Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat  PolczatPolczat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak przezwycięzyc kryzys małżenski?
Autor Wiadomość
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-04, 20:21   

Nie wiem kim jesteś, Ty o nicku "dobrze,dobrze" , ale bardzo mi się Twoje posty nie podobają, brzmią fałszywie i grubiansko.
Jaki masz cel, żeby tak pisać? Co chcesz osiągnąć?
Rozumiem takie słowa do osoby, którą się dobrze zna, wie cokolwiek o jej życiu. A Ty? Czy nas znasz? Czy wiesz coś więcej, niż ktoś chciał napisać na forum?
A nie przyszło Ci do głowy, jak mogą to odebrać osoby. które właśnie weszły tutaj ze swoją tragedią?
Piszesz: "Ja nie wiem, kto stawia się czy nie stawia wyżej Boga."
To są insynuacje, krytyka i potępianie. Tak nie można.

Więcej umiaru, proszę, bo nie masz żadnego prawa osądzać wszystkich hurtem i równo.

Piszesz:
"Do moderatorów:
Wy też nie wiecie, który post bedzie w istocie pomocny w przezwyciężoniu kryzysu albo zapobiegnie czyjejś tragedii,
Zastanówcie się długo i dogłębnie zanim wciśniecie guzik i skasujecie czyjś post tylko dlatego, że wam się "wydaje" nieodpowiedni.
Pokory, pokory.
Bo takie działania są PYCHĄ a za pychę Bóg strącił Aniołów do piekieł'
WŁAŚNIE. WIĘCEJ POKORY - Tobie również należy o tym przypominać, bo sama jak widać, jesteś ponad wszelkie zasady.
Pycha ....
To wyczytałam z każdego Twoje postu. Ale oczywiscie mogę się mylić, może jesteś pełna miłosierdzia dla wszystkich?
Hmmm. Trudno mi w to uwierzyć.
 
     
Dawid
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-05, 15:22   

Małgorzta napisał/a:
ale ja zrozumiałam jedno, że jeżeli daje człowiek z siebie wszystko tz. wyręcza tę drugą osobę bo ona jest zmeczona ja nie, bo ona musi rezlizować to czy to co postanowiła, a ja ciągle rezyguję ze swoich potrzeb rozumiejac potrzeby jej to to po jakimś czasie zostaje wykorzystane przeciwko. Wszystkimi obowiązkami w małżeństwie powinno się dzielić i tak samo jak żona tak samo mąż powinien wstawać w nocy czy myć dzieci czy chociaż pomóc przy obiedzie.


W "normalnym" małżeństwie napewno obowiązkami powinno się dzielić. Ale jak nie zrobię obiadu, to poprostu nie ma w domu obiadu, a jak już robię, to żona pomaga mi przy nim trochę. Dziećmi też się zajmuje, jednakże wstawaniem w nocy czy usypianiem zajmuje się ja. Mi to sprawia dużą przyjemność a jak Ona ma wstawać do nich i krzyczeć na nie, to lepiej jest dla nich że ja wstanę.

dobrze, dobrze napisał/a:

A może zacznijcie od pozbycia się swego egoizmu? Przykro czytać te teksty, i przykro czytać jak wielkie oczekiwania od Boga macie myśląc tylko o własnym szczęściu.
Ja, ja, ja...a skąd wiecie co myśli druga strona? Skąd to wiecie? Nie jesteście Duchem Świętym. Nie wiecie, co druga strona czuje.
Macie tylko własny zraniony egoizm a mieszacie do tego Boga.
To nie tak, kochani.
Nie tak.
Zacząć od siebie. Zanim zmieszacie swoich mężów/żony z jakimiś diabłami razem.
To Bóg wie, co dla zbawienia człowieka jest dobre.


Myslę że właśnie kryzysy pozwalają Nam wyzbyć się egoizmu i bardziej spojrzeć na drugą stronę , na jej potrzeby. Bóg napewno pomaga Nam w tym, byśmy mogli to dostrzec i się zmienić. Ja zacząłem od zmiany siebie, a teraz modlę się by druga strona, moja żona, też się zmieniła. Ja wiem że też popełniłem błędy i postarałem się je wyeliminować.
A skoro u większości z Nas Bóg jest na pierwszym miejscu, to do Niego za
nosimy Nasze troski i prośby...
 
     
Małgorzta
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-07, 12:59   

Dawid mnie wszystkie obowiązki też sprawiają przyjemność tylko czasami czuje się zmęczona a jak miałam sie nagadać i czekać i czekać zrobi czy zapomni to szybciej sama zrobiłam. Jak mogłam obiadu nie zrobić są dzieci ja do swoich obowiązków podchodzę poważnie, a nie patrzę na kogo je zrzucić.
Wiem jedno, że w małżeństwie musi być partnerstwo, a jak daje się za dużo to zostaje się wykorzystanym, a ja zawsze robiłam to wszystko patrząc przez pryzmat miłości i wyrozumiałości. Nie może być zdobywca i zdobyty.
Dawid ja nie uważam ze posty Dobrze, dobrze są warte zauważenia, przyłaczam się do elzd1 są przepelnione jakąś drwiną. Dobrze, dobrze nie wie co to jest ufność Panu Bogu.
Ufać Panu Bogu to złożyć wszystkie troski w Jego ręce bo to On jest lekarzem dusz i On ukoi każdą dusze która Mu naprawde zaufa. Sama tego doznałam nie umiałabym tak po ludzku znieść tych przykrości, których doznałam.
Chrystus swoim życiem pokazał nam jaką mamy iść drogą a ta droga zawsze prowadziła przez MIŁOŚĆ i do MIŁOŚĆ. To On po przez odanie życia okazał nam największy wyraz miłości przecież ZMARTWYCHWSTANIE przyszło przez krzyż przez cierpienie o czym pisałam wcześniej i bedę to powtarzać. Jeżeli zaufamy Mu bezgranicznie to On nam pomoże nieść krzyż i pomoże nam zwyciężyć, kiedy to juz Jego wola, ale my nie możemy sie poddać złu my musimy kroczyć drogą Jego przykazań.
PRACOWAĆ MUSI NAD SOBĄ KAŻDY CZŁOWIEK.
Małżeństwo to świetość, to jedno ciało, to sakrament nierozerwalny, który prowadzi do zbawienia, dla Boga nie ma sytuacji bez wyjścia. I dlatego trzeba setki razy przebaczać chcieć rozmawiać a nie zachowywać sie jak ściana dlatego trzeba skierować swój wzrok na Chrystusa. Mój mąż jest obecnie właśnie jak taka ściana, ale ja sie nie poddam będę modlić się i modlić za Niego bo On tej modlitwy potrzebuje zagubił się a ja Go muszę pociągnąć ku niebu nie wiem jak ale wiem że Chrystus mi wskaże jak.
Pamietam o Was w modlitwie.
JEZU UFAM TOBIE!
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-16, 21:31   

Małgorzta napisał/a:

Dawid ja nie uważam ze posty Dobrze, dobrze są warte zauważenia, przyłaczam się do elzd1 są przepelnione jakąś drwiną. Dobrze, dobrze nie wie co to jest ufność Panu Bogu.
Ufać Panu Bogu to złożyć wszystkie troski w Jego ręce bo to On jest lekarzem dusz i On ukoi każdą dusze która Mu naprawde zaufa. Sama tego doznałam nie umiałabym tak po ludzku znieść tych przykrości, których doznałam.


Małgorzato
" nie tak bowiem człowiek widzi, jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to co widoczne dla oczu, Pan natomiast patrzy na serce" (1 Sm 16, 1b 6-7.10-13a).Jak weszłaś do jej serca?
Za każdym razem kiedy człowiek upada...opiera sie na sobie...nie na Bogu. Czy możemy byc przekonani ,że jesteśmy pełni ufności?

Napisałaś ,że posty dobrze, dobrze nie są warte zauważenia!!!
Uważam ,że jak najbardziej są godne zauważenia!!!!!!!W niebie grzeszników sie wypatruje i za nimi modli się Niebo całe...I cieszę się bardzo , bo mam dzięki temu szanse...na życie wieczne( też jestem słaba,grzeszna), właśnie dzięki miłosnemu zauważeniu Boga ,Chrystus powiedział "pragnę"!Człowieka przyjmuje się do serca tak jak Chrystus, w całości...ze słabościami, grzechami, niedoskonałościami, z tym co zrażac może... Ufac Chrystusowi, to wypełnic się Bogiem , by z uśmiechem na twarzy i radością w sercu" usiąśc przy jednym stole , by przełamac sie chlebem..." Pan tak troszczy się o nas ,że o żadnej owieczce nie zapomni...

Pozdrawiam serdecznie:)
Miłosne spojrzenie nie należy do łatwych...sama się o tym przekonuje...
 
     
Małgorzta
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-18, 11:58   

Milero tak może źle to ujełam ale nie podnoszą na duchu te teksty. Ja właśnie zmierzam do tego co Ty napisałaś wcześniej
cytuje Milere:
Dziś mam po południu ważną wizytę lekarską, rano nie mogłam byc na Mszy, zmartwiłam się ,bo wieczorna Msza o 17 więc mogłam na nią nie zdąrzyc, a dzis Swiętujemy i oddajemy cześc Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Weszłam do kościoła i wiesz co...była Msza o 10, o godzinie kiedy nie ma Mszy, kiedy nie ma pogrzebów, tym razem był pogrzeb. Byłam na Mszy Sw. Zupełnie niepotrzebnie sie niepokoiłam wcześniej. To jeden przykład.
No właśnie nie trwórzcie się tylko zaufajcie!
Ja właśnie chcę powiedzieć i to nie pycha tylko poczucie konieczności dawania świadectwa, że kiedy zaufamy bezgranicznie Chrystusowi to On będzie nami kierował będzie nam szeptał do ucha i ja tego doświadczam. Oczywiście każdy z nas jest grzesznikiem, dlatego to właśnie gorąca modlitwa nas przybliży do Boga, który uleczy naszą duszę, tak, że zaznamy pokoju. Mnie właśnie chodzi o to, żeby Wam świadczyć, że kiedy upadacie nie opierajcie się na sobie tylko na Bogu złóżcie wszystko w Jego ręce, a zobaczycie odczujecie Jego działanie.
Nie wiem nie nam oceniać jaka jest nasza ufność to tylko Bóg jedyny wie ja Mu gorąco dziekuję za to co wlał w moje serce, za to, że Go doświadczam każdego dnia.
JEZU UFAM TOBIE!
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2008-04-18, 20:24   

Małgorzato
Wiemy ,że dajesz świadectwo...
Jest jednak coś co mam ostatnio przed oczyma...może dlatego zwróciłam uwagę...
Można nazwac cynizm, kpinę, i inne słabości ludzkie, i od razu kwitowac podsumowaniem kogoś...a to co mam przed oczyma to , to ,że z wielkim bólem patrze jak ludzie szukają w sobie zła zamiast dobra. Trudno spojrzec empatycznie na kogos od kogo natura nasza ucieka...ale kiedy patrzy się oczyma Chrystusa widzi sie daleko dalej...szuka sie przyczyny ,zalążka poranienia tak wielkiego,że na zewnątrz ujawnia się jako"CHOROBA", która poraża.
Szuka się zalążka by odpowiednio zareagowac, a nie podsumowac...
Post nie jest skierowany personalnie do Ciebie ani do nikogo...

Pozdrawiam serdecznie:)
Cieszę się ,że jesteś z nami:)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 8