Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  12 kroków12 kroków  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Boże czemuś mnie opuścił
Autor Wiadomość
Kecaj
[Usunięty]

  Wysłany: 2009-04-11, 23:02   Boże czemuś mnie opuścił

Stało się. Żona dopuściła się zdrady małżeńskiej.
Nie ma skruchy w sobie, nawet dzisiaj rozmawiała ze swoim którymś kochankiem przez telefon, w domu, w którym mieszkam ja i dzieci. Nie kryje się z tym, rani dogłębnie. Ja już nie mogę!
Walczyłem, błagałem, modliłem się.
Nie rozumiem tego. Dlaczego? Za jakie grzechy?
Święta bez świąt, samotność, udręka, żal, smutek, gorycz życia, beznadzieja, rozpacz ........
Wszyscy sie odwrócili.
Bóg mnie opuścił.

Pomódlcie się za mnie, za moje dzieci i za moją żonę.
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-11, 23:44   

Kecaj napisał/a:
Bóg mnie opuścił.

A Nasz Wujo? Znasz tę modlitwę przez Jego wstawiennictwo?
Panie, który udzieliłeś swojemu słudze, Księdzu Aleksandrowi Zienkiewiczowi, wielu łask, wskazując za jego pośrednictwem drogę do świętości poprzez Eucharystię, codzienne spełnianie obowiązków z bezgraniczna wiarą i miłością, spraw łaskawie, bym i ja w swoim życiu umiał w każdej sytuacji poznać, jak poprzez różne przeżycia mieć sposobność do kochania Pana Jezusa i służenia Kościołowi.

Racz za wstawiennictwem swojego sługi Aleksandra udzielić mi łaski, o którą Ciebie proszę...
Ojcze nasz... Zdrowaś Mario... Chwała Ojcu...

Dobrze wiesz, że Wujek nie opuszcza (może nie wiesz jeszcze). Pamiętasz Testament i obietnicę Wujka? Przeczytaj Jego testament, który odczytano przy grobie.
Pozdrawiam!
Poleć swoją Rodzinę Miłosierdziu Bożemu !
niedziela i poniedziałek:
http://www.kryzys.org/viewtopic.php?p=61229#61229
 
     
Elik
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-12, 09:32   

Kecaj napisał/a:

Pomódlcie się za mnie, za moje dzieci i za moją żonę.

Witaj Kecaj :-) , pamiętam Cie z naszego spotkania rekolekcyjnego, obiecuje modlitwę, dzisiejsza Msza w waszej intencji.

Nie będę ci pisała, że Bóg nas nie opuszcza, bo tak naprawdę pewnie sam to wiesz, to tylko nasz odbiór...
Ksiądz w piątek na Liturgii mówił u nas o cierpieniu i akceptacji, ale to wszystko też pewnie wiesz... ja kiedy są we mnie takie emocje to myślę o tym, że nie jestem sama, która przeżywa czasem samotność, smutek, beznadzieję, żal, "święta bez świąt". Jest tak wielu ludzi, których dotyka samotność, rozpacz, ale ... dzisiejsza NOC przynosi nam ukojenie, radość, pokój... poprzez Łaskę Bożą i na miarę naszej wiary...
 
     
Kecaj
[Usunięty]

Wysłany: 2009-04-13, 21:18   

Macie racje Elżbieto i Elik ja mimo wszystko wierzę,ale .....
To boli jak wszyscy się odwrócili.Nawet ludzie Wujka(ks.T.R i ks.W.W)Wiedzą i nikt nie pomoże.Mamy sprawę w sądzie o separację.MUSIAŁEM ZŁOŻYĆ
Dzisiaj byłem cały dzień sam,bez dzieci ,żony,byłem u Wujka,modliłem sie ujego grobu juz 2 raz.Tej modlitwy wstawienniczej nie znałem.Dzięki Elżbieto.
Modlę się do Miłosierdzia Bożego.Właściwie przeszedłem takie etapy modlitwy ,upadku ,których po sobie się nie spodziewałem.Czytam właśnie JÓZEF AUGUSTYN-Ból krzywdy, radość przebaczenia .Mam nadzieję skończyc czytać.
Trwam -a gdzie nadzieja?
Trwam - czy utrzyma sie wiara?
Trwam .... jeszcze

[ Dodano: 2009-05-22, 15:03 ]
Bardzo źle się dzieje.
Żona kopie leżącego.

Proszę Was o wsparcie modlitewne bo nie wytrzymuję psychicznie.
Dlaczego niektóre kobiety mają tyle nienawiści w sobie.Za co?
Dzisiaj nie spałem pawie całą noc,modliłem się, błagałem Boga o pomoc.

PROSZĘ WAS O WSPARCIE MODLITEWNE!!!

[ Dodano: 2009-05-22, 15:05 ]
Bardzo źle się dzieje.
Żona kopie leżącego.

Proszę Was o wsparcie modlitewne bo nie wytrzymuję psychicznie.
Dlaczego niektóre kobiety mają tyle nienawiści w sobie.Za co?
Dzisiaj nie spałem pawie całą noc,modliłem się, błagałem Boga o pomoc.

PROSZĘ WAS O WSPARCIE MODLITEWNE!!!
 
     
Basia73
[Usunięty]

Wysłany: 2009-06-02, 14:45   

Wszystko to dobre i to, że jest modlitwa i to, że zająłeś się sobą. Jej teraz nic nie przetłumaczysz, bo ona po prostu nie widzi i nie słyszy. Możesz jedynie dzieci odizolować.
Trudno cokolwiek jeszcze doradzić ale dodam coś: POST. Post o chlebie i wodzie w środę i piątek w intencji nawrócenia swojego i żony. Jak nie dasz rady całego dnia to zaczynaj od zamiany jednego posiłku na chleb i wodę.

Masz możliwość pójścia na modlitwę wstawienniczą? Poszukaj w swojej okolicy, pójdziesz sam jak ona nie chce. Ona teraz jest zamknięta. Robi co chce, daje się manipulować, na razie widzi kolory, potem się obudzi jak na niezłym kacu. No chyba że wpadnie w jakieś narkotyki. To nie jest normalne. To jest demoniczne. Zastanów się czy po jakichś bioenergoterapeutach nie chodziliście, czy ona przypadkiem czegoś nie dostała od kogoś, jakiejś książki, maskotki i zastanów się od czego to się zaczęło.
Mój Mąż za mnie pościł. Wiem, że to działa. Ciężkie to może być bo dotyczy ograniczeń naszego ciała, ale bardzo ważne. To tylko 1-2 dni w tygodniu. I oczywista sakramenty,najlepiej spowiedź co 2 tygodnie i uczestnictwo we Mszy św. Za nią zamów Mszę św. Tu nie ma żartów. Tutaj jest krótka modlitwa, egzorcyzm w sam raz dla Ciebie i dzieci na rano:

Potężna Niebios Królowo i Pani Aniołów
Ty, która otrzymałaś od Boga posłannictwo i władzę, by zetrzeć głowę szatana, prosimy Cię pokornie rozkaż Hufcom Anielskim, aby ścigały szatanów, stłumiły ich zuchwałość, a zwalczając ich wszędzie, strąciły do piekła. Święci Aniołowie i Archaniołowie - brońcie nas i strzeżcie nas. Amen.


Módl się, niech widzi, że się modlisz. Będzie się wściekać i obrażać Ciebie, zignoruj to. Zabierz dzieci na majówkę, zaproś i ją. Ogol, się uczesz, kup nową wodę toaletową. Odwagi!

Życzę siły i wytrwania. Ona Ci jeszcze kiedyś za to podziękuje. Ale nie rób nic SAM. Bo SAM nic nie zrobisz.
 
     
Kecaj
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-26, 15:02   

Nie mam już siły.
Błagam Boga o ratunek, o nawrócenie mojej żony.
Człowiek tak nie może żyć.

Pomódlcie się za moją żonę i za mnie o światło Ducha Świętego i nawrócenie żony.
Żona wszystko zaprzepaszcza, wzrasta w niej nienawiść do mnie i wszystkiego co związane jest z moją rodziną.
 
     
Anula1
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-26, 15:56   

Drogi Kecaju!
Będę się dziś za Ciebie modlić. Pomyśl o tym wieczorem - nie jesteś sam.
Poczytaj dzieciom zanim pójdą spać, najlepiej jakiś długi rozdział (jeśli są w wieku czytania baśni lub książek dla maluchów.) Daj się otulić ich miłością. Ich miłość może pogłaskać Twoje cierpiące serce. Mnie miłość dzieci uratowała. Ufam, że Tobie też się to przytrafi.
 
     
Danka 9
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-26, 17:10   

Kecaju, bede pamietać w modlitwie.

kecaju może napiszesz o sobie więcej? jak sobie radzisz, czy oprocz modlitwy masz jakies wsparcie duchownych , psychologa?

Wiem ze to moze zabrzmi dziwnie ale czy swoim zachowaniem nie prowokujesz żony? nie podsycasz nienawiści?
Bardzo jestes rozemocjonowany.

Duzo Bozego spokoju Ci życzę, w Bogu ukojenie.
 
     
Paloma
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-27, 09:30   

Danka 9 napisał/a:
Wiem ze to moze zabrzmi dziwnie ale czy swoim zachowaniem nie prowokujesz żony? nie podsycasz nienawiści?
Bardzo jestes rozemocjonowany.

"Współczucie to stawianie się w czyimś trudnym położeniu i łączenie się z nim w jego bólu. Współczucie to pokazanie, że rozumie się czyjąś sytuację i że odczuć tej osoby nie uważamy za dziwne czy szalone. Zawsze gdy rozumiemy i uznajemy sens czyichś uczuć, to tym samym budujemy z nim społeczność. Problem tkwi w tym, że zbyt często tak śpieszymy się z naprawianiem sytuacji, że nie mamy czasu wczuć się w czyjeś położenie."

Kecaj napisał/a:
Nie mam już siły.

Powiem tylko rozumiem Cię doskonale, no może prawie (wszak nie jestem w Twojej sytuacji). I niestety nie wiem skąd te siły wziąć, aby normalnie żyć. Mam teraz to samo:(
Chcę dziś zacząć drugą Pompejańską, choć wszystko się we mnie burzy i zero sił i robię to wbrew temu co czuję i myślę.
Polecam Cię Jezusowi. Będziesz w mojej modlitwie.
Mówią, że "pustynia i ciemna noc jest łaską" .
Ale ja to odczuwam jako przekleństwo teraz; ciężar nie do uniesienia.
Bo wszystko w środku woła :"na skróty"
 
     
Anula1
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-28, 22:15   

Kecaju! Jak sobie radzisz z tą trudną sytuacją?
 
     
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-29, 18:48   

Ja też ponad trzy lata temu , czułam się tak bezsilna, Mówiłam - czemu on nie słucha, nie widzi , .... wzięłam rozwód, by on to zobaczył i NIC. Ciskałam się , złościłam , udowadniałam swoje racje .... Teraz wiem nie tylko On ale także Ja nic nie rozumieliśmy.
Mówiłam że nie ma Nadziei, ale gdzieś w głębi duszy coś, ktoś szeptał. że nadzieja umiera ostatnia . Mówiłam mężowi - co zrobisz za rok, dwa gdy oprzytomniejesz, gdzie wrócisz? Za rok nic, za dwa nic. Przyjdziesz a ja ci pokaże Figę. Teraz wiem , że gdy to mówiłam , byłam tak daleko od Prawdy. To nie on przyszedł, tylko ja ale nie sama ,z Jezusem, poszłam do niego ze słowami prawdziwej miłości , opartej na naszej przysiędze małżeńskiej , (20 lat po ślubie i dopiero teraz zaczynam odkrywać jej sens- to dopiero odkrycie ) Nie szukam już w nim winy, chcę naprawiać moją część .

Wtedy kiedy przed Bogiem całkowicie odpuściłam , uznałam swoja bezsilność, wtedy powolutku zdrowiałam, i pozwoliłam by to on kierował ta sprawą.

nie wiem co będzie dalej, ale ufam Jezusowi !!! Mnie to zajęło Trzy lata, dla człowieka to dużo, ale warto oddać ster w DOBRE RĘCE. Módl się i bądź cierpliwy.
 
     
Kecaj
[Usunięty]

Wysłany: 2009-09-11, 14:52   

Witajcie.
Dziękuję wszystkim za Wasze modlitwy.
Ciężko mi jest i żyć i pisać.Same niepowodzenia.

Już nie jeden raz wpadam w depresję. Przerasta mnie to wszystko. Jestem teraz na prochach przeciwdepresyjnych.

Danka 9 - nie , nie prowokuję żony to ona raczej wchodzi ze mną w konflikty.
Co do mnie, to już pisałem na forum o moich kłopotach .

Anula 1-ciężko mi jest pogodzić wszystko w życiu: dzieci, praca, obowiązki domowe. Czwórka dzieci wymaga dużo czasu ,a teraz często żona od "święta" coś zrobi w domu i to z nerwami. Reszta to niestety brak mojej zony w domu. Ucieka dosłownie do kochanka i swój świat.

Mirakulum -Do mnie jakiś czas temu doszło to ,że nie mam już co szukać pomocy u ludzi. To prawda została tylko modlitwa , zaufanie i nadzieja w Bogu. Mam mało pomocy od rodziny. Dławię się w tym wszystkim.
Czasami wydaje się ,że żona " budzi się" ze swojego stanu ,ale to jest niestety wstęp do nowych oszczerstw, nowych nerwów.

Szukam cały czas dobrego psychologa ,który mi pomoże. Niestety jak na razie bezskutecznie.

Żona jest w jakimś konflikcie z kochankiem (!?) i cały czas mnie atakuje.

Właśnie dzisiaj oświadczyła mi ,że składa pozew o rozwód.

Ja składałem o separację ,ale wycofaliśmy razem, w związku z dużymi kosztami.

Teraz żona składa o rozwód i bierze pieniądze od swoich rodziców.

Proszę o modlitwę, o wewnętrzną przemianę mojej żony, o nawrócenie jej, o Dary Ducha Świętego dla nas i dzieci. O to aby żona zmieniła swoje życie.
 
     
Anula1
[Usunięty]

Wysłany: 2009-09-11, 18:37   

Będę pamiętać i dziś w modlitwie o Tobie.
 
     
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2009-09-12, 08:28   

Witaj Kecaj .
Właśnie przeczytałam wszystkie twoje posty , bo coś nie daje mi spokoju.
Myślałam co to jest.
Codziennie otrzymuje na swoją pocztę "czytania na każdy dzień " i wczorajsze było o tym ,że nie widzimy belki we własnym oku ,a źdźbło trawy u bliźniego owszem.
Rozważałam to w odniesieniu do siebie, może i Ty powinieneś to zrobić.

Piszesz , że jesteś Sam , to nie prawda. W sakramencie małżeństwa jesteś połączony z żona i Jezusem. JESTEŚCIE JEDNO Z CHRYSTUSEM. Jak naczynia połączone.

TO TY BARDZIEJ PORANIONY MUSISZ ODETKAĆ KOREK MIĘDZY WAMI A BOGIEM . TYM KORKIEM SA TWOJE GRZECHY . "TWOJA BELKA" . JEJ BELKĄ ONA MUSI SIĘ ZAJĄĆ.

Tak jak rani Cie twoja żona , mój mąż robi to samo ( chciałam napisać ROBIŁ - bo teraz gdy buduje mój sakrament małżeństwa na SKALE - to mimo tego , że Jarek nadal to robi - we mnie jest siła , pewność i radość Boża )
Ciągle piszesz , żona , to , tamto, jak ona może . To są teksty moje z czasów "podróży w tunelu" .
JA NIE CZUJĘ , ŻEBYŚ UDERZAŁ SIĘ W PIERSI - INACZEJ - PATRZYSZ NA JEJ
DZIAŁANIA, - MOŻE BOISZ SIĘ ZAJRZEĆ W GŁĄB WŁASNEGO SERCA ( ja byłam przerażona) - CO JEST NAJGŁĘBSZYM MARZENIE TWOJEJ DUSZY ?
- JAKA TY PONOSISZ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ?
CO JEST TWOIM NAJWIĘKSZYM GRZECHEM W TYM SAKRAMENCIE?

PROSZĘ przeczytaj moje posty , Ja odkryłam moje grzech ( i nadal to robię) I to ja TA "ofiara ta niewinna , ta skrzywdzona przez męża " prosiłam go o wybaczenie.

To w Bogu odnalazłam , spokój , uzdrowienie ran , siłę do wytrzymania następnych.

Pewnie znowu się powtórzę - MÓDL się

JEZU CHRYSTE ULITUJ SIĘ NA DE MNĄ

dużo , dużo później , będziesz mógł , modlić się

JEZU CHRYSTE ULITUJ SIĘ NAD NAMI


BĘDĘ MODLIĆ SIĘ ZA CIEBIE .
Z BOGIEM

[ Dodano: 2009-09-12, 09:51 ]
ZOBACZ JAKĄ PEREŁĘ ZNALAZŁAM NA POSTACH ANDRZEJA


Trzeciego dnia odbywało się wesele w Kanie Galilejskiej i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: «Nie mają już wina». Jezus Jej odpowiedział: «Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja?» Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie». Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: «Napełnijcie stągwie wodą!» I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: «Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu!» Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: «Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory». Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

„Gdy zabrakło wina, Matka Jezusa rzekła do Niego: «Nie mają wina»”. Niezwykła jest wrażliwość Maryi. Maryja została zaproszona. Jednak nie zachowuje się jak gość, czyli jak ktoś, o kogo gospodarze się troszczą. To Ona troszczy się o gospodarzy i biesiadników, czyli o to, aby niczego im nie brakowało. Maryja, przyjmując zaproszenie, ogarnia troską tych, przez których zostaje zaproszona. „Nie mają wina”. Dla Maryi ważne staje się to, że „NIE MAJĄ”. Maryja zauważa BRAK w domu tych, do których została zaproszona. Maryja wyczuwa ich sytuację, ich konsternację, zaniepokojenie, zagubienie, problem. Ten BRAK, który dostrzega w człowieku (a na pewno gospodarze bardzo go ukrywali przed innymi, by się nie ośmieszyć), porusza Ją, porusza tak bardzo, że natychmiast mówi o tym Synowi: „Nie mają…”. Wino jest symbolem wesela, radości, świętowania, obfitości, życia. „Nie mają wina” – Maryja dostrzega brak w sercu człowieka: nie mają w sobie życia, nie mają w sobie radości, nie potrafią się weselić, nie są już zdolni do tego, by celebrować życie, by świętować życie, są zagubieni. Ten brak boli Maryję, porusza Jej serce. Ona jest Matką Dostrzegającą, jest pośród ludzkich braków, pośród tych, którzy noszą w sobie problem, nie umiejąc mu zaradzić. Nic, co dotyka człowieka, nie jest Jej obojętne.

„Nie mają wina”. Wypowiada przed Synem ludzki brak, zagubienie. O nic Go nie prosi, tylko oznajmia sytuację, mówi, co widzi i co Ją porusza. Mówi o BRAKU. Przynosi Synowi ten BRAK, przynosi Synowi ludzki niepokój, problem, trudną sytuację. I niemal jednocześnie mówi do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. WSZYSTKO, cokolwiek POWIE. Zadaniem człowieka doświadczającego braku jest SŁUCHAĆ i WYPEŁNIAĆ, zaangażować się w Słowo, które Jezus wypowiada, zaangażować się ufnie. Maryja ukierunkowuje człowieka na Jezusa. Człowiek ma się skupiać nie na swoim braku, ale na Jezusie, na Jego Słowie i na zaangażowaniu się w wypełnianie Słowa. „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. „Zróbcie…” – wyraża pewność Maryi w interwencję Syna.

„Jezus polecił usługującym: «Napełnijcie stągwie wodą»”. Jezus zaprasza człowieka do współpracy ze sobą. „Napełnijcie…” – nie było to łatwe zadanie. Jak podaje ewangelista, Jezus polecił napełnić wszystkie stągwie, a było ich sześć, „z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary”. 1 miara to ok. 40 litrów, a więc jedna stągiew mogła pomieścić od 80 do 120 litrów. Zatem razem słudzy mieli przynieść ok. 720 litrów wody! Zobaczmy trud, z jakim słudzy przynoszą wodę i napełniają stągwie. Wczujmy się też w to, co mogli wówczas przeżywać: w ich poczucie bezsensu (po co Nauczyciel każe nosić wodę, skoro potrzebne jest wino, a nie woda?). Zobaczmy ich niedowierzanie i ich niepokój: czy to ma jakikolwiek sens? Czy ta praca nie jest na marne? I zobaczmy ich żmudny wysiłek, wysiłek pomimo wszystko, pomimo wątpliwości, które pojawiają się w sercu, pomimo chwil niedowierzania, pomimo lęku, czy to ma jakikolwiek sens, pomimo pytań o wartość tego wysiłku. Zobaczmy ich gorliwość i determinację. Ewangelista podaje, że słudzy napełnili stągwie wodą „aż po brzegi”, czyli do końca, tak, że już bardziej nie można. Ich praca była uczciwa, nie rezygnowali z wysiłku, pomimo wątpliwości. Dopiero później, kiedy już osiągnęli granicę swojego wysiłku, „aż po brzegi”, stwierdzili ze zdumieniem, że dokonał się cud! Okazało się, że współpraca człowieka z Jezusem, trud człowieka i działanie Jezusa, daje niezwykłe owoce.

Nie wiemy, ile czasu trwało napełnianie stągwi. Jezus nie powiedział też, ile litrów wody potrzeba, polecił tylko: „Napełnijcie”. Mogli zatem napełnić do połowy, ale oni napełnili „aż po brzegi”, czyli dali maksymalnie wszystko, to, co tylko mogli. Byli hojni w swoim trudzie, gorliwi. Słudzy zrobili wszystko, co było z ich strony możliwe. A Jezus przemienił ich „wszystko”, przemienił wszystko, co przynieśli. Każda kropla ich wysiłku zaowocowała. Aby stał się cud przemiany, człowiek musi zrobić wszystko, na co go stać. Ta granica możliwości jest względna, dla każdego człowieka inna. Najważniejsze jest to, aby wysiłek był „aż po brzegi”. Słudzy napełnili stągwie całkowicie. A Jezus na całkowitość człowieka odpowiada również całkowitością. Zamienia w wino całą przygotowaną wodę. Trud sług nie poszedł na marne. Każdy litr przez nich przyniesiony został przemieniony w wino. Możemy sobie wyobrazić, jak wiele go było: ok. 700 litrów!, a więc o wiele więcej niż było potrzeba. Wyniki współpracy człowieka z Bogiem są zdumiewające! Bóg zawsze daje nadmiar, daje „aż po brzegi”, jeśli tylko człowiek jest hojny w swej pracy.

Jezus nie sygnalizuje momentu przemiany. Nie zauważają tego momentu także słudzy. Ona dokonuje się nie wiadomo kiedy, niewidocznie, bez świadków, niezwykle dyskretnie. Jedno jest jasne: słudzy noszą wodę, a na stoły trafia wino, i to wino bardzo dobre (jak pochwalił starosta wesela).

Niepotrzebne zatem jest czekanie na cud przemiany.

Do nas należy „noszenie wody”, podjęcie wysiłku.

Tajemnicą Boga jest to, w jaki sposób dokona się przemiana i kiedy ona nastąpi. Starosta weselny skosztował wody, która stała się winem i ze zdumieniem stwierdził, jak bardzo jest DOBRE. Przemiana dokonała się niezauważalnie.

Nie próbujmy przyspieszać przemiany czy jej wymuszać, ale róbmy to, na co nas w danej chwili stać, a doświadczymy, że woda wysiłku stanie się winem – siłą do życia, do radości, do świętowania. Jezus daje owoce proporcjonalne do trudu człowieka: ile wody, tyle wina. Przemiana często jest niewidoczna dla tego, kto jest przez Jezusa przemieniany. Stwierdzają to dopiero inni, których „dotykają” skutki naszej przemiany. Tak jak w tej Ewangelii: słudzy tylko nosili wodę, a to starosta stwierdził, że kosztuje wino, i że jest ono bardzo dobre.

Źródło: http://pierzchalski.eccle...0-03&ident=2040


Tyle sam komentarz...

Od siebie dodam, że warto napełniać stągwie wodą, a scenariusze sposobów (których jest nieskończona ilość) w jaki dokona się cud pozostawić najlepiej bez szemrania Bogu. Bóg jest Panem wszystkiego.

Przeczytaj świadectwo Kasi (Sati)... warto do niego wracac co jakiś czas, szczególnie, gdy zaczyna brakować wiary... Kasia, jak zauważyłem zaangażowała się w Pierwszej Róży Żywego Różańca Forum Sychar i podjęła sie odmawiania tajemnicy "Cud w Kanie Galilejskiej

http://www.kryzys.org/viewtopic.php?t=2826

Czy to nie cudowne . NOŚMY WODĘ.
 
     
Marekm
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-26, 22:38   

Kecaju, mam też podobny problem, ale wierzę że uda mi się, nie dopuszczaj negatywnych myśli do siebie zajmij się dziećmi bo one są pomostem między wami.
Modlę się za ciebie, aby Bóg dał ci siłę, wiarę i cierpliwość wytrwania w wierze, że będzie lepiej niż kiedykolwiek przedtem.
Poczytaj pomoże ci http://www.katolicki.net/...tym_zajmij.html i posłuchaj konferencji ks. Pawlukiewicza http://nearlyangel.wrzuta...s._pawlukiewicz módl się do Św. Rity http://modlitwy.wordpress...y-beznadziejne/ a będziesz wysłuchany, każdemu według jego wiary.
Z Panem Bogiem Kecaju

[ Dodano: 2009-11-06, 06:51 ]
Kecaju, pozwoliłem sobie na skopiowanie postu, który ja dostałem od człowieka mądrego i obeznanego w psychice, myśle że nie będzie miał o to pretensji i myślę że to cała prawda co on napisał:

Twoja żona znajduje się teraz w innym wymiarze. Nie jest sobą - w jej zakrzywionym pojęciu jest oczywiście z nią wszystko o.k. Natomiast, mniej więcej, co dzieje się z jej psyche? Otóż jak tlenu ona potrzebuje teraz udowodnić sobie i otoczeniu, że była nieszczęśliwa i Ty wszystkiemu jesteś winny. To charakterystyczna postawa wszystkich zdradzających. Ona teraz pragnie zobaczyć w Twym zachowaniu potwierdzenie swoich "racji".
Interpretacja Twych ewentualnych działań:

Ty wyślesz kwiaty - o czuje się winny i próbuje mnie kupić
Zapraszasz na rekolekcje - o, próbuje mnie zmanipulować Bogiem
Prosisz, błagasz - no to mam jasny dowód jakim był potworem, myśli tylko o sobie
Otaczasz mocniej niż zwykle opieką dzieci - chce wykorzystać dzieci do manipulacji mną
Dzwonisz do kochanka - chce zburzyć moją jedyną ostoję i ratunek, który otrzymałam, gdyby mnie kochał to życzyłby nam szczęścia
Rozmawiasz ze wspólnymi przyjaciółmi, rodziną - chce mi zepsuć opinie, a sam jest potwór

Dlaczego tak się dzieje?
Jedni powiedzą opętał ją diabeł. I słusznie. Drudzy powiedzą - typowe hormonalne reakcje chemiczne połączone z wyparciem winy i na tym etapie podświadomym strachem. Też słusznie. Może nawet to to samo.

Efekt - niespotykana agresja wobec Twej osoby.

Co będzie dalej? Agresja będzie narastać, żona posunie się do działań karygodnych. Ona teraz jest na swój sposób ubezwłasnowolniona. Wykona każde polecenie adwokata, zmanipulowanej rodziny i kochanka. Stan w którym się znajduje będzie trwał długo. Tym dłużej im ona (i jej otoczenie) będzie miała czym karmić swego demona. Zatem nie karm demona.

Odpuść całkowicie. Jeżeli list - to jeden i wypełniony treścią. Jeśli rozmowa - to jedna.
Obok modlitwa, jak trzeba terapia dla Ciebie oraz analiza własnych błędów z małżeństwa. Ale nie chwal się jej, że Bóg, terapie, analizy. To potem, kiedy ewentualnie sama zapyta lub wyjdzie ta kwestia "niechcący".

Jeżeli masz dowody (prawne) zachowaj je. Niestety mogą się przydać. I nie miej wyrzutów sumienia.

Jej stan minie - wówczas rozegra się wszystko.
Być może wtedy będziesz jej potrzebny, aby przywrócić ją do życia. Teraz jeszcze nie.
Ale bądź gotów i czekaj nie czekając powierzając Bogu swe małżeństwo.

Po czasie, kiedy zdradzaczom mija haj, jawią się jako mali, płascy i żałośni ludzie. Wielu porzuconych nie widzi już możliwości odbudowania relacji i na dodatek owi porzuceni są już na tyle mocni po własnej, przerobionej już traumie, że wielu wręcz mści się. Pięknym za nadobne. Role się wówczas odwracają.
Częściej tak zdarza się w związkach cywilnych lub wolnych. Totalny rozpad.
Natomiast w związkach sakramentalnych - działa jeszcze "strona trzecia" czyli Bóg.
To olbrzymia różnica

I w całym tym nieszczęściu - to najlepsze pocieszenie.

Chłopie przetrzymaj z podniesionym czołem.
Prawdziwa miłość zwycięża wszystko - to nie banał
Z Panem Bogiem.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 9