Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  AlbumAlbum  NagraniaNagrania  Ruch Wiernych SercRuch Wiernych Serc  StowarzyszenieStowarzyszenie  Chat  PolczatPolczat
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  StatystykiStatystyki
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Niesolone kartofle
Autor Wiadomość
Mila
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-10, 18:32   Niesolone kartofle

Moja historia zaczęła się dawno temu, kiedy nie zdawałam sobie nawet sprawy z istnienia takich pojęć jak „czystość” - postrzegana w aspekcie płciowości, czy „czystość małżeńska”. Nie pamiętam, kiedy pierwszy raz zaczęłam świadomie pojmować istnienie tych wartości.

Nie boisz się…?

Pamiętam jednak pewne wydarzenia z mojego życia, które sygnalizowały mi, że czystość to coś bardzo potrzebnego, jednakże niosącego brzemię deficytu. Już na początku szkoły średniej zetknęłam się z różnymi ludźmi, którzy w wyjątkowo śmiały sposób, jak na tak młody wiek, rozmawiali o kontaktach damsko-męskich. Nie budziło to we mnie sprzeciwu, miałam bowiem koleżanki, które utrzymywały regularne kontakty seksualne i to nie z jednym partnerem. Jeździły one na tzw. „wypady”, na dyskotekę, pod namioty itd. Nie wiem czemu, ale ja zawsze pozostawałam z brzegu tych wydarzeń. Być może sytuację tę zawdzięczałam mojej wrodzonej ostrożności i nieufności wobec ludzi. Potem jednak, słuchając opowieści koleżanek, czułam się jak milczący świadek tych „jakże interesujących wypadów”. Nie potrafię jednak wyjaśnić, dlaczego nigdy nie przestrzegłam żadnej przed opłakanymi skutkami takich nocy; brakowało mi odwagi i dojrzałości sumienia.

Gdy skończyłam 17 lat, poznałam człowieka, który po kilku latach znajomości stał się moim mężem. Wówczas koleżanki z klasy, które znały moją powściągliwość w tych kwestiach, śmiały się ze mnie, zadając pytanie: „Czy nie boisz się chodzić z nim za rękę?”

Duchowe grzęzawisko

Zaraz po zapoznaniu mojego męża trafiłam na rekolekcje, które niemal w całości poświęcone były tematyce czystości przedmałżeńskiej. Tam rozwijała się nasza młodzieńcza miłość, ale
i wiedza dotycząca psychologicznych i płciowych aspektów życia kobiety i mężczyzny. To było moje pierwsze tak poważne zetknięcie się z tymi sprawami. Pamiętam kapitalne porównanie jednego z animatorów, że „seks przed małżeństwem smakuje jak nieposolone ziemniaki”. Zaczęła się nasza wspólna droga i dojrzewanie do rozumienia tych kwestii. Nie powiem, że było nam łatwo. Nie pojmowałam wtedy czystości jako daru, chyba w ogóle nic z tego nie rozumiałam. Byliśmy o krok od spróbowania tych „niesolonych ziemniaków”, ale wtedy przyszedł żal i refleksja. Nie podejrzewałam, że te uczucia mogą być tak silne.

W miarę jak postępowaliśmy w latach coraz bardziej skupialiśmy się na aspekcie czystości własnej i odpowiedzialności za czystość swojej dziewczyny / chłopaka. Zaczęłam pojmować, o co w „tym” tak naprawdę chodzi, że to nie mrzonka, nie wymysł, że moja postawa wobec tej kwestii przed małżeństwem, a właściwie konsekwencje tej postawy ciągną się i w małżeństwie. Wiem, iż fakt, że nie mamy za sobą tzw. „przeszłości”, pomógł nam we wspólnym podjęciu decyzji o stosowaniu naturalnych metod regulacji poczęć. Takie decyzje mogą być podejmowane tylko przy bezgranicznej ufności wobec siebie (co daje zachowywanie czystości przed zawarciem sakramentu małżeństwa), muszą być ogarnięte modlitwą i autentycznym pragnieniem życia w czystości. To, że nie wyciągnęliśmy ręki po ten zakazany owoc – współżycie, przynosi nam dziś ogromne profity. Nie potrafimy sobie wyobrazić uwikłania w jakąkolwiek antykoncepcję. Niestety osoby, które wtedy za wcześnie poznały te sfery, są dziś nieszczęśliwe. Trzy bardzo bliskie nam kobiety są dzisiaj po rozwodzie, jedna z nich po opłakanych skutkach związanych z używaniem antykoncepcji. Ubolewamy nad tym, że nie było w nas wówczas, kiedy była jeszcze pora, tej świadomości i dojrzałości, by przestrzec je, bo brnęły przecież w duchowe grzęzawisko.

Warto było

Najpiękniejszym darem złożonym Bogu przez młodą osobę jest jej czystość. Bóg w zamian też wywdzięcza się pięknym prezentem, który trwa u nas już parę lat – to niezwykła świeżość naszych intymnych spotkań. Niektórzy zarzucają współżyciu bez antykoncepcji brak spontaniczności i naturalności, a przede wszystkim świadome podejmowanie ryzyka niechcianej ciąży. Ja jednak uważam, że strach towarzyszy każdemu spotkaniu pary, która stosuje antykoncepcję. Jak strach może wyzwolić w człowieku spontanicznosć i naturalność? Przecież on działa jak paralizator. Czytałam wiele świadectw par, które strachu przed poczęciem pozbyły się dopiero wtedy, gdy przeszły na stosowanie metod naturalnych. To kolejny dowód na to, że współżycie zarezerwowane jest tylko dla małżonków. Tak naprawdę czystość wyzwala nas z wszelkich obaw, z każdego strachu. Dziś, gdy mamy już jedno cudowne dzieciątko i patrzymy na naszą drogę z perspektywy lat, czuję, że mogę Bogu podziękować za to, że nigdy nikt nie zaproponował mi, żebym pojechała na dyskotekę lub pod namiot, dziękuję za moją ostrożność i strach przed takimi kontaktami. Dziękuję, że śmiały się ze mnie koleżanki z tego, że nigdy nie miałam chłopca, dzięki za to, że tym, co nas niegdyś połączyło, były rekolekcje (z czego dopiero niedawno zdaliśmy sobie sprawę) na temat czystości kobiety i mężczyzny. Dzięki za to, że nie posmakowały nam te niesolone warzywa. Dziękujemy Ci, Panie Boże, że wyprowadziłeś nas na swoją drogę i że ciągle nią kroczymy, doświadczając niezwykłych małżeńskich radości. Teraz mogę powiedzieć:
„Warto było walczyć o czystość”!
 
     
Elik
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-11, 00:36   

Witaj Milo, myślę, że podjęłaś bardzo ważny temat :-) Dzięki
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-11, 11:33   

Mila...........piszesz taki tekst......a co z tym urywkiem?:Jestem: po rozwodzie
Staż małżeński: 18..............Tak dojrzale,tak madrze...............
 
     
Mila
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-11, 12:34   

Przepraszam za brak informacji, ze ten tekst wkleiłam i niestety nie jest on mój, czego bardzo żałuję. Kieruję go przede wszystkim do młodszych forumowiczów, bo wiele wyjaśnia, aby ratowac to co jest do uratowania.
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-11, 13:32   

Temat niekoniecznie skierowany musi byc tylko dla młodszych stażem małżeństw.
Małżeństwa uzdrawiane odkrywają wiele płaszczyzn które trzeba "wyprostowac" po Bożemu.
Jest to również ważny temat dla małżeństw nie będących w kryzysie...bo przecież cały czas trzeba pięlęgnowac Miłośc, oraz osób nie będących w zwiazkach sakramentalnych ,by nie wykrzywił się obraz godności człowieka.
Mila DZIęKI
Pozdrawiam serdecznie:)
 
     
Agnieszka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-12, 15:32   

MIRELA TO ZAPIERA DECH W PIERSIACH!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

DZIĘKUJĘ!!!!!!!!!DZIĘKUJĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!DZIEKUJĘ!!!!!!!!!!!!!


walka duchowa tak naprawdę wygląda, nie widoczna dla naszego oka...............

DZIĘKUJĘ!!!!!!!!!!!!!!!!

WKLEJAM DO KĄCIKA MUZYCZNEGO
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-14, 11:34   

Mila napisał/a:
Przepraszam za brak informacji, ze ten tekst wkleiłam i niestety nie jest on mój, czego bardzo żałuję. Kieruję go przede wszystkim do młodszych forumowiczów, bo wiele wyjaśnia, aby ratowac to co jest do uratowania.

Mila, o nieczystości - szeroko pojętej - jako wołanie o miłość
ze strony Przemiana

Środa, 14 listopada 2007 roku
Łukasz 17,11-19

Nieczystość wołaniem o miłość


Zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!» Na ich widok rzekł do nich: «Idźcie, pokażcie się kapłanom!» A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: «Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec». Do niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła».

"Nieczysty, nieczysty!" Serce w nich pozostało nadal wrażliwe, zdolne do okazywania i przyjmowania czułości. Ludzie, którzy popełniają grzechy nieczyste, są ludźmi bardzo wrażliwymi i spragnionymi miłości. Nieczysty, to człowiek, który szuka miłości. To nie jest ktoś przegrany. Wewnętrznie, jeśli jest pozbawiony buntu, gniewu, agresji, jest postawie proszenia: "Jezusie, ulituj się nade mną!"

Nieczystość można leczyć tylko sercem, czyli okazaną miłością. Trzeba nauczyć kochać człowieka, aby miał odwagę porzucić nieczystość. Dlaczego niektórzy ją popełniają? Gdyż otrzymują przejściową satysfakcję, namiastkę miłości. Nie mają odwagi, albo już są zrezygnowani, lub nie potrafią szukać i uczyć się miłości, bo inni trzymają ich od siebie z daleka. Nieczystość to rekompensata za miłość, jakiej człowiek nie spotkał, albo nie umiał przyjąć, nie rozumiał, że kiedy ona przychodzi, to życie z jednej strony staje się piękniejsze, lecz z drugiej, trudniejsze.

Jezus zobaczył trędowatych. Człowieka nieczystego trzeba chcieć zobaczyć, to znaczy, nie odwracać się od niego, nie traktować go, jako zagrożenie dla mojej czystości, wewnętrznej wolności. Bez nauk umoralniających, bez mówienia o grzechu ciężkim, bez jakiegokolwiek straszenia. W nieczystym, jest bardzo dużo lęku. Jego nieczystość bywa niejednokrotnie próbą udowodnienia sobie lub innym, własnej wartości. W takiej postawie pojawia się próba "wyrwania" innym "miłości", aby poczuć się jej godnym. Nieczysty, to człowiek zdolny do modlitwy, pokuty, przyjaźni. To człowiek, który "nie miał szczęścia", aby w odpowiednim czasie i miejscu, na jego drodze pojawił się człowiek, który porozmawiałby z nim, o jego biedzie. Słuchanie, zatrzymanie się przy nim, wysłuchanie do końca tego, co mówi, jest leczące.

Trędowaci uwierzyli Jezusowi i poszli tam, gdzie wskazał. Trzeba komuś wierzyć. Nie można dobrze żyć, nie ufając choćby jednemu człowiekowi. Gdzie człowiek sam w sobie przeżywa życie, z jego nadmiernymi napięciami, sytuacjami powodującymi rozdarcie, prędzej czy później pojawi się nieczystość. Ona jest konsekwencją nie ujawnienia na światło dzienne tego, z czym się zmagam, czego nie potrafię. Gdy powiesz, poczujesz się lżej. Ujawnisz swój problem i on zmniejszy w tobie swoje oddziaływanie. Zło nie chce, byśmy je ujawniali, o nim mówili do innych. To, co powiem człowiekowi, powinienem powiedzieć również Jezusowi, w mojej modlitwie. Mój problem nie musi mnie oddzielać od wspólnoty ludzi, przyjaciół, a także od Jezusa. Właśnie on, może stać się okazją do oczyszczenia tych relacji, uczynienia ich wreszcie prawdziwymi. Stąd potrzeba tych, którzy będą kochali nieczystych. Ich nie należy się bać, lecz kochać, jak czyni to Jezus.
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-14, 18:15   

Dzięki z serca :)
 
     
kasia29s
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-04, 19:53   

Mirela bardzo Ci zazdroszcze tego wszystkiego tez kiedys chcialam zeby moje zycie sie tak ulozyło w takiej czystosci . Byłam taka ze nigdzie nie chodziłam na dyskoteki na wypady na wagary a jednak spotkalam kogos kto zupełnie do mnie nie pasowal i pomyliłam sie uleglam jego wpływom i ta moja czystosc poszla w niwecz. Jestem osoba głeboko wierzaca dla mnie wiara jest czyms co stawiam na pierwszym miejscu ponad wszystko wiele razy Bog mi pomogl . I jest dla mnie ogromnym ciosem ze przysiega ktora skladalam przed samym Bogiem ulegla przerwaniu . Spotkalo mnie jeszcze cos w moim zyciu mysle ze to Bog mi zesłsl tym razem anioła ze jest przy mnie i moim dziecku caly czas dba i opiekuje sie nami nie zraza sie niczym choc nieraz trzeba był wspinac sie pod wielka gore codziennie obdarza mnie swym usmiechcem i dobrym słowem na poczatku trudno bylo mi w to uwierzyc bo potym co przeszlam przez 4 lata z prawdziwym " szatanem" spotkalam prawdziwego "anioła" Dziekuje za to Bogu
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-04, 22:46   

Ja też taka byłam - zero dyskotek, biwaków. Skromna dziewczyna. I źle na tym wyszłam. Bo życia nie znałam, nie umiałam obcować z ludźmi. Wszystko diabli wzięli.
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-04, 23:11   

Kasiu, witaj.
Napisałaś : "...przysiega ktora skladalam przed samym Bogiem ulegla przerwaniu ".
Otóż, ta przysięga nadal Was obowiązuje, i Ciebie i Twojego męża. Nikt, ani Bóg ani człowiek nie zwolnił Was z danego przyrzeczenia.
Ja rozumiem Twoją sytuację, ale ...nadal jesteś żoną swojego sakramentalnego męża.
Pomyśl o tym, co można zrobić, żeby nie łamać Bożych przykazań.
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-05, 14:36   

kasia29s napisał/a:
Mirela bardzo Ci zazdroszcze tego wszystkiego tez kiedys chcialam zeby moje zycie sie tak ulozyło w takiej czystosci . Byłam taka ze nigdzie nie chodziłam na dyskoteki na wypady na wagary a jednak spotkalam kogos kto zupełnie do mnie nie pasowal i pomyliłam sie uleglam jego wpływom i ta moja czystosc poszla w niwecz. Jestem osoba głeboko wierzaca dla mnie wiara jest czyms co stawiam na pierwszym miejscu ponad wszystko wiele razy Bog mi pomogl . I jest dla mnie ogromnym ciosem ze przysiega ktora skladalam przed samym Bogiem ulegla przerwaniu . Spotkalo mnie jeszcze cos w moim zyciu mysle ze to Bog mi zesłsl tym razem anioła ze jest przy mnie i moim dziecku caly czas dba i opiekuje sie nami nie zraza sie niczym choc nieraz trzeba był wspinac sie pod wielka gore codziennie obdarza mnie swym usmiechcem i dobrym słowem na poczatku trudno bylo mi w to uwierzyc bo potym co przeszlam przez 4 lata z prawdziwym " szatanem" spotkalam prawdziwego "anioła" Dziekuje za to Bogu

Bóg daje Ci "anioła", abyś odeszła od Jego Ukochanego Syna Bożego?
Nie Kasiu, Bóg daje przyjaciół. Bóg nie daje Ci mężczyzny, abyś teraz odeszła od Umiłowanego Syna Bożego w Eucharystii. To nieporozumienie.
Bóg daje przyjaciół.
Pokochaj Chrystusa, a ujrzysz Prawdę.

"Kto spożywa ten Boski Chleb i świętą pije Krew.
Ten przebywa we Mnie, Ja w nim, ten uczniem Moim jest."

Związek niesakramentalny jest bez udziału Pana w Eucharystii.
A Eucharystia może uczynić cud z każdym człowiekiem.
Z nami.
Jest Najpiękniejszym egzorcyzmem na "szatany".
Skazujesz "anioła" na niedostępność Jezusa i dla niego.

Kasiu, Bóg daje przyjaciół. Inaczej oznaczałoby, że Jezus kłamie mówiąc "kto bierze inną żonę jest cudzołożnikiem"
A Jezus... Czy Taka Ukrzyżowana Miłość mogłaby kłamać?...
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-06, 09:50   

kasia29s napisał/a:
Mirela bardzo Ci zazdroszcze tego wszystkiego tez kiedys chcialam zeby moje zycie sie tak ulozyło w takiej czystosci . Byłam taka ze nigdzie nie chodziłam na dyskoteki na wypady na wagary a jednak spotkalam kogos kto zupełnie do mnie nie pasowal i pomyliłam sie uleglam jego wpływom i ta moja czystosc poszla w niwecz. Jestem osoba głeboko wierzaca dla mnie wiara jest czyms co stawiam na pierwszym miejscu ponad wszystko wiele razy Bog mi pomogl . I jest dla mnie ogromnym ciosem ze przysiega ktora skladalam przed samym Bogiem ulegla przerwaniu . Spotkalo mnie jeszcze cos w moim zyciu mysle ze to Bog mi zesłsl tym razem anioła ze jest przy mnie i moim dziecku caly czas dba i opiekuje sie nami nie zraza sie niczym choc nieraz trzeba był wspinac sie pod wielka gore codziennie obdarza mnie swym usmiechcem i dobrym słowem na poczatku trudno bylo mi w to uwierzyc bo potym co przeszlam przez 4 lata z prawdziwym " szatanem" spotkalam prawdziwego "anioła" Dziekuje za to Bogu


Droga Kasiu29s:)
Miłośc jak wspominam często, to jest cel do osiągnięcia, w tym tez mieści sie czystośc.
Dopiero kiedy Pan przychodzi do naszego serca te często puste słowa spotykane w życiu nabierają kształtu, staja się wyraziste, nabieraja sensu i staja się częścią nas samych w naszym życiu. To nasze życie nie ułoży się samo. Nawet sami niezdolni jesteśmy do budowania. Piszesz ,że "jesteś osoba głeboko wierzaca dla mnie wiara jest czyms co stawiam na pierwszym miejscu ponad wszystko wiele razy Bog mi pomogl ". W takim razie to mnie przypada prosic Boga o wiarę, bo niejednokrotnie upadam i bardziej niż kiedykolwiek z ledwością się podnoszę. Ale w całej tej relacji rozkwita mi w duszy radośc, nawet do tego stopnia, że spokojna jestem i nic mi nie zawadzi, bo wiem,że chocbym nie wiem jak bardzo słaba była Pan ciągle się o mnie troszczy.
Jest czas Adwentu. Chciałam też wspomniec o ważnym wydarzeniu, którego moc rozbłysła w słowach "Niech mi się stanie według słowa Twego", Kasiu myślę sobie,ze kiedy robimy miejsce dla Boga z ogromnym wysiłkiem duszy i ciała , to jest wtedy potężny obraz budowania Koscioła na Skale w naszych sercach. Matka Boża zrobiła takie miejsce dla Boga ,że nie było tam miejsca dla Niej. Z wielką cierpliwością i spokojem patrzyła jak rozkwita w niej Bóg. Często tez powtarzam,że właśnie Ona jest Tą która prowadzi do Syna.
Piszesz ,że masz anioła...który się troszczy, opiekuje...Dobrze jest w życiu troszczyc się jeden o drugiego w granicach godności jaką dał nam Bóg. Gdy wzajemnie troszczymy się o siebie jak Matka w Kanie "zróbcie wszystko cokolwiek wam powie" mając na uwadze Słowo samego Boga ,to jest to wtedy Anioł zesłany przez Boga.
Patrzyłam dzis na dzieci na roratach z lampionami.
Były takim swiatełkiem przed Panem.
Warto sie nim stawac...i prosic o siły do stawania się miłością na każdy dzień dla siebie i dla tych ,którzy zapomnieli KIM są.
Pozdrawiam serdecznie Kasiu...nie masz mi czego zazdrościc, wszystko za czym tęsknisz, jest w Tobie...
 
     
kasia29s
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-06, 20:35   

Nawet nie wiesz jakie to piekne co napisałas bardzo , bardzo Ci dziekuje
Niech nasz Pan ma Ciebie i Twja rodzine zawsze w opiece
Wiara moja umacnia mnie i to co Pan Bog dla mnie zrobił podniosł mnie kiedy lezałam chwycił za reke i prowadzi . Bog jest dobry i łaskawy nawet dla grzeszników
 
     
Małgorzta
[Usunięty]

Wysłany: 2008-02-25, 09:07   

Witam Was piszecie zero dyskotek ja chodziłam na dyskoteki bo bardzo lubie tańczyć ale zawsze miałam i mam nadal bardzo twarde zasady, dlatego tak mi teraz cieżko przetrwac ten kryzys, że człowiek któremu się oddałam po ślubie i któremu zaufałam pokazuje mi swoja obojetnośc i mówi że nie zmuszę go do kochania a ja chociaż ciągłych przykrych słów o tym, że jest mu wszystko obojetne kocham bo dla mnie małżeństwo to świetość na dobre i złe i nie wiem co robic żeby on to zrozumiał. Modlę się i wiem że życie z zasadami to życie którego nie bedę musiała się wstydzić. Wierzę i modle się o siłę bo Bóg może wszystko.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 8