przejawem prawdziwej miłości i przyjaźni. Ta wierność przejawia się zarówno poprzez niepodejmowanie kontaktów seksualnych z osobą trzecią jak i zdradzaniu mentalnym. Takie kontakty zawsze są ogromną krzywdą i zadają ból współmałżonkowi. Składany ślub wierności jest uszanowaniem dwóch przykazań: Nie cudzołóż i Nie pożądaj żony bliźniego swego. Małżonkowie razem przeżywają chwile radości, ale też i smutku, cierpienia. Mimo wszystkich kłopotów i przeciwności chcą wiernie iść obok siebie. Muszą sobie przebaczać, potrafić uznać swoją winę i ją naprawić. To wszystko dlatego, iż są ze sobą związani już do końca życia. Ślubowana wierność zobowiązuje współmałżonków do rozwijania i pogłębiania łączących ich uczuć, gdyż wierność nie może istnieć bez miłości. Należy jednak pamiętać by wierność nie stała się zaborcza. Nie wolno uzależniać małżonka, ponieważ nie jest on naszą własnością.
Ultimatum tak rozumianej wierności nakłada się niejako na kolejny człon przeżywania małżeńskiego, tzw. "uczciwość" małżeńską rozumianą jako empatię czyli współodczuwanie, wczucie się. Nie chodzi tu jednak wyłącznie o to, aby współmałżonek solidaryzował się z nami wobec innych osób, lecz aby całym swoim sercem działał dla dobra wspólnoty. Poczucia szczęścia i satysfakcji ma nam dostarczyć świadomość, iż obdarzany naszą miłością współmałżonek jest szczęśliwy. Mamy więc uczciwie postępować tak, aby dobro i szczęście naszej żony czy naszego męża było celem nadrzędnym wszelkich naszych poczynań. Nie można tego realizować bez otwartej, jasnej, szczerej, pełnej zrozumienia komunikacji. Uczciwość małżeńska to znaczy również ujawnić partnerowi swoje uczucia względem niego oraz emocje dotyczące rodziny, znajomych i innych problemów a także we wszystkich sprawach starać się wczuwać w sytuację współmałżonka i na dane zagadnienie starać się spojrzeć z jego właśnie punktu widzenia.
„(...) że Cię nie opuszczę aż do śmierci” jest to rodzajem zobowiązania się do bezwarunkowej dozgonności. Troska o dobro człowieka, któremu ślubowało się miłość, domaga się trwania przy nim w dobrej i złej doli, zarówno w okolicznościach sprzyjających, jak i nie sprzyjających byciu ze sobą
Omawiane tu słowa przysięgi małżeńskiej odnoszą się więc do nierozerwalności małżeństwa. Małżeństwo ważnie zawarte i dopełnione może zostać rozwiązane tylko przez śmierć jednego z małżonków.
Zawarte w ślubowaniu elementy miłości małżeńskiej zakładają wcześniejszą dojrzałość, bo tworzą się z tych sprawności, które rosły od dzieciństwa, a teraz zostały w sposób szczególny skierowane do wybranej osoby. Współobecność, pragnienie bliskości, znane małym dzieciom, teraz wyrażają się w decyzji bycia właśnie z wybranym mężem czy wybraną żoną, i to przez całe życie. „Oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci”- znaczy, że będziemy zawsze razem.
Pisząc tą pracę wciąż myślę o małżeństwie moich dziadków. Trwało ono ponad 50 lat a dokładnie 50 i pół roku. Żyli w czasach trudnych – powojennych. Wspólnie pokonywali trudności dnia codziennego, napełniali się nawzajem nadzieją na lepsze jutro w czasie trwania choroby. Tak naprawdę nie pamiętam, żeby się kłócili – jakieś drobne sprzeczki, a i te bardzo rzadko. Zawsze do siebie uśmiechnięci, czule zwracający się do siebie. Byli ze sobą nieprzerywalnie, zawsze razem – zawsze obstający za sobą. Dopiero śmierć ich rozłączyła, właściwie myślę, że tylko fizycznie – bo sercem są wciąż ze sobą.
Podsumowując myślę że owa przysięga małżeńska jest wiarygodna, ale tylko wtedy kiedy pomiędzy dwojgiem ludzi rzeczywiście jest silna więź emocjonalna. Podejmując decyzję o ślubie robią o w sposób przemyślany, z chęci bycia razem do końca swoich dni, a nie z przymusu czy z zaistniałych okoliczności., Jest to para ludzi, która nie tylko będzie tworzyła rodzinę, ale będzie ją w stanie utrzymać razem, wspólnie będą kroczyć przez życie, niejednokrotnie po „kamienistej drodze”.

http://www.sciaga.pl/teks...zenska_oraz_ze/

Anonymous - 2010-08-26, 21:56

Znamiona miłości małżeńskiej

Istotą małżeństwa jest miłość. Zakłada ona bezinteresowny dar z siebie. Bycie darem wypływa z wolności, jaką został obdarowany człowiek przez Stwórcę. Wolność określa ten dar. Człowiek, jako osoba może sam stanowić o sobie, może ofiarować siebie drugiej osobie, w wolności wyboru.

Powołanie do małżeństwa jest skierowane do dwóch osób jednocześnie, do kobiety i do mężczyzny. To wezwanie, które wspólnie oni odczytują, jest powołaniem do miłości małżeńskiej. Miłość małżeńska przejawia się w budowaniu wzajemnej jedności oraz otwartości na dar życia. Jest wolna od przywłaszczania drugiej osoby oraz jest wolna od użycia. Wyraża się poprzez relacje wzajemnego zaufania, otwartości, gotowości obdarowywania dobrem i wzajemnego poszanowania.

Słowa przysięgi małżeńskiej określają wymiary i głębię relacji małżonków. Mówią one o miłości, wierności, uczciwości oraz o trwaniu aż do śmierci.

MIŁOŚĆ pełna oznacza to, że małżonkowie dzielą się wielkodusznie między sobą wszystkim, co posiadają. Miłość ta objawia się zwłaszcza w tym, że źródłem ich szczęścia jest bardziej to, co przekazują sobie nawzajem i co ich ubogaca, aniżeli to, co jeden od drugiego bierze. Szukanie dobra drugiej osoby weryfikuje tę miłość. Kto prawdziwie kocha swego współmałżonka, nie kocha go ze względu na to, co od niego, ale dla niego samego, szczęśliwy, że może go wzbogacić darem z samego siebie (HV, 9).

Jest to miłość, która nie szuka swego, zarówno na płaszczyźnie duchowej, jak i cielesnej. Szuka dobra ukochanej istoty. Stąd może zaistnieć prawdziwy akt miłości, któremu towarzyszy emocjonalne odczuwanie miłości. Co więcej, wewnętrznym aktem miłości może być zrezygnowanie z zewnętrznego aktu i własnego przeżycia dla prawdziwego dobra współmałżonka.

Nieliczenie się z prawdziwym dobrem drugiej osoby, jaką jest współmałżonek, może być w pewnych wypadkach równoznaczne z ciężkim naruszeniem miłości bliźniego.

WIERNOŚĆ zakłada uczciwość małżeńską. Jest więc wyłącznością w miłości. Małżonkowie ofiarując sobie swoją wzajemną miłość poprzez całkowity dar ciała, ofiarują sobie również zdolność stania się źródłem życia.

Wierność wyklucza zdradę, jest wezwaniem do czystości małżeńskiej, do odpowiedzialności za życie, które może się począć. Wyklucza także wszelkie użycie i traktowanie osoby współmałżonka jako środka, którym można się posłużyć dla uzyskania własnej przyjemności. Wierność to również zaufanie, jakim obdarza się drugą osobę. Jest przyjęciem i uszanowaniem prawdy o osobie, a tym samym uznaniem godności jaką została obdarowana przez Stwórcę. Wierna miłość jest wzajemnym przystosowaniem się do siebie osób. Jest budowaniem wspólnoty małżeńskiej i rodzinnej.

Troska o trwałość miłości oznacza, iż małżonkowie winni pielęgnować miłość i chronić ją przed tym wszystkim co jej zagraża. Przysięga małżeńska odnosząca się do pozostania przy współmałżonku aż do chwili śmierci ukazuje potrzebę ciągłego przyjmowania na nowo drugiej osoby, ciągłego odnawiania i podejmowania miłości do niej, szczególnie w okresach trudności i kryzysów. Miłość małżeńska powinna zawierać więc w sobie nadzieję życia w wieczności i nadzieję osiągnięcia swej doskonałej pełni w Bogu. Nadzieja pozwala ufać, iż miłość, jaka łączy małżonków, przetrwa nie tylko do chwili śmierci, ale zostanie utrwalona na wieczność.

W miłości małżeńskiej nie ma odwrotu mimo dni ciemnych i chwil załamań. Miłość wierna pozostaje obca w3szelkiemu cudzołóstwu i rozwodowi (KDK), i to nie tylko w sposób zewnętrzny, ale i wewnętrzny: Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa (Mt 5, 27-28).

Małżonkowie trwają na zawsze w takim przymierzu, w którym wzajemnie się sobie oddają i przyjmują (KDK 48). Ta więź osobowa małżonków sprawia, że czystość małżeńska równocześnie uzasadnia i buduje jedność, wyłączność i nieodwołalność relacji płciowej jako istniejącej wewnątrz osobowej więzi miłości.

http://www.lesniow.pl/rod...am_mil_malz.htm

Anonymous - 2010-08-26, 22:01

INTYMNOŚĆ „WYŁĄCZNA” I „WŁAŚCIWA” MAŁŻEŃSTWA

http://lp33.de/strona-lp33/p3_1b.htm

Interesujący cały portal

BY MIŁOŚĆ MIŁOŚCIĄ BYŁA
http://lp33.de/strona-lp33/index.html#f1r1n1

Anonymous - 2010-08-31, 13:24

Chcę namówić Was do przeczytania tej encykliki w całości. Zrozumiecie czemu część z nas, a może wszyscy mamy problemy małżeńskie. Wszak wszyscy nosimy w sobie spóściznę wychowania w okresie socjalizmu hodowanego na ideałach komunizmu. A dziś żyjemy w czasach, które rządzą się mentalnością postkomunistyczną, zwłaszcza w zakresie polityki rodzinnej.

PIUS XI
ENCYKLIKA
DIVINI REDEMPTORIS

[...]
O BEZBOŻNYM KOMUNIZMIE
dnia 19 marca 1937


[...] Przeznaczenie człowieka i rodziny
10. Oprócz tego komunizm pozbawia człowieka wolności, a więc duchowej podstawy wszelkich norm życiowych. Odbiera osobie ludzkiej całą jej godność i wszelkie moralne oparcie, z którego pomocą mogłaby się przeciwstawić naporowi ślepych namiętności. Ponieważ w obliczu społeczności człowiek, według zapatrywań komunizmu, jest tylko kółkiem wtłoczonym w tryby maszyny, dlatego nie przyznaje mu się żadnych praw naturalnych. W stosunkach międzyludzkich natomiast komunizm głosi zasadę absolutnej równości, odrzucając wszelką hierarchię i wszelki autorytet ustanowiony przez Boga, także autorytet rodziców. Ich zdaniem bowiem, jeżeli istnieje jeszcze jakiś autorytet lub władza, to wypływa ona ze społeczności jako pierwszego i jedynego źródła. Jednostka zaś nie ma żadnego prawa posiadania bogactw lub środków produkcji, ponieważ są one źródłem dalszych dóbr, a to z konieczności prowadzi do władzy jednego człowieka nad drugim. Oto dlaczego komunizm twierdzi, że wszelkie prawo prywatnej własności winno być radykalnie zniszczone jako główna przyczyna niewoli gospodarczej.

11. Nauka, która nie dostrzega w życiu ludzkim nic świętego ani duchowego, musi z konieczności uważać małżeństwo i rodzinę za instytucję wyłącznie świecką i dowolną, za rezultat określonego systemu gospodarczego. Nie uznaje więc małżeństwa zespolonego więzami prawno-moralnymi, niezależnymi od woli jednostek lub społeczności, i odrzuca nierozerwalność związku małżeńskiego. W szczególności zaś komunizm sprzeciwia się istnieniu jakiejś specjalnej więzi kobiety z rodziną i domem. Głosząc zasadę emancypacji kobiety spod władzy męża, wyrywa ją z życia domowego i opieki nad dziećmi i rzuca, na równi z mężczyzną, w wir życia publicznego, zaprzęga ją do pracy w produkcji kolektywnej, a troskę o gospodarstwo domowe i potomstwo przerzuca na społeczność(9). Na koniec wydziera się rodzicom prawo wychowywania dzieci, przypisując je wyłącznie społeczności. Rodzice zatem, jeśli mogą wychowywać dzieci, to tylko w jej imieniu i z jej polecenia.

[...]Człowiek i rodzina w świetle rozumu i wiary
27. To, co wiara i rozum mówią o człowieku, streściliśmy w głównych zarysach w encyklice o wychowaniu chrześcijańskim(10). Człowiek ma duszę duchową i nieśmiertelną. Jest osobą w sposób godny podziwu wyposażoną przez Stwórcę w dary ducha i ciała. Prawdziwym "mikrokosmosem", jak mawiali starożytni, tzn. małym światem, przedstawiającym o wiele większą wartość niż cały ogrom martwego wszechświata. Ostatecznym celem człowieka w tym i przyszłym życiu jest Bóg. Przez łaskę uświęcającą został on wyniesiony do godności dziecka Bożego, stając się w mistycznym ciele Chrystusa członkiem królestwa Bożego. Dlatego udzielił mu Bóg licznych i różnorodnych przywilejów. Dał mu prawo do życia, do integralności ciała, do środków umożliwiających utrzymanie, do dążenia ku celowi ostatecznemu na drodze przez Boga wyznaczonej, do zrzeszania się, do własności i czerpania z niej korzyści.

28. Ponieważ małżeństwo i naturalne prawa małżeńskie pochodzą od Boga, dlatego również instytucja rodziny i podstawowe jej prawa nie zalezą od ludzkiej samowoli ani od czynników gospodarczych, lecz wywodzą się bezpośrednio od samego Stwórcy wszechrzeczy. Wyłożyliśmy to obszernie; w encyklice o chrześcijańskim małżeństwie(11) oraz w innych wyżej wymielonych encyklikach.

[...]Podstawowe lekarstwo: Szczera odnowa życia prywatnego i publicznego w świetle Ewangelii
41. Jak w każdym burzliwym okresie dziejów Kościoła, tak i dzisiaj najlepszym lekarstwem jest szczera odnowa życia prywatnego i publicznego według zasad Ewangelii, zwłaszcza pośród tych, którzy z duma zaliczała się do owczarni Chrystusowej, aby rzeczywiście stali się solą ziemi i chronili społeczeństwo ludzkie od rozkładu.

42. Z uczuciem głębokiej wdzięczności wobec Ojca światłości, od którego pochodzi "każde dobro [...] i wszelki dar doskonały" (Jk 1,17), dostrzegamy wszędzie pocieszające oznaki tej odnowy duchowej nie tylko w duszach szczególnie wybranych, które w ostatnich czasach wzniosły się na wyżyny świętości, nie tylko we wciąż rosnącej liczbie tych, co ofiarnie do tego samego podążają celu, ale także we wspaniałym odrodzeniu pobożności pośród wszystkich warstw społeczeństwa, nawet tych najbardziej wykształconych. Podkreśliliśmy to niedawno w Naszym motu proprio In muins solaciis, wydanym 28 października ubiegłego roku z okazji reorganizacji Papieskiej Akademii Nauk(17).

43. Musimy jednak przyznać, że dzieło duchowego odrodzenia wymaga jeszcze wiele wysiłku. Przecież nawet w krajach katolickich zbyt wielu jest ludzi, którzy są katolikami tylko z nazwy. Wypełniają oni mniej lub bardziej wiernie tylko najistotniejsze praktyki religijne, nie troszcząc się jednak ani o pogłębienie swych wiadomości religijnych, ani o utwierdzenie się w swych przekonaniach. A jeszcze mniej starają się o to, aby zewnętrznym uczynkom odpowiadał blask prawego i czystego sumienia, świadomego swoich obowiązków i spełniającego je ze względu na Boga. Wiemy, jak bardzo Boski Zbawiciel cierpiał z powodu tych zewnętrznych pozorów, gdyż pragnął, aby wszyscy chwalili Ojca "w Duchu i prawdzie" (J 4,23). Kto nie żyje prawdziwie i szczerze według swojej wiary, ten nie zdoła się oprzeć prześladowaniom i szalejącym dziś burzom. Uniosą go groźne wiry nowego potopu i nie tylko sam sobie zgotuje zgubę, ale jeszcze wystawi na pośmiewisko imię chrześcijańskie.

cały tekst tu:
http://www.opoka.org.pl/b...s_19031937.html

Kochani, jesli uważnie wczytacie się w ten tekst nie tylko zrozumiecie mechanizmy do dziś niszczące małżeństwo i rodzinę, ale także dostrzeżecie sposoby ochrony tego co nam pozostało i możliwości podjęcia odbudowy wszystkiego co nam drogie w promieniach bożej łaski.
Zachęcam do lektury. Warto.

Anonymous - 2010-08-31, 13:27

Dzięki Kinga2
:mrgreen: :lol:

Anonymous - 2010-08-31, 19:16

dzięki :mrgreen: :lol: :mrgreen:
Anonymous - 2010-09-22, 23:24

O miłości, małżeństwie i rodzinie: poradnik, pytania i odpowiedzi
Augustyn Józef SJ

http://books.google.pl/bo...epage&q&f=false

cały tekst w necie :-)

Anonymous - 2010-09-22, 23:35

Możesz być żoną szczęśliwego męża!: odkrywanie klucza do małżeńskiego sukcesu
Darien B. Cooper

http://books.google.pl/bo...epage&q&f=false

cały poradnik gratis :mrgreen:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group