Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  12 kroków12 kroków  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
czas wakacji
Autor Wiadomość
robika
[Usunięty]

Wysłany: 2009-07-26, 10:37   czas wakacji

witajcie po przerwie...

postanowiłam dziś do Was napisać kilka słów....z urlopu....który spędzam razem z męzem....na razie w domu...

stan zawieszenia..tak moznaby rzec....

mieszkamy razem,zyjemy razem...choć ja czuję ,ze zyję obok...bez przytulenia i czułości.....imprezujemy razem z przyjaciólmi dosć często ,bo blisko siebie mieszkamy(przyjaciólka podniosła mnie na duchu-parę lat temu jej mąż też ją zdradził....a dziś żyją razem i jest dobrze)

mąż jest ....razem załatwiamy rózne sprawy związane z domem,razem sie zameldowaliśmy w końcu w tym domu....

stan zawieszennia i pozornego spokoju....mojego pozornego....bo na razie ,,mam"męza w domu ....jestem miła ,zadbana,świetnie gotuję,piekę pyszne ciasta,pizze itp.itd.,jakbym chciała pokazać męzowi,co straci ,,w razie czego",a czego dawno nie robiłam przez zawalanie robotą!teraz mam czas i sprawia mi to przyjemnośc!

ale nie wiem....jak bedzie dalej i boję sie ,ze jak wróci do pracy znów wrócą wszystkie moje niepokoje.....
o kontakty dalsze z ....babą....która przeciez nie tak dawno przeprowadziła sie dla meza z drugiego końca Polski do miasta,gdzie mąż dojezdza do pracy

piszę o tym,bo ten lęk we mnie jest....

choć teraz jest chwilę dobrze...
bywają upadki i moje i męza.....kłótnie i dokuczania.....czasem włacza mi się uraza o brak dotyku i czułości z jego strony i wtedy chodzę spięta,smutna i zamknięta w sobie...

ale mamy urlopy i trochę sie uciszyło wszystko....

mąz ,,trochę"sie nawrócił....
co z pozytywów mogę napisać?

-nie znikają zadne pieniądze z konta
-pojechał juz 2 razy ze mną do rodziców moich,których wczesniej juz niemal sie wyrzekał,
-zajmuje sie domem i pracami wokół domu,planuje prace dalsze...
-chwilami jest miły
-raz nawet sam od siebie poszedł ze mną i dzieckiem do kościoła(alez byłam wzruszona,kiedy synek złozył mu ręce w kościele na amen!)
-rozważaliśmy nawet wspolny tygodniowy wyjazd bez dziecka-tylko brak kasy nas hamuje,bo opiekę nad dzieckiem mamy zapewnioną na ten czas....(przyznam ze jeszcze o tym myslę)
-jestem po rozmowach z panią psycholog i panem psychologiem....i to tez dało mi do myslenia....pomogło....choć rozmowy z panem zupełnie mi nie podeszły(ukierunkowanie na rozwód)

czy o negatywach pisać?...napisze dla równowagi:
-zero dotyku z jego strony,oficjalne dzien dobry lu b ,,wymuszone"przytulenie na dzień dobry bardziej moje niz jego....
-dokuczanie bardzo częste i na kazdym kroku
-co jakiś czas mówi,ze musi pojechać do pracy!(a mi sie lampka czerwona zapala,ze musi pojechać do baby....i robię się nerwowa wtedy)
-jakiś czas temu (na początku urlopu)siedział do nocy na parterze,ja na pietrze spałam,obudziłam sie w nocy z niepokojem,wstałam ,poszłam na dól a mój mąż szybko ukrył swoj laptop właczony i oszukiwał mnie znów ,ze siedzi przed TV....A U MNIE ZNÓW POJAWIŁY SIE LĘKI....ze dalej kontynuuje swoje zdrady....bo dalej kłamie


podsumowując....jest dobrze,bo jest z nami....

urlop jednak niedługo sie skończy.....i znów wrócą lęki.....bo choć mówił ze znajomośc z babą umrze śmiercią naturalną...nie mam pewności,czy już na zawsze z nią zakończył....bo nawet gdyby....baba na pewno jeszcze nie raz będzie go ,,atakować"w ten czy inny sposób i tego się boję....boję się, ze znów jej ulegnie dla swoich przyjemności.....

i ten lęk oddaję Tobie Boże,weż go ode mnie,weź proszę....

pozdrawiam Was serdecznie!
 
     
Monika36
[Usunięty]

Wysłany: 2009-07-26, 11:17   

Tak więc widzę , że u ciebie Robiko same pozytywne zmiany. Cieszę się z tego , gdyż mam wrażenie, że powolutko wszystko się ułoży. Jesteście razem, razem w jednym domu i na moment obecny niewiele więcej możesz oczekiwać. To co jest obecnie to bardzo dużo po tym wszystkim, co miało miejsce w waszym życiu.
Niestety nie da się inaczej bez stanu zawieszenia. Ten stan potrwa, stopniowo się zacznie zmieniać, poprawiać wasza relacja.
Twoje rany muszą się zagoić.
A jeśli chodzi o tą babę , to czas pokaże. Też mi się wydaję , że to samo się zakończy. Ona pewnie też się zniechęci , jak zobaczy ,że mąż jest z wami i prawie wcale jej czasu nie poświęca. Liczę na to , że tak właśnie będzie , a mąż zacznie się do ciebie coraz bardziej przybliżać. :-D
Wyjazd bez dziecka to kapitalny pomysł. Spróbuj , może jeszcze pojedziecie w tym roku , na tym urlopie.
 
     
robika
[Usunięty]

Wysłany: 2009-07-27, 19:25   

dzięki Moniko...
cóż mogę więcej dodać?...staramy sie ,,jakoś" na razie żyć razem....choć jest to bardziej obok...ale staramy sie oboje....

różnie wychodzi...czesto wracają kłótnie,czepialstwo męża itp.a jak będzie dalej?czas pokaże i nie ma się co zamartwiać na zapas....

mężowi niekoniecznie zależy na wyjeździe...mówi,ze teraz jest na wsi...ma tu jezioro i swoje ryby...
poza tym spłaca długi swoje(na rok rozłożył raty z kasy,którą wydał na b.) a kasę,którą mamy chce przeznaczyć na prace wokół domu...

pozdrawiam Cię Moniko i wszystkich,którzy znają moją historię!:)
napiszcie tu do mnie parę słów...:) bo na przytulenie ze strony męża nie mam co liczyć a sama już nie potrafię się ,,łasić "do niego,jak żebraczka prosząca o zwrócenie na nią uwagi...co najwyżej jest mi czasem smutno z tego powodu...

pappa!
 
     
Monika36
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-19, 11:28   

Witaj Robiko. :-D
Co nowego u Was słychać ? Jak po urlopie ?
Mam nadzieję, że powolutku wszystko wraca na swoje miejsce.
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2009-08-19, 12:25   

Robiko, bardzo wazne jest dla małżeństwa pobycie trochę razm i tylko ze sobą.
Jeżeli rzeczywiście miejsce macie takie piękne.....i brak kasy....to nie trzeba koniecznie wyjechać.
Może dziecko dać pod opieke na wieczór i razem wybrać się do kina...albo na spacer...i tak sobie gadać o gwiazdach i innym byle czym...żeby tak spokojnie trochę razem, bez obowiązków i tak na luzie.
Pomyśl o tym.
Mąż pewnie będzie się opierał.....bo Jemu tak trudno...ale jak Ty coś zaaranżujesz, to może nie odmówi ??
Chociażby kolacja we dwoje w domu, czy przed domem.....


Droga Robiko....niech Bóg zabierze Twoje lęki. przytul się do Niego mocno a On Tobie = Wam niech blogosławi !! EL.
 
     
Monika36
[Usunięty]

Wysłany: 2009-09-13, 18:09   

Robiko
Co u Was nowego słychać ? Jakoś nic się nie odzywasz. Pozdrawiam.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 10