Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  12 kroków12 kroków  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Sakrament Małżeństwa a rozwód
Autor Wiadomość
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2009-03-25, 11:38   

Mirelko,

ksiądz Jacek Prusak http://www.ckid.pl/index2...do_pdf=1&id=284
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2009-03-25, 17:54   

Elżbieta napisał/a:
Warto przypomnieć:
tekst


• Porzuceni przez małżonka i opuszczeni przez Kościół? - ks. dr Marek Dziewiecki



Elżbieto. A komu i co chcesz przypomnieć? Przecież dwa dni temu ten sam tekst już cytowałaś w całości : http://www.kryzys.org/viewtopic.php?p=59674#59674

Cytat:
czytając to forum mam czasami wrażenie, że to nie małżeństwo jest dla ludzi tylko ludzie dla małżeństwa.
zastanawiam się gdzie w tym lesie zgubił się człowiek.

Od dawna to powtarzam: tutaj wciąż zapomina się o człowieku, bo trzeba przywalić, nawrócić ze złej drogi, choćby nawet delikwent się w ogóle tam nie wybierał. Ot tak, na wszelki wypadek.


Cytat:
reasumując - sakrament dla ludzi - nie ludzie dla sakramentu.
Ojciec Jacek Salij też napisał, że: "Napięcie między literą a duchem należy rozwiązać nie przez odstępstwo od litery, ale przez przesycanie litery duchem."

Bardzo mi się to podoba, szkoda tylko, że tak łatwo nam zapomnieć o tym. Piszę nam, bo ja również ciągle zapominam.

Cytat:
Elzd1 - Don Kichot połamał wiele kopii na wiatrakach.

Tia...... On walczył tylko z wiatrakami. Jemu było łatwiej :-)
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2009-03-26, 11:28   

elzd1 napisał/a:
Elżbieto. A komu i co chcesz przypomnieć? Przecież dwa dni temu ten sam tekst już cytowałaś w całości : http://www.kryzys.org/viewtopic.php?p=59674#59674

Tamten wątek schodzi w dół. Niedługo zejdzie całkiem, rzeczywiście, może warto w dziale psychologii go umieścić, wtedy będzie dłużej widoczny, jak sądzisz?
Pozdrawiam.
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2009-03-26, 12:34   

elzd1 napisał/a:


Cytat:
czytając to forum mam czasami wrażenie, że to nie małżeństwo jest dla ludzi tylko ludzie dla małżeństwa.
zastanawiam się gdzie w tym lesie zgubił się człowiek.

Od dawna to powtarzam: tutaj wciąż zapomina się o człowieku, bo trzeba przywalić, nawrócić ze złej drogi, choćby nawet delikwent się w ogóle tam nie wybierał. Ot tak, na wszelki wypadek.


Będę wypowiadać się za siebie.
Twoja wypowiedź Elzd1 zmusiła mnie do refleksji, w sumie refleksji już od tak dawna powielanej ale skrytej. W życiu codziennym spotykam podobne mechanizmy zachowań , jak każdy z nas. Takie typowe związane z tym tematem to zachowania ludzi którzy potrzebują miłości i chcą kochać. Kościół spotyka się z głosem krytyki, bardzo często z resztą w podobnym tonie jak tutaj...a może jeszcze bardziej wymowny... To wszystko się słucha tak jak tu...przypatruje się...dla jednych powszechnieje, dla innych narasta...Chwała Panu ,że człowiek w rozpaczy potrafi krzyczeć...by wznieś przede wszystkim ból do Boga...Bóg odpowiada dając ciszę, dając Światło. Często w relacjach jest tak ,że widzimy, ale nie wiemy jak przekazać ... Problem dotyczy nie tylko BRAKU DIALOGU, ale i FORMY.
Myślę Elzd1 ,że ten link pamiętasz...
http://www.tangle.com/vie...70ded05f5a3bf3e

Obserwuję żywo tę RELACJĘ podjętą z dialogu gestów i słów...
Widzimy tutaj gesty...a słowa były takie 'JA CIEBIE NIE POTĘPIAM, IDŹ I NIE GRZESZ WIĘCEJ" . To naprawdę jest fenomen ...ZDROWE MIŁOSIERDZIE...
Zaczyna się od upadku kobiety, leży...czeka na śmierć, nie ma nadziei...rozpacz ja już tak przygniotła,ze w jej wypadku nawet już nie krzyczy... Jeśli człowiek już nie" krzyczy "to jest źle...Z całą pewnością ten krzyk narastał, malał wcześniej aż zamilkł...Co robi Chrystus...SPOGLĄDA na człowieka, patrzy...Jego wzrok jest jedną wilka MIŁOŚCIĄ .A potem dzieje się coś niesamowitego...INDYWIDUALIZM potraktowania, spojrzenia...i gest...POCHYLENIA, a potem PODANIA OTWARTEJ DŁONI...a potem czekania na odpowiedz w geście kobiety, która oddaje mu swoją rękę...Między tym wszystkim są SŁOWA MIŁOŚCI.Prowadzony jest DIALOG w gestach i słowach...
Kobieta już nie będzie krzyczeć... Ona została otoczona WSZYSTKIM, bo Bogiem, który jest Miłością...

Dziś przeczytałam list Matki Teresy z Kalkuty dla dzieci napisany w 1997 roku:
(...)Jezus mówi nam :"Kochaj bliźniego swego jak ja ukochałem was". A jak to jest u nas?Miłość zaczyna się w rodzinie. Zaczynam od kochania ojca i matki, moich braci i sióstr , moich przyjaciół w sąsiedztwie i w szkole, i wszystkich tych, których spotykam w swoim mieście. Prawdziwa miłość musi boleć, musi coś kosztować. Kiedy kochamy w ten sposób, gotowi do wyrzeczeń, poświęceń , to wtedy oddajemy pokój i radość.
Rozejrzyj się i zobacz czy jest obok ciebie ktoś, kto jest chory, ubogi, samotny, czuje się niekochany czy niechciany. Nie musimy robić wielkich rzeczy. Liczy się to ,że robimy małe rzeczy z wielką miłością- dzieląc się uśmiechem dobrym słowem, pomocna dłonią.(...)Pamiętaj ,że robimy to dla Jezusa ponieważ On rzekł: "Cokolwiek uczyniliście tym najmniejszym, to mnie uczyniliście".


Bardzo głębokie słowa...Ale jak trudne do realizacji...
Początek zaczyna się od swojej wspólnoty...trudno się dziwić Elzd1 ,że to nie przedkłada się na inne płaszczyzny...wszak poranione mamy małżeństwa, rodziny...
Mam tylko nadzieję,że Bóg pozwoli mi zamieniać życiem slogany w czyn, że kiedyś będę w takiej relacji z ludźmi jak Jezus z tą kobietą.

Ks. Marek Dziewiecki bardzo rzeczowo ujmuje sprawę:
"Prostota i precyzja komunikacji wychowawczej, jaką posługiwał się Jezus, była połączona ze zdumiewającą zwięzłością Jego wypowiedzi. Na kilkudziesięciu zaledwie stronach Ewangelii opisał On całą tajemnicę człowieka oraz podstawowe kryteria dojrzałości. Jezus przekazywał słuchaczom instrukcję obsługi życia. Jego wypowiedzi zdumiewają syntetycznością. Nie są nigdy ogólnikowe czy dwuznaczne.

Podejmując rozmowę ze swoimi słuchaczami, Jezus miał jasno określony cel wychowawczy. Wszystko, co komunikował werbalnie (słowa) i niewerbalnie (czyny), pomagało rozmówcom coraz pełniej zrozumieć siebie i otaczający ich świat, a także coraz dojrzalej pokochać samych siebie, drugiego człowieka i Boga. Jezusowi chodziło o to, by jego słuchacze stawali się jednocześnie mądrzy i dobrzy, czyli święci: „Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębice” (Mt 10,16). Jezus uczy nas wychowawczej mentalności zwycięzcy, to znaczy wskazuje wyłącznie optymalną drogę życia. Tymczasem wielu współczesnych wychowawców skupia się na mówieniu do wychowanków o tak zwanym „mniejszym złu”, albo uczy jedynie przeciętności i średniactwa, wskazując im drogę łatwiejszą, zamiast drogi optymalnej. A zatem drogę, którą wychowanek potrafi pójść bez pomocy wychowawcy.

Jezus opierał swoją komunikację wychowawczą na znajomości swoich rozmówców. Wczuwał się w ich przeżycia, rozumiał ich potrzeby i oczekiwania, a także ich egzystencjalną sytuację. Właśnie dlatego zaspakajał najpierw najbardziej palące potrzeby swoich słuchaczy: przywracał im zdrowie, uwalniał z zaburzeń psychicznych i opętania złem, troszczył się o to, by zaspokoić ich głód fizyczny i aby dzięki temu byli oni w stanie skupić się na prawdach, które chciał im przekazać. W swoim oddziaływaniu wychowawczym Jezus stosował zatem zasadę, że najpierw trzeba komunikować miłość, a dopiero później prawdę (por. Mt 9, 35-38; Mt 14, 14-20)."

http://www.opoka.org.pl/b...zus_wychcz.html

Sedno leży w tym ,że zdaje się nam często ,że jesteśmy mocni w wierze...
Pozdrawiam serdecznie;)
 
     
wito
[Usunięty]

Wysłany: 2009-03-26, 19:15   

Mirela napisał/a:
Takie typowe związane z tym tematem to zachowania ludzi którzy potrzebują miłości i chcą kochać. Kościół spotyka się z głosem krytyki, bardzo często z resztą w podobnym tonie jak tutaj...a może jeszcze bardziej wymowny... To wszystko się słucha tak jak tu...przypatruje się...dla jednych powszechnieje, dla innych narasta...


nie rozumiem - przeglądnąłem cały temat i nigdzie nie widzę krytyki Kościoła.

natomiast zgadzam się z Twoimi przemyśleniami co do indywidualnego podejścia Jezusa do konkretnego człowieka, którego przygniótł jego życiowy bagaż. Na kartach Ewangelii możemy znaleźć Kananejkę z Tyru, ślepego, chromego - którego spuszczono przez dach, trędowatego, cud w Kanie, przemienienie na górze Tabor, św. Piotra w Wielki Piątek i Tomasza w Wieczerniku, Magdalenę obmywającą stopy Jezusa i Jezusa umywającego stopy Apostołów. Wszędzie Jezus postępuje widząc człowieka, widząc jego "bagaż", wszędzie to Jezus jest dla człowieka.
Natomiast w świątyni jerozolimskiej używa bicza. Wygania ze świątyni nie patrząc czy są to kapłani, kupcy cza bankierzy. Widać gniew tam gdzie ludzie wykorzystują świątynię do swoich celów. Ci, którzy głośno pouczali innych, chcieli niejednokrotnie kamienować zostali przepędzeni przez prostego Cieślę z Nazaretu. Wydaje mi się, że jest to jedyne miejsce w Ewangelii, w którym widzimy gniew Jezusa.
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2009-03-26, 20:20   

Ja się zastanawiam nadal, Elżbieto: komu i co chciałaś przypomnieć. Że małżonek opuszczony nie powinien szukać sobie innego partnera? Takich zamierzeń nie widzę ani u siebie, ani u nikogo, z kim mam kontakt, nikt na forum się nie deklaruje. A właśnie to odebrałam: upomnienie.
Gdzie umieścisz ten temat, to już ja Elu nie mam wpływu na Twoje postanowienia. możesz w dziale psychologicznym, jeśli widzisz taką potrzebę. Ja osobiście czasami ten tekst czytam, żeby nie popadać w samouwielbienie.

Mirelo, na tę chwilę Ci nie odpowiem, czasu mam mało, a trzeba poczytać dokładnie.
Zresztą, Ty i tak pewnie znasz moją odpowiedź.

Pozdrawiam. Elzd

[ Dodano: 2009-03-26, 20:22 ]
Wito, witaj :-)
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2009-03-26, 22:51   

elzd1 napisał/a:
właśnie to odebrałam: upomnienie.

Napisałam - jako przypomnienie.
Ksiądz Dziewiecki mocno akcentuje ludzkie pokrzywdzenia i obronę przed nimi,
więc warto przypominać sobie jego teksty.
Na opoce ma około 400.
http://www.opoka.org.pl/z...dziewiecki.html
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 8