Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Zagrożenia dla Twojej duchowości - magia... religii?

Anonymous - 2008-11-20, 10:07
Temat postu: magia... religii?
Rozumiem, że Harry Potterr jest na indeksie ksiąg zakazanych.‎
Szkoda, że przy spotkaniach na temat magii i okultyzmu nie poruszane są tematy związane z ‎zagrożeniem, które niesie za sobą traktowanie religii/modlitw jak magii. Na tym forum również ‎jest ich za mało. ‎
Przykład z forum:‎
‎„Niedawno słuchałem Ks.dr.John Babtis Bashobora który był w Polsce, i mówił żeby uzdrowić ‎małżeństwo trzeba zamówić 3 msze św. O odnowienie małżeństwa oraz zacząć odmawiać ‎Nowennę ! Ja bym jeszcze zamówił msze św. za dusze w czyśćcu cierpiące, ponieważ one ‎najszybciej pomagają.”‎

Takie podchodzenie do spraw religijnych (modlitw) doprowadza do tego, że.... mamy coraz ‎więcej odchodzących od wiary. No bo, jeśli zrobiłem/łam tyle dla swego małżeństwa: 3 ‎zdrowaśki, 5 mszy, położyłem/łam święty obrazek pod poduszkę i ręce na czole zdradzacza, to ‎‎... powinno pomóc, a jak nie pomaga, to ta cała religia to pic na wodę. ‎
No chyba że to ja się mylę (tak jak z Harrym) i z religią/modlitwami można tak postępować.‎
Gdzie jest więc ta granica, kiedy kończy się żarliwość i gorliwość religijna, a zaczyna się magia ‎‎... religijna?‎

Anonymous - 2008-11-20, 10:44

Witaj Olu :-)

Religia staje sie magią ,kiedy miejsce wiary zastepuje przekonanie,że się spełni to czego pragniemy, bo wykonaliśmy takie czy inne czynnosci.
To samo tyczy szukania "skutecznej" modlitwy.

Bądż wola Twoja
Ufność w Boży plan i pokora w przyjmowaniu mniej satysfakcjonujących/uszczęśliwiających nas rezultatów.

Anonymous - 2008-11-20, 11:05

No niby tak. Niby... Tylko że na tym forum najczęściej w takiej sytuacji pisze się osobie, która ‎magicznie podchodzi do religii: „Nie spełniło się (Bóg nie spełnił), bo jesteś słabej wiary, nadal ‎za słabo wierzysz w cuda, których może dokonać Bóg. Módl się więc więcej i więcej...”‎
Trza przyznać, że i tak jest już jakiś postęp (w porównaniu do np. sprzed roku), bo od czasu do ‎czasu pojawiają się ostrzeżenia: Bóg to nie złota rybka, pogódź się z Wolą Bożą (żeś nawet ‎wytłuściła :-D ), bo Bóg wie najlepiej, co jest dla ciebie dobre, najlepsze. Ale niestety gorliwcy nie ‎chcą odpuścić i dalej proszą, powołując się na... świętych, no bo sakrament małżeński, to rzecz święta i jej/jem się należy jak psu gnat.‎

Anonymous - 2008-11-20, 11:12

Nie Niby tak,ale TAK.
Faktem jest,że zdarza sie na forum to o czym piszesz, jak faktem również jest,że zdarza się coraz rzadziej.
Modlitwa + działanie raczej wiedzie prym.

Anonymous - 2008-11-20, 11:19

No... tak, ale ile nas to kosztowało modlitw i ..... walki :mrgreen:

[ Dodano: 2008-11-20, 11:20 ]
A ilu poległo w tej walce :cry:

Anonymous - 2008-11-20, 12:35

Ja się podzielę swoimi przemyśleniami.

Rzeczywiście istnieje takie niebezpieczenstwo o jakim wspomniałaś Olu2, jeśli ktoś do wiary i modlitwy podchodzi instrumentalnie, a nie z głębszych pobudek--z potrzeby serca i traktuje to jako swoisty koncert życzeń.
Ale w ten sposób manipulując można do wszystkiego podejść i np. NPR będzie wykorzystane tylko do tego, aby nie mieć potomstwa. Złe podejście? Owszem bardzo niewłasciwe. Więc ważna jest intencja ,którą się kierujemy.
Wiara bierze się ze słuchania . Sama wiara i modlitwa nie wystarczy musi być poparta czynem --nasze życie świadczy o nas, bo naszym życiem dajemy świadectwo naszej wiary.

Akurat tych rekolekcji sama również słuchałam i o.Bashbora odniósł się tam do konkretnego świadectwa uzdrowienia małżeństwa. To nie był "przepis na szczęsliwe zakończenie" wyssany z palca, tylko poparty wieloletnim doświadczeniem i wieloma świadectwami .
Opowiedział historię młodej zrozpaczonej dziewczyny , która przyszła po radę i pomoc do niego , bo rozpadło się małżeństwo jej rodziców. Ojciec obiecał jej modlitwę i pobłogosławił ją i zalecił ,aby ze swojej strony przyjęła takie zobowiązanie -zamów 3 Msze Święte w tej intencji i odmawiaj tę litanię przez 9 I piątków oraz zachowaj post w tychże dniach. I po miesiącu ta dziewczyna przyszła do niego i opowiedziała ,co się wydarzyło w jej rodzinie--fakt autentyczny uzdrowienia małżenstwa.

Ja to zrozumiałam tak jak Tadeusz--nie wystarczy modlitwa , potrzebna jest również ofiara --ta najdoskonalsza ,czyli Eucharystia i pokutna --post .

Jezus nie wymodlił nam zbawienia , musiał umrzeć na krzyżu ,czyli poniósł ofiarę za nas.
To jest przykład doskonały i ciągle nas zachęca do ponoszenia ofiar , do ofiarowywania MU naszego cierpienia -każdego nawet najmniejszego.
Poza tym- każda łaska jest darem od Boga, a sakramenty są jej znakami . Ale żeby były owoce działania łaski sakramentalnej , to musi być zachowana łaska uświęcająca, czyli nasza więź z Bogiem. Dlatego najpierw należy zacząć od dobrej spowiedzi , od nas samych...
Ja to tak rozumiem i nie "klepię", mam swój stały czas przeznaczony na modlitwę , ale nie ukrywam ,że różaniec odmawiam w różnym czasie i miejscu, kiedy tylko mam taką sposobność np . w drodze , w kolejce , a nawet w solarium - na 20 Zdrowasiek--polecam ;)Nie uznaję tego za odklepywanie . Sama Matka Teresa odmierzała drogę do chorego na ilość różańców--proszę poczytać --i była człowiekiem ogromnej wiary , podobnie nasz ukochany JPII modlił się przy każdej sposobnej chwili.
Modlitwa nie może być nigdy czymś złym czy niewłaściwym , nawet jak jest niedoskonała , żadna się nie marnuje . Ważna jest intencja i czyste serce .

W moim małżenstwie tak to zadziałało i mam wymierne efekty, dlatego dzielę się z Wami tym świadectwem .

Pozdrawiam .
Miriam.

Anonymous - 2008-11-20, 13:00

A w moim nie zadziałało, co nie oznacza, że jestem osobą nieszczęśliwą. Niezbadane są ścieżki Pana. Być może to nie zadziałanie, było jednak zadziałaniem... Być może Bóg mnie uchronił przed...
Pozdrawiam

Anonymous - 2008-11-20, 13:42

ola 2 na pewno Ciebie uchronił przed.................:)Pozdrawiam
Anonymous - 2008-11-20, 14:04

Ola2 napisał/a:
A w moim nie zadziałało,

O tym Olu opowiesz nam w wieku 80 lat, cz NIE ZADZIAŁAŁO, dobrze?
Bo piszesz tak, jakbyś już więcej życia nie miała :(

Poprawnie brzmi - jeszcze nie zadziałało,
tak?

ps. w ogóle co to za słowo "zadziałało"???? :cry:

Panie Boże Ojcze Ukochany działaj !
Ola, dziś modlę się za Ciebie i Twoje małżeństwo!


PS. Olu, czym jest modlitwa? Jaka jest moja postawa wobec Boga? A czym jest Msza św.? To nie jakieś tam zdrowaśki.... My, stworzenia mamy prosić Stwórcę z ufnością i czekać, bo wszystko jest w Jego rękach. Poza tym nie wiemy czy to o co prosimy jest zgodne z Jego wolą, a powinno przecież być (Badź Wola Twoja)
Nie można traktować modlitwy jak magii, to jakieś nieporozumienie.

Anonymous - 2008-11-20, 14:33

No przecież napisałam, że być może to nie zadziałanie jest zadziałaniem.‎ Żyję tak, jakbym miała żyć wieki - nie spieszę się nigdzie.
Poprawnie brzmi: już zadziałało, mimo iż męża koło mnie niet., a ja czuję się świetnie -czuję Opatrzność Boską, która czuwa nade mną i moją rodziną.

To zaszczyt dla mnie, że się za mnie pomodlisz. Dzięki. :-D

‎„w ogóle co to za słowo "zadziałało"????” ‎ ‎

‎„Zadziałanie” to neologizm utworzony na potrzeby forum ‎ :mrgreen:

Ja wiem, czym jest modlitwa, a czym być nie powinna i Ty wiesz. Ale na tym forum katolickim wiele ‎osób traktuje religię instrumentalnie. Dużo miejsca poświęca się natomiast Harremu Potterrowi, a temu ‎tematowi nie. ‎

Anonymous - 2008-11-20, 14:54

Ola2 (hhhhiii) bo u Ciebie nie zadziałało a ZADZIAŁO SIĘ.
Ot,ja bym to nazwał POGODĄ DUCHA.
Tyle,albo aż tyle.

W poniedziałek przy kawie jeden z moich znajomych księży opowiadał jak na poprzedniej parafii zapytał bardzo świątobliwych,siedzących trzecią mszę w pierwszych ławkach pań -czym wywołał ich święte oburzenie- czy nie mogłyby pójśc do domu i pomóc córce czy synowej przy obiedzie,np.ziemniaki obrać.
Napisały list do biskupa na niego.

Anonymous - 2008-11-20, 15:01

A to jest zupełnie inny problem, chociaż też związany z magią religii - to się nazywa nadgorliwość chrześcijańska. Podałabym inną nazwę, ale nie moge, bo wykasują.
Anonymous - 2008-11-20, 15:12

nałóg napisał/a:
W poniedziałek przy kawie jeden z moich znajomych księży opowiadał jak na poprzedniej parafii zapytał bardzo świątobliwych,siedzących trzecią mszę w pierwszych ławkach pań -czym wywołał ich święte oburzenie- czy nie mogłyby pójśc do domu i pomóc córce czy synowej przy obiedzie,np.ziemniaki obrać.

Nałóg, chyba nie w ten poniedziałek, bo to co piszesz już czytałam rok temu. :mrgreen:

Powiedz temu księdzu, że
nie wolno oceniać ludzi po siedzeniu w ławce, w kościele.
One całe rano obierały te ziemniaki i gotowały od 4 rano zupę.
Trzecia msza świeta... mówisz... że on tak mówi... niestety nie wierzę w to co napisałeś.

Anonymous - 2008-11-20, 16:01

Rada znaleziona na forum: „odmawia sie 3xdziennie ---rano , w południe i wieczorem lub dla ‎wyjednania szybkiego ratunku w nagłej potrzebie---nawrócenie dla ciężkochorego---co godzinę ‎‎3x”‎

Zrozpaczona: „Ja znalzlam te modliwte i zaczęłam ją odmawiać już wszystkiego próbowałam ‎ale nic sie nie dzieje nie mam zadnych sygnałow zeby cos dobrze sie działo codziennie błagam ‎Boga o powrót męza i odmawiam te wszystkie możliwe modlitwy, moj maz odszedł jest sam nie ‎odszedł do innej kobiety ale nie daje sobie rady sam ze soba nie mamy wogóle kontaktu on sie ‎nie odzywa cisza i to juz trwa prawie 3 mce nie wiem co robic.Jak dlugo odmawialas te ‎modlitwe?moze zbyt niecierpliwa jestem”‎

Rada dla zrozpaczonej: „Módl się po prostu tą przepiękną modlitwą z intencją: Bądź Wola ‎Twoja - Panie Boże, niech w moim życiu wypełnia się Twoja Wola..”‎

Czy to jest już instrumentalne traktowanie religii, czy nie? :shock:

Anonymous - 2008-11-20, 16:04

Ola2, nie doświadczyłaś wysłuchania przez Pana...
Powiedziałam - dziś modlę się za Ciebie! :-D


rada ta jest św.zakonnika. Pozdrawiam.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group