Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat  PolczatPolczat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Zamknięty przez: administrator
2008-11-24, 10:31
magia... religii?
Autor Wiadomość
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-20, 10:07   magia... religii?

Rozumiem, że Harry Potterr jest na indeksie ksiąg zakazanych.‎
Szkoda, że przy spotkaniach na temat magii i okultyzmu nie poruszane są tematy związane z ‎zagrożeniem, które niesie za sobą traktowanie religii/modlitw jak magii. Na tym forum również ‎jest ich za mało. ‎
Przykład z forum:‎
‎„Niedawno słuchałem Ks.dr.John Babtis Bashobora który był w Polsce, i mówił żeby uzdrowić ‎małżeństwo trzeba zamówić 3 msze św. O odnowienie małżeństwa oraz zacząć odmawiać ‎Nowennę ! Ja bym jeszcze zamówił msze św. za dusze w czyśćcu cierpiące, ponieważ one ‎najszybciej pomagają.”‎

Takie podchodzenie do spraw religijnych (modlitw) doprowadza do tego, że.... mamy coraz ‎więcej odchodzących od wiary. No bo, jeśli zrobiłem/łam tyle dla swego małżeństwa: 3 ‎zdrowaśki, 5 mszy, położyłem/łam święty obrazek pod poduszkę i ręce na czole zdradzacza, to ‎‎... powinno pomóc, a jak nie pomaga, to ta cała religia to pic na wodę. ‎
No chyba że to ja się mylę (tak jak z Harrym) i z religią/modlitwami można tak postępować.‎
Gdzie jest więc ta granica, kiedy kończy się żarliwość i gorliwość religijna, a zaczyna się magia ‎‎... religijna?‎
 
     
lena
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-20, 10:44   

Witaj Olu :-)

Religia staje sie magią ,kiedy miejsce wiary zastepuje przekonanie,że się spełni to czego pragniemy, bo wykonaliśmy takie czy inne czynnosci.
To samo tyczy szukania "skutecznej" modlitwy.

Bądż wola Twoja
Ufność w Boży plan i pokora w przyjmowaniu mniej satysfakcjonujących/uszczęśliwiających nas rezultatów.
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-20, 11:05   

No niby tak. Niby... Tylko że na tym forum najczęściej w takiej sytuacji pisze się osobie, która ‎magicznie podchodzi do religii: „Nie spełniło się (Bóg nie spełnił), bo jesteś słabej wiary, nadal ‎za słabo wierzysz w cuda, których może dokonać Bóg. Módl się więc więcej i więcej...”‎
Trza przyznać, że i tak jest już jakiś postęp (w porównaniu do np. sprzed roku), bo od czasu do ‎czasu pojawiają się ostrzeżenia: Bóg to nie złota rybka, pogódź się z Wolą Bożą (żeś nawet ‎wytłuściła :-D ), bo Bóg wie najlepiej, co jest dla ciebie dobre, najlepsze. Ale niestety gorliwcy nie ‎chcą odpuścić i dalej proszą, powołując się na... świętych, no bo sakrament małżeński, to rzecz święta i jej/jem się należy jak psu gnat.‎
 
     
lena
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-20, 11:12   

Nie Niby tak,ale TAK.
Faktem jest,że zdarza sie na forum to o czym piszesz, jak faktem również jest,że zdarza się coraz rzadziej.
Modlitwa + działanie raczej wiedzie prym.
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-20, 11:19   

No... tak, ale ile nas to kosztowało modlitw i ..... walki :mrgreen:

[ Dodano: 2008-11-20, 11:20 ]
A ilu poległo w tej walce :cry:
 
     
miriam
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-20, 12:35   

Ja się podzielę swoimi przemyśleniami.

Rzeczywiście istnieje takie niebezpieczenstwo o jakim wspomniałaś Olu2, jeśli ktoś do wiary i modlitwy podchodzi instrumentalnie, a nie z głębszych pobudek--z potrzeby serca i traktuje to jako swoisty koncert życzeń.
Ale w ten sposób manipulując można do wszystkiego podejść i np. NPR będzie wykorzystane tylko do tego, aby nie mieć potomstwa. Złe podejście? Owszem bardzo niewłasciwe. Więc ważna jest intencja ,którą się kierujemy.
Wiara bierze się ze słuchania . Sama wiara i modlitwa nie wystarczy musi być poparta czynem --nasze życie świadczy o nas, bo naszym życiem dajemy świadectwo naszej wiary.

Akurat tych rekolekcji sama również słuchałam i o.Bashbora odniósł się tam do konkretnego świadectwa uzdrowienia małżeństwa. To nie był "przepis na szczęsliwe zakończenie" wyssany z palca, tylko poparty wieloletnim doświadczeniem i wieloma świadectwami .
Opowiedział historię młodej zrozpaczonej dziewczyny , która przyszła po radę i pomoc do niego , bo rozpadło się małżeństwo jej rodziców. Ojciec obiecał jej modlitwę i pobłogosławił ją i zalecił ,aby ze swojej strony przyjęła takie zobowiązanie -zamów 3 Msze Święte w tej intencji i odmawiaj tę litanię przez 9 I piątków oraz zachowaj post w tychże dniach. I po miesiącu ta dziewczyna przyszła do niego i opowiedziała ,co się wydarzyło w jej rodzinie--fakt autentyczny uzdrowienia małżenstwa.

Ja to zrozumiałam tak jak Tadeusz--nie wystarczy modlitwa , potrzebna jest również ofiara --ta najdoskonalsza ,czyli Eucharystia i pokutna --post .

Jezus nie wymodlił nam zbawienia , musiał umrzeć na krzyżu ,czyli poniósł ofiarę za nas.
To jest przykład doskonały i ciągle nas zachęca do ponoszenia ofiar , do ofiarowywania MU naszego cierpienia -każdego nawet najmniejszego.
Poza tym- każda łaska jest darem od Boga, a sakramenty są jej znakami . Ale żeby były owoce działania łaski sakramentalnej , to musi być zachowana łaska uświęcająca, czyli nasza więź z Bogiem. Dlatego najpierw należy zacząć od dobrej spowiedzi , od nas samych...
Ja to tak rozumiem i nie "klepię", mam swój stały czas przeznaczony na modlitwę , ale nie ukrywam ,że różaniec odmawiam w różnym czasie i miejscu, kiedy tylko mam taką sposobność np . w drodze , w kolejce , a nawet w solarium - na 20 Zdrowasiek--polecam ;)Nie uznaję tego za odklepywanie . Sama Matka Teresa odmierzała drogę do chorego na ilość różańców--proszę poczytać --i była człowiekiem ogromnej wiary , podobnie nasz ukochany JPII modlił się przy każdej sposobnej chwili.
Modlitwa nie może być nigdy czymś złym czy niewłaściwym , nawet jak jest niedoskonała , żadna się nie marnuje . Ważna jest intencja i czyste serce .

W moim małżenstwie tak to zadziałało i mam wymierne efekty, dlatego dzielę się z Wami tym świadectwem .

Pozdrawiam .
Miriam.
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-20, 13:00   

A w moim nie zadziałało, co nie oznacza, że jestem osobą nieszczęśliwą. Niezbadane są ścieżki Pana. Być może to nie zadziałanie, było jednak zadziałaniem... Być może Bóg mnie uchronił przed...
Pozdrawiam
 
     
kamyk07
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-20, 13:42   

ola 2 na pewno Ciebie uchronił przed.................:)Pozdrawiam
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-20, 14:04   

Ola2 napisał/a:
A w moim nie zadziałało,

O tym Olu opowiesz nam w wieku 80 lat, cz NIE ZADZIAŁAŁO, dobrze?
Bo piszesz tak, jakbyś już więcej życia nie miała :(

Poprawnie brzmi - jeszcze nie zadziałało,
tak?

ps. w ogóle co to za słowo "zadziałało"???? :cry:

Panie Boże Ojcze Ukochany działaj !
Ola, dziś modlę się za Ciebie i Twoje małżeństwo!


PS. Olu, czym jest modlitwa? Jaka jest moja postawa wobec Boga? A czym jest Msza św.? To nie jakieś tam zdrowaśki.... My, stworzenia mamy prosić Stwórcę z ufnością i czekać, bo wszystko jest w Jego rękach. Poza tym nie wiemy czy to o co prosimy jest zgodne z Jego wolą, a powinno przecież być (Badź Wola Twoja)
Nie można traktować modlitwy jak magii, to jakieś nieporozumienie.
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-20, 14:33   

No przecież napisałam, że być może to nie zadziałanie jest zadziałaniem.‎ Żyję tak, jakbym miała żyć wieki - nie spieszę się nigdzie.
Poprawnie brzmi: już zadziałało, mimo iż męża koło mnie niet., a ja czuję się świetnie -czuję Opatrzność Boską, która czuwa nade mną i moją rodziną.

To zaszczyt dla mnie, że się za mnie pomodlisz. Dzięki. :-D

‎„w ogóle co to za słowo "zadziałało"????” ‎ ‎

‎„Zadziałanie” to neologizm utworzony na potrzeby forum ‎ :mrgreen:

Ja wiem, czym jest modlitwa, a czym być nie powinna i Ty wiesz. Ale na tym forum katolickim wiele ‎osób traktuje religię instrumentalnie. Dużo miejsca poświęca się natomiast Harremu Potterrowi, a temu ‎tematowi nie. ‎
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-20, 14:54   

Ola2 (hhhhiii) bo u Ciebie nie zadziałało a ZADZIAŁO SIĘ.
Ot,ja bym to nazwał POGODĄ DUCHA.
Tyle,albo aż tyle.

W poniedziałek przy kawie jeden z moich znajomych księży opowiadał jak na poprzedniej parafii zapytał bardzo świątobliwych,siedzących trzecią mszę w pierwszych ławkach pań -czym wywołał ich święte oburzenie- czy nie mogłyby pójśc do domu i pomóc córce czy synowej przy obiedzie,np.ziemniaki obrać.
Napisały list do biskupa na niego.
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-20, 15:01   

A to jest zupełnie inny problem, chociaż też związany z magią religii - to się nazywa nadgorliwość chrześcijańska. Podałabym inną nazwę, ale nie moge, bo wykasują.
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-20, 15:12   

nałóg napisał/a:
W poniedziałek przy kawie jeden z moich znajomych księży opowiadał jak na poprzedniej parafii zapytał bardzo świątobliwych,siedzących trzecią mszę w pierwszych ławkach pań -czym wywołał ich święte oburzenie- czy nie mogłyby pójśc do domu i pomóc córce czy synowej przy obiedzie,np.ziemniaki obrać.

Nałóg, chyba nie w ten poniedziałek, bo to co piszesz już czytałam rok temu. :mrgreen:

Powiedz temu księdzu, że
nie wolno oceniać ludzi po siedzeniu w ławce, w kościele.
One całe rano obierały te ziemniaki i gotowały od 4 rano zupę.
Trzecia msza świeta... mówisz... że on tak mówi... niestety nie wierzę w to co napisałeś.
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-20, 16:01   

Rada znaleziona na forum: „odmawia sie 3xdziennie ---rano , w południe i wieczorem lub dla ‎wyjednania szybkiego ratunku w nagłej potrzebie---nawrócenie dla ciężkochorego---co godzinę ‎‎3x”‎

Zrozpaczona: „Ja znalzlam te modliwte i zaczęłam ją odmawiać już wszystkiego próbowałam ‎ale nic sie nie dzieje nie mam zadnych sygnałow zeby cos dobrze sie działo codziennie błagam ‎Boga o powrót męza i odmawiam te wszystkie możliwe modlitwy, moj maz odszedł jest sam nie ‎odszedł do innej kobiety ale nie daje sobie rady sam ze soba nie mamy wogóle kontaktu on sie ‎nie odzywa cisza i to juz trwa prawie 3 mce nie wiem co robic.Jak dlugo odmawialas te ‎modlitwe?moze zbyt niecierpliwa jestem”‎

Rada dla zrozpaczonej: „Módl się po prostu tą przepiękną modlitwą z intencją: Bądź Wola ‎Twoja - Panie Boże, niech w moim życiu wypełnia się Twoja Wola..”‎

Czy to jest już instrumentalne traktowanie religii, czy nie? :shock:
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2008-11-20, 16:04   

Ola2, nie doświadczyłaś wysłuchania przez Pana...
Powiedziałam - dziś modlę się za Ciebie! :-D


rada ta jest św.zakonnika. Pozdrawiam.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 11