Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  12 kroków12 kroków  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Dziękuję ze jesteście.
Autor Wiadomość
Irenka
[Usunięty]

Wysłany: 2009-02-17, 13:34   

Nałóg nie podoba mi się narzucanie swoich racji przecież Twoje rację nie muszą być tą jedyną "słuszną drogą".
Nikt z ludzi nie jest doskonały. Każdy przeżywa swój kryzys na swój sposób. Każdy ma swój punkt widzenia na różne sprawy. Ty masz swój ja mam swój inni mają jeszcze inny. Trzeba przeżyć zdradę i wszytkie aspekty z nią związane aby zrozumieć jak wielkie spustoszenie ona robi w człowieku.
Zdarza się , ze do końca życia przez nią cierpimy bo nigdy nie potrafimy zapomnieć o tym ogromie cierpienia jaki nam zgotował współmałżonek.

Jeżeli z nami zostaje po zdradzie to uczymy się "przebaczenia" ale i tak nie potrafimy o zdradzie zapomnieć i odbudowac zaufania.

Gdy odejdzie to długo nie potrafimy w tym bólu opuszczenia się odnaleźć. Co z tego, ze jesteśmy dobrymi ludźmi jak i tak ten człowiek, który powinien być dla nas wsparciem i przyjacielem do końca naszych dni, zostawił nas dla kogoś innego.

Tu potrzebna jest zmiana ale nie nas tylko podejścia do życia . Nauczyć się z tym bólem żyć aby w przyszłości "wspomnienie" mniej bolało. Na to trzeba czasu i innych motywacji aby zapełnić pustkę. Jednym pomaga praca, drugim przyjaciele, hobby a innym coś innego. Każdy musi sam odnależć w sobie siłę aby zmierzyć się z tym niesamowitym cierpieniem związanym z odrzuceniem. To wielkie szczęście być katolikiem bo mamy BOGA i mocna wiara nam pomaga to przeżycie przetrwać a co mają zrobić ludzie małej wiary?
 
     
lena
[Usunięty]

Wysłany: 2009-02-17, 13:59   

Tu potrzebna jest zmiana ale nie nas tylko podejścia do życia . Nauczyć się z tym bólem żyć aby w przyszłości "wspomnienie" mniej bolało.

Widzisz Irenko.....ta zmiana dotyczy nas...mimo wszystko.... i o takiej zmianie również cały czas mowa.Zmiana zależnie od sytuacji, ale zawsze jest to nasza zmiana....choćby tylko naszego postrzegania.
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2009-02-17, 14:28   

Irenko...... piszesz:"Nałóg nie podoba mi się narzucanie swoich racji przecież Twoje rację nie muszą być tą jedyną "słuszną drogą"
No cóż............ może Ci sie nie podobać,masz takie prawo,bo choć każdy ma swoją drogę i wyboje,wyrwy na niej to mechanizmy są takie same lub bardzo podobne.
I nie są to "moje" racje czy moja 'droga" ........... to są raczej uniwersalne racje...... tylko u każdego wymagające zastosowania ich u siebie.Bo każdy z nas jest z pozoru inny,tylko z pozoru te różnice są wielkie.Jak sie im przyjrzy dokładniej to okaże się że wszystkie dysfunkcje rzadzą sie bardzo podobnymi prawami czy raczej wynaturzeniami.

Piszesz Irenko:"Tu potrzebna jest zmiana ale nie nas tylko podejścia do życia..."

Czy aby napewno nasze/Twoje podejście do życia nie wiąże się z naszą osobowością? z naszym/z Twoim postrzeganiem siebie i otoczenia?
To kto ma to podejście zmienić???jakiś nieokreślony twór w nas/w Tobie?nie TY?/Ja?
Kto ma zmienić podejście??? Czy jest możłiwa zmiana podejścia do życia bez zmiany swojej w nim pozycji ???
I wcale nie musisz ,wcale nie jest konieczne życie z bólem............. ale aby z nim nie życ to wymaga zmiany siebie właśnie.
A czymże jest odrzucenie? czy nie jest niezrealizowaniem własnych oczekiwań wobec drugiego człowieka????
Czy odrzucenie nie jest czasami niezrealizowanym marzeniem?czasami bardzo egocentrycznym marzeniem?
Czasami odrzucenie jest wysyłanym sygnałem przez drugą stronę.Pisała o tym Moni...........
Poczytaj posty Agaty96 ................. te początkowe i te końcowe..... najlepiej całe.
Piękna historia zmian jej osobowości,jej podejścia do życia (postulowanego przez Ciebie) i ewolułowanie jej postawy,osobowości,jej osobistych zmian.

Pogody Ducha Irenko...........
 
     
moni
[Usunięty]

Wysłany: 2009-02-17, 19:14   

Witajcie Kochani!!
Dzięki Wam nie czuję się samotna. Chociaż się nie znamy jesteście dla mnie jak prawdziwi przyjaciele.
Czasami czuję się taka.........bezradna. Wiem, że muszę być ostożna. Mieć ograniczone zaufanie do Mojego, ale wiezcie mi, jest mi bardzo trudno wogóle mu zaufać. Czasami mam wrazenie,że musimy dać sobie czas. Innym razem że czas działa na naszą niekożyść. Mam mętlik w głowie. Ale macie rację ja też chciałabym JUŻ...., TERAZ......, NATYCHMIAST.....,. Mieć cudowny środek który spowoduje, że będzie jak dawniej. Ale tak nie ma. I to co było nie wróci. Za dużo zła było między nami. Teraz możemy tylko zbudować coś nowego, na bazie tego co było dobre( a było tego baardzo duużo) Tylko trzeba chcieć. Postanowiłam, że nie bedę naciskać. Muszę być cierpliwa. Pokazać mu jak bardzo mi na nim zależy, ale dyskretnie by go nie spłoszyć. Nie będę rozmawiała z mężem tej pani bo chociaż to mniejsze zło to jednak kogoś zranię. Jeżeli jest cos miedzy nimi to to obciąży ich sumienie nie moje. Jezus nauczał " zło dobrem zwyciężaj..." Postaram się .... jest to bardzo trudne ale się postaram. ;-)

[ Dodano: 2009-02-17, 19:37 ]
lena napisał/a:
[i]Tu potrzebna jest zmiana ale nie nas tylko podejścia do życia . Nauczyć się z tym bólem żyć aby w przyszłości "wspomnienie" mniej bolało.


Z bólem nie da się zyć bo człowiek tylko gorzknieje od tego. :-D ale mozna go oswoić, zaakceptować zaistniałą sytuację i starać się do tego zdystansować. Zgadzam się z tym że potrzebna jest zmiana podejścia do życia. Gdy to się zmieni my sami też się zmienimy. niepostrzeżenie, niezauważalnie dla nas samych. Dobry Bóg stworzył nas tak że z czasem złe wspomnienia przygasają, zostają te dobre.
W moim przypadku musze nauczyć radzić sobie sama( a to nie jest łatwe). Nie myśleć o tym co Mój zrobił, co ja zrobiłam. Napsuliśmy oboje. Nie da się cofnąć czasu by to naprawić. Muszę teraz walczyć o przyszłość. O to co będzie bo tego co było nie zmienię.
O moją rodzinę. Czy Mój będzie z nami? Nie wiem. Ale zrobię wszystko by uratować to małżeństwo. I wierzę, ze się uda.
Ściskam Was bardzo mocno! Odezwę się jutro bo moich chłopców muszę spać położyć.
 
     
Chmurka
[Usunięty]

Wysłany: 2009-02-17, 23:45   

NORBERT napisał/a:
...zadałem pytanie chmurce ..akurat teoretycznie ..czemu bo właśnie wczesniej w przeszłości słyszałem takie słowa bo Bóg tak chciał ..(małżenstwa roztawały się ) oboje wierzący, nagle stwierdzali niepasujemy,nie takie oczekiwania i roztawali sie ....podejmuja takie działania a potem nadal gorliwie oddani Bogu....to był przykład obłudy..jak mozna tak w oczach Boga manipulowac soba,życiem......to mnie zastanawia nałogu??? i tylko ku temu te pytania


Rzeczywiście niektórzy używają takiego tłumaczenia "Bóg tak chciał". Dla jednych jest to manipulacja, dla innych usprawiedliwianie się, inni pocieszają w ten sposób, a pewnie są i tacy, którzy wierzą w to, że "Bóg tak chciał". Gdy mój mąż mnie opuścił po raz drugi, ja również usłyszałam od naszego przyjaciela, świadka na naszym ślubie, praktykującego katolika, że skoro tak się stało, to była taka wola Boża. I że gdzieś na świecie jest osoba dla mnie przeznaczona :shock: Starałam się wytłumaczyć przyjacielowi, że owszem w odejściu mojego męża wypełniła się wola, ale nie Boga, ale męża mojego. Wydaje mi się, że jednak do końca nie zrozumiał...Niestety, wydaje mi się, że wiele osób nie rozumie istoty małżeństwa sakramentalnego. Ponadto dominujący przekaz w społeczeństwie jest taki, że rozwody są normalne i coraz więcej osób poddaje się temu przekazowi.
Ja wierzę, że Bóg nie przekreśla małżeństwa sakramentalnego, że nigdy "nie spisuje go na straty". On nie zrywa zawartego PRZYMIERZA, ponieważ jest Bogiem wiernym. Oczywiście nasi małżonkowie mają wolną wolę. Ale Pan jest w stanie tę wolę poruszyć, zadziałać w ich sercach. Kiedy to nastąpi? Ja chciałabym, aby u mojego męża nastąpiło to jak najszybciej. Ale kiedy tak się stanie? To tajemnica. Wierzę, że moja modlitwa jako żony może pomóc w nawróceniu mojego męża...
 
     
NORBERT
[Usunięty]

Wysłany: 2009-02-18, 08:30   

Chmurka napisał/a:
Oczywiście nasi małżonkowie mają wolną wolę. Ale Pan jest w stanie tę wolę poruszyć, zadziałać w ich sercach. Kiedy to nastąpi? Ja chciałabym, aby u mojego męża nastąpiło to jak najszybciej. Ale kiedy tak się stanie? To tajemnica. Wierzę, że moja modlitwa jako żony może pomóc w nawróceniu mojego męża...
...Chmurko ten cytat mówi wszystko..

Zaprawdę powiadam wam..
jesli dwaj z was na ziemi ,zgodnie o cos prosic będą,to wszystkiego użyczy
im Mój Ojciec,który jest w niebie.
Bo gdzie sa dwaj albo trzej zebrani w imie Moje,tam jestem pośród nich(MT 18,15-20)
 
     
Paloma
[Usunięty]

Wysłany: 2009-02-18, 12:25   

Nałogu piszesz :
"A czymże jest odrzucenie? czy nie jest niezrealizowaniem własnych oczekiwań wobec drugiego człowieka????
Czy odrzucenie nie jest czasami niezrealizowanym marzeniem?czasami bardzo egocentrycznym marzeniem?"

Jakim egocentrycznym marzeniem? Widziałeś jakiegoś człowieka, który nie jest egoistą? Jedni bardziej inni mniej, ale każdy jest egoistą. I choćby nie wiem jak się starał , zawsze zostanie w nas trochę pychy i egoizmu:(
Bóg też w nas inwestuje- zainwestował w nas Swojego Syna, oczekuje na nas w niebie... a jeśli my porzucamy drogi Boże, mówimy "nie" Jezusowi, to czy my też nie jesteśmy niezrealizowanym marzeniem Boga (?) Czy Bóg składając w nas swoje dary, talenty nie oczekuje, że je zainwestujemy i rozmnożymy, będziemy głosić Jego Królestwo, rozmnożymy dobro? Samo Pismo Święte mówi o tym, że tak. A my co? Ile rzeczy marnujemy, tracimy, ile razy odrzucamy Boga... Czy przez to jesteśmy Jego niezrealizowanym marzeniem?! Moim zadaniem nie.
To samo odnoszę do człowieka. Przecież nikt z nas nie żyje tylko dla siebie i tylko po to, aby realizować własne plany i marzenia.
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2009-02-18, 13:14   

Paloma napisał/a:
Nałogu piszesz :
"A czymże jest odrzucenie? czy nie jest niezrealizowaniem własnych oczekiwań wobec drugiego człowieka????
Czy odrzucenie nie jest czasami niezrealizowanym marzeniem?czasami bardzo egocentrycznym marzeniem?"

Jakim egocentrycznym marzeniem? Widziałeś jakiegoś człowieka, który nie jest egoistą? Jedni bardziej inni mniej, ale każdy jest egoistą. I choćby nie wiem jak się starał , zawsze zostanie w nas trochę pychy i egoizmu:(
Bóg też w nas inwestuje- zainwestował w nas Swojego Syna, oczekuje na nas w niebie... a jeśli my porzucamy drogi Boże, mówimy "nie" Jezusowi, to czy my też nie jesteśmy niezrealizowanym marzeniem Boga (?) Czy Bóg składając w nas swoje dary, talenty nie oczekuje, że je zainwestujemy i rozmnożymy, będziemy głosić Jego Królestwo, rozmnożymy dobro? Samo Pismo Święte mówi o tym, że tak. A my co? Ile rzeczy marnujemy, tracimy, ile razy odrzucamy Boga... Czy przez to jesteśmy Jego niezrealizowanym marzeniem?! Moim zadaniem nie.
To samo odnoszę do człowieka. Przecież nikt z nas nie żyje tylko dla siebie i tylko po to, aby realizować własne plany i marzenia.


To ciekawy paradoks ...
Tak się składa ,że do miłowania jest nam potrzebny drugi człowiek i Pan Bóg daje nam możliwość nauki miłowania w sakramentalnym małżeństwie również. Odrzucenie czasem bywa bolesne z powodu egoizmu , ale z całą pewnością może być egoizmem obustronnym...( małżonek zdradza, a pokrzywdzony zamyka się na małżonka z powodu skrzywdzenia, które trwa i trwa i trwa i trwa....i końca nie ma)Nie ma w Bożym planie miłości odrzucenia," samoistnienia", bo przecież Bóg jest Trójcą, zawsze otwartą na powrót :). Człowiekowi może byc łatwiej pokonać wszelkie bariery kiedy sam otworzy się na Boga.
Odrzucenie jest bolesne i jest wielkim cierpieniem, bo nie jest wpisane w naturę człowieka.
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2009-02-18, 14:33   

Odrzucenie nie jest wpisane w naturę człowieka, ale jest wpisane w nasze życie,
bo jeśli Jezusa odrzucono, nas też będą odrzucać.



______________________________
przypadkiem bardzo ciekawe strony:
http://prchiz.free.ngo.pl/prchizkorzenie0016.html
zwłaszcza tu
http://www.kkbids.episkop...20str.46-49.pdf

warto czytać teksty biskupów! TO NASI PASTERZE!
jesteśmy częścią Kościoła Katolickiego
zachęcam !


Jezus wzywa nas do wznoszenia budynku naszego życia na skale.
Budować na skale to przede wszystkim budować na Chrystusie i z Chrystusem.

Jezus mówi: „Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale” (Mt 7, 24).

Nie chodzi więc o słuchanie kogokolwiek, ale o słuchanie Jezusa.

Nie chodzi o wypełnianie czegokolwiek, ale o wypełnianie słów Jezusa. (...)

Budować na Chrystusie i z Chrystusem, jak uczył Benedykt XVI w Krakowie, znaczy budować na fundamencie, któremu na imię miłość ukrzyżowana.

To budować z Kimś, kto z wysokości krzyża wyciąga ramiona i powtarza: „Życie moje oddaję za ciebie”.
Budować na Chrystusie to oprzeć wszystkie swoje pragnienia, tęsknoty, marzenia, ambicje i plany na Jego woli.
To powiedzieć sobie, swojej rodzinie, przyjaciołom i całemu światu, a nade wszystko samemu Chrystusowi: „Panie, nie chcę w życiu robić nic przeciw Tobie, bo Ty wiesz, co jest dla mnie najlepsze”. Ty jesteś dla mnie jedyną mocą zbawczą, „niezależnie od pełnienia nakazów Prawa”. Tylko Ty jesteś fundamentem, na którym mogę oprzeć budowlę Bożego życia w sobie (por. 1 Kor 3, 11).

Budować na skale, to znaczy budować na Kimś, kto jest odrzucony.

Weźcie sobie te moje słowa do serca i do duszy - mówi o Jezusie jako żywym kamieniu, odrzuconym przez ludzi, ale u Boga drogocennym i wybranym (por. 1P 2, 4). To odrzucenie Jezusa przez ludzi powtarza się w historii ludzkości i sięga również naszych czasów. Nie trzeba wielkiej bystrości umysłu, by dostrzec wielorakie objawy odrzucania Jezusa. Jezus niejednokrotnie jest ignorowany, wyśmiewany, spychany do lamusa osób, o których nie powinno się mówić na głos i w obecności innych. Jeśli w budowaniu domu waszego życia napotykamy na odrzucenie Jezusa, nie zniechęcajmy się.

Nasza wiara w Jezusa musi się konfrontować z niewiarą innych, by pozostać naszą wiarą na zawsze.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 8