Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  12 kroków12 kroków  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Bóg dzisiaj mówi do mnie
Autor Wiadomość
Danka 9
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-18, 13:11   

http://dominikanie.pl/adwent.php

pięknie mówi do nas ojciec dominikanin, przez niego widzę Pana Jezusa, Jego mądrośc

Ludzi mi bliscy sa powierzeni mi...tak to sobie rozumiem po wysluchaniu
Na ile Pan Bog pozwoli i moje osobiste ograniczenia moge byc z nimi blisko i dawać im dobro...to ktore dostaję od Ojca

ale jest granica, ktorej przekraczac nie moge, wolnosc osobista
nie moge męza zmusić do niczego, probuje go przekonać...poddaje się

On wie na czym mi zalezy i teraz odpuszczam, jakze t jest trudne...
pozwolic isc drugiej osobie swoja drogą.....

Panie Boze daj mi byc roztropna w kontakcie z bliskimi...bym nie narzucala im siebie, sluchala Bozego głosu..a nie poddawala sie swojemu egoizmowi, chceniu, czy lękowi...

A takze dziekuje ci za dar przyjmoania Pana Jezusa do swojego serca...bym sie nie lękała własnie
 
     
tereska
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-19, 00:16   

Czytania z piątku

Jr 23,5-8, Ps 72,1-2,12-13,18-19, Mt 1,18-24

"Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak."

Gdy czytam to zdanie to słyszę inne zdanie:
Z życiem N.... było tak.....,
z naszym nawróceniem, naszym wyjściem z problemów, z cierpienia było tak....

Tak jak u Józefa i u nas w pewnym momencie sytuacja nas przerosła, a wtedy Bóg postanowił przemówić do nas inaczej niż dotychczas, wykorzystując "normalną" :-) ścieżkę komunikacji z człowiekiem, to znaczy taką, która wymaga jednak trochę wiary. Józef zawsze mógł powiedzieć , że to mu się śniło. Jednak uwierzył i zrobił tak, jakby to, co mu się śniło było prawdą, uznał, za prawdę to, co przeżył w nocy.

Bóg nie zostawia nas bez pomocy, tylko nam czasem brak wiary w to, że On do nas mówi i daje nam konkretne wskazówki co robić, albo przekonuje nas do swoich racji.

Św. Józefie módl się za nami, byśmy potrafili uwierzyć Bogu, jak do nas przemówi!

[ Dodano: 2009-12-19, 10:39 ]
Czytania z soboty

Sdz 13,2-7.24-25a, Ps 71,3-4a,5-6ab,16-17, Łk 1,5-25

Chcemy by nasze wysiłki przynosiły efekt, żeby nasze plany się spełniały, a nasze życie było owocne. A co wtedy, gdy tak nie jest, gdy życie nam się wali, gdy to, o czym marzyliśmy zamienia się w tego przeciwieństwo, gdy wydaje nam się, że przegrywamy życie, jakże wtedy jest gorzko. Otoczenie swoim osądem i krytyką dodaje ciężaru, który i tak już z trudem dźwigamy.
Dziś Bóg mówi o tym, że, tak na prawdę to On jest źródłem owocności naszego życia, nie nasze zmagania. Czy możemy zdobyć się na takie szaleństwo i Jemu zaufać, a nie naszym wysiłkom? Jakże ciężko puścić ster życia , zrezygnować z kontrolowania stanu posiadania szczęścia. Czy moglibyśmy zgodzić się na przegrane życie, jeżeli On tego chce, mając tylko Jego miłość do nas?

Stanie się tak, gdy uwolnimy się od tego lęku, co każe nam samemu budować swój los, a zaufamy Miłości, dzięki której tak naprawdę żyjemy.

Piękny jest dla mnie dzisiejszy psalm, bo tak bardzo mówi o moim życiu.

Ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją,
Panie, Tobie ufam od lat młodości.
Ty byłeś moją podporą od dnia narodzin,
od łona matki moim opiekunem.

Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości
i do tej chwili głoszę Twoje cuda.

Bądź dla mnie skałą schronienia
i zamkiem warownym, aby mnie ocalić.
Bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą,
 
     
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-19, 12:27   

CZYTANIE Z PIĄTKU
".....Wyzwoli bowiem biedaka, który Go wzywa,
i ubogiego, co nie ma opieki.
Zmiłuje się nad biednym i ubogim,
nędzarza ocali od śmierci.

Błogosławiony niech będzie Pan, Bóg Izraela,
który sam czyni cuda.
Na wieki niech będzie błogosławione Jego imię,
a Jego chwała niech wypełni ziemię.

O Panie wielbię Cie za moje wyzwolenie

[ Dodano: 2009-12-19, 12:32 ]
"...Bądź dla mnie skałą schronienia
i zamkiem warownym, aby mnie ocalić.
Bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą,..."

Panie daj mi pokorę , jak bardzo mi jej potrzeba , by ufać Twoim zamierzeniom , by do końca zawierzyć , być poddaną .
 
     
tereska
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-20, 22:28   

Czytania z niedzieli

Mi 5,1-4a, Ps 80,2ac i 3b.15-16.18-19, Hbr 10,5-10, Łk 1,39-45

W dzisiejszym Psalmie prosimy Boga o nowe życie, wielu z nas, tu, na forum, podpisałoby się pod tą prośbą:

"...daj nam nowe życie, a będziemy Cię chwalili."

W odpowiedzi na tą naszą prośbę, Bóg zaczyna mówić o pełnieniu Jego woli, chcąc jakby powiedzieć, że jest ona warunkiem naszego otwarcia się na nowe życie.

Co jest fundamentem pełnienia woli Bożej?

Dla Jezusa pragnienie pełnienia woli Ojca:„Oto idę, abym spełniał wolę Twoją” wynikało, ze zjednoczenia z Nim:
"Ojciec jest we mnie a ja w Ojcu"/J.10,38/

Dla Maryi, o której czytamy dziś w Ewangelii, źródłem pełnienia woli Bożej, była wiara w to, co Bóg do niej powiedział, uznanie Go za godnego zaufania.

"Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”.

W ten sposób Bóg pokazuje nam dwa przykłady; postawę Jezusa : zjednoczenia się z Nim i i Maryi: wiary w to, co mówi, zaufania Mu.

Naśladowanie tych dwóch postaw pozwoli nam pełnić wolę Bożą, a Bogu ułatwi obdarzenie nas nowym życiem.
 
     
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-20, 23:08   

"....Spotkanie Maryi i Elżbiety jest tak bardzo fascynujące, ponieważ wszyscy pragniemy spotkać takiego człowieka, który wyzwoli w naszym wnętrzu radość poznania tajemnicy drugiej osoby.
Dzięki odkryciu tajemnic, które są w innych, możemy się do nich zbliżyć. Maryja nosząc Jezusa w sercu, wielkimi krokami miłości pokonuje najwyższe góry.

Ten, kto nosi Chrystusa w sercu, może pokonać wszelkie trudności.



Chrystus jest w nas źródłem miłości, dzięki czemu możemy pokonywać dzielące nas od siebie góry, po ludzku patrząc, nie do przejścia.

Miłość Chrystusa kieruje nas do innych. Ukazuje nam drogę przez wielkie przeszkody, jakie stoją pomiędzy nami.
Narodziny Boga w sercu człowieka wierzącego umożliwiają takie spotkania dwojga osób, jakie nastąpiło miedzy Maryją i Elżbietą.
Gdy ludzie spotykają się w sposób prawdziwy (szczery), zmieniają się, po spotkaniu stają się inni. Spotkanie ich przemienia.... "

W sierpniu spotkanie z Jezusem przemieniło mnie . Także spotkanie was - czy to osobiście czy na forum przemienia mnie ,

Chryste dzięki za te dary .

"....Nawiedzenie budzi w nas nadzieję, że również i my możemy spotkać się w taki sposób, aby jeden budził drugiego do życia.
Tak żyć, aby budzić kogoś, budzić coś w człowieku, wydobywać z niego jego wewnętrzne piękno. Możemy wtedy uwolnić się od tego, by komukolwiek udowadniać swoją wartość.

Możemy w takiej sytuacji przestać się bać, że ktoś nas odrzuci, zlekceważy, pominie. Gdy uczymy się spotkań bezinteresownych, możemy się od drugiej osoby czegoś nauczyć, możemy wejść w tajemnice życia kogoś drugiego, przy okazji dając coś z siebie: ze swojego ducha, swoich poglądów i pasji.

musimy - jak Maryja - powstać i wyruszyć w drogę. Ona wychodzi poza siebie, ze swojego domu, w którym żyje chroniona i bezpieczna. Odważa się podążać swoją drogą, która prowadzi ją w obce strony. Pozbawiona opieki i oparcia najbliższych. Musimy stać na własnych nogach.

Potrzeba pokonać góry naszych obaw i blokad, naszego wygodnictwa, by móc dotrzeć do drugiej osoby.
Skoro tak daleko wychodzimy poza siebie, możemy pozwolić, aby druga osoba bardzo się do nas zbliżyła.

Warto zobaczyć, że w drugim człowieku jest Boża tajemnica, większa od tego człowieka.

W osobie, którą spotkamy, możemy zobaczyć Maryję.
Poprzez spotkanie z drugą osobą docieramy do samego Boga.
Patrząc na niego rozeznajemy, dlaczego tak wiele dotychczas dzieliło nas z tą osobą, dlaczego nie mogliśmy się porozumieć?

W takich spotkaniach nie ma myśli lękliwych, czy znajdziemy właściwe słowa, czy gesty będą odpowiednie. Nieważne podczas spotkań z drugim są wzajemne oceny, kto lepszy lub dojrzalszy, mądrzejszy...."

I dlatego , nie boje się spotkania z mężem - bo widzę w nim to co zaszczepił w nim( i w każdym z nas ) Bóg w momencie stworzenia - nieśmiertelna dusze która łaknie miłości
Boga .
 
     
tereska
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-21, 17:01   

Czytania z poniedziałku

Pnp 2,8-14, Ps 33,2-3,11-12,20-21, Łk 1,39-45

Zbliża się Boże Narodzenie, nadchodzi czas spotkania, czy w moim sercu, jest tęsknota za Jezusem, czy mogę powiedzieć o Nim tak, jak w pierwszym czytaniu:
"Ukochany mój! ..., Umiłowany mój ..., Miły mój..."
Czy Jezus narodzi się na Ziemi z zimnego wyrachowania, czy namiętnej miłości i tęsknoty za mną?
Czy wiara jest dla mnie tylko sprawą rozumowych wyborów, czy namiętności serca?
Jezus tęskni za spotkaniem ze mną , a ja?

"Gołąbko moja, ukryta w zagłębieniach skały,
w szczelinach przepaści,
ukaż mi swą twarz,
daj mi usłyszeć swój głos!
Bo słodki jest głos twój
i twarz pełna wdzięku”.



 
     
mari
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-21, 19:31   

>>> Ukochany Mój, oto On, oto On, oto On nadchodzi !
 
     
Danka 9
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-21, 22:32   

http://dominikanie.pl/adwent.php
 
     
Agnieszka
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-21, 22:43   

(Pnp 2,8-14)
Cicho! Ukochany mój! Oto on! Oto nadchodzi! Biegnie przez góry, skacze po pagórkach. Umiłowany mój podobny do gazeli, do młodego jelenia. Oto stoi za naszym murem, patrzy przez okno, zagląda przez kraty. Miły mój odzywa się i mówi do mnie: Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź! Bo oto minęła już zima, deszcz ustał i przeszedł. Na ziemi widać już kwiaty, nadszedł czas przycinania winnic, i głos synogarlicy już słychać w naszej krainie. Drzewo figowe wydało zawiązki owoców i winne krzewy kwitnące już pachną. Powstań, przyjaciółko ma, piękna ma, i pójdź! Gołąbko ma, [ukryta] w zagłębieniach skały, w szczelinach przepaści, ukaż mi swą twarz, daj mi usłyszeć swój głos! Bo słodki jest głos twój i twarz pełna wdzięku.


Ze slowami Pieśni nad Pieśniami wiąże się moje osobiste doświadczenie , a że jest ono mocne i bardzo wryło się we mnie , pomimo , że juz kilka miesięcy upłynęło , to chcę sie tym podzielić . W wakacyjny dzień , kiedy zostałam w pustym domu moich Przyjaciół , a mój mąz udał się w niewiadomym kierunku......i po ludzku wiedziałam , że -the end- ...czułam się ......rozpacz.ogromny ból i zerowe poczucie swojej wartości , mijałam lustra , nie chciałam patrzec na swoje odbicie...co to za kobieta , że On nie umie mnie kochać ......Bóg dal mi te słowa o gołąbeczce , o najpiękniejszej z kobiet , o przyjaciólce , o moim pięknie...........Zadna terapia nie uczyniła by ekspresowo tego co stało się po przeczytaniu tego tekstu....Smutek i ból nie minął , ale ja wiedziałam kim jestem , . Kim jestem w oczach Boga , i że żaden czlowiek nie zmieni tego co mysli o mnie Bóg .
Bóg mysli o nas dobrze , zwraca się do nas z czułością , ale chce też tego od nas . Zapadła mi w pamięc scena z Urzekającej , gdzie na spacerze Pan zwrócił sie do Stasi słowami " Cieszę się , że ci się podoba kochanie " :->
 
     
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-22, 00:35   

Panie tak niedawno , stanąłeś przy murze mojego serca i zawołałeś .

dzięki Panie , że Miłość Twa kruszy każde mury .

http://maczasty.wrzuta.pl...k/idzie_moj_pan
 
     
kangoo
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-22, 11:27   

(Ps: 1 Sm 2,1.4-8)
Całym swym sercem raduję się w Panu
Raduje się me serce w Panu,
moc moja ku Panu się wznosi.
Rozwarły się me usta na wrogów moich,
gdyż cieszyć się mogę Twoją pomocą.
Łuki siłaczy się łamią,
słabi przepasują się mocą,
Za chleb najmują się syci, a odpoczywają głodni,
niepłodna rodzi siedmioro,
a więdnie bogata w dzieci.


(Łk 1,46-56)
Wtedy Maryja rzekła:
Wielbi dusza moja Pana,
i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy.
Święte jest Jego imię
a swoje miłosierdzie na pokolenia i pokolenia
[zachowuje] dla tych, co się Go boją.
On przejawia moc ramienia swego,
rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich


Uwielbiaj dusza moja chwale Pana mego!!!Radujmy sie w Nim!!!nie zapominajmy jak wiele dla nas uczynil...
 
     
Danka 9
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-22, 12:13   

Agnieszko, piękne to co napisalas, dziękuję :-)
 
     
tereska
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-22, 22:55   

Czytania z wtorku

1 Sm 1,24-28, 1 Sm 2,1,4-5,6-7,5abcd , Łk 1,46-56

"Całym swym sercem raduję się w Panu".

Dziękowanie Bogu otwiera moje serce na radość w Nim, otwiera całe moje serce. Bóg nie chce bym się radowała ćwiartką mojego serca, albo połową, a drugą połowę zostawiała na swoje troski. On chce całego mojego serca, chce być Bogiem całego mojego życia, bym w każdej jego dziedzinie widziała Jego dary. Amen.

[ Dodano: 2009-12-23, 19:28 ]
Czytania ze środy

Ml 3,1-4;4,5-6, Ps 25,4-5,8-9,10 i 14, Łk 1,57-66

A mnie dziś moja 4- letnia córa przygotowuje za przyjście Jezusa, słucha kolęd i co jakiś czas mówi: "Jezus jest w moim sercu i czeka na wszystkich ludzi", albo "Jezus jest Królem", albo "Ja kocham Jezusa, a ty nie", to do braciszka. :-) itd. ...i jak tu nie wierzyć w działanie Ducha św. na małe dzieci.

A mnie szczególnie utkwiły słowa z dzisiejszej Mszy św. :

"Z dziękczynieniem i w modlitwie oczekujmy na przyjście Jezusa",

oraz antyfona

"Oto stoję u drzwi i kołaczę, jeśli kto usłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną."

Jezu, jakie jeszcze drzwi mojego serca są przed Tobą zamknięte?

"Prowadź mnie w prawdzie... Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję"

[ Dodano: 2009-12-25, 09:20 ]
Refleksje Bożonarodzeniowe

Czwartek - wigilia
2 Sm 7,1-5.8b-12.14a.16, Ps 89,2-3,4-5,27 i 29, Łk 1,67-79

Piątek - Boże Narodzenie
Iz 9,1-3.5-6, Ps 96,1-2,3 i 10ac,11-12,13, Tt 2,11-14, Łk 2,1-14

Iz 52,7-10, Ps 98,1,2-3ab,3cd-4,5-6, Hbr 1,1-6, J 1,1-18


"Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez Syna."

"Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi."


W jaki sposób Bóg mówi do mnie w czasie tych Świąt przez Jezusa?

Cała historia poczęcia i narodzenia się Jezusa jest dla mnie historią ufności.

Najpierw zaufanie Maryji Bogu i Józefowi, że szczęśliwie skończy się ta komplikacja w jakiej się znalazła, będąc w ciąży przed zamieszkaniem z Józefem.

Potem zaufanie Maryi i Józefa, Bogu, gdy znaleźli się w tak trudnej po ludzku sytuacji mając rodzić w bezdomności, że taka jest wola Boża, czyli że jest w tym jakieś dobro.

W końcu zaufanie małego Jezusa, Maryji i Józefowi, który maleńki całkowicie powierza się ich opiece i trosce.

Ta historia ostatecznie kończy się całkowitym zaufaniem Bogu - Ojcu, Jezusa w chwili śmierci na krzyżu.
Ale to już kolejne święta.

Tym czasem dziś, Bóg uczy mnie przede wszystkim ufności małego dziecka, które tak pięknie opisuje w Psalmie 131

"Panie moje serce nie jest wyniosłe
i oczy moje nie patrzą z góry.
Nie gonie za tym co wielkie
albo co przerasta moje siły.
Przeciwnie: zaprowadziłem ład
i spokój w mojej duszy.
Jak niemowlę u swej matki,
jak niemowlę jest we mnie moja dusza.
Izraelu pokładaj w Panu nadzieję
teraz i na wieki!"


Takiej ufności małego dziecka życzę wszystkim tym, co zaglądają na ten temat, nie tylko na czas Świąt Bożego Narodzenia. :-)
  
 
     
Mirakulum
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-25, 09:44   

Na Pasterce , ksiądz powiedział , że powinniśmy spoglądać w górę i w dół , a nie ogladać się na boki, na prawo , czy lewo.
Patrzeć w górę na Boga i w dół na własne sumienie .

Panie wybacz , że oglądam się jeszcze na boki .
 
     
tereska
[Usunięty]

Wysłany: 2009-12-26, 09:00   

Czytania z soboty, Święto św. Szczepana.

2 Dz 6,8-10;7,54-60, Ps 31,3cd-4.6 i 8ab.16-17, Mt 10,17-22

Wczoraj Bóg wskazywał na drogę ufności, jako nową drogę życia w Bogu, dziś pokazuje kolejną drogę, którą pójdzie też mały Jezus, jak dorośnie.Droga ofiarnej miłości.
Bóg nie chce nas zmuszać byśmy się nawrócili, byśmy zaczęli być bardziej odpowiedzialni, byśmy przestali czynić zło. Nie używa siły wobec nas tylko przychodzi powiedzieć jak bardzo nas kocha i za nas ofiarowuje swoje życie, pozwala na to by zabiły Go nasze grzechy.
Jego wierni uczniowie podążają jego śladami. Pierwszy z nich św. Szczepan, a później Ci wszyscy męczennicy, i Ci, których prosi, by oddali swoje życie jako zadośćuczynienie za grzechy, jako wynagrodzenie za tyle zła, które rani Go tak boleśnie.

Jak podążać tą drogą w życiu rodzinnym , gdy widzimy tyle zła i chciałoby się na siłę coś zmienić? Jezus pokazuje drogę wynagradzającego cierpienia i zaufania Bogu.
Nie oznacza ona bierności wobec zła, bo Jezus tak wiele zła naprawiał:, uzdrawiał, wskrzeszał, karmił, poił; ale gdy przyszedł czas oddał życie, za nasze grzechy. Czy jestem w stanie ofiarować swoje cierpienie Bogu, aby On mógł zbawić moją rodzinę?

Do takiej ofiarnej miłości, wzywał Jezus prostą góralkę spod Suchej Beskidzkiej, Kunegundę Siwiec na początku dwudziestego wieku. Obecnie trwa jej proces beatyfikacyjny. Fragmenty z tych rozmów Jezusa z Kunegundą, zamieszczam na temacie Książki: Świadkowie Miłości.
Ostatnio zmieniony przez tereska 2009-12-27, 09:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 8