Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie, którzy chcą ratować
swoje sakramentalne małżeństwa, także po rozwodzie i gdy ich współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  12 kroków12 kroków  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Potrzebuje rozmowy-wsparcia i modlitwy
Autor Wiadomość
landis85
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-30, 16:46   

Jarku dziekuje Ci za przeslanie mi swojego tematu do przeczytania, faktycznie Twoje zachowanie wtedy nie wiele rozni sie od zachowania obecnie mojego meza, juz wiele razy czulam ze ma zal do mnie o to ze "jestem" ze przez to nie moze byc z ta ktora "kocha"
czasami takze wyżywa sie na mnie i dzieciach, tez wiele przykrych rzeczy od niego uslyszalam...
mam nadzieje ze zona sie nawroci oraz zrezygnuje z rozwodu i jeszcze stworzycie pelna rodzine

co do naszych urodzin to chyba mezowi nie zalezy za bardzo
w sumie nigdy nie byl za bardzo zaangazowany w takie przygotowania, bo jego to nie interesowalo , zreszta pomaganie w obowiazkach domowych jest mu obce
ale tak sie przyjelo ze nasze urodziny wyprawiamy razem i wszyscy przychodza, nie wiem czy mowic tesciowej o nas, czy robic dobra mine i udawac kochajace malzenstwo?

czytam to forum, modle sie na rozancu, czuje po tym wielki przyplyw spokoju :)
19 listopada wypada nasza 4 rocznica, napewno pojde na msze, moze zaniose prosbe o odprawienie mszy miedzy innymi za nasze malzenstwo?
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-30, 17:25   

Landis.... stawiasz sobie dylemat:"nie wiem czy mowic tesciowej o nas, czy robic dobra mine i udawac kochajace malzenstwo?"

Dziewczyno............ czy Ty siebie kochasz?czy kochasz Wasze dzieci? czy kochasz meża?jak tak ...to czy to jest napewno zdrowa i mądra miłość????
Czy jesteś prawdomówna? czy ukrywanie wobec otoczenia,wobec rodziny,wobec rodziców męza faktów kryzysu,zdradu emocjonalnej czy fizycznej nie jest zakłamywanei rzeczywistości? nie jest okłamywaniem teściowej?rodziny?otoczenia?
Gdzieś wcześniej pisałeś o obawach ,że koleżanka może zobaczyć anonse czy zdjęcia meża w "zalotach" ............ Ty masz sie obawiać??czy ten co uprawia te "zaloty"?
Twarda miłość ..................
Twarda miłość to szacunek dla siebie i innych.Kochanie siebie .....a nie zakłamywanie ,że jest ok....Ty usmiechnięta ,przyzwalająca na czatowanie męża,gotowa do zaspokajania jego huci i żądz.
Landis..... to ,ż ekochasz meża-nawet ta naiwną i nierozsądną miłością- nie daje mu prawa by Ciebie,Wasze dzieci krzywdził.
NIE DAJE MU PRAWA.
A Ty przyzwalając na krzywdzenie pomagasz mu w tym krzywdzeniu.
Moementami -jak czytałem - to mi przypominało to syndrom sztokcholmski.
Utożsamianie się oprawcy z ofiarą poprzez przyzwalanie na to ,że jesteś ofiarą.
Urodziny????? jak on ich nie potrzebuje ??????
Jak masz swoje urodziny to zaproś soebie teściową do kawiarni na kawę,albo do domu pod nieobecność meża................. i powiedz wprost: JESTEŚMY W KRYZYSIE,MĄŻ MNIE EMOCJONALNIE ZDRADZA NA CZATACH.
Nie udawaj że jest ok..........jak nie jest.
On nie zmieni swojego zachowania do czsu ,aż przyjemności z czatowania,przyjemności ze zdradzania beda większo jak ból i straty spowodowane tymi uczynkami.
To jest "popapranie" emocjonalne.Daj mu odczuć konsekwencje.Nie wnosi nic do domu poza własnym byciem-niebyciem??? nie uważa Ciebie za żonę? nie bądż żoną,nie służ mu.
Służąca kosztuje 10 zł/godz. x 300 godz= 3000 zł.Ale służąca nie świadczy usług seksualnych.................bo te są znacznie droższe..........

To straszne jak zdradzana osoba przyzwala na zdradę i cierpi nie dając odczuć konsekwencji.
 
     
landis85
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-30, 20:04   

chyba musze przeczytac ten temat 10x dzinnie rano i 10x wieczorem zeby zrozumiec
czasami to wszystko mnie przytlacza, to trwa juz tak dlugo, dzis jak na zlosc jedna kolezanka stara sie o 2 dziecko, druga swietuje rocznice, wszyscy dookola emanuja szczesciem i miloscia tylko czemu ja na to nie zasluguje?
czemu? :cry:
ale to forum sprawia ze odruch zebrania o uczucie i ponizania sie ustepuje...

nalog nie swiadcze mu zadnych uslug seksulanych od ponad miesiaca, nie robie nic ponad to co powinnam

potrzebowalam silnego kopa

dzieki :)
 
     
Katarzyna74
[Usunięty]

Wysłany: 2009-10-30, 23:14   

landis85 napisał/a:
dzis jak na zlosc jedna kolezanka stara sie o 2 dziecko, druga swietuje rocznice, wszyscy dookola emanuja szczesciem i miloscia tylko czemu ja na to nie zasluguje?


No jak na złość - ale komu na złość? :)

Rozumiem Cię - ja też długi czas nawet nie mogłam słuchać romantycznych piosenek, patrzeć na zakochane pary na spacerach, na śluby moich znajomych itd.

Ale wiesz co? Z czasem nauczyłam się nie porównywać innych małżeństw do mojego. Staram się nie patrzeć na mój związek pod tym kątem.

Kiedyś na wyjeździe integracyjnym z pracy mojego męża, rozpakowywaliśmy się w domkach. W tym samym pokoju, co my - miała spać jeszcze inna para. I widziałam, jak mąż koleżanki rozpakowuje torbę, aby znaleźć ręczniki. Torba perfekcyjnie spakowana, mąż koleżanki wiedział doskonale, co gdzie leży, bo on sam pakował walizkę dla siebie, żony i dwojga dzieci, które przyjechały z nim na to spotkanie. Zazdrościłam wtedy koleżance. Przypomniał mi się mój mąż-dziecko, któremu trzeba było spakować wszystko od szczoteczki do zębów po bieliznę na zmianę, inaczej wszystkiego by zapomniał. A co dopiero, że miałby mnie spakować! Patrzyłam z podziwem na tego dobrze zorganizowanego męża. Jaki był zainteresowany żoną, skoro wiedział, co jej na taki wyjazd jest potrzebne, jaki dbały o szczegóły, aby wszystko zabrać. No podziw.

A w kilka godzin później, kiedy towarzystwo rozochociło się piwkiem przy ognisku, słyszałam, jak poniża ją w towarzystwie, wyśmiewając jej gust, fryzurę i dom rodzinny. Miałam nie iść na to ognisko. Gdybym nie poszła, nie widziałabym akcji "wspaniałego i troskliwego męża" i nadal widziałabym w nim wzór, na który powinien spoglądać mój mąż i się uczyć od niego. ;)

Inna sytuacja. Moja siostra cioteczna, dziesięć lat po ślubie. Jej mąż nosi ją na rękach, Bogusia to, Bogusia tamto. I kuzynka też - czułość, siada mu na kolanach. Jakiś czas temu, kiedy u mnie powstał kryzys, spytałam ją, jak to robi, ze ciągle jest tak maksymalnie zainteresowana mężem. No cóż. Podczas tej rozmowy wyszło, że wcale tak bajkowo nie jest. Owszem, bardzo się kochają, ale np seks mógłby dla Bogusi nie istnieć. Pozwala mężowi na zbliżenia z miłości do niego, sama nie czując potrzeby. Mówiła, że te kilka dni, kiedy dochodzi z mężem do zbliżeń, są dla niej trudne i cieszy się, kiedy mijają.


Co chcę przez to powiedzieć?

Nie ma co porównywać innych sytuacji, innych małżeństw.

My z nimi nie żyjemy, nie mieszkamy na co dzień, nie wiemy, jakie mają problemy.
Porównania nie mają sensu, ponieważ stawianie się w konfrontacji z często pozornie szczęsliwymi i uśmiechniętymi małżeństwami, tylko nas dołuje. A niepotrzebnie!

Właśnie to jest jedna z przyczyn wielu kryzysów - wyobrażenie związku i frustracja z tego powodu, że to wyobrażenie się nie spełnia, bo często jest nie do spełnienia. Głównie z tego względu, że nie można urabiać drugiego człowieka pod kątem naszych wyobrażeń.

I druga wskazówka...

Landis - nikt Ci nie zarzuca tego, że zbliżałaś się do męża, tęskniąc za bliskością i teraz podkreślasz, że już miesiąc nie współżyjesz.

Oczywiście - brawo, że siebie chronisz i że nareszcie podjęłaś taką decyzję, naprawdę dzielna jesteś.

Ale powinnaś przerobić w sobie to, o czym pisze Nałóg. Jak do tej pory mogłaś się na to godzić. Tu jest wskazówka dla Ciebie, że jest w Tobie coś takiego, że jesteś skłonna poświęcić swoją godność (nieświadomie), aby nie zrazić do siebie męża, bądź też otrzymać od niego - pozorną przecież bliskość, czułość. Być może to przenosi się także na inne dziedziny życia, na kontakty z innymi ludźmi - myślę, że warto to sprawdzić, dotrzeć do tego, przerobić.

Wzmacniać miłość do siebie, poczucie godności własnej, zaznaczenie granic i pilnowanie ich - nie jak cerber, ale jako łagodny - acz stanowczy anioł.

Jestem z Tobą myślami, Landis.

Z Panem Bogiem.
 
     
landis85
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-04, 20:56   

witam wszystkich czytajacych to forum i moj temat :)
dziekuje za modlitwe i wsparcie, nie wiem co bym bez Waszej pomocy i oczywiscie Boga zrobila...
napisze co u nas, jest lepiej
maz od 3 dni nie siedzi na czatach, nie wiem czy zerwal kontakt z "kolezanka"
rozaniec pozwolil mi sie wyciszyc, chyba jeszcze nigdy nie bylam tak spokojna i nie wybuchala zloscia zaraz jak teraz

chcialabym zwrocic sie do Was z prosba, za pare dni maz obchodzi urodziny, moze macie pomysl na zyczenia?

i jeszcze jedno mnie trapi
niby z boku wszystko wrocilo do normy, maz mnie przytula, buzi na dowiedzenia ,zaprosil mnie na caly dzien do pewnego miejsca w moje urodziny itp, ale...
ja wczesniej mu powiedzialam ze jezeli miedzy nami beda/sa inne to nie bedzie mial mnie (miedzy innymi chodzilo o wspolzycie) i miedzy nami od ponad miesiaca nie dochodzi do wspolzycia, czyli mam odbierac to tak ze maz nadal kogos ma? myslicie ze daje mi to do zrozumienia? :roll:
pare dni temu powiedzial ze w nasza rocznice moze gdzies pojedziamy, a ja mu odpowiedzialam co chce switowac? sadzilam ze powie ze nasze wspolne lata, milosc
a on odpowiedzial no to ze mieszkamy razemy, jemy razem
troche zrobilo mi sie przykro
slowa kocham nie bylo i nie ma

nie wiem co o tym myslec,narazie czekam, czekam az powie przepraszam, jestes i zawsze bedzie jedyna, kocham cie
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-05, 13:50   

Landis , chemy rozmatycznych mężów.....a Oni tacy nie są ....i co wtedy ??

Koniec miesiąca miodowego. Koniec trzymania się za ręce i patrzenia sobie w oczy. Dlaczego tak jest......??

Landis, póki co mężą jest z Tobą, mieszka z Tobą, je z Tobą....ciągle jesteście razem ! Ciesz się z tego co masz !

I ja miałam takie zawirowanie niedawno ! Wychodzę, zbieram się ! Mam wrażenie, że gdzie nasza wątpliwość, tam wciska się zły i podszeptuje nam, niepokoi. A my szukamy....bardzo częśto dziury w całym !

Landis może to nasza, babska niedojrzałość, że chciałybyśmy ciągle chodzić za ręcę i patrzeć sobie w oczy jak psy basety, smutno, tęsknie i romantycznie.
A faceci pewnie chcą w domu mieć wesołą, radosną i bezproblemową żonę ! No ale to my mamy ciężkie oresy w naszym życiu chociażby związane z menstruacją, przekwitaniem itp....i m.in. tak to jest.

Patrz radośnie do przodu ! Nie kombinuj, nie szukaj, nie analizuj każdego gestu męża....ciesz się, że jesteście razem i już !! Cmoooook !! EL.
 
     
Jarosław
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-05, 18:45   

EL. napisał/a:

Landis może to nasza, babska niedojrzałość, że chciałybyśmy ciągle chodzić za ręcę i patrzeć sobie w oczy jak psy basety, smutno, tęsknie i romantycznie.
.

Oj EL. nie wszystkie zaręczam.
W moim związku to ja chciałem brać za rękę, a żonie to nie pasowało. Podobnie jak obrączka na palcu, którą zdjęła chyba z 7 lat temu. Ale to akurat rozumiałem przytyła tak ze 20 kg i złoty krążek już nie pasował.
Tak więc nie wszystkie z Was to takie romantyczki. (Tak gwoli ścisłości byś nie sądziła, że osobnicy płci brzydkiej to zimne dranie)
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-05, 19:25   

Ach, to widzisz Jarek, z tego wynika, że człowiek nigdy nie jest zadowolony z tego co ma.....ciągle do czegoś innego tęskni. Ech życie..... Pozdro! EL.
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-05, 19:27   

HHhiiiiiii .............. bo u sąsiada trawa zawsze jest zieleńsza.............mąż/żona lepsi................
dzieci lepsze,zdolniejsze
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-05, 19:36   

I jego ( sąsiada ) kobita jest lepsza , bo ma loki, a ja nie !! I sąsiad lepszy bo jeździ żółtym samochodem, a mój chłop szarym ....ech..... Hhahahah.

Jarek, to żarty oczywiście...ale widzisz, jakie to życie trudne....ale za to jakie ciekawe....no nie mów, że sie nudzisz ?? Pozdro !!EL.
 
     
landis85
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-06, 06:40   

dziekuje ze jestescie :-D
faktycznie chyba za bardzo skupiam sie na uczuciu jakie towarzyszy na poczatku zackohcania
a nie na tym co mam teraz...
piszac rano tamtego posta nie wiedzialam ze maz wieczorem bedzie chcial sie jednak zblizyc, ale ja nie potrafie
nie wiem co jest ze mna nie tak, jak on nie wykazywal checi to ja chcialam i na odwrot
codzinnie niby w zarach mowi cos o innych, jak lecial film o rozwodzie to powiedzial ja tez bede zabieral dzieci na weekend....
czuje sie niepewnie, zachwila moj fundament jednosci z nim, nie czuje nadal zebym byla jedyna-chociaz czatow juz nie ma :)

chodzi mi o to ze maz kiedys powiedzial ze slowo kocham nie bedzie wypowiadal bez podstawienie, mam zal do niego o to ze zakochujac sie to potrafil mowic to innej 100x dziennie, pisal do niej wiersze milosne, a teraz bedac ze mna i niby wszystko jest ok nie mowi ze mnie kocha, nie napisal nigdy wiersza...

nie jestem pewna jego uczucia i wole poczekac co bedzie dalej...-to chyba dobre wyjscie
nie wiem jak reagowac na chec wspolzycia :oops: dla mnie istenieje tylko opcja wspolzycia z milosci, dla niego wiem ze sa inne opcje-kiedys mi o tym powiedzial...
:roll:
pozdrawiam serdecznie

ps chodze nadal na fitness, za 2 godz jade do fryzjera, naprawde czuje sie lepiej majac swoje "odrebne" zycie i nie wiszac na mezu :)
on tez to chyba zauwazyl bo teraz bardziej liczy sie z moim zdaniem-czuje sie tak jakbym odzyskala troche szacunku w jego oczach :)
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-06, 13:41   

Landis, Twoje życie należy do Ciebie, czy ktoś będzie obok, czy nie . Dyrektorem swojego życia jesteś Ty !!
Jedne osoby sa piękne fizycznie , inne mają piękniejszą duszę.
Faceci lubią te piękne ciała...może dla nich piszą wiersze , ja nie wiem . Może ludzie są niedojrzali, bo jedno chcą ciągle miesiąca miodowego, zauroczenia, a innym nudzi sie żona, mąż i szukają następnych.
Landis, ja się cieszę z tego co mam ! Młoda już tak bardzo nie jestem, ciało - takie jak wiek...nie przeskoczę tego, nie zmienię....tak musi by ć. Cieszę, że za to jestem mądrzejsza, bardziej doświadczona, więcej wiem. Taka mnie chce mąż....cieszę się i ok. Takiej mnie nie chce.....ciała sobie nie zmienię, nie mam wpływu. Decyzje męża będą Jego decyzjami...nie mam wpływu. Umiem cieszyć sie z tego co mam.

Wiem, że takie niby żarciki, że będzie mąż zabierał dzieci....poproś , żeby tak nie żartował, bo to boli.
A jeżeli mąz uzna , że boli, to może też w ten punkt właśnie uderzać. To Ty musisz sobie poradzic z żarcikami męża....A może również wesoło zażartować ??

Życie to niespodzianka i wielke niewiadomo. Nie ma lekarstw na wszystko...ot grypa nas zabija w XXI wieku .
Ustal sobie priorytety swojego życia.....kim chce byc i dla kogo, co chcę, czego nie chcę i realizuj się, bądź konsekwentna i zmieniaj to co możesz zmienić a nie trać energii i sił na to, na co nie masz wpływu. ....i żyj !! EL.
 
     
danuta kieczmer
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-14, 01:32   chcę porady i pomocy jestem w rozterce

mój mąż jest przepracowany i zmęczony prowadzi firmę własną, pobudował zakład, nad zakładem mieszkanie, piękne ale co stego jest puste, zimne, brak w nim miłości. Dzisiaj np. zapytałam sie o pewnej kobiecie z którą utrzymuje kontakt telefoniczny, twierdzi że to jest jego dobra koleżanka (rozmawiałam z nią twierdzi że nie ma z nim romansu). Zacznę jak się poznali otóż pracowała u mojego męża w firmie, ale mój syn ją nakrył, że popija w pracy i mój syn wyrzucił ją z firmy to wydzwaniuała Twierdzi że ja za wszystkie lata jestem winna takiemu małżeństwu. Dzisiaj powiedział mi wprost że nie chce ze mną żyć. Jeszcze jedno kiedyś to nie do pomyślenia żeby w niedziele nie poszedł do kościoła a teraz to nie chce mu się diabeł go opętał, ZNAJOMI TEŻ NIE LUBIĄ GO BO NA WSZYSTKO I WSZYSTKICH TYLKO SWOJĄ RACJĘ PANIE BOŻE POMUSZ MI ABY SIĘ ZMIENIŁ ON KIEDYŚ NIE BYŁ TAKI

[ Dodano: 2009-11-14, 01:34 ]
 
     
landis85
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-14, 14:26   

niestety moj maz po poznaniu i zakochaniu sie w innej tez automatycznie przestal chodzic do kosciola, powiedzial nawet ze dla niego nie istnieje zadne swieto, ze do spowiedzi nigdy nie pojdzie bo nie musi itp
a jeszcze pamietam jak plakal kiedy umarl papiez, jak przypominal mi zebym wieczorem odmowila pacierz...
niestety do kosciola nie pojdzie do teraz, juz niedlugo swieta i znowu bez komunii u mojego meza...

za pare dni jedzie na szkolenie 3 dniowe dosyc daleko, nie wspolzyjemy tak dlugo i czasami chyba sam diabel podsuwa mi najgorsze mysli o tym co maz moze tam robic...

dzis rozmawialam z nim na temat zdrady, powiedzial ze nie wypowie sie na ten temat...
powiedzial jeszcze ze dla niego liczy sie szczescie rodziny, ale jego wlasne szczescie rowniez jest wazne
nie wiem co ma na mysli mowiac wlasne szczescie ,nic mi nie odpowiedzial....

poza tym bez zmian, bez rozmow praktycznie, we wlasne urodziny nie uslyszalam ze mnie kocha :(
dalej chodzimy oddzielnie spac, ale maz nie siedzi na czatach juz,kupil sobie nowa gre i gra od wieczora do nocy...
a ja sama nie robie nic zeby cos zmienic, tzn ide spac po 22 i juz :(
 
     
kangoo
[Usunięty]

Wysłany: 2009-11-14, 14:46   

moj maz przestal wierzyc w dniu kiedy dowiedzial sie ze ma raka..przedtem chodzilismy do kosciola kilka razy sie modlilismy razem..wiem ze jest ci ciezko, jak wszystkim tu na tym forum...ale wierz i nawet wierz podwojnie za swojego meza, modl sie o jego nawrocenie, zawierz swoje i jego serce Panu...to dziala!

pozdrawiam
landis85 napisał/a:
niestety moj maz po poznaniu i zakochaniu sie w innej tez automatycznie przestal chodzic do kosciola, powiedzial nawet ze dla niego nie istnieje zadne swieto, ze do spowiedzi nigdy nie pojdzie bo nie musi itp
a jeszcze pamietam jak plakal kiedy umarl papiez, jak przypominal mi zebym wieczorem odmowila pacierz...
niestety do kosciola nie pojdzie do teraz, juz niedlugo swieta i znowu bez komunii u mojego meza...
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 9