Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat  PolczatPolczat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Nie wolno oddalić żony ani męża
Autor Wiadomość
wito
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-25, 20:22   

Zuza odpuść - ja Don Kichot - Ty Donna Kichotka.
Zgoda że Jezus umarł za nasze winy na krzyży. Tam je zmazał. W krzyżu zbawienie.
Ale tezy stawiane przez niektórych, przeczytane zwłaszcza przez krzywdzicieli są dla nich zachętą do dalszego krzywdzenia! Bo skoro jestem usprawiedliwiony??? Skoro zdradziłem i to nie moja wina? czemu by tak np. nie spróbować "wydoić" ofiary? Czemu by jej np. nie wdeptać w ziemię i skorzystać na tym. Wszak ja jestem tylko troszkę winny, usprawiedliwiony.
Skutki takiego myślenia widać zwłaszcza w stosunku nas obywateli do pijanych kierowców - "przytrafiło mu się", "a kto z nas nie jeździł po kielichu", "a cóż on takiego zrobił"... Kiedy przychodzi tragedia - czasami jest już za późno.
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-25, 20:37   

Wito, czy ten, który ujrzy Chrystusa, który wziął na siebie tak wiele
będzie mu jeszcze dokładał?
Czy będzie starał się nie ranić Chrystusa swoimi grzechami?

Czy ten, który ujrzy...

bo dopóki nie ujrzy będzie ranił i nie zastanowi się się nad sensem ofiary Pana.

Ten, który ujrzy ofiarę Pana Jezusa - przestanie krzywdzić, więc jak przestanie krzywdzić, to i nie będzie musiał niczego już usprawiedliwiać.

Nie ma tez w ofierze Chrystusa, w zmazaniu grzechów i win przez Niego.

O jakich tezach mówisz?
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-25, 21:52   

Nałogu.
I powiadasz, że ja mam alergię?
Napisałam PÓŁ zdania, zamiast "nałóg" mogło być "kowalski, który zakręcił butelkę i uważa, że jest niepijącym alkoholkiem" - czy też byś przyjął do siebie?
Poświęciłeś mi tyle czasu, tyle zdań, jestem w szoku że też Ci się tak chciało. Trudno, ja zrobię to samo.
Wydrukuję sobie Twój post i pokażę terapeutce - ciekawa rozprawka na najbliższą sesję.
Powiem Ci tak: zrobiłeś analizę mojej osobowości - na podstwawie tego, co piszę na forum. Dziwne, że nie jesteś psychologiem, Głównym Specjalistą Kraju dla osób współuzależnionych i dla DDA - z taaaaaką wiedzą możesz zrobić karierę.
A poważnie, w terapii poznałam wielu wspaniałych ludzi, z każdej grupy, są moimi dobrymi znajomymi, niektórych mogę nazwać przyjaciółmi. Wiele rozmawiamy, często kłócimy się w różnych życiowych tematach, mamy odmienne zdania nawet co do winy i nie-winy. Ale szanujemy siebie i nie pouczamy, nie oceniamy, nie krytykujemy wzajemnie. Przede wszystkim nie obrażamy się nawzajem. Przeżyłam z nimi wiele ciężkich chwil, pokazywali mi moje czułe punkty, pomagali ocenić nawyki, zachowania, traumy. Ale nikt mnie tak "dobrze" nie zdiagnozował, a moja terapeutka powinna pewnie zrezygnować z pracy, skoro nie wyciągnęła takich "trafnych" wniosków.
Wiesz, jakiś czas temu kilka z Twoich postów skierowanych do mnie, czy też tych, w których dajesz "mądre i jedynie skuteczne" rady wydrukowałam i pokazałam ludziom, którzy NAPRAWDĘ zrozumieli swoje uzależnienie i którzy NAPRAWDĘ coś ze sobą robią. Wiesz jaki mieli ubaw???? A w skrócie - "ten ktoś powinien wreszcie zacząć leczenie" - to jedna z przychylniejszych opinii. I pytanie: ile on nie pije? Miesiąc? Tydzień? Bardzo mi się podobało zwłaszcza jedno zdanie: "czynny alkoholik na chwilowym odwyku".
Nie znam się - to jedno z Waszych powiedzeń?

To co napisałeś dziś do mnie i o mnie jest żałosne. Nie obwiniam Ciebie za grzechy ojców, nie szukam lustra, Ty sam jakoś dziwnie reagujesz, gdy padną zdania, iż niektórzy z winowajców - sprawców - za bardzo ulegają samozachwytowi i oczyszczaniu się. Zwłaszcza w tematach, które przecież Ciebie nie dotyczą: w tematach o zdradzaczach.
Lustro?
Ale masz rację, na terapię poszłam dopiero, gdy szanowny się puścił. I wiesz, wyszło, że mało było moich win w małżeństwie, największe to, że za bardzo kochałam i zbyt ulegałam zachciankom (właśnie zachciankom, nie potrzebom) szanownego.

Wspomniałeś coś u ludziach pysznych. Pomyśl o tym......

[ Dodano: 25-02-2008, 22:37 ]
Elżbieta.
Ja Ciebie w ogóle nie rozumiem.
 
     
micszpak
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-25, 22:42   

Ludzie - proszę...!
Elzd1, Nałóg nie jest tutaj, na tym forum, terapeutą, jest jednym z nas. Pisze o bardzo osobistych, czasami trudnych problemach. Często prowokujemy go do zajęcia stanowiska, bo komuś z forum jest ono potrzebne, komuś może pomóc. A wielu z nas ma takie czułe punkty, których dotknięcie boli - i stąd iskrzenie.

Cytuję elzd1:
<<Wiesz, jakiś czas temu kilka z Twoich postów skierowanych do mnie, czy też tych, w których dajesz "mądre i jedynie skuteczne" rady wydrukowałam i pokazałam ludziom, którzy NAPRAWDĘ zrozumieli swoje uzależnienie i którzy NAPRAWDĘ coś ze sobą robią. Wiesz jaki mieli ubaw???? A w skrócie - "ten ktoś powinien wreszcie zacząć leczenie" - to jedna z przychylniejszych opinii. I pytanie: ile on nie pije? Miesiąc? Tydzień?>>
I zaczął swoje leczenie. Dlatego jest tutaj, z nami. Jeszcze nie doszedł do końca, jeszcze nie ZROZUMIAŁ, dopiero szuka - jak my wszyscy - i może do śmierci będzie poszerzał swoje zrozumienie, kto to wie?
Ale dlaczego ci, którzy NAPRAWDĘ zrozumieli, mają prawo do ubawu jego kosztem? Co innego dyskusja, nawet zażarta i ostra, inne zdania, sprzeczne rady czy sądy, a co innego ubaw osób trzecich - e, ja tam nie chciałabym, żeby mną ktoś się tak ubawiał. I nie za bardzo ufałabym takim bezinteresownie ubawionym.
Przepraszam, elzd1, ale wydaje mi się, że w tej sytuacji nałóg pozostaje całkowicie bezbronny.
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-25, 22:49   

Mona.
Ja również jestem bezbronna - wobec bardzo osobistych wycieczek - nie związanych z tematem postu, ale za to skierowanych na moją, nie tylko moją osobę, na innych także, zwłaszcza gdy dorabia się fałszywą ideologię do fragmentów wypowiedzi. Przypominam sobie sytuację, gdy na forum została wprost obrażona jedna z osób, a podchody do innych wciąż trwają. Jeżli ktoś wali na oślep, żeby dokuczyć, mam prawo do obrony, nie uważasz?
Dlaczego znajomi mieli ubaw? Bo, jak mi ktoś wyjaśnił: osoba lecząca się nigdy podobnych rzeczy nie mówi. Chyba, że nic nie rozumie.
Ja naprawdę szanuję tych, którzy wyszli z nałogu, z każdego nałogu. Wyszli, albo starają się, byle nie kosztem innych osób.
 
     
micszpak
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-26, 00:35   

Elżbieto, widzisz, pewnie każdy czyta inaczej, w zależności od osobistych doświadczeń. Litery i zdania te same, a w zupełnie różny sposób dotykają odbiorców. Ja np. właśnie zastanawiałam się wczoraj, czy nikt spoza forum nie wykorzysta naszych wypowiedzi. Do badań (to pół biedy), do wydania jakiejś literatury albo np. do scenariusza filmowego czy nawet szantażu. A tu widzę: ludzie spoza forum dyskutują nad słowami jednego z uczestników - bez jego wiedzy, w dodatku oceniają go, i jeszcze na domiar ocena ta wraca do delikwenta. Czy zatem mogę się czuć bezpiecznie? Czy ani moje zaufanie, ani prawa nie zostały nadużyte lub zagrożone?
Piszesz, że usłyszałaś, iż osoba lecząca się nigdy nie mówi takich rzeczy jak Nałóg. A jednak - ON JEST OSOBĄ LECZĄCĄ SIĘ I TAKIE RZECZY MÓWI. Więc jak możesz wierzyć, że nie mówi, jak sama widzisz, że mówi??? Nie rozumiem.
A że to, co Nałóg mówi, może boleć? Może. I boli. Ale uwierz mi: ani jedno słowo Nałoga dotyczące Ciebie nie zmniejszyło mojego szacunku do Twojej osoby. W moich oczach Twoja godność nie ucierpiała z powodu jego osobistych wycieczek w Twoją stronę. Może tylko zaczynam się zastanawiać nad mechanizmami, o których chłop pisze, może zaczynam bardziej rozumieć złożoność sytuacji jego i Twojej - i to nie osobiście Waszej, ale właśnie DDA czy AA.
I w dodatku dochodzę do wniosku (o rety, Zuza mnie udusi!!!), że jednak schemat zdrady małżeńskiej jest podobny do schematu nałogu alkoholowego: niszczy więzi społeczne (w tym małżeńskie), jest silniejszy od człowieka, wyzwala współuzależnienie, wymaga terapii i jest nieuleczalny. Niepijący alkoholik to małżonek wierny po zdradzie - zawsze można się spodziewać wznowy.
Elżbieto, nie jestem terapeutą, mówię, co czuję. Ja - chora na to samo, co wszyscy tutaj, zagubiona i głupia. Ale nie chcę, żeby ktoś się ze mnie śmiał. Ani z tych, którzy są tu ze mną. Proszę.
Dobrej nocy.
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-26, 07:56   

Zuza???
Czy mam Ci odpowiadać i "podkręcać "atmosferę forum?.
Dam Ci tylko jeden zwrot............. chyba na "kaczyzm" sie zapatrujesz i zasadę "kto nie z nami ten przeciw nam " próbujesz tu uskuteczniać.

Elzd1..... na szczęście mam już "lustro" i choć nie potrzebuję poszukiwać specjalnie nowego to przejrzenie się w w 'lustrze" trzymanym przez Twoją osobę na forum wiele mi daje,pozwala unikać błedów,zobaczyć to co jest krzywym zwierciadłem.

[ Dodano: 2008-02-26, 07:59 ]
Elzd1........ nie sądziłem że ktoś łamie podstawowe zasady dobrego tonu,że drukuje i wynosi na zewnątrz teksty czy opinie tu pisane,że są one tematem na Twoich spotkaniach terapeutycznych .
 
     
zuza
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-26, 09:44   

nałóg napisał/a:
Zuza???
Czy mam Ci odpowiadać i "podkręcać "atmosferę forum?.
Dam Ci tylko jeden zwrot............. chyba na "kaczyzm" sie zapatrujesz i zasadę "kto nie z nami ten przeciw nam " próbujesz tu uskuteczniać.

Elzd1..... na szczęście mam już "lustro" i choć nie potrzebuję poszukiwać specjalnie nowego to przejrzenie się w w 'lustrze" trzymanym przez Twoją osobę na forum wiele mi daje,pozwala unikać błedów,zobaczyć to co jest krzywym zwierciadłem.

[ Dodano: 2008-02-26, 07:59 ]
Elzd1........ nie sądziłem że ktoś łamie podstawowe zasady dobrego tonu,że drukuje i wynosi na zewnątrz teksty czy opinie tu pisane,że są one tematem na Twoich spotkaniach terapeutycznych .



Zgodnie z życzeniem z poprzedniego twojego postu, dyskusję z toba w tym temacie uważam za zamkniętą.

[ Dodano: 2008-02-26, 10:00 ]
Myślę że ELZD1 nie złamała polityki prywatności w żadnym miejscu.
To forum jest publiczne- każdy może wejśc, zalogować się lub nie ale i tak może czytać.
Więc dajcie spokój- o ile widzę odkąd jestem Andrzej dba o politykę prywatności- co potwierdxzam.
tu chodzi o coś innego- otóz ośmieliła się dziewczyna zanalizować z podobnymi ludżmi którzy przechodzą podobną sytuacje i oni zinterpertowali tekst jako niepełnowartościowy- czy też pełen gołosłowności, czy tez wogóle mało fachowy.
I chyba tu wlazła na odcisk.
Nie podała adresu- bo go nie ma, nawet gdyby był to by tego nie zrobiła.
więc prosze nie dorabiać jej ideologii- sprawdziła swoje oceny- a wyszło akurat tak że uzyskała potwierdzenie że mogą się jej niezbyt podobać.
Zaraz z niej szpeiga robicie.
Logując się na PUBLICZNYM FORUM trzeba było myślec że i wypowiedzi zamieszczane stają sie upublicznione.
Zgodnie z regulaminem- oraz oragnizacją- kazdy kto wejdzie na stronę może czytać- więc nie dorabiajmy teorii spiskowej.
A publikowanie w książce- hm- sprawdzę ten aspekt- to dotyka praw autorskich ale sprawdzę w kontekście publikowania na stronie publicznie dostępnej.


ps do ELZD1
drugą razą na spotkaniu zaloguj się na stronie albo tylko ją wywołaj i czytajcie bez drukowania- nie będziesz "wynooszalska" a analizy dokonasz.
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-26, 10:07   

Zuza i Elzd...to straszne co robicie !! Obrzucacie...Wam wolno..oceniacie..Wam wolno...i zaraz będzie obrażanie..Wam wolno?? Ja się nie zgadzam na Wasze takie ostre, niedobre i bardzo agresywne posty. Mnie się to nie podoba,...ten jad wylewający się.....

Elzd...ja Ciebie próbuję rozumieć....jesteś mocno poraniona i nie potrafisz tego przerobić...bo za bardzo boli.....i robisz to samo innym,...krzywdzisz slowem!

Zuza...a Ciebie nie rozumiem...bo przecież piszesz, że jestes szczęśliwa kobietą....wszystko naj i super....z Toba i wokół Ciebie....to dlaczego TAK MOCNO ranisz ?? Dlaczego takie złe słowa....skąd Zuzo...skąd ..od takiej szczęsliwej osoby jak TY ?? Dlaczego poniżasz ?? Zuzo...TY poniżasz !!

Wito.......Zostałes skrzywdzony i teraz broniac się udowanonieniasz komuś że jest zły - co jest zwyczajnym oddaniem ...czyli wet za wet.....żebyć się nie zagalopował w tym oko za oko....bo przerośniesz swoją krzywdzicielkę. Wito....za uderzenie z policzek, my katolicy, mamy nadstawić drugi.....a nie walić obuchem w łeb. To nie tak. Pozdrawiam !! EL.
 
     
zuza
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-26, 10:22   

EL. napisał/a:
Zuza i Elzd...to straszne co robicie !! Obrzucacie...Wam wolno..oceniacie..Wam wolno...i zaraz będzie obrażanie..Wam wolno?? Ja się nie zgadzam na Wasze takie ostre, niedobre i bardzo agresywne posty. Mnie się to nie podoba,...ten jad wylewający się.....

Elzd...ja Ciebie próbuję rozumieć....jesteś mocno poraniona i nie potrafisz tego przerobić...bo za bardzo boli.....i robisz to samo innym,...krzywdzisz slowem!

Zuza...a Ciebie nie rozumiem...bo przecież piszesz, że jestes szczęśliwa kobietą....wszystko naj i super....z Toba i wokół Ciebie....to dlaczego TAK MOCNO ranisz ?? Dlaczego takie złe słowa....skąd Zuzo...skąd ..od takiej szczęsliwej osoby jak TY ?? Dlaczego poniżasz ?? Zuzo...TY poniżasz !!

Wito.......Zostałes skrzywdzony i teraz broniac się udowanonieniasz komuś że jest zły - co jest zwyczajnym oddaniem ...czyli wet za wet.....żebyć się nie zagalopował w tym oko za oko....bo przerośniesz swoją krzywdzicielkę. Wito....za uderzenie z policzek, my katolicy, mamy nadstawić drugi.....a nie walić obuchem w łeb. To nie tak. Pozdrawiam !! EL.


El- zawsze jak się zaplączesz, to zawsze w łzawe tony uderzasz.
To o czym tu z toba gadać?
Jak? No chyba nie bardzo jest jak..
Rozumiem jedno- zaplątałaś sie totalnie w pisaniu- i to jest to co powtarzam- w życiu i mówieniu trzeba pilnować spójności.
nikt cie nie rani- zadałam ci kilka pytań bo przestałam rozumieć twoje wypowiedzi z powodu sprzeczności jakie są w nich zawarte.
Nikogo nie poniżyłam- a dodatkowo powiem tak- nieustannie dowodzisz że życie ma jeden wymiar lub kolor- bo u ciebie jest tak- a to nie oznacza że u innych tak samo.
moje szczęście ma się nijak El do reagowania zawsze wtedy gdy głoszone są ogólniki- nazywane prawdami.
Zawsze tak samo zwracam uwagę na uogólnienia.
więc jeśli chcesz rozmawiać dalej- to przestać melodramatyzmem machać- merytoryczna bądż.
Bo można pomyśleć - że jednak jest coś nie tak.
I jak wiesz- nie lubię jak nadajesz moim wypowiedzim innej wymowy
Tym bardziej teraz zupełnie nie rozumiem czego tym razem od ELZD1 chcesz?No to już niewyobrażalne jest- gdzie ELZD1 zraniła w tym temacie i kogo?????????????????.
El- ty może jeszcze raz ją przeczytaj.

[ Dodano: 2008-02-26, 10:35 ]
Odnośnie Wita- byłam pierwsza co go ochrzaniła jak zaczynał zbyt ostro moim zdaniem- nawet pamiętam jak mnie głowę zmyto że jego ochrzaniłam.
A teraz- nie widzę żeby wet za wet- wręcz przeciwnie- sobie ulżył popisując- jak załatwił sprawę dokładnie tak jak tu głosicie- i spowodował odrzucenie pozwu żony. I skończy ten etap!!!!!
Więc czemu się jego czepiasz moja droga?
Tego też nie rozumiem- on juz dawno zaczął żyć swoim życiem- stara sie jak umie odseparować od zoby- emocjonalnie i jest ostatnia osobą która krzywdę robi- jeśli juz to sobie- bo nie jest egoistą. ON JEST OSTATNIĄ OSOBĄ.
więc El- ty zacznij inaczej myśleć bo moim zdaniem przestałaś być obiektywna, kierujesz sie złościa bo cię na braku konsekwencji złapano.
Właśnie ty- taka super kryształowa - oskarżyłaś i oceniłaś trzy osoby.
Pytania są takie: czemu sobie dajesz takie prawo a innym nie?
Czemu niedokładnie i tendencyjnie czytasz wypowiedzi?
Czemu zaatakowałaś - to pytanie ogóle bo chyba wiem czemu- powyżej napisałam?

Z obserwacji napisze tak: jak się trafi z sedno i złapie- to trafiony zionie- ze złości- że go złapano.


Za ten post powinnaś jak najszybciej przeprosić Wita.

[ Dodano: 2008-02-26, 11:58 ]
O- ELZD1- faktycznie- było to nieładne-ten "niezły ubaw".
Co innego dyskusja w temacie postawionych tez a co innego "ubaw".
J.w.
a ja przepraszam El- bo mi temat "niezły ubaw umknął"- odnalazłam. W pozostalej częsci wypowiedż podtrzymuję.
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-26, 12:51   

Zuza obraziłas mnie w powyższym poscie wielokrotnie. Nie życze sobie , żebyś mnie oceniała i narzucała cokolwiek. EL.
 
     
zuza
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-26, 14:25   

EL. napisał/a:
Zuza obraziłas mnie w powyższym poscie wielokrotnie. Nie życze sobie , żebyś mnie oceniała i narzucała cokolwiek. EL.


ponad powyższym postem było kilka twoich postów.
oceniałaś, obrażałaś- ale rozumiem- ty możesz- bo jesteś inna- kryształowa.
I nie musisz reagować odpowiedzią na pytania- tylko wolno ci oceniać, obrażać itd.
No- to rozumiem- przynajmniej szczere.
Wybacz- zapomniałam- myślałam że jak tobie wolno to mnie też.
Odzywać się i pytać.
Ale cóż - zapomniałam też - że dośc często udziela się wymijających odpowiedzi.
No---------------- to mi przypomniałaś. Że na swoje miejsce mam wracać.
Dzięki.
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-26, 14:29   

elzd1 napisał/a:
Elżbieta.
Ja Ciebie w ogóle nie rozumiem.

Elzd, ile razy napisałam?.... :-)

"Trzeba uwierzyć, żeby zrozumieć,
a nie rozumieć, aby uwierzyć."

A Ty wciąż odwrotnie ....
Odwrotnie się nie uda.

Najpierw uwierz, potem zrozumiesz.
Uwierz Bogu, nie próbuj rozumieć.
Nie da się rozumieć Boga!

Z Bogiem!
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-26, 17:31   

Regulamin:
II Treść postów
Punkt 4 regulaminu:
"4. Osoby przeżywające kryzys są przeważnie w złym stanie psychicznym, prosimy więc nie przysparzać im dodatkowego cierpienia ostrą krytyką, bądźmy dla siebie dobrzy – szanujmy uczucia innych i nie rańmy ich dodatkowo. Unikajmy pouczania i moralizatorskiego tonu."

Punkt7:
"7. Jest to forum dyskusyjne. Zakładane tematy powinny być merytoryczne oraz mieć formę zachęcającą do podjęcia dyskusji, jednak ze względu na charakter forum mile widziane są posty mające na celu jedynie „wypisanie się” lub danie świadectwa. Natomiast nie będą akceptowane prowokacje, tematy o wyzywającym tonie, wypowiedzi godzące w cel tego forum - cel wspólnoty Trudnych Małżeństw Sychar"

To mnie obrażono. Szkoda, iż od wczoraj nikt z Was, Moderatorów, tego nie zuważył, post Nałoga został umieszczony rano i przez cały dzień był czytany przez uczestników forum, nadal jest dostępny. Zresztą, nie po raz pierwszy Nałóg odpowiada w bardzo niewłaściwym tonie, wprost obrażając - na co właśnie brak jest jest reakcji. Sama interweniowałam w sprawie, obrażający do dziś nie raczył choćby przeprosić za swoje insynuacje, choć w zasadzie tamten post i kilka innych powinno zostać usuniętych.

Dyskusja toczyła się zgodnie z tematem a wypowiedzi były warte przemyślenia - do pewnego czasu było spokojnie, ale przestało być, gdy osoba nieświadoma moich przeżyć - właściwie naszych - rozpoczęła swoje wywody, na podstwie własnych - zupełnie innych doświadczeń.
Moje pytanie do Moderatorów: Czy ktoś dał Nałogowi prawo do diagnozowania i oceny mojej osoby? Czy Nałóg jest psychologiem uprawnionym do wyciągania wniosków na podstawie postów pisanych na forum? O ile mi wiadomo, żaden psycholog takiej analizy nie zrobi. Dlaczego więc nie było wczoraj rekacji ze strony Moderatorów?
Jeśli takie uprawnienia są - należy je publicznie podać do wiadomości, po uprzednim sprawdzeniu przez Administratora, w przeciwnym razie, wszystko co zostało napisane - to są oszczerstwa i naruszanie godności osoby, której dotyczą.
EL. Protesujesz przeciwko obrażaniu Ciebie - chociaż ja nie zauważyłam nic podobnego. Dlaczego nie zaprotestowałaś woczoraj przeciwko obrażaniu mnie? Dlaczego nie protestowałaś, gdy Nałóg obraził Bajkę, gdy wciąż szuka ofiary, którą może bezkarnie szykanować - bo ktoś ośmiela się mieć inne zdanie, albo też wskazać Mu błędy w rozumowaniu, albo też jest zbyt słaby, by się bronić?
To forum powstało, by pomagać ludziom w określonej sytuacji, kryzysu w małżeństwie, nie jest po to, rozwiązywać problemy osób uzależnionych od nałogów ( wszelkich), by ktoś swoje ego odbudowywał naszym kosztem.

Poza postami pisanymi przez Nałoga, nie zauważyłam innych, które by kogoś obrażały, nawet w postach Zuzy czy Wita. Chyba, że obrazą jest własne zdanie i wyrażanie go, oraz sprowadzanie dyskusji na właściwe tory.
Zdarza się, iż są wypowiedzi bardzo odbiegające od ziemskich rozmów między żywymi ludźmi - nie każdy ma ten dar, co nie znaczy, iż działa na szkodę forum. Każdy z nas inaczej przeżywa relację z Bogiem - i nikomu nie można zarzucać, iż ma taki czy inny obraz Boga.

[ Dodano: 26-02-2008, 17:33 ]
Elżbieto. O ile pamiętam - był ktoś zwany Tomaszem. I nie został w żaden sposób napiętnowany za swoje niedowiarstwo.
A może się mylę?
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-26, 17:44   

Elzd....być może inaczej odbieram Nałoga...ale ja zwykle się z Nim zgadzam....i spostrzegam Naloga, jako osobę ostro mówiącą....bo myslę, że ma na celu potrząśnięcie drugą osobą...tak to czuję i odbieram i tak rozumiem .....ale też odbieram Nałoga jako osobę mającą dobrą wolę ! Czuję, że On potrząsa....ale On chce ratować, pokazać, wypchnąć na brzeg z bagna. Wydaje mi się, że wypycha na brzeg...szarpie nieraz za włosy....by na tym brzegu od razu podać rękę....i mocno przytulić.
Elzd....nie obrażaj się więc na Naloga...ten facet ma dobre intencje..a że troche szorstki w obyciu....no...facet przecie. EL.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 8