Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Intencje modlitewne - kolejna prośba o modlitwę

Anonymous - 2010-01-01, 23:41
Temat postu: kolejna prośba o modlitwę
--------------------------------------------------------------------------------

Witajcie kochani. Dostałam adres tej strony 3 dni temu od mojej przyjaciółki.Moge śmiało powiedzieć,że Ona ratuje mi życie. Jest ze mną zawsze,a szczególnie teraz w chwili rozpadu mego małżeństwa. Sprawa toczy sie od ok. miesiąca. Mąż stopniowo separował mnie od swoich spraw-codziennych, firmowych, odstawił od łoża, a parę dni przed Wigilią powiedział,że już mnie nie kocha, ma wszystkiego dosyć, zwłaszcza mnie ( dzieci są nadal na szczęśćie kochane przez niego), byłam zakałą w jego życiu, do wszystkiego musiał dochodzić sam ( dom, firma, itp). teraz chce rozpocząć nowe życie. Wiadomo- jak każde małżeństwa nie bylismy idealni,zdarzały się spory, kłótnie, ale zawsze z tego wychodziliśmy. Teraz dla mnie tez wydawało się ,że jest okej. Ale jak widać, tylko wydawało się. Ta wiadomość,że już ze mną nie chce być, że mówi o rozwodzie spadła na mnie jak grom z jasnego nieba. Zawaliło mi się życie. Jestem w stanie płaczu, załamania, czuję się jakbym była w żałobie po stracie najukochańszej osoby. Tak szczerze,to nie może to do mnie dotrzeć. Zdaję sobie sprawę,że ta decyzja może być skutkiem także jego załamania,że jako głowa rodziny nie może zaradzić naszym kłopotom finansowo-bytowym, które zaczęły sie ok. 2-3 m-ce temu, stanem zdrowia-jest pracowitą osobą-zaczęły się kłopoty z sercem,żołądkiem. Niestety od 11 m-cy pije, początkowo z kompanami po pracy, teraz już sam w domu-czego nigdy nie czynił. Mam taką teorię,że to alkohol czyni mu pustki w głowie, pomału, ale skutecznie. Że zaczął przez niego przemawiać szatan-bo to co mąż teraz mówi i czyni jest do niego niepodobne. Stąd też we mnie taka iskierka nadziei,że może to się jeszcze wszystko poukłada, zę sprawę trzeba oddać Bogu i ufnie zawierzyć. Myśl o wpływie szatana wiążę się też z tym ,że mąż odszedł całkowiecie od Boga, trwa to już 2-3 lata. Kpi z Niego, wyszydza, próbuje mnie zniechęćić- niestety udało się to ze starszym synem, dla którego tata jest autorytetem. Dziś 16-latek też odmawia udziału we mszach św.,itd. Boli to mnie bardzo. Najgorsze w tej naszej sytuacji jest to,że wszystkie opisane kłopoty zamiast razem przezwyciężąć( bo jesteśmy małżeństwem także w tych trudnych chwilach, na dobre i złe)- mąż skierował przeciwko mnie , to we mnie wycelował, osobie , która tak naprawdę tylko przy nim pozostała, bo kontakty ze swoją i moją rodziną zadeptał już dawno. Kocham go bardzo,ale kocham go takiego "przed" tym co teraz postanowił. Zastanawiam się ile jest w nim z człowieczeństwa, skoro pluje w swój najdroższy skarb-rodzinę?:( O zmianie decyzji, o terapi, o pomocy z zewnątrz nie chce słyszeć. Pomóżcie modlitwą, bo na chwilę dzisiejszą zawalił mi się świat...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group