Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Rozwód czy ratowanie małżeństwa? - coś ważnego dla nas wszystkich

Anonymous - 2009-01-20, 09:47
Temat postu: coś ważnego dla nas wszystkich
Rozmawiałam z moim mężam na nasz temat... i powiedziałam mu że teraz on zupełnie inaczej się w stosunku do mnie zachowuje... odpowiedział, że dlatego, że ja się zachowuje w stosunku do niego inaczej. To potwierdza to czego się tu wszyscy uczymy, że zmiany trzeba zacząć od siebie samych... a wtedy wszyscy i wszystko zaczyna się zmieniać wokoło nas.... :mrgreen:
Życze Wam wszystkim wytrwałości w tych zmianach

Anonymous - 2009-01-20, 10:07

super Lodziu,na pewno masz rację...ale jeszcze bardziej nam pomożesz,jak napiszesz(jesli możesz)jakie konkretnie ZMIANY wprowadziłaś w zycie w sobie,że mąż zaczął Cię zauważać?

pozdrawiam serdecznie!

Anonymous - 2009-01-20, 10:21

robika napisał/a:
jakie konkretnie ZMIANY wprowadziłaś w zycie w sobie,że mąż zaczął Cię zauważać?
..sorry ale nadal jak to sie pisze szuka sie złotego środka ale jego nie ma....jeżeli mysli sie o pojednaniu to bardzo istotna sprawa nadal musi chciec tego dwoje....a to ze otwarcie człowieka na drugiego człowieka pomaga to wiadomo ...najpierw trzeba sie otworzyc ....lecz nie wszyscy to poptrafią....
Anonymous - 2009-01-20, 10:24

robika, powiem szczerze, że trudno mi zidentyfikować i nazwać "te zmiany", ale się postaram :mrgreen:
Na pewno zaprzestałam krzyku, "maltretowania" poważnymi rozmowami o nas - po prostu ich nie zaczynałam. Postawiłam na milczenie, wyciszenie... Przestałam dzwonić, smsowac - przestałam być nachalna... Odsunełam się, zajełam się sobą i swoim życiem... Może was to przerazi ale ja to zrobiłam już ponad dwa lata temu.... I jeszcze długo długo dobrze nie było... I chyba dopiero definytywne rozstanie które było zaakceptowane przez nas oboje nam pomogło... Po kilku tygodniach bycia osobno "samo" się wszystko zadziało....
Nie wiem co jeszcze napisać... bo mi wychodzi to bardzo ogólnikowe.
Może napiszę jakie zmiany zauważyłam sama w sobie. Na pewno jestem spokojniejsza, bardziej tolerancyjna a jednocześnie nie boje się wyrazić swojego zdania...
Na tą chwilę zachowanie mojego męża, to że postępuje tak czy inaczej, bardzo mi pomaga być taką... Tak na prawdę to ja znów jestem taka jak na początku znajomości, odzyskałam stracone cechy :mrgreen:

[ Dodano: 2009-01-20, 10:30 ]
NORBERT, masz rację musi chciec tego dwoje My chcieliśmy dwoje i ja to widziałam... widziałam wszystkie próby męża... całą tą walkę o nas! Nie wiem czemu to wszystko nic nie dawało... może wtedy nie nadszedł nasz czas...
Teraz jest tak jak zawsze marzyłam, pragnełam, ze będzie wyglądać moje małżeństwo.

Anonymous - 2009-01-20, 10:33

pisz,pisz Lodziu,uczę się od Ciebie i od Was wszystkich,trudne to dla mnie bardzo,u mnie teraz jest wszystko świeże,ale mój mąż zagubił się i wiem,mam nadzieje,ze chce abysmy się jednak mimo wszystko odnaleźli...

odezwijcie sie do mnie w moim wątku.... :->
pozdrawiam WAS!

Anonymous - 2009-01-20, 10:53

lodzia napisał/a:
robika, powiem szczerze, że trudno mi zidentyfikować i nazwać "te zmiany", ale się postaram :mrgreen:
Na pewno zaprzestałam krzyku, "maltretowania" poważnymi rozmowami o nas - po prostu ich nie zaczynałam. Postawiłam na milczenie, wyciszenie... Przestałam dzwonić, smsowac - przestałam być nachalna... Odsunełam się, zajełam się sobą i swoim życiem... Może was to przerazi ale ja to zrobiłam już ponad dwa lata temu.... I jeszcze długo długo dobrze nie było... I chyba dopiero definytywne rozstanie które było zaakceptowane przez nas oboje nam pomogło... Po kilku tygodniach bycia osobno "samo" się wszystko zadziało....
Nie wiem co jeszcze napisać... bo mi wychodzi to bardzo ogólnikowe.
Może napiszę jakie zmiany zauważyłam sama w sobie. Na pewno jestem spokojniejsza, bardziej tolerancyjna a jednocześnie nie boje się wyrazić swojego zdania...
Na tą chwilę zachowanie mojego męża, to że postępuje tak czy inaczej, bardzo mi pomaga być taką... Tak na prawdę to ja znów jestem taka jak na początku znajomości, odzyskałam stracone cechy

[ Dodano: 2009-01-20, 10:30 ]
NORBERT, masz rację musi chciec tego dwoje My chcieliśmy dwoje i ja to widziałam... widziałam wszystkie próby męża... całą tą walkę o nas! Nie wiem czemu to wszystko nic nie dawało... może wtedy nie nadszedł nasz czas...
Teraz jest tak jak zawsze marzyłam, pragnełam, ze będzie wyglądać moje małżeństwo.


Robiko, mała podpowiedź dla Ciebie, u góry - podkreślona, pogrubiona. :-)
Pozdrawiam.

Lodziu,
życzę Wam wszystkiego dobrego i Bożego Błogosławieństwa. :-D

Anonymous - 2009-01-20, 18:28

Lodzia napisała :
Rozmawiałam z moim mężam na nasz temat... i powiedziałam mu że teraz on zupełnie inaczej się w stosunku do mnie zachowuje... odpowiedział, że dlatego, że ja się zachowuje w stosunku do niego inaczej. To potwierdza to czego się tu wszyscy uczymy, że zmiany trzeba zacząć od siebie samych... a wtedy wszyscy i wszystko zaczyna się zmieniać wokoło nas....
Życze Wam wszystkim wytrwałości w tych zmianach


Pisz Lodziu....a ja zaraz za Tobą będę piała - u mnie było tak samo !

O to samo zapytałam męża, a mój mąż to samo mi odpowiedział co mąż Lodzi.

Popatrzcie....to sie układa w jakąś całość...w jakąś drogę....drogowskaz ??


Pozdrawiam ! EL.

Anonymous - 2009-01-20, 19:42

El,więc i Ty dorzuć swoje 3 grosze!
pisz koniecznie,jak to u Ciebie,u Was się zmieniało,jakie zmiany Ty wprowadziłas?

ja jestem w rozterce...na razie zaczęłam od tego że nie wydzwaniam już do męża(od 2 dni dopiero),ale kosztuje mnie to naprawdę wiele,bo nie wiem co robi,co bedzie dalej,moja historia w moim wątku,wczoraj zadzwonił sam od siebie ,zapytał co słychać,,,,dziś nie dzwoni,a ja juz w panikę powoli wpadam i boję się,ze kontaktuje się z tą babą,,,,wszystko w moim wątku....

dlatego piszcie dziewczyny,piszcie,może to nas czegoś nauczy,może to uratuje nasze małzeństwa! te wskazówki NAprawdę są Bardzo CENNE I WIELKIE!

Dziękuję Wam od siebie,czerpie od WAs mądrość i siłę i nadzieję mimo wszystko!
całuję!pa!

Anonymous - 2009-01-20, 21:27

Lodziu piękne świadectwo....gratuluję....może i ja kiedyś napiszę.... ;-)
Anonymous - 2009-01-21, 09:56

Witaj Weroniko. :-D
Anonymous - 2009-01-21, 10:08

Robiko....a cóż ja mogę jeszcze napisać...czytaj moje świadectwo i czytaj Lodzię.

Moja przemiana....to nie znaczy, że ja byłam jędzą , straszna czarownicą....nie !! Wydawało mi się, że jestem najwspanialszą żona na swiecie !! Kochającą na zabój, wspierającą, wyręczającą...ba...myslącą za męża....
Ale okazało się, że kontrolującą - to straszne !!!
Wieszającą się na mężu- to straszne !!
Żyjąca tylko dla Niego i Jego życiem !! Nic nie było wazniejsze....ON ! Mój gwiazdor= bóg !

Robiko....najważniejsze to uciszenie swoich emocji....cisza....spokój w sercu.,..kosztem wszystkiego !!!!!!!! Wszystko oddam za ciszę i spokój w moim sercu !!
Pozytywne myslenie ...o sobie ! O sąsiadach, o rodzinie, o pani w sklepie i o mężu !! Kiedy go nie ma ..jest w pracy , na delegacji - TEŻ ! Dobrze , pozytywnie mysleć !
Dać wolność....zrozumiec pasje, zainteresowania, chcęć odpoczynku, samotności.....innych = męża !
Odsunąć się....pozwolić Mu zyć .....
rozwijac swoje pasje i zainteresowania....wtedy stajesz sie interesująca dla męża !!
Dbać o swój wygląd !!
W domu byc dobra, spokojna....usmiechnięta, radosna !!!

Robiko....nic z tego nie rozumiałam...ba..wydawało mi się, że taka jestem !!! Ale to figa prawda...nie byłam....teraz jestem.

Zwróciłam sie do Boga - Boże...nic z tego nie łapię, nic nie wiem...wydaje mi sie, że jestem ok....ale mąż sie odsuwa. Przemień mnie jak Ty uważasz, żebym była zadowolona z siebie, żebys Ty Boże był ze mnie zadowolony ! + modlitwa o odrodzenie małżeństwa- tam pisze jak mamy sie przmieniać !!
Robiko....Bóg mnie przemienił jak sam uważał.....a ja patrzyłam na to....poddawałam sie przemianie....ale byłam w szoku !! Patrzyłam na siebie jakbym stała z boku i buzie z wrażenie otwierałam....bo to takie proste i zwyczajne..... Zamknąć buzię....usmiechnąć się ( najpierw to był przymus+ grymas na twarzy!).....działo się !

Módl sie i proś...o ciszę i spokój w sercu i Twoja przemianę. Bóg poporowadzi ...a Ty daj sie prowadzić !! Pozdrawiam !! EL.

[ Dodano: 2009-01-21, 16:33 ]
Zrozumiałam też , że inni ludzie w tym i mój mąz może spostrzegać świat inaczej niz ja ! Że to co dla mnie ładne, dla kogoś może byc brzydsze...to co ja lubię, nie każdy musi lubić, to o czym ja myslę, nie znaczy że o tym samym mysla inni. Proste, zwyczajne prawdy. EL.

Anonymous - 2009-01-22, 06:48
Temat postu: dzięki
EL. napisał/a:
Robiko....a cóż ja mogę jeszcze napisać...czytaj moje świadectwo i czytaj Lodzię.

Moja przemiana....to nie znaczy, że ja byłam jędzą , straszna czarownicą....nie !! Wydawało mi się, że jestem najwspanialszą żona na swiecie !! Kochającą na zabój, wspierającą, wyręczającą...ba...myslącą za męża....
Ale okazało się, że kontrolującą - to straszne !!!
Wieszającą się na mężu- to straszne !!
Żyjąca tylko dla Niego i Jego życiem !! Nic nie było wazniejsze....ON ! Mój gwiazdor= bóg !

Robiko....najważniejsze to uciszenie swoich emocji....cisza....spokój w sercu.,..kosztem wszystkiego !!!!!!!! Wszystko oddam za ciszę i spokój w moim sercu !!
Pozytywne myslenie ...o sobie ! O sąsiadach, o rodzinie, o pani w sklepie i o mężu !! Kiedy go nie ma ..jest w pracy , na delegacji - TEŻ ! Dobrze , pozytywnie mysleć !
Dać wolność....zrozumiec pasje, zainteresowania, chcęć odpoczynku, samotności.....innych = męża !
Odsunąć się....pozwolić Mu zyć .....
rozwijac swoje pasje i zainteresowania....wtedy stajesz sie interesująca dla męża !!
Dbać o swój wygląd !!
W domu byc dobra, spokojna....usmiechnięta, radosna !!!

Robiko....nic z tego nie rozumiałam...ba..wydawało mi się, że taka jestem !!! Ale to figa prawda...nie byłam....teraz jestem.

Zwróciłam sie do Boga - Boże...nic z tego nie łapię, nic nie wiem...wydaje mi sie, że jestem ok....ale mąż sie odsuwa. Przemień mnie jak Ty uważasz, żebym była zadowolona z siebie, żebys Ty Boże był ze mnie zadowolony ! + modlitwa o odrodzenie małżeństwa- tam pisze jak mamy sie przmieniać !!
Robiko....Bóg mnie przemienił jak sam uważał.....a ja patrzyłam na to....poddawałam sie przemianie....ale byłam w szoku !! Patrzyłam na siebie jakbym stała z boku i buzie z wrażenie otwierałam....bo to takie proste i zwyczajne..... Zamknąć buzię....usmiechnąć się ( najpierw to był przymus+ grymas na twarzy!).....działo się !

Módl sie i proś...o ciszę i spokój w sercu i Twoja przemianę. Bóg poporowadzi ...a Ty daj sie prowadzić !! Pozdrawiam !! EL.

[ Dodano: 2009-01-21, 16:33 ]
Zrozumiałam też , że inni ludzie w tym i mój mąz może spostrzegać świat inaczej niz ja ! Że to co dla mnie ładne, dla kogoś może byc brzydsze...to co ja lubię, nie każdy musi lubić, to o czym ja myslę, nie znaczy że o tym samym mysla inni. Proste, zwyczajne prawdy. EL.
TO JEST CHYBA TO CZEGO SZUKAŁEM>DZIEKI
Anonymous - 2009-01-22, 08:10

El...

napisałas cos pięknego , prostego , zrozumiałego
myśle , że wielu ludziom będzie służyć jako wskazówka
Ja osobiście dziękuje Ci za te słowa .
Pokazałas jak ważne w tym wszystkim jest zawierzenie Bogu , oddanie swojej woli

- Ty Boże działaj , przemieniaj .tak jak Ty tego chcesz........

piękne świadectwo.......................

Pozdrawiam
Sofia

Anonymous - 2009-01-22, 09:14

Cieszę się, że mogę pomóc. Pozdrawiam ! EL.
Anonymous - 2009-01-22, 09:22

EL. napisał/a:
Zrozumiałam też , że inni ludzie w tym i mój mąz może spostrzegać świat inaczej niz ja ! Że to co dla mnie ładne, dla kogoś może byc brzydsze...to co ja lubię, nie każdy musi lubić, to o czym ja myslę, nie znaczy że o tym samym mysla inni. Proste, zwyczajne prawdy. EL.
..tak El dopiero widzenie oczami Boga pozwala nam tak widzieć świat,,,czuc go samemu ale wiedzieć że inni czują inaczej...to że swoje mysli mogę zasugerowac a nie narzucac,tego że moja przestrzeń jest dla kogoś otwarta ..ale o wtargnięcie w przestrzen kogos trzeba zapytać....tak El to proste..lecz jak wszystko proste wymaga czasu..nieprawdasz?????

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group