Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat  PolczatPolczat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Dzięki Wam mniej boli..... dziękuję.
Autor Wiadomość
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2008-10-08, 15:43   

NORBERT napisał/a:
jak rozpad rodziny wypacza....dzieci rozwodników najczęściej stają się singlami ..bo widzą
łatwośc podjęcia decyzji ..


Oj, Norbert, nie generalizuj. Tak wcale nie musi być. Ja już jestem rozwódką - mam dziecko. I co? Z góry mam założyć, że jej w życiu się nie uda? Wybacz, a mnie się wydaje, że to zależy od tego, jak ją wychowam - przede wszystkim; jakie wartości jej wpoję oraz od wielu, wielu innych czynników. A to, że jestem rozwiedziona - myslę, że niewiele ma z tym wspólnego!!! Ja w tej chwili poczułam się urażona!!!!
 
     
lena
[Usunięty]

Wysłany: 2008-10-08, 15:46   

Jestem kobietą i mój tok myślenia inny.
Powyższe zdanie z podkreśleniami jest dla mnie śmieszne.....mam inne wytłumaczenie(nie usprawiedliwienie)
Nawet prostytutka w swojej "durnocie", "mądrze" myśli.... ja przede wszystkim ranię siebie, a mój klient rani siebie i swoich bliskich...przy czym sprowadza kobiete do .......
Owa pani najczęściej brzydzi się swego klienta, robi swoje, czeka na kase i marzy o jaknajszybszym wyjściu owego pana.
Ona ma kase....pan zostaje z problemem i takim właśnie myśleniem jak wyżej
Sama miłość w tym wypadku do męża nie wystarczy....on musi się zmienić i swoje myślenie.
Nie przekonuj mnie.... koniec na temat, a z Graciellą pogadam gdzie indziej....może na coś się jej przydam.

Nieźle walnęło mego męża kiedy usłyszał wypowiedź tej pani.....a przeciez mówiłam wczesniej to samo.
No...żony się nie słucha ;-)
 
     
graciella38
[Usunięty]

Wysłany: 2008-10-08, 16:48   

Norbercie, gdy czytałam Twój ostatni post to tak jak bym słyszała swojego męża. Chciał spróbować i było nędznie, dlatego więcej nie poszedł. Wtedy upomniała się prostytutka o źródło dochodu. Dostawał tak przykre smsy, że nawet mnie to bolało. Wytykała mu jego fizyczność nie przebierając w słowach, nie mówiąc jak drwiła z jego męskości. Cóż, na pewno czegoś go to nauczyło. Mówi, że wyleczył się na zawsze, tylko ja mu nie ufam. Boję się kolejnego ciosu. Dla niego teraz to nic nie znaczy, ona nic nie znaczy. Tłumaczy mi to tak jak Ty, że to był tylko sex, na poziomie zerowym. Tylko że powiedzieć można wszystko...
 
     
NORBERT
[Usunięty]

Wysłany: 2008-10-08, 19:02   

graciella i masz wytłumaczenie ,ja uwarzam że to go trafiło staram się wyjasnic jego to myslenia..to że zrobił tobie krzywdę czyms takim to bez dwóch zdań....niestety na pierwszym miejscu znalazł sie u niego sex...ale to jest skazą prawie większości facetów ..zanim zrozumieją ...róznice..miedzy miłością a pseudo miłością..to że go panna tak trafiła swietnie zapamięta na całe zycie ..trafiony zatopiony i bez obaw!!!!!!
1.leno nie denerwuj sie az tak opisałem męski punkt widzenia ..i to częsty nasz błąd
2.Wanboma nie generalizuję mówię tylko o statystyce...a wiadomo wyjatki bywają..pisząc to
wiem co słysze od własnych synów ..a brzmi to tak ...nie będę zakładał ....rodziny bo i tak jak widac często sie nieudaje,albo jeszcze lepiej jeżeli już to wolę luzny związek-zawsze mozna na luzie odejść.....i powiedz wanboma jak w obecnej sytuacji pokazac że małżeństwo i związek ma sens.
Powiem jeszcze tak w pracy pracuję z kolezanką jaka jest z rozbitej rodziny..i wiesz co słyszę ..po co facet ..same kłopoty...związek bez sensu mama zyła bez ojca i było jej super...I wanboma nie gniewaj sie ale każdy psycholog powie problemy w naszych małżeństwach są problemami wyniesionymi z własnych domów,te same problemy powielimy i my na dzieci

[ Dodano: 2008-10-08, 19:11 ]
p.s i jeszcze Leno dodam przeciez staram sie własnie wyjaśnic ze z czasem facet załapie co
to za zło męża twojego walneło teraz ,no to powiem odporny na wiedze bo ja prywatnie załapałem wczesniej wiele spraw..pozdrawiam i bez nerwów..
Ostatnio zmieniony przez NORBERT 2008-10-09, 08:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2008-10-08, 20:17   

Było o edycji tekstu.
Ostatnio zmieniony przez elzd1 2008-10-09, 16:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
NORBERT
[Usunięty]

Wysłany: 2008-10-08, 20:48   

wyedytować no dobra ale zaskok tylko jeszcze muszę zakapować jak....ale nauczę sie na przyszłość ..dzięki Elzd1 cos mi się popitoliło
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2008-10-08, 20:59   

No, wyedytować.
Jest w Twoim poście po prawej stronie na górze taka możliwość, cegiełka biała"edytuj"?
Sie też długo uczyłam poruszać na forum, trochę już umiem.
 
     
NORBERT
[Usunięty]

Wysłany: 2008-10-09, 08:34   

no i super porawiłem dzięki...za nauki
 
     
mami
[Usunięty]

Wysłany: 2008-10-09, 20:04   

czy bedziesz ufac czy nie, nie przewidzisz kolejnego kroku męża a ty swoimi obawami doprowadzisz sie do deprechy...
lepiej zaufac, jemu ale bardziej uwierzyć sobie, że to co mówi to prawda
trudne bardzo trudne odbudowac utrate zaufania ale bez niej nie da rady życ dalej
nie analizuj dlaczego po prostu stało sie,
super, ze deklaruje, że nigdy więcej i to ma byc dla ciebie punkt zawieszenia...
nie chce rozmów bo widzi, że one niczego nie wyjaśniają a tylko cie ranią więcej, on chce bys o tym zapomniała,
sam z poczucia winy chce zapomniec,
cóz niestety, nie mówiąc o tym sie nie zapomina ale też mówiąc o tym wciąz tylko rozdrapujesz swoje rany którym nie pozwalasz sie zabliźnić
mąż poniósł kare szkoda, że zdradzony tez musi ale widac taka twoja dola bys i to przeszła
powoli czas zagoi rany ale musisz stawic czoła temu
mów sobie w końcu jest ze mna każdemu zdarzają sie rzeczy których nie powinien robic a jednak z głupoty często je popełniamy, oceniaj go nie tylko po zdradzie, mysl tez o nim co dał ci przez te 16 lat małżeństwa jesli to dobry człowiek/mąż gdy emocje ci opadna a ból przestanie byc juz taki wielki to jeśli teraz podejmiesz decyzje o rozwodzie skrzywdzisz sie jeszcze bardziej a nic z tego nie bedziesz miała
i mam nadzieje, że nie dokonujesz w sobie samokrytyki że to przeze mnie że jestem gorsza beznadziejna to nie o to chodzi to po prostu szczyt głupoty na jaki mąz sobie pozwolił

dasz rade zaufaj jeszcze raz powiedz sobie jemu daje ci szanse nie zmarnuj jej i wierz że jej nie zmarnuje
 
     
NORBERT
[Usunięty]

Wysłany: 2008-10-10, 08:25   

mami zgodze się z Tobą ..wiem tylko jedno na zaufanie muszą zapracowć sobie zawsze dwie osoby...wszystkie decyzje zawsze musza być podjęte przez własnie tą dwójkę.....
Najgorsze jest tylko jedno szukanie szczęscia gdzie inndziej a często tak łatwe poddawanie tego co jest..to częsty błąd nasz wszystkich
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9