Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  12 kroków12 kroków  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Bóg dzisiaj mówi do mnie
Autor Wiadomość
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-27, 00:10   

"...Weselę się i cieszę się Twoim miłosierdziem,
boś wejrzał na moją nędzę...."

Stokrotne dzięki o Panie

Czy potrafię jak Szczepan zaufać Panu , do końca ?

"....Trzeba zgodzić się na to, że jestem owcą,

Świat jest jak wilk. Jesteśmy posłani do świata, czyli między tych, którzy nie chcą wzrastać, którym nie zależy na byciu wolnymi w duchu. Brak tego ducha, ducha ewangelicznego, to nieobecność myślenia i wrażliwości Chrystusa.

Nie warto i nie zawsze należy wchodzić w spory, aby wyjaśniać za wszelką cenę swoją niewinność, ponieważ zło może się rozlać na innych. Argumenty nie przemawiają tam, gdzie nie ma zaufania i racjonalnego podejścia, a może i żywej wiary.

Widzieć szalejące zło: szatana, ludzki cynizm, obłudę, nie liczenie się z nikim i z niczym. Osoby dotychczas dla mnie życzliwe zaczynam postrzegać na pozycji przeciwników i oskarżycieli.

Gdy idziesz dobrą drogą, przyjść muszą na ciebie bezsensowne i bezpodstawne oskarżenia. Przygotuj się na to!

Szatan mąci w głowie i sercu osób poranionych, doświadczonych skrzywdzeniem. One, właśnie te osoby, są podatne na wpływy złego i manipulacje, do których on sam pisze scenariusz.
Człowieka nie stać na wielką perfidię, zamęt. On nie czyni tego sam z siebie.
Jest podatny, podporządkowany, źle uległy, ulegający złym wpływom, ponieważ nie przebacza. Kto nie przebacza sobie albo drugiemu, nie może zwyciężać. Kto nie przebacza, jest słabego ducha.

Gdy widzisz, że ktoś jest złośliwy, stawia zarzuty dlatego, aby dokuczyć; jeśli ktoś jest agresywny, nie odpowiadaj, nie próbuj wyjaśniać, przekonywać.

Rozeznaj, że w tym nie ma Jezusa.

Nie pozwól wciągnąć się w rozmowę, którą możesz się pobrudzić, a potem w to, co ciebie zaniepokoiło – uwierzyć, zacząć tak myśleć, jak mówi osoba zbuntowana, pełna żalu. Czy ty już nie uwierzyłeś, że zło niekiedy wygrywa, a dobro musi ponieść porażkę?

Nie pozwól, aby opanowało cię i trzymało w swoich objęciach uczucie gniewu, złości, nienawiści, albo buntu.
Gdy pozwolisz uderzyć się w drugi policzek, pozostaniesz "nieskazitelny, jak gołąb", bo jest to przyjęcie zła i zatrzymanie zła na sobie, jak nasz Pan. ..." (z Przemiany)

"zatrzymać zło na sobie" - Tak Panie - nie zapomnieć odkryć z Rychwałdu
 
     
tereska
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-27, 10:25   

Czytania z niedzieli

Syr 3,2-6.12-14, Ps 128,1-2,3,4-5, Kol 3,12-21, Mt 2,13-15.19-23

W dzisiejszych czytaniach widać dwa równoległe obrazy: jeden obraz szczęścia rodzinnego, a drugi obraz to obecność Boga w rodzinie , która jest podstawą tego szczęścia i miłości z pierwszego obrazu.
Oba obrazy zawierają bardzo konkretne wskazówki i rady. Mogą być programem życia rodzinnego na cały rok.
Dla mnie są zachętą do większej obecności Boga w mojej rodzinie, przynajmniej starań żeby tak było.

Np. przez wspólną modlitwę. Poniżej propozycje takich modlitw rodzinnych. więcej na stronie: http://liturgia.wiara.pl/...115658833&katg=

MODLITWA O BŁOGOSŁAWIEŃSTWO W ŻYCIU RODZINNYM

Boże dobry i miłosierny, polecamy Twojej opiece nasz dom, rodzinę i wszystko, co posiadamy. Błogosław nam, strzeż od złego, chroń w niebezpieczeństwie, zachowaj od nieszczęścia i umacniaj naszą wiarę. W smutku i cierpieniu daj ufną nadzieję. Spraw, abyśmy zawsze byli złączeni z Tobą przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

MODLITWA RODZICÓW ZA DZIECI

Ojcze Niebieski, Tyś nam zaufał, powierzając nam nasze dzieci. Cieszymy się, że są w naszej rodzinie. Cieszą nas wszelkie zdolności, które w nich odkrywamy. Radujemy się, gdy są zdrowe i dobrze się rozwijają. Cieszymy się, gdy możemy przeżywać ich wzrost w życiu duchowym. Panie, dziękujemy Ci za nasze dzieci. Chcemy im pomóc, aby stały się takimi, jakimi Ty pragniesz je widzieć. Bardzo chcielibyśmy zachować cierpliwość, zwłaszcza, kiedy nasze dzieci sprawiają nam zmartwienia. Prosimy Cię Boże, pobłogosław nasze dzieci. Naucz je, aby z dnia na dzień coraz bardziej zdecydowanie brały w ręce ster swego życia i zmierzały do celu, który Ty im wskazujesz. Daj im łaskę silnej wiary, która by przenikała wszystkie ich myśli i czyny. Pozwól im kiedyś w życiu wykonać takie zadania, które napełniłyby ich serca radością. Jeżeliby zbłądziły, przywiedź je z powrotem na właściwą drogę. Panie, pozostań w naszej rodzinie. My wszyscy Ciebie potrzebujemy. Amen.

MODLITWA DZIECI ZA RODZICÓW

Ojcze niebieski, dziękuję Ci z całego serca, że obdarzyłeś mnie dobrymi rodzicami. Proszę Cię, zachowaj mi ich na długie lata. Pobłogosław wszystkim ich staraniom i troskom o mnie i wynagródź im obficie w tym i w przyszłym życiu wszystko dobre, co dla mnie uczynili. Dopomóż mi też, o najłaskawszy Boże, abym zawsze według Twego przykazania szanował i kochał ojca i matkę swoją. Pozwól mi postępować według ich rad i napomnień, aby mi się dobrze na świecie powodziło i abym mógł z nimi doczekać się wiecznej szczęśliwości. Amen.

MODLITWA W KRYZYSIE MAŁŻEŃSKIM

Ojcze nasz, zwracam się z pokorną i żarliwą prośbą do Ciebie. Tyś nas połączył nierozerwalnie w sakramencie małżeństwa i chcesz, abyśmy temu związkowi zostali wierni aż do śmierci. Boże, pospiesz na pomoc sercu memu, uczyń je przez to właśnie cierpienie mniej samolubnym. Poznaję coraz lepiej, jak trudny jest stan małżeński i jak niedoskonały(a) jeszcze jestem. Uczyń mnie wielkodusznym(ą), bym umiał(a) przebaczać. Daj mi cierpliwość podobną do tej, którą Ty mi okazujesz. Spraw, by w codziennych trudnościach i doświadczeniach moja miłość wzmacniała się i dojrzewała, aż minie zły czas. Panie, chcę zostać wiernym(ą) do końca. Amen.

[ Dodano: 2009-12-28, 22:23 ]
Czytania z poniedziałku

1 J 1,5-2,2, Ps 124,2-3.4-5.7b-8, Mt 2,13-18

Dzieci maleńkie, roczne, dwuletnie, i mniejsze, bestialsko zabite. Dlaczego? Tylko dlatego, że były chłopcami i miały wiek zbliżony do tego co miał Jezus i urodziły się w Betlejem i okolicy. Nie umierały ze świadomością, że idą na śmierć z powodu Jezusa, jak św. Szczepan. Nie znały go, a umarły zamiast Jego. Oddały życie za Niego, a On umarł za nich 31 lat później i przez swoje zmartwychwstanie zmienił radykalnie bezsens ich śmierci na radość życia razem z Bogiem.

…a krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas z wszelkiego grzechu.” /1J,1,7/

«Ci przyodziani w białe szaty
kim są i skąd przybyli?»
I powiedziałem do niego:
«Panie, ty wiesz».
I rzekł do mnie:
«To ci, którzy przychodzą z wielkiego ucisku
i opłukali swe szaty,
i w krwi Baranka je wybielili.
Dlatego są przed tronem Boga
i w Jego świątyni cześć Mu oddają we dnie i w nocy.
A Zasiadający na tronie rozciągnie namiot nad nimi.
Nie będą już łaknąć ani nie będą już pragnąć,
i nie porazi ich słońce ani żaden upał,
bo paść ich będzie Baranek, który jest pośrodku tronu,
i poprowadzi ich do źródeł wód życia:
i każdą łzę otrze Bóg z ich oczu».
”/Ap.7,13-17/

To co straszne, i porażające, stało się źródłem ogromnej radości na tamtym świecie.
Sens tego, co się z nami tutaj dzieje na Ziemi, nie sposób ograniczyć tylko do wymiaru ziemskiego. Po prostu jego sens przekracza ten wymiar. Myślę, że każdy człowiek to czuje, bo w każdej części Ziemi, szuka odpowiedzi na te trudne pytania w wymiarze duchowym.

Wiara w Jezusa i Jego łaska pomaga odnaleźć sens cierpienia, jakiego doświadczamy w naszym życiu. Amen.
  
 
     
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-29, 11:24   

"....W nocy, w sytuacji realnego zagrożenia przychodzi Bóg do Józefa. Przed chwilą doświadczali radości z narodzin Jezusa, pokłon pasterzy, a już za chwilę smutek, poczucie zagrożenia. Bóg czuwa nad człowiekiem. Jest obecny w jego radościach i braku poczucia bezpieczeństwa. W zagrożeniu jest Światłem. Mówi przez to, czemu ludzie nie wierzą, mówi przez sen. Noc, to sfera zła, grzechu, szatana i śmierci. W niej objawia się jednak i dobro, łaska, obecność Boga i życie.

W nocy powinno dokonać się przebudzenie i powstanie...."

"...Zła nie można zwyciężyć złem; nienawiści – nienawiścią; agresji – agresją.

Bóg czeka na ludzką przemianę, na opamiętanie się.

Przyszedł dać ziemi pokój. Lepiej przed złem uciec, niż stawać z nim do bezpośredniej walki. Zło budzi w dobrych ludziach namiętności, które ich niszczą.

Posłuszni Bogu winni trzymać się razem. Jezus, Maryja i Józef tworzą wspólnotę słuchających Boga. W posłuszeństwie jest siła i możność przetrwania chwil najtrudniejszych. Posłuszeństwo jest domem, w którym człowiek mieszka z Bogiem. Dom jest tam, gdzie żyjemy z tymi, których kochamy...."


"...Przeżywanie strat psychicznych i duchowych łączy się z dorastaniem do prawdziwego poznania Boga i siebie, odpowiedzialnego patrzenia na ludzi, wolnego od przesadnych oczekiwań...." ( z Przemiany)

Coś musi w nas umrzeć, abyśmy odczuwając wolność powrócili do bliskości z Bogiem , ze sobą oraz z innymi.

Panie błogosław naszej wspólnocie - sychar- i nowym jej ogniskom - prowadź nas. Daj nam w nie wzrastać i dojrzewać. Amen
Ostatnio zmieniony przez Mirakulum 2009-12-29, 23:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-29, 11:44   

Co to jest wspólnota?

"...To ludzie, którzy razem uczą się wierzyć Bogu, razem się cieszą, razem tworzą, sprzeczają się i godzą, lecz nie trwają z uporze, w nie przebaczeniu.

Maryja doświadczy tego, co jest dwubiegunowością życia człowieka: radości i cierpienia, pocieszenia i bólu.

To wszystko przygotował dla Matki Syn, który się narodzi. Maryi nie czeka beztroska przyszłość. Cieszy się narodzinami Syna, ale jest w tej radości ból, że dla Niego, nie było miejsca, że musi uciekać, że będzie cierpiał, choć nic złego nie uczynił. Za radością, może nas czekać cierpienie.

Ktoś nam przygotuje: radość i cierpienie. Ktoś się o to zatroszczy.

Cierpimy, choć nic złego nie czynimy, choć odwracamy sie od zła.
Uciekamy przed kimś lub przed czymś, choć chcielibyśmy doznawać stabilizacji duchowej, moralnej i emocjonalnej. Chcemy spokoju, spokoju, spokoju, a tymczasem, niepokój, problemy, narastająca niechęć do innych we wspólnocie.

W świątyni, na modlitwie, dając Bogu swoje życie możemy odkryć, że życie będzie dla nas trudne: życie ze sobą i z innymi...."

jakże często Panie buntuje sie przeciw cierpieniu , bo go sie boję , bo nie rozumiem , bo mam tego dośc , bo czuje , że więcej nie zniosę.
gdy mam zgode na to cierpienie - ty Jezu cudownie je przemieniasz , w Tobie mam siłę i moc przeżywac to cierpienie , ale jednocześnie wielką i Prawdziwą Miłość .

jak w tej pieśni " każde cierpienie ma sens prowadzi do pełni życia....."

Spokoju za którym tęsknimy tak naprawdę zaznać możemy w Chrystusie , tu na ziemi ledwo tego dotykamy trwając przy Nim.
Jak to musi być cudowne po tamtej stronie..........ach
Ostatnio zmieniony przez Mirakulum 2009-12-29, 23:02, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
tereska
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-29, 22:52   

Czytania z wtorku

1 J 2,3-11, Ps 96,l-2a,2b-3,5b-6, Łk 2,22-35

"Kto zaś swojego brata nienawidzi,
żyje w ciemności
i działa w ciemności,
i nie wie, dokąd dąży,
ponieważ ciemności dotknęły ślepotą jego oczy."

"Każdego dnia głoście Jego zbawienie"

"A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”.

Cierpienie , które przeżywała Maryja, męka i śmierć Jezusa, bóle naszych serc, to cena za prawdę ukazującą zamysły czyichś serc.

Tak jak śmierć tych małych dzieci, zabitych w Betlejem ukazała to, co było w sercu Heroda, tak tak nasze cierpienia pokazują co jest w naszym sercu i sercach naszych bliskich.

A może być w nich np. nienawiść i wtedy będziemy jak ślepcy, trudno nam będzie iść, bo będziemy jakby w ciemnościach. Dlatego potrzebujemy zbawiciela, czyli kogoś, kto uwolni nas od tej nienawiści, od tych ciemności.

To znamienne, że człowiek sam nie może być dla siebie zbawicielem, potrzebuje kogoś z zewnątrz, tym kimś może być tylko Jezus, prawdziwy Zbawiciel, który może przemienić naszą nienawiść w miłość.

A wtedy:

Kto miłuje swego brata,
trwa w światłości
i nie może się potknąć.
 
     
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-30, 10:40   

Świat zaś przemija, a z nim jego pożądliwość; kto zaś wypełnia wolę Bożą,
ten trwa na wieki.


Panie , proszę o łaskę dostrzegania Twojej woli i jej wypełniania w moim życiu.

Dzisiaj za wzór stawiasz mi Panie prorokinie Anną

Nie rozstawała się ze świątynią, służąc
Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie
chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim,


"...Żyła oczekiwaniem, tęsknotą, pragnieniem wolności, miłością do Tego, który ma przyjść.
Czyż nie to pozwoliło jej rozpoznać Jezusa? Ona już otrzymała Jego obraz. Tęsknota i miłość umożliwiają zobaczenie w sercu tego, którego się oczekuje. Jej czuwanie, to znaczy życie, obejmowało dnie i noce...."

Panie chce jak Anna , żyć oczekiwaniem , tęsknota i Miłością do Ciebie.
 
     
Danka 9
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-31, 12:16   

Cytat:
Niechaj się radują niebiosa i ziemia weseli,
niech szumi morze i wszystko, co je napełnia.
Niech się cieszą pola i wszystko, co na nich rośnie,
niech wszystkie drzewa w lasach
wykrzykują z radości.


z dzisiejszego śpiewania :-)
No jak juz drzewa w lasach wykrzykują, to musi być radość
Drzewa wydawalo by sie niewzruszone, jak one juz sie cieszą, to musi być cos :mrgreen:

Zaskakuje mnie Pan Bóg tymi słowami...
Przypominaja mi sie drzewa z Wladcy Pierscieni ktore ożyły, tylko tam byly zdaje sie groźne..a tu sa radosne...
ta radosc drzew na przyjscie Pana...Daj Panie Boze abym z taka radościa wygladała Ciebie.
 
     
tereska
[Usunięty]

Wysłany: 2010-01-01, 11:00   

Czytania z piątku - Nowy Rok

Lb 6,22-27, Ps 67,2-3,5 i 8, Ga 4,4-7, Łk 2,16-21

Dzisiejsze czytania przypominają nam o miłości jaką ma Bóg do swoich dzieci. Wyraża się ona poprzez błogosławieństwa jakich nam udziela i dar Jego Syna i Maryi, która została nam dana przez Boga jako nasza Matka.
Odpowiedzią na tą okazywaną nam tak obficie miłość Bożą, może być postawa pasterzy, którzy:

"wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane."

[ Dodano: 2010-01-02, 21:33 ]
Czytania z soboty

1 J 2,22-28, Ps 98,1-4, Hbr 1,1-2, J 1,19-28

Podziwiam Jana Chrzciciela. W dzisiejszym czytaniu jego rodacy mieli problem z określeniem kim on jest. Chcieli koniecznie go jakoś zaszufladkować. Kim ty jesteś , powiedz wreszcie, prorokiem, Eliaszem, Mesjaszem, kim jesteś skoro takie rzeczy mówisz i działasz? Okazuje się, że żeby komuś uwierzyć , zaufać trzeba go jakoś rozpoznawać, potrzebna jest dodatkowa wiedza, niestety Jan, nie ułatwiał im. Kazał oprzeć się tylko na tym co widzieli, wymagał prostoty i pokory, jaką sam posiadał.
Mówił o sobie bardzo skromnie:

"Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz"

To było najwyraźniej za mało. Ale on był wierny zadaniu, jakie dostał, miał zaświadczyć o Jezusie i usunąć się w cień. Gdyby określił się prorokiem albo Eliaszem, przesłoniłby Jezusa, utrudniłby Mu pojawienie się. A on był po prostu wierny temu powołaniu, jakie otrzymał i ta czystość i wierność jest godna podziwu i warta naśladownictwa.
Czasem jest tak, że chcielibyśmy coś dodać od siebie do tego, co jest naszym zdaniem, co wyniosłoby nas trochę w oczach ludzi. Jan się temu oparł, a ja czy potrafię?
  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9