Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  12 kroków12 kroków  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
jestem po rozwodzie
Autor Wiadomość
marzena0711
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-08, 19:13   jestem po rozwodzie

Rok temu mąż wyprowadził się, po 3 miesiącach wniósł pozew o rozwód.Prosiłam , błagałam.Był już z inną kobietą.Mamy 2 dzieci 18 i 15 lat.2 miesiące temu był rozwód ,całą winę wziął na siebie.Zgodziłam się na rozwód, powiedział, że mnie nie kocha ,że nie potrafi mi dać tego czego oczekuje od niego.Jestem załamana.Pragnę by wrócił ale to tak daleko zaszło.Czy umiała bym wybaczyć?Kocham go z całego serca.Mamy 18 letni staz małżeński.
Ostatnio zmieniony przez marzena0711 2009-12-22, 20:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
kinga2
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-08, 20:14   

marzena0711,
Witaj,
zapytałaś, czy potrafisz wybaczyć? Kto kocha ten uczy sie wybaczać. Uczymy sie tego każdego dnia od najlepszego nauczyciela jakiego mamy. Jezus pokazał nam wielokrotnie jak doskonale umie wybaczyć nam wszystko cokolwiek się wydarzy w naszym umyśle, sercu czy w realu. Co więcej On wybaczył nam juz wszystko awansem, na bierząco musimy tylko uświadomić sobie zło popełnione( rachunek sumienia) i poprosić o wybaczenie szczerze żałując (sakrament pokuty i pojednania), a Jezus natychmiast przygarnia nas do swego serca ( sakrament eucharystii).
Jedyne co trzeba zrobić to poprosić Jezusa o uzdolnienie serca i ciała do wybaczenia temu, kto nas skrzywdził.
Czy nadal masz wątpliwości, co do umiejętności wybaczenia? Bo ja czytając Twój post wyczuwam w Tobie ogromne pokłady gotowości do wybaczenia i ułożenia życia po nowemu.
Chcę Ci jednak powiedzieć, że to wszystko nie stanie się od razu. Twoje wnętrze musi " odchorować" wszystko co się wydarzyło i najpierw nim wybaczysz mężowi, musisz wybaczyć sobie zgodę na rozwód.
Kiedy już z tym sie uporasz sama zobaczysz, że łatwiej będzie Ci przyjąć do serca wybaczenie dla Pawła za to co zrobił.
Otwórz swoje pokłady smutku i rozterek przed Maryją, a Ona z pewnością poprowadzi Cię krok po kroku za swoim Synem. Oboje przeprowadzą Cię drogą wybaczenia i miłości, a jaki będzie jej przebieg i finał zależy od tego, co jesteś gotowa przyjąć od Boga.
cyt.:" (4) Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; (5) nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
(6) nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. (7) Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. (8) Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, [...]
(1 list do Koryntian 13:4-8, Biblia Tysiąclecia)

Marzenko, jeśli nasze forum Ci może pomóc w jakikolwiek sposób to zostań z nami, czytaj i pisz .
Pozdrawim Cię serdecznie.
Z Panem Bogiem
 
     
robika
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-08, 20:50   

marzenko,poczytaj posty MIRAKULUM!...I jarkap39...oni są po rozwodzie,w rozłące 4lata...ale ich drogi się znów spotkały .....poczytaj....

polecam też medytacje i kazania ojca Pelanowskiego
http://libra.kpsi.pl/vd/mp3/pelan_mp3.html

pozdrawiam serdecznie!
 
     
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-09, 00:32   

Marzenko trzymaj się , Dla BOGa nie ma rzeczy niemożliwych .
 
     
marzena0711
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-09, 11:12   

Ja też zawsze myślałam ,ze wszystko jest możliwe.Teraz nie wiem.Mój mąż myśli inaczej.Bardzo daleko zabrnął.Zgodziłam się na rozwód, bo Paweł przekonywał mnie, że nie ma już dla nas nadziei,nie chciałam przeciągać skoro on zapewniał ze nigdy nie wróci.Teraz on ma spore długi w bankach, nie płaci alimentów .Pójdę do komornika to pogrążę go jeszcze bardziej.Bez alimentów nie damy rady.Nie chcę by wrócił tylko z tych powodów bo to nam nie pomoże.Paweł jest alkoholikiem,przez wiele lat nie pił.Teraz znowu zaczął pić.
Utrzymuję się dzięki temu , że wyjeżdżam co jakiś czas za granicę.
On powiedział ,że mnie nie kocha wiec czy jest nadzieja ?

[ Dodano: 2009-12-09, 11:13 ]
Dziękuje Wam wszystkim.
nie wiem co robić.
:-(
 
     
Jarosław
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-09, 11:31   Re: jestem po rozwodzie

marzena0711 napisał/a:
Czy umiała bym wybaczyć?Kocham go z całego serca.

Właściwie Marzeno już sobie odpowiedziałaś na to pytanie. Nie ma miłości bez wybaczenia.
Co tak naprawdę Cię skłoniło, że tu wczoraj napisałaś, czy brak środków do życia, czy jednak chęć wybaczenia i naprawy małżeństwa.
Który z tych czynników jest ważniejszy?
 
     
marzena0711
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-09, 11:49   

Brak środków do życia nie bo zawsze z tym radziłam sobie jakoś.Bardzo bym chciała byśmy znowu tworzyli rodzinę.Byśmy dawali sobie szczescie ale do tego trzeba dwojga
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-09, 19:03   

Marzena.......... piszesz ,że Twój mąż jest alkoholikiem,że pije .
Czy on cos robił ze sobą?grupa wsparcia,mityng,terapia???

I tak refleksja trzeżwegop alkoholika.......... piszesz:"Teraz on ma spore długi w bankach, nie płaci alimentów .Pójdę do komornika to pogrążę go jeszcze bardziej.Bez alimentów nie damy rady.Nie chcę by wrócił tylko z tych powodów bo to nam nie pomoże.Paweł jest alkoholikiem,przez wiele lat nie pił.Teraz znowu zaczął pić. "

Marzena............. nie idąc do komornika,nie egzekwując alimentów pomagasz mu pić.Jesteś współodpowiedzialna za jego picie.Podkłądasz mu poduszke pod tyłek.
Twój wybór............ Ale on jednak chyba nie zaliczył dna.................. Ty też............
 
     
marzena0711
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-09, 19:46   Co mam ze soba zrobic

[ Dodano: 2009-12-09, 19:47 ]
Wiele razem przeszliśmy.Jego nałóg rujnował naszą rodzinę.3 lata po ślubie Bóg mnie wysłuchał i dał nam szansę.Mąż poszedł na terapię ,były kluby,AA.Nie pił 3 lata.
Poświęcał temu dużo czasu, na rodzinę nie starczało czasu.Przyzwalałam na to ale nie akceptowałam. Wiedziałam, że jak zacznie pić to bedzie to dla nas katastrofa.Dalej żyłam w niepewności.
Znajdował czas dla innych.Ja czekałam, tęskniłam ,potem wypominałam.Bróbowałam tłumaczyć.Stałam sie zazdrosna.Było mi go brak.
Zaczął kłamać.Nie potrafił usiedziec w domu.
Dużo rozmawialiśmy ale do niczego to nie prowadziło.Był coraz dalej.Ciągle czegoś szukał.
Teraz wpadł w taki korkociąg.Wiem, że ma poczucie winy, wstyd.
Znajomi, rodzina mówią mi bym zapomniała o nim, układała życie bez niego, że nie jest tego wart.
Ja nie chce bez niego choć tak bardzo mnie skrzywdził,upokorzył.
Jesli nawet wróci , to czy bedę umiała z nim być?Czy on będzie umiał?Tak bardzo bym tego chciła.
Czuję się bezsilna.Nie chodzi o to by tylko wrócił ale by chciał wrócić.
Ja każdy problem zawsze chciałam obgadać, wyjasniać.On uciekał od problemów i teraz tez ucieka.
Zostałam sama z dziećmi.Córka ma już 18 lat, syn 15 i jego zachowanie ma wiele do życzenia,ledwo sobie z tym radzę.
W Bogu cała nadzieja.

[ Dodano: 2009-12-10, 22:15 ]
Nie wiem co ze sobą zrobić.
Mój mąż mieszka z inną kobietą.To tak boli.
Zgodziłam się na rozwód!Tak bardzo tęsknie.
Ostatnio zmieniony przez marzena0711 2009-12-21, 13:01, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
mari
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-11, 09:09   

Napiszę Tobie TO SAMO, co obok w innym wątku:

Spróbuj powierzyć swoje życie Panu Jezusowi w sakramencie pokuty i pojednania.
Tam, obecna łaska sakramentu, umocni Cię i napełni Duchem Świętym potrzebnym do rozeznania Twojego życia. On uleczy, uzdrowi,
pocieszy i umocni W IMIĘ OJCA I SYNA I DUCHA ŚWIĘTEGO.
Pozdrawiam serdecznie. Z Panem Bogiem!



Ps. spróbuj zająć się synem.
Skoro coś tutaj niedomaga, skieruj swoją uwagę na syna i jego problem.
Myślę, że to jest teraz najważniejsze ! Odwróć swoją uwagę od męża, doprawdy.
SYN CIĘ POTRZEBUJE.
Tęsknotę oddaj Panu Jezusowi ! Umiesz tak? CZY UMIESZ ODDAĆ TĘSKNOTĘ PANU JEZUSOWI ?
 
     
marzena0711
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-11, 09:46   

Ta wiem , syn jest teraz najważniejszy.Potrzebuje ojca a nie może na niego teraz liczyć..
Ma mnie i muszę temu podołać.
Kocham swoje dzieci ,nie chce stracić też ich
 
     
mari
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-11, 10:15   

Moja odpowiedź jest tu :-)
http://www.kryzys.org/viewtopic.php?p=75919#75919

Zajmij się swoim wspaniałym synem !!
Szkoła dla Rodziców. Polecam, nawet sama możesz iść.
Szukaj Szkoły za darmo, przy ośrodkach socjoterapii. Pozdrawiam!
 
     
marzena0711
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-11, 10:22   

Nie mam pojęcia gdzie taka szkoła może być w mojej okolicy.To mała mieścina.jestem z Sieradza
 
     
mari
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-11, 10:33   

Dzwoń tutaj http://poradnie.edubaza.p...=408&l=&id=7822
i zapytaj. Powinno być również za darmo.
 
     
marzena0711
[Usunięty]

  Wysłany: 2009-12-15, 00:40   

Dziś dzwonił mąż.Ma pretensję że powiedziałam rodzinie o jego piciu, wini mnie o brak kontaktów z dziećmi, że spakowałam go w worek na śmieci i kazałam się wyprowadzić(po tym jak w 18 rocznicę ślubu powiedział mi że mnie nie kocha).Nie potrafiłam wtedy postąpić inaczej.Kilka nocy spał w fotelu, wtedy jeszcze nie pił.Wyprowadził się do swojej mamy, potem do kochanki.Tkwi w tym dalej.Drażni go jak mówię, ze go kocham i tęsknię.
Był wypity więc była w nim tylko złość.Za nim tyle terapii i znalazł się w punkcie wyjścia.Do póki nie przestanie pić nic z tego nie będzie.
Modle się za niego, może się przebudzi i coś do niego dotrze.
Mogłam temu wszystkiemu kiedyś zaradzić.
Był czas kiedy maż chodził do kościoła ale ja nie poszłam za nim, chodziłam tylko czasem.Był to chyba najlepszy okres w naszym małżeństwie.Potem było już tylko gorzej.
Zapytał mnie czy nie przeszkadza mi to ,że mnie zdradził.Odpowiedziałam, że pragnę wybaczyć.On nie chce tego słuchać.

[ Dodano: 2009-12-15, 01:51 ]
Czy mi nie przeszkadza , że mnie zdradził?Robi to zresztą nadal.A czy jemu nie przeszkadza?
Nie wiem czy potrafię.Przeszywa mnie ból na samą myśl.

[ Dodano: 2009-12-17, 18:02 ]
Dziś mi trochę lepiej .Dużo się modlę i pomaga.
Wczoraj spotkałam się z przyjaciółką i było miło.Mieliśmy w tym tygodniu rekolekcje w parafii .Jestem spokojniejsza,jednak tak bardzo mi żal .

[

[ Dodano: 2009-12-21, 10:38 ]
Dziś była u mnie teściowa, wcześniej powiedziałam jej że nie przyjadę na wigilię bo nie dam rady.Przywiozła dzieciom prezenty.Miło.Nie rozmawiałyśmy o mężu, głównie o dzieciach.Nikt już nie wierzy , że kiedyś może jeszcze będziemy razem.We mnie tli się nadzieja.Ubrałam choinkę dużo mniejszą niż zwykle ale jest.
Popełniłam masę błędów, szczerze żałuje.Tak chciała bym dostać druga szansę na nas.
Po świętach pewnie będę musiała wyjechać za granicę na 2-3miesiące, kasa się kończy.Dzieci zostaną z moja mamą.Nic mi się nie układa.Jedyna dobra wiadomość to to, że syn trochę podciągnął oceny w szkole, częściej się uśmiecha.
Kiedyś zapytałam dzieci , czy chciały by by tata wrócił ,odpowiedziały , że nie.

[ Dodano: 2009-12-22, 16:21 ]
Dzieci są na męża złe ale go kochają.
Boje się , ze im większa we mnie nadzieja tym większe będzie rozczarowanie.
Tak późno się obudziłam.Modlę się ale chciała bym móc coś jeszcze zrobić.

Dodano: 2009-12-29, 15:09
Muszę się wreszcie obudzić i przestać o nim myśleć.Zająć się sobą bo jest co robić.Wszystko na mojej głowie.
Modlę się jak nigdy dotąd i jest mi z tym dobrze.Jednak trudno uwolnić się całkowicie od myśli o mężu.On chce bym ułożyła sobie życie bez niego,bym pogodziła się z jego odejściem.Pogodzić się z tym?Jak...Pielęgnować miłość do niego?
On nie chce rozmawiać,chyba jest mu dobrze tak jak jest.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 11