Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
czas na seks - jak sobie z tym radzicie...
Autor Wiadomość
weronika
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-14, 07:14   

Lodziu masz rację,ja też tęsknię za tym ,co Ty,przytulenie,szeptanie do uszka,dyskretne pocałunki........
 
     
carrie
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-11, 15:42   

Mimo, że bardzo krótko jestem mężatką, gdyż nie cały rok, ale z mężem jestem 9 lat. I przy 2 miesięcznej kłótni- gdzie się nie widzimy, bo nie mieszkamy ze sobą, z seksem jest ciężko, aż mnie nosi i czasami myślę, że tylko z tego powodu się godzę.
Jak juz jestem u męża- kochamy się przez 2,3 pierwsze noce zgłodniali. Siebie?- chyba nie, bardziej poprostu samego seksu, bo potem śpimy już w osobnych łóżkach.

Nie wyobrażam sobie narazie zbliżenia z innym facetem, ale z moim mężem powoli też już nie. Smutno mi z tego powodu. Nasz ślub to porażka.
 
     
pestka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-11, 18:11   

Ja już chyba wszystko zasypałam popiołem. Nie ma do czego wracać, bo już nie będzie. Po roku zapomina się już jak to jest, gdy cię ktoś dotyka. Zapomniałam, a brakowało mi bardzo czułości.
Dziś właściwie, to nawet nie chcę, żeby mój mąż zbliżył się do mnie. Za dużo złego, za długo osobno, za mało nadziei. Słowem ten rozdział zamknęłam, udaję, że problemu nie ma. Unikam wszystkiego, co wiąże się w jakikolwiek sposób z bliskością ciała drugiego człowieka. Nie chcę obudzić tego, co uśpiłam z wielkim trudem. Niech mnie Bóg dalej w tym wspiera.
Że nie ma dzieci - też się pogodziłm. Tak widać musiało być. Życie toczy się dalej

ps. brzmi to wszytko jak słowa osiemdziesięcioletniej kobiety... a jeszcze trochę życia przede mną (statystycznie rzecz biorąc).
 
     
zuza
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-11, 18:32   

SWoja stonke mogę udostępnić- oboje-to wam się odechce- poproszę coby caaaaaaaaaaaluskie spektrum mozliwości w krótkim czasie pokazali.
Da wam to troche oddechu dziewczyny.
I dobry uczynek zrobicie he he he - odzipnę.

ps ale seksowanie to fajowe jest- to fakt.
 
     
pestka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-11, 18:41   

Zuzka
masz rację im więcej zajęć, ze stonką włacznie w całym wachlarzem możliwości, to pada się na łóżko i w locie zasypia. Ja tak ostatnio mam. Katuję się robotą i ze zmęczenia na stojąco zasypiam.
No też pomaga, też, też :lol:
 
     
wito
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-11, 18:43   

Ja niecywilizowany chłop się wypowiem:

pestka napisał/a:
Po roku zapomina się już jak to jest, gdy cię ktoś dotyka. Zapomniałam, a brakowało mi bardzo czułości.


Nie zapomniałem ale staram się nie wracać do tematu. Czułości brakuje - bardzo.

pestka napisał/a:
Unikam wszystkiego, co wiąże się w jakikolwiek sposób z bliskością ciała drugiego człowieka. Nie chcę obudzić tego, co uśpiłam z wielkim trudem.


Nie unikam bo po prostu nie ma żadnego ciała na horyzoncie. Czy uspienie seksu przyszło mi z trudem. Nie wiem - modliłem sie trochę, trochę leki działają, a przede wszystkim nie wyobrazam sobie innej kobiety koło mnie.
Nie ukrywam lubie kobiece towarzystwo ale że tak powiem seksualnie jestem monogamicznie nastawiony na Basię. I mam to w dolnych policzkach :mrgreen: że mnie zdradzała. Ona - a ja sie odgrywał nie będę.
Zresztą kiedy przypomną mi się wirtualne opisy - mam odruch wymiotny... :evil:
:evil: :evil:
Ostatnio zmieniony przez wito 2007-04-11, 19:39, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
pestka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-11, 18:56   

wito napisał/a:
pestka napisał/a:
Unikam wszystkiego, co wiąże się w jakikolwiek sposób z bliskością ciała drugiego człowieka. Nie chcę obudzić tego, co uśpiłam z wielkim trudem.


Nie unikam bo po prostu nie ma żadnego ciała na horyzoncie.


W kwestii unikania, żeby było jasne. Nie chodzi mi o kogoś konkretnie, lecz o film, książkę, obraz, plakat itp. na temat.

Po drugie nie widzę już nikogo płci męskiej. Tak jakoś mi się porobiło.
 
     
wito
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-11, 19:13   

pestka napisał/a:
Po drugie nie widzę już nikogo płci męskiej. Tak jakoś mi się porobiło.


Rety Pestka to Ty przejrzyj na oczy - Ja facet jestem.
A może ty wojującą feministką zostaniesz? :shock: :shock: :shock:
 
     
pestka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-11, 19:27   

Feministka: bleeee
Ja prawdziwą kobietą jestem.
Ty Wito, wybacz ale witrualny jesteś :mrgreen: , a w realu prawdziwych facetów nie ma! Nawet ten, co to śmiertelnie zakochany był we mnie, też nie teges... synek mamusi.
Jedno tematycznie ustawiona jestem, monogamiczna znaczy się.
 
     
wito
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-11, 19:47   

pestka napisał/a:
Ty Wito, wybacz ale witrualny jesteś :mrgreen: , a w realu prawdziwych facetów nie ma!


Ja siem oburzam - ja nieprawdziwy? :evil: toż patrzę na się i nie wychodzi mi żem nieprawdziwy albo podrabiany.
Powiem inaczej - czy dlatego, że Basia pusciła mnie w trąbe mam uważać, że wszystkie kobiety są takie?
Ty Pestka, wybacz ale wirtualna jesteś :mrgreen: , a w realu prawdziwych kobiet nie ma! Nawet ta, co to śmiertelnie zakochana była we mnie, też nie teges... córeczka mamusi (dosłownie... :evil: )...
:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
 
     
pestka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-11, 19:56   

Wiedziałam :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: wiedziałam że tak powiesz, to podpucha była ha ha ha ha ha ha !!!!!!
 
     
Anakonda
[Usunięty]

Wysłany: 2007-05-09, 18:13   

UUUU cieżka sprawa z tym sexem...moj mąż niby ze mną pod jednym dachem i co z tego.....unika sexu jak kot wody....a jeszcze parę lat temu nie było prawie takiej chwili żeby nie myślał o wszystkim przez pryzmat sexu....
ciężko bez tego , brakuje mi czułości, dotyku, tego wszystkiego co się wiąże z intymnym byciem razem.... :-(
to wszystko jest takie trudne....
 
     
Grażynka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-05-09, 18:20   

Anakonda napisał/a:
UUUU cieżka sprawa z tym sexem...moj mąż niby ze mną pod jednym dachem
mój nawet w jednym łóżku i nic...
 
     
Anakonda
[Usunięty]

Wysłany: 2007-05-09, 18:32   

Grażynko u mnie podobnie... łóżko też jest jedno...i również nic....
Słyszę, że chory, zmęczony, itp. itd....
 
     
rot
[Usunięty]

Wysłany: 2007-05-10, 07:39   

hmm... zupełnie tych Waszych mężów nie rozumiem ;-)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 8