Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat  PolczatPolczat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Nie wolno oddalić żony ani męża
Autor Wiadomość
Alda
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-24, 20:15   

zbyt mocno go kochałam..... oto cała moja największa wina
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-24, 20:20   

O, masz ci babo placek :)
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-24, 20:43   

Aldo.....i rzeczywiście błąd.....bo siebie masz kochać najbardziej i najmocniej ! EL.
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-24, 20:54   Re: Nie wolno oddalić żony ani męża

elzd1 napisał/a:
Ewangelia według św. Mt 19,3-12
Nie wolno oddalić żony ani męża

Jezus przypominał, że małżeństwo jest świętym związkiem zawartym między mężczyzną i kobietą, pobłogosławionym przez Boga już na początku stworzenia. W zamiarze Boga jest ono nierozerwalne. Ma trwać jako wspólne życie tworzące rodzinę i ma być pomocą w zdobyciu świętości dla męża i żony, dlatego Bóg domaga się od nich wierności.
Przepraszamy Cię, Panie Jezu, za spory, swary niezgody i nieporozumienia; za wszystko, co osłabia wzajemną jedność małżonków.
Przepraszamy Cię, Panie Jezu, że mimo iż wyrzekliśmy się diabła, będąc ochrzczeni w imię Trójcy Świętej, to jednak zdarza się nam, że słuchamy jego złych podszeptów, wywołujących w nas podziały i niezgodę.
Przepraszamy Cię, Panie Jezu, za wszystkie rozwody, przez które zniszczono świętość małżeństwa i godność człowieka, "poprawiając" Boga Stwórcę.
Prosimy Cię, Panie Jezu, abyśmy przypominali sobie często Boży plan względem małżonków - że oni dwoje będą jednym ciałem.
Prosimy Cię, Panie Jezu, abyś bronił wszystkich małżonków i ich dzieci przed przekleństwem rozwodów i abyś Ty sam przypominał im, że zawarli związek na całe życie.
Prosimy Cię, Panie Jezu, aby ludzie nie oskarżali Ciebie za Twą stanowczość, że zabraniasz im rozwodów, lecz aby dążyli do pokoju w rodzinach i do szczęścia obiecanego im w niebie.
Dziękujemy Ci, Panie Jezu, za to, że należymy do siebie nawzajem i że z powagą pragniemy wypełniać w naszym życiu Twoje słowa: Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela.
Dziękujemy Ci, Panie Jezu, że uczysz nas nawzajem sobie przebaczać i że pomagasz nam, gdy nasze współżycie staje się ciężkie i trudne do zniesienia.
Dziękujemy Ci, Panie Jezu, za to, że nasz związek małżeński umacnia się także poprzez wspólnie przeżywane kłopoty, troski, a także przez bolesne doświadczenia życiowe.

Módlmy się: Wszechmogący Boże, dziękujemy Ci, że chronisz małżeństwo Twoimi przykazaniami i że błogosławisz małżonków: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się. Uczyń nas zdolnymi do godnego świadczenia o tej miłości naszym życiem. Amen.


http://www.jezuici.pl/am/lmr/lmr0208.htm

Aldo, a co Pan Jezus na to?

"Nie wolno oddalić męża ani żony"

Aldo, oddaliłaś męża?
A może jednak sam się oddalił?....

Aldo. Pan Bóg jest przy Tobie, przygotuj swoje serce na przyjęcie Go całym swoim sercem.
Jest Wielki Post.
Wspominamy Mękę Pana.
Pan wyjaśnia wszelkie wątpliwości Swoim Duchem Świętym.
Poucza nas jak mamy kochać przyjaciół i wrogów.
Duch Święty przypomina nam o naszym grzechu i poucza co mamy z nim (naszym grzechem) robić.
Nasze grzechy wyznajemy w Sakramencie Spowiedzi i Bóg zapomina wszystko.
Właściwie zrobił to raz jeden - na Krzyżu. Zgodził się na Krzyż, bo wziął na siebie wszelką winę.

Skoro całą naszą winę Bóg zapomniał już wtedy, na Golgocie, więc teraz tylko trzeba podnieść się z upadku, wznieść w górę serce i powiedzieć: "Prowadź mnie Jezu"
nie oglądając się na winę, nie winę, swoją, nie swoją.
W górę unieść serce. Z wdzięczności za tę łaskę darowania win...

Wina, nie wina to jedna droga - sprawiedliwości.

Przebaczenie i miłosierdzie to druga droga - poprzez Jezusa Miłosiernego.

Daje Nadzieję na każdą sytuację.
Każdą. I wtedy nie ma już winy, nie winy, winy, nie winy...
Jest przebaczenie, miłość i miłosierdzie - Jest Chrystus -
to Nadzieja Cała Nasza.
Umierając zło zwyciężył, pokój nam ogłasza.
Aldo, wyjdź z winy, nie winy. Bo to błędne koło!


Z Panem Bogiem!
 
     
Alda
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-24, 21:02   

Szkoda, że mój mąż tego nie rozumie.
Szkoda, że traktuje mnie jak najwieksze zło tego świata.
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-24, 21:17   

Witaj w klubie. Ale ja już nie chcę grać roli ofiary ani liczyć na litość męża. Na miłość nie ma co liczyć - nie kocha się kogoś, dla kogo nie ma się nawet odrobiny szacunku (nie będę rozwijać). I - jak mawia moja siostra - od niektórych osób trzeba z daleka... A na szacunek męża nie mam zamiaru starać się zasłużyć służeniem. Zasługuję na to, będąc choćby matkĄ jego dziecka a przede wszystkim szacunek należy mi się z tak prostej racji jak bycie CZŁOWIEKIEM. AMEN.
 
     
Maria Anna
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-24, 21:26   

AMEN
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-25, 08:37   

Może jeszcze raz o tych winach-nie winach.................
Zuza.......... populizm?
Gdzie?
Z każdej sytacji,nawet po fakcie człowiek wyciąga jakieś wnioski.Nawet gdy to dotyczy kryzysu małżęńskiego czy najprostrzej w siwecie kłotni w małzeństwie Często są to wnioski jednostronne,wyrazające żal ,oburzenie.......... obwinianie drugiej strony.
Moim pisaniem chciałem pokazać że konieczna jest refleksja również nad sobą.I to nie koniecznie w kategoriach winy-nie winy..............
Może lepiej w kategoriach wyciągania wniosków..............czy dołożyłem/am nalezytej staranności aby nie doszło do kryzysu? albo czy sposób mojej reakcji był adekwatny do sytacji? Dalej........ czy można w przyszłości skorygować swoje postępowanie i nie dopuścić do eskalacji kłótni,kryzysu............... Prosta sprawa........... w jaki sposób ,jakim tonem jest czy była prowadzona rozmowa czy kłótnia.........jak wyglądała/a komunikacja w małżeństwie? czy jest ona na kolanach czy z pazurami?uległość bez szanowania siebie czy agresja i atak????

A inną sprawą jest to ze nic nie usprawiedliwia zdrady małżeńskiej........... nawet długotrwały kryzys,nieporozumienia czy kłótnie.

I tu nie ma dyskusji..........winę ponosi ten co zdradził.

To tak jak w tych przykładach o pijanym kierowcy,pedofilu czy gwałcicielu............ każdy z nich jest winien, i nie ma dyskusji.......

Elzd1............ ja wiem że masz alergię na mnie............ chyba jestem Twoim wyrzutem sumienia,kamykiem w bucie........... jak sama pisałaś jesteś DDA,miałaś tego świadomość i nic albo niewiele zrobiłaś z tym że -oczywiście w sposób niezawiniony-ale jesteś DDA................ Zdaję sobie sprawę że możesz nienawidzieć alkoholików......... to jest zrozumiałe dla mnie................. poprostu sądzę że Ty jeszcze nie ruszyłas swojego DDA. Dobrze,masz żal do ojca za to że pił............. Elzd1............ale Ty byłaś ,jesteś inteligentną kobietą............... czyżby to były wyrzuty sumienia że nic nie zrobiłaś???? Ten ciągły atak na mnie? za ojca który pił czy pije?
Elzd1........... ja nie jestem Twoim ojcem i nie jestem winien tego że on pił a Ty też nie jestes temy winna..........ale na terapię DDA poszłaś wtedy gdy mąż poszedł w siną dal?????.............. a Twoje zachowania Elzd1 nie były może dysfunkcyjne?????
A potrafie sobie wyobrazić ,znam takie osoby, które w sposób maniakalny twierdzą że nie ponoszą winy za to że sa takie jakie są z powodu alkoholizmu czy innych dysfunkcji własnych rodziców........nic nie robiac z tym............ Bo wolą katować sie nienawiścią,traumą, wspomnieniami i przenosząc to na grunt obecnego zycia udawać niewiniątka..................... bo to wymaga wysiłku,wymaga pracy nad sobą aby zneutralizować traumę dzieciństwa.
I nie jest winna traumy taka osoba............ ona jest winna zaniechania wyjscia z niej,z podjęcia leczenia............. To tak jak z cukrzycą........... jest w znacznym stopniu dziedziczna........... czy ktos obciąża rodziców za to że mu w spadku dali cukrzycę?????? czy podejmuje leczenie aby sobie ulżyć??????????????

Zaniedbanie,zaniechanie też jest winą.W kodeksie karnym są na to paragrafy............ w życiu osobistym ,zawodowym też ponosi sie konsekwencje zaniechania...................
Ja w zaden sposób nikogo nie stawiam, pod pręgierzem ...........,za winy............ pokazuję tylko to, że zawsze jest coś do poprawienia w swoim życiu,zawsze jest nad czym popracować.................. Tylko człowiek pyszny i strachliwy będzie twierdził ze jest kryształowy,że nie ma sobie nic do zarzucenia........... Oczywiście że nie dotyczy to wszytkich spraw i zdarzeń............... bo cóż jest winien człowiek idący chodnikiem gdy wjedzie na niego pijany kierowca?????? nic...............

Więc z całą odpowidzialnością za zdradę odpowiada zdardzający........... tylko konsekwencje ponoszą wszyscy uczestnicy takiego zdarzenia.................. tylko częśc nie chce sie do tego przyznawać.........
Często jest to poprostu głupota,poddanie sie żądzom,chwila głupoty....................
Niedawno w korespondencji dostałem takie stwierdzenie (między innymi ) ,pisze kobieta 34 letnia .............matka :że ona skacząc na zielona trawkę,zdradzając jednorazowo ,bez wchodzenia w trwały romans ,robi to dla poprawy komfory pozycia małeżęńskiego........... bo maż pracuje za granica i przyjeżdza na 1 czy 2 wekendy w miesiącu do domu....................
Nie czuje że zdradza................ ona tylko poprawia pozycie małzeńskie............ ona nie ma winy ................ona poprawia pozycie..............
Pogody Ducha
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-25, 10:12   

Zaniedbanie jest grzechem....grzech zaniedbania, grzech zaniechania...

Nałogu, wiec kto jest odpowiedzialny za to, że ta kobieta dla poprawienia sobie czegos tam
( jak twierdzi, to nie zdrada).....czy ona sama, bo nie wytrzymała bez seksu dwóch tygodni, czy ona sama, bo zwyczajnie jest nieuczciwa wobec męża i dopuściła się zdrady, czy też jej rodzice i nauczyciele, bo jej system norm i wartości jest marny, czy tez mąż, który pozostawił rodzinę bez opieki, słabą zonę bez seksu i wsparcia na codzień ? Kto jest odpowiedzialny ??
Oj..zycie nie jest łatwe. EL.
Ostatnio zmieniony przez EL. 2008-02-25, 10:13, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-25, 10:12   

nałóg napisał/a:
winę ponosi ten co zdradził.

O jakiej winie mówisz?

Wina ta, czego dotyczy?

Winę za co?


Nie ma winy.
Dla wierzących w Chrystusa nie ma już winy.
Całą i wszelką winę za całe i wszelkie zło wziął na siebie Chrystus.

Nie ma już winy.
Jest Dobra Nowina.
Spojrzenie na winę, kórej nie ma, bo wziął ją całą na siebie Chrystus - uwalnia.
Najpierw jest nasze spojrzenie, potem nasze uwolnienie.
On już to zrobił. Zabrał, wziął, wziął wszystko na siebie.
Nie mamy winy.
Mamy już tylko Sakramenty Święte. I wolność. Wolność w Nim, w Chrystusie.
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-25, 11:17   

Więc o czym rozmowa ? Nie ma zdrady, nie ma winy....jest tylko miłość i my..dwoje kochajacych sie małżonków !! Nikt nie jest obrazony, pokrzywdzony...wszystko wybaczone..i znowu miłośc i szczęście i dobrze !! EL.
 
     
zuza
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-25, 11:43   

Nałogu,




cyt:
Zuza.......... populizm?
Gdzie?
Z każdej sytacji,nawet po fakcie człowiek wyciąga jakieś wnioski.Nawet gdy to dotyczy kryzysu małżęńskiego czy najprostrzej w siwecie kłotni w małzeństwie Często są to wnioski jednostronne,wyrazające żal ,oburzenie.......... obwinianie drugiej strony.
Moim pisaniem chciałem pokazać że konieczna jest refleksja również nad sobą.I to nie koniecznie w kategoriach winy-nie winy..............
Może lepiej w kategoriach wyciągania wniosków..............czy dołożyłem/am nalezytej staranności aby nie doszło do kryzysu? albo czy sposób mojej reakcji był adekwatny do sytacji? Dalej........ czy można w przyszłości skorygować swoje postępowanie i nie dopuścić do eskalacji kłótni,kryzysu............... Prosta sprawa........... w jaki sposób ,jakim tonem jest czy była prowadzona rozmowa czy kłótnia.........jak wyglądała/a komunikacja w małżeństwie? czy jest ona na kolanach czy z pazurami?uległość bez szanowania siebie czy agresja i atak????

A ty dobrze się czujesz?
chesz mnie do pierwszej klasy cofnąć?
No nie rozumiem czemu takie teksty wstawiasz?
Czyżbym ci nie napisała wielokrotnie że tego typu małżeńskie abecadło posiadłam w stopniu dośc dobrym?

Ale co z tego- jak to miło głosić takie proste teksty- miło na sercu się robi- jak człowiek- obojętnie czy potrzebne czy nie popisze sobie takowe mądrości.
I nieważne że osoba do której pisuje takie dyrdymały wie o wiele więcej- trzeba sobie popisać- to co projekcję masz czy rzutowanie swoich wad na mnie i niedociągnięć swoich?
A może szukasz lustra?
No- to w tym kawałku- partykularyzm by pasował chyba.
Może to ty potrzebujesz co dnia utwierdzać się w tak podstawowych informacjach jak te którer walisz ciąglę w tym temacie?

Wpadłeś w pułapkę myślenia z perspektywy flaszki.
Życie to nie tylko gorzała- nie widzisz tego?
Jak nie- to dużoooooo pracy przed tobą.
I nauki dotyczącej przyznawania się do błędów.
Bardzo często masz rację- ale jak masz odpływ realności to trącisz dośc mocno populizmem, jak jedna z partii w naszym sejmie. Albo musisz to dla swojego dobra zrobić????????????
Jesli to drugie- to służę pomocą- PISZ- A JA PRZYNAJMNIEJ WIEM CZEMU TAKIE COŚ WYPISUJESZ.
To ma dla mnie wydźwięk taki- zuza nie pal papierosów one szkodliwe są, albo zuza nie wolno bluzgać ludziom na ulicy.
Jest to merytorycznie i gatunkowo to samo!!!!!!
Gadasz że rak to zła i ciężka choroba.
No wybacz- sensu to ja w tym nie widzę.
Analizować nie będę- sam siebie poczytaj.
Jak ci przejdzie chęć machania sztandarami i zobaczysz coś więcej jak tylko bycie alkoholikiem. Trzeżwym. Acz do wszystkiego przykładającym jedno hasło.
A życie jest wielobarwne.
Być może tylko moje?
No cóż- trudno.
Kończę gadkę.
Zaskoczyłeś mnie na minus.
Ale to akurat mało ważne jest.

[ Dodano: 2008-02-25, 11:59 ]
deser:

cytuję co wypisujesz:

To tak jak w tych przykładach o pijanym kierowcy,pedofilu czy gwałcicielu............ każdy z nich jest winien, i nie ma dyskusji.......


Mój mąz nie jest ani pedofilem, ani pijanym kierowcą ani gwałcicielem.
I to też jest typowy przykład twojego patrzenia z jednej tylko, wiadomej perspektywy.
Na siłę dopasowywania sytuacji każdej do znanej ci rzeczywistości- populistyczna propaganda- nie ważne jaki jest temat dyskusji- BALCEROWICZ MUSI ODEJSĆ .
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-25, 12:15   

EL. napisał/a:
Więc o czym rozmowa ? Nie ma zdrady, nie ma winy....jest tylko miłość i my..dwoje kochajacych sie małżonków !! Nikt nie jest obrazony, pokrzywdzony...wszystko wybaczone..i znowu miłośc i szczęście i dobrze !! EL.

Czyn zdrady jest, a winę za wszystkie złe uczynki ludzi wziął na siebie Chrystus.
Już to zrobił, wziął tę winę na siebie.
Ujrzeć Jego ofiarę, pokochać Go za to i być wdzięcznym Mu na wieki za to.

Miłość, miłosierdzie i przebaczenie.

Nie szukanie win.
Szukanie miłosierdzia, które jest owocem miłości.

Miłość to kwiat, miłosierdzie to owoc.
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-25, 16:41   

Zuza

Nie będę z Tobą podejmował polemiki............. choć napisałem juz tekst i go wykasowałem.

Ty masz racje a ja spokój..............
Twój mąż pewnie też.....................

I na zakończenie........... to co tak Cię razi w tym co napisałem widocznie bardzo cię uwiera......uwiera w Twojej psychice..................moze w podświadomości.....

Ale Ty wszystko podobno już przerobiłaś............. samotnie...... boso ale w ostrogach.


Pogody Ducha
aaaaa Ty nawet chyba i tego nie potrzebujesz???
 
     
zuza
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-25, 19:23   

nałóg napisał/a:
Zuza

Nie będę z Tobą podejmował polemiki............. choć napisałem juz tekst i go wykasowałem.

To twoja sprawa.
He he he- ludzkiś Pan.


Ty masz racje a ja spokój..............

to nie chodzi o twój spokój .


Twój mąż pewnie też.....................- to akurat ani twoja sprawa ani nie posiadasz żadnych podstaw żeby to spróbować nawet ocenić- a ten tekst uważam ża mało grzeczny. Generalnie to ja z tobą piszę a nie mój mąż.
Więc nie odnoś się do niego- bo nie tobie oceniać go ani stawiać tezy jego dotyczące.
Czyż nie mam racji?
Mam- jak byś się czuł gdybym napisała coś o twojej żonie?
Z pewnością żle- więc nie pisz o moim mężu i nie oceniaj mojej sytuacji według swojego schematycznego myślenia.


I na zakończenie........... to co tak Cię razi w tym co napisałem widocznie bardzo cię uwiera......

owszem- reakcja w typie Balcerowicz musi odejśc bez względu czego dotyczy rozmowa uwiera.

uwiera w Twojej psychice..................moze w podświadomości.....- nie bądż śmieszny-
teraz jedziesz tanią psuchologią dla mas- taką publikowaną z wyszukiwarki.
Niestety posiadasz za mało umiejętności- sam jednostronny aspekt twoich wiadomości nie daje ci ani prawa ani co więcej nie daje żadnych możliwości na takie oceny.
Bo to trzeba się latami uczyć- a ty raczej tylko korzystasz z wycinka wiedzy fachowców i z uporem maniaka walisz wciąz to samo odniesienie.


Ale Ty wszystko podobno już przerobiłaś.............

owszem- przerabiałam co mogłam odnośnie SWOJEJ sytuacji- swojej- nie twojej- więc analogii nie szukam jak ty.


samotnie....nie - pisałam ci nawet chyba w privie że i z pomocą terapeuty i farmakologicznego wsparcia- więc nie manipuluj bo zacznę myśleć że cię złośc zaślepiła i walisz na odlew bezm,ślnie.

boso ale w ostrogach.- teraz owszem- bo nie będę swoich problemów na kark otoczenia zwalać- duża dziewczynka jestem- i polecam czasami więcej ciszy i pracy a mniej gadania o poglądach i wolnych interpretacji.
To że coś cię doświadczyło nie oznacza że inni mają tak samo.
Więc ponawiam prośbę- bez metody zdartej płyty bo za dużo i osłabia pierwotny wydżwięk i to akurat powinieneś wiedzieć doskonale


Pogody Ducha
aaaaa Ty nawet chyba i tego nie potrzebujesz???

Owszem- mam w ilości jaką jestem w stanie wytworzyć- tego typu życzenia mają niestety zerowy wpływ na moją pogodę- a twoja reakcja dowodzi że nie rozumiesz że można inaczej- bo przecież stadardowo jest tak -że trzeba jak piszesz.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 8