Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat  PolczatPolczat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
MOJA HISTORIA
Autor Wiadomość
kasia29s
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-04, 17:28   MOJA HISTORIA

Witam wszystkich jestem po rozwodzie cywilnym odeszłam od meza poniewz znecał sie nademna psychicznie , jest alkoholikiem i ma duze problemy emocjonalne . Nikt by nie powiedział ze on tak robił bo uchodził za człowieka ktory jest malo mowny, nigdzie nie chodzł,nikomu krzywdy nie robił, pracował . A jednak przychodzac do domu robił okropne rzeczy ponizał ,wyzywał ,popychał, pił i wszysko to co z piciem bylo zwiazane tz. demolował dom urywal mu sie wtedy film ,nienawidził ludzi nie nawidzil moich rodzicow, wszystko mu przeszkadzało , zabraniał mi chodzic do koscioła naszemu dziecku wpajał zeby był jak np. Hitler . Trwalo to 4 lat Bardzo chciałam mu pomoc i w jego krytycznym stanie poszedł ze mna do psychiatry ,ktora stwierdziła ze ma powazne problemy musi sie leczyc zazywał przez 2 tyg tabletki . BYło spokojnie duzo z nim rozmawiałam był odprezony ,wyluzowany, spokojny kiedy lekarstwo sie skonczyło nie było ratunku musiałam uciekac z domu ratowac siebie i dziecko.Blagałam zeby sie zgłosił do lekarza na terapie nie posłuchał pewnego dnia zabrałam dziecko zostawilam wszystko i wyszłam bo nie miałam siły na walke z nim , bo wczesniej błagałam Bga aby mi pomogł ,aby dał mi jakis znak Pan Bog dał mi znak i dla tego odeszłam. Dzis jestem juz po rozwodzie mam prace wspaniałego syna i wspaniałego czlowieka obok siebie wierze ze Pan Bog mi go zesłał bardzo go kocham jest katolikiem i chodzi do koscioła i do komuni mamy zamiar wkrodce wziasc slub cywilny i chcemy byc razem ale dreczy mnie to ze nie bede mogła isc do komuni ze bede zyła w grzechu ze on przezemnie bedzie zyl w grzechu . Czy tak musi byc? Czy dwoje ludzi ktorzy maja mocna wiare chodza do koscioła wychowuja dzieci jak Pan Bog przykazuje zyja przykładnie szanuja innych musza byc skazani na grzech ciezki? A ci co robia takie rzeczy niechca chodzic do koscioła wyzywaja Boga pija,dzieci ich nie maja co jesc sa poniewierane sa w małzenstwie katolickim oni moga chodzic do komuni i grzechu nie maja???????? Bardzo prosze sie wypowiedziec na ten temat . Pozdrawiam Kasia
 
     
Elik
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-04, 19:10   

kasia29s napisał/a:
Dzis jestem juz po rozwodzie mam prace wspaniałego syna i wspaniałego czlowieka obok siebie wierze ze Pan Bog mi go zesłał bardzo go kocham jest katolikiem i chodzi do koscioła i do komuni mamy zamiar wkrodce wziasc slub cywilny i chcemy byc razem ale dreczy mnie to ze nie bede mogła isc do komuni ze bede zyła w grzechu ze on przezemnie bedzie zyl w grzechu . Czy tak musi byc?

Nie musi
 
     
kasia29s
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-04, 19:17   

Bardzo Cie prosze rozwin to "Nie musi"
 
     
Elik
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-04, 19:27   

Nie musi, to Wasza decyzja i wasz wybór
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-13, 17:40   Re: MOJA HISTORIA

kasia29s napisał/a:
Dzis jestem juz po rozwodzie mam prace wspaniałego syna i wspaniałego czlowieka obok siebie wierze ze Pan Bog mi go zesłał bardzo go kocham jest katolikiem i chodzi do koscioła i do komuni mamy zamiar wkrodce wziasc slub cywilny i chcemy byc razem ale dreczy mnie to ze nie bede mogła isc do komuni ze bede zyła w grzechu ze on przezemnie bedzie zyl w grzechu . Czy tak musi byc? Czy dwoje ludzi ktorzy maja mocna wiare chodza do koscioła wychowuja dzieci jak Pan Bog przykazuje zyja przykładnie szanuja innych musza byc skazani na grzech ciezki? A ci co robia takie rzeczy niechca chodzic do koscioła wyzywaja Boga pija,dzieci ich nie maja co jesc sa poniewierane sa w małzenstwie katolickim oni moga chodzic do komuni i grzechu nie maja???????? Bardzo prosze sie wypowiedziec na ten temat . Pozdrawiam Kasia

"oni mogą chodzić do komunii"

Kasiu, ale oni nie chodzą do Komunii, prawda?
Tak przecież jest.

Wiele jest rzeczy niezrozumiałych dla nas. Krzywda i ból i cierpienie i obie wiemy, że na wszystko nie ma odpowiedzi.
O wielu "rzeczach" dowiemy się dopiero w Niebie, choć pewnie w Niebie ta wiedza nie będzie nam już potrzebna.

Są ludzie dobrze, są ludzie źli. Są ci, co wiedzą, żę źle czynią, są tacy, którzy nie wiedzą, że źle czynią.
Ważne, aby rozróżnić jednych od drugich, ale tak normalnie tego nie da się na co dzień uchwycić, ponieważ ludzie maskują się. Wkładają maski, tak po prostu jest. Nie odkrywamy siebie do końca, żeby inni nas nie zranili.
Najważniejsze jednak w całym naszym życiu, to pójść za Chrystusem.

Kasiu, są dwa (lub trzy, cztery) rodzaje zwaiązków niesakramentalnych:
ci, którzy uciekli od krzywdzicieli i ci, którzy odeszli, bo postanowili być od tej pory jak wolni ludzi (a więc stali się krzywdzicielami dla tych, których porzucili).

Jeśli doświadczałaś okrutnej przemocy, to ze względu na szacunek i godność samej siebie nie mogłaś na to dłużej pozwolić.
Starasz się znaleźć wolę Bożą, Boga w życiu i widzisz też Chrystusa.
Masz koło siebie mężczyznę, który Ci pomaga.
Po takiej przemocy jakiej doświadczyłaś nie jesteś teraz w stanie - może tak być - normalnie funkcjonować.
Słusznie zastanawiasz się co dalej.
Jednak przyjdzie taki moment, że w wielkim Oddechu, który złapiesz dowiesz się co masz dalej czynić, bo teraz widać leczysz rany i potrzeba Ci opieki.

Są ludzie, którzy natychmiast chwytają się Chrystusa - łapią Go za mankiet (ma taki biały szeroki, jak na Obrazie Jezusa Miłosiernago z podpisem "Jezu, ufam Tobie").

Są jednak ludzi, którzy potrzebują najpierw ludzkiej pomocy, a potem szukają Pana w Eucharystii...

Może Kasiu, moglibyście być przyjaciółmi, nie związkiem niesakramentalnym?
Po prostu pomyśl nad tym.
Przyjaźń to piękna rzecz.

"Kto przyjaciela znalazł, skarb znalazł" (Mądrość Syracha)
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-14, 19:30   

kasia29s

Cóż Kasiu...Z całą pewnością ludzka miara jest miarą skrzywioną, niedoskonałą, bo człowiek jest niedoskonały. Czytam Twoje posty ...próbuje zrozumiec..., w zasadzie osiągnęłaś "szczęście" o którym prawdopodobnie marzyłaś...o domu, o dziecku, o dobym człowieku przy sobie, a miał byc nim maż w pierwotnym "planie". Teraz masz "spokój", nie masz koszmaru jaki masz za sobą....ale jednak...jest coś co nie daje Ci spokoju...Przekonujesz mnie w swoich postach o poczuciu krzywdy, że nie możesz przystapic do Komunii. Odczuwasz tęsknote za Bogiem...może nawet odkryłas w sobie ten pierwiastek Bozy. Tak więc może budzi się w Tobie przekonanie co jest najważniejszym CELEM w zyciu. Za mało mówi sie o rzeczach ostatecznych, odpiera sie mysli od nich, tylko po to by nie zastanawiac się , nie zmuszac sie do refleksji i wysiłku w pogonii za Panem Bogiem! Bywa i tak, ze ludzie stojąc nawet nad grobami swoich bliskich nie chca myślec o tym gdzie tak naprawdę są ich bliscy...Taki przykład mozna ogladac w Swieto Zmarłych...niestety...Bywa i tak,że człowiek stojąc nad przepaścią i stawiając nogę do przodu i tak powie ,że to dobry kierunek, szukajac wszelkich argumentów na to , by nikt nie wskazywał innej drogi. Człowiek jest raczej zdolny powiedziec ,ze jest głęboko wierzący trwając w grzechu śmiertlnym i jeszcze szukac usprawiedliwienia. Jedno jest PEWNE !!!!!PRAWDZIWA WIARA DAJE POKóJ WEWNęTRZNY I RADOśC W OFIAROWNIU WSZYSTKIEGO BOGU, DO TEGO STOPNIA,ZE JEGO PRAWO MIłOSCI JEST PRIORYTETEM!!!

http://www.vatican.va/hol...e-salvi_pl.html

Skopiowałam częśc tekstu , który napisałam na forum wew.
Chciałabym żebys przeczytała...zobaczyła...
http://www.godtube.com/vi...70ded05f5a3bf3e
Proszę zwrócic uwagę na dwie sceny...obraz PRZEBACZENIA ..."Ja cię nie potępiam"...gdzie odszukac w tym fragmencie odpowiedź na slowa " idz i nie grzesz więcej'?
Przeciez to odpowiedź wymagajaca bezgranicznej ufności w Bożą Prawdę, w SłOWO, a kiedy człowiek może zaufac?
Chrystus jest Niesamowity, ciągle mnie zadziwia... Odpowiedz na Miłośc Boga utwierdziła się w momencie współodczuwania, współcierpienia...i proszę spojrzec na tę kobietę kiedy patrzy na Chrystusa ukrzyżowanego....WSPółCIERPIąCEGO.
Przecież ta kobieta własnie w tej chwili , kiedy patrzy na Chrystusa takiego bezradnego, współodczuwającego , wie ,że życie to ciągłe doświadczenie, ale jak wielkim odkryciem stało się dla niej współodczuwanie..."ODNALAZłA BYCIE RAZEM",to stało się sensem, pociągiem do Boga, do DOBRA , stało się jednoczenie wydobyciem woni miłości w jej sercu.

Polecam i pozdrawiam serdecznie:)
Jesteś dla mnie ważna...( czyje to słowa?) ;-)
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-14, 20:15   

Kasiu. Mam mieszane odczucia do fragmentu Twojej wypowiedzi:
"Czy dwoje ludzi ktorzy maja mocna wiare chodza do koscioła wychowuja dzieci jak Pan Bog przykazuje zyja przykładnie szanuja innych musza byc skazani na grzech ciezki? "
Otóż, według mnie, nawet mocna wiara nie zmienia faktu, że kochając Jezusa, wciąż Ci ludzie Go obrażają, właśnie takim związkiem. A czy dzieci są wychowywane "jak Bóg przykazał"? Nie wiem, jakoś mi to dziwnie brzmi. Bo Bóg nie nakazywał, nie zezwalał na życie z grzechu. Więc takie wychowanie nie jest zgodne z wiarą.
A czy nie obrażają innych? No, można i tak patrzeć na sprawę, na pewno sieją zgorszenie, bo przecież nikt ze znajomych, sąsiadów nie wie, czy grzeszą czy też nie. Nawet, jeśli podejmą zobowiązanie, by żyć w białym związku, to nie rozgłaszają tego wokół, prawda? A ludzie myślą co chcą i na co wskazują fakty.
Nie chcę, nie mam prawa oceniać Ciebie. I moja wypowiedż jest tylko odpowiedzią na Twoje pytanie, bez żadnych podtekstów. Bardzo Ci współczuję, bo mogę się tylko domyślać jakie masz rozterki. Miałaś ciężkie, bardzo ciężkie życie, na pewno masz prawo do szczęścia, do miłości, jak każdy człowiek. Ale te rozterki pozostaną. Pomimo tego, że nie jesteś winna temu, co robił Twój mąż.
Może znajdzie się jakieś rozwiązanie, któż to może wiedzieć?

[ Dodano: 14-12-2007, 20:19 ]
"Są ludzie, którzy natychmiast chwytają się Chrystusa - łapią Go za mankiet (ma taki biały szeroki, jak na Obrazie Jezusa Miłosiernago z podpisem "Jezu, ufam Tobie")."

Elu, patrzę codziennie na ten obraz, zachwycam się, ba, nawet te szerokie rękawy dawały mi do myślenia. A do głowy mi nie przyszło, że ta szerokośc ma taką wymowę.
Dzięki :-)
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-14, 21:22   

Elzd 1 :)

Coś podsyłam, może już widziałas...:)
http://www.faustyna.eu/ i trzeba potem kliknąc na kontemplacje Jezusa...
POZDRAWIAM SERDECZNIE:)
PS. stronka jest świetna :mrgreen:
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-14, 21:49   

Mirela, dzięki. Jeszcze nie wiedziałam.
 
     
lodzia
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-15, 09:51   

Witam... może mnie tu skrytykujecie, ale dla mnie Bóg to nie tylko i nie przede wszystkim kościół, komunia spowiedz... Bóg jest wszędzie, jest cześcia naszych serc, jest przy wspólnym śniadaniu i obiedzie... jest z nami w pracy, w domu... on po prostu jest-nim oddychamy, nim żyjemy - on tworzy naszą rzeczywistość.
Gdyby Pan chciał od nas modlitwy i tylko przebywania w Kościele nie stworzyłby tylu wspaniałych rzeczy... On oczekuje od nas żebysmy się cieszyli tym pięknem które nam daje...
Kasiu Ty po prostu kochaj Boga całym serce i całą duszą swoją... Opłtek który przyjmujemy jako komunie to tylko symbol, bo chodzi o to że zapraszamy Boga do swojego serca.

Kurczę :mrgreen: chyba sama się musze zastanowić nad tym co napisałam :shock:
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-15, 15:14   

lodzia napisał/a:
Opłtek który przyjmujemy jako komunie to tylko symbol, bo chodzi o to że zapraszamy Boga do swojego serca.

Kurczę :mrgreen: chyba sama się musze zastanowić nad tym co napisałam :shock:

Tak Lodziu, musisz się zastanowić...


Komunia święta, Opłatek, jest Ciałem Jezusa Chrystusa.
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-15, 17:18   

Lodziu. Może te strony Ci pomogą, tak jak mnie pomogły:
http://www.katolicki.net/cuda.html
http://adonai.pl/cuda/?id=23
 
     
Elik
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-15, 22:04   

lodzia napisał/a:
Bóg jest wszędzie, jest cześcia naszych serc, jest przy wspólnym śniadaniu i obiedzie... jest z nami w pracy, w domu... on po prostu jest-nim oddychamy, nim żyjemy - on tworzy naszą rzeczywistość.
Tu się z Tobą zgodzę, Bóg jest z nami wszędzie, jeśli MU tylko na to pozwolimy i w to wierzymy.
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-16, 12:25   

lodzia napisał/a:
Witam... może mnie tu skrytykujecie, ale dla mnie Bóg to nie tylko i nie przede wszystkim kościół, komunia spowiedz... Bóg jest wszędzie, jest cześcia naszych serc, jest przy wspólnym śniadaniu i obiedzie... jest z nami w pracy, w domu... on po prostu jest-nim oddychamy, nim żyjemy - on tworzy naszą rzeczywistość.
Gdyby Pan chciał od nas modlitwy i tylko przebywania w Kościele nie stworzyłby tylu wspaniałych rzeczy... On oczekuje od nas żebysmy się cieszyli tym pięknem które nam daje...
Kasiu Ty po prostu kochaj Boga całym serce i całą duszą swoją... Opłtek który przyjmujemy jako komunie to tylko symbol, bo chodzi o to że zapraszamy Boga do swojego serca.

Kurczę :mrgreen: chyba sama się musze zastanowić nad tym co napisałam :shock:


Serdecznie Cię Witam!
To Bóg jest nam potrzebny, my do niczego nie jesteśmy Mu potrzebni, to On z wielkiej miłosci pochyla się i uniża sie do nas. OCZEKUJE OD NAS WZAJEMNOSCI!!! Kiedy przyjrzysz się życiu Chrystusa to znajdziesz odpowiedź na to co jest wzajemnością.
To nie tylko czerpanie radosci z Dobra, piękna , które daje nam Bóg, to przede wszystkim radośc z dawania , to wielka walka o godnośc ludzką jaką otrzymujemy na chrzecie św! To walka o czystosc serca!
NAJśWIETSZY SAKRAMENT to nie symbol!!!
Najświętszy Sakrament to Bóg, który zasłonił swoja Boskosc pokorą ,ubóstwem, cichością...MIłOśCIą dla nas. Tą własnie zasłnę można odsłonic stając sie MIłOśCIą, a wtedy to odkrycie ,całego NIEBA! "BłOGOSłAWIENI CZYSTEGO SERCA, ALBOWIEM ONI BOGA OGLADAC BęDą"! Słowa samego Boga sa zawsze prawdą!Najświętszy Sakrament jest dla mnie największym pochyleniem Boga nad człowiekiem, to całe zycie Chrystusa, po to , by to co Boże we mnie mogło życ!

słowa św .Teresy z Lisieux:
"O Boskie Słowo , które kocham i które mnie przyciąga...
To, Ty ukryty w białej hostii...
Chcesz mnie zywic swa boskością...
Jezu! Pozwól mi powiedziec w porywach wdzięcznosci,
ze miłośc Twoja posuwa sie do szaleństwa..."

KOCHANIE BOGA CAłYM SERCEM I CAłą DUSZą TO WZAJEMNOSC...
Pozdrawiam serdecznie:)
To nie krytyka Lodziu , zabolało mnie na duszy słowo "symbol"
Gdybym swoje dziecko karmiła symbolami...pewno by umarło...to niemiłosierne!
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-16, 13:29   

Mirello.............pozwolisz że sie nie zgodzę z Twoim komentazem:

Piszesz:"To Bóg jest nam potrzebny, my do niczego nie jesteśmy Mu potrzebni, to On z wielkiej miłosci pochyla się i uniża sie do nas.

Potrzebni Bogu jestesmy juz z samego faktu stworzenia.
Lodzia.........odkrycia biorą początek z ciekawości.Postawiłas tezę ,zaciekawiłaś nia ludzi....
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 10