Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
stracone uczucia
Autor Wiadomość
administrator 
Administrator

Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 520
Wysłany: 2006-07-14, 21:17   stracone uczucia

Wyslane przez: Ariel
Email:

Witam tak sobie czytam i widze ze nie jestem sam. Mam wielki problem i prosze o pomoc. Mieszkam z zona w anglii i zona jakis mniesiac stwirdzila ze wygaslo w nij uczucie, ale kocha mnie tylko nie potrzebuje sie przytulac i calowac i wogle niczego. Moja zona twierdzi ze po slubie sie zmienilem i ze mnie takiego jaki bylem przed slubem. Tylko ze po 1,5 roku dopiero zaczela co kolwiek domnie sie odzywac ze cos jej sie nipodoba. Odrazu pomyslalem ze cos jest nie tak i zaczolem to naprawiac dostala takiego mnie jakiego chciala i do niczego mnie nie zmusila ja wiem ze to milosc mna kieruje. A on mowi mi ze takiego mnie chciala ale to, ale jednak to nie wzbudzi lo uczuc u niej. Twierdzi ze za puzno zaczela sie odzywac.trzy tygodnie probowalismy sie porozumniec i nic. Miedzy czasie zaczolem zone kontrolowac bo zobaczylem ze komunikuje sie z jakims pakistanczykiem z pracy i mowi mu o naszych problemach zaczolem byc podejzliwy i chorobliwie zazdrosny i wypominalem jej wszystko i dogryzalem. Zona mowi mi caly czas ze ma dosyc rozmow ze nia kiruja emocje i ze niema ochoty teraz rozmawiac chce zeby emocje opadly dlatego wyprowadzila sie do kolezanki do pokoju pietro nizej ale w tym samym mieszkaniu. prosi mnie o czas a ja mowie ze go daje ale i tak hcodze doniej i pruboje z nia rozmawiac i tlumaczyc jej ze trzeba byc silnym i sie nipoddawac. To ona domnie ze niczuje motyla w brzuchu i kocha mnie jak brata, czyli martwi sie omnie itd. Moja zona raz mowi mi ze chce byc zemna do knca zycia a za 5 minut ja cos powiem jakis nastepny wyzut i juz chce odchodzic i konczyc malzenstwo. Ja ja kocham na dobre i na zle ona o tym wie prubuje jej mowic o tym czym jest malzenstwo i czym jest milosc i ze za pare grzechow malych ktore sobie wybaczylismy (nic zlego) takie decyzie raz taka raz taka. On jest jakos zagubiona i niewie czego chce. Wiem ze mnie kocha i ze te uczucia sa w niej tylko moze ja mecze pytaniami na zasadzie: co mam zrobic udowadniam jej ze zawsze juz bede taki jak przed slubem ze wiem co moge stracic i ze nigdy juz do tego nie dopuszcze. Ale ona upiera sie przy swoim ze niechce mnie krzywdzic i udawac ze jest ok. Mowi mi ze potrzebuje samotnosci bo mam metlik wielki w glowie i jest pod wplywem emocji i niechce rozmawiac w takim stanie zemna dlatego poszla do innego pokoju zeby myslec i pozbyc sie emocji i wtedy powiedziec mi co podjela za decyzje i porozmawiac ze mna. co mam zrobic prosze o pomoc (moj nr gg 5557113) kocham ja i zabardzo chybajestem natarczywy i rosklejam sie strasznie moze to blad? pa

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: ania belgia
Email:

Po pierwsze - nie osaczaj żony, nie kontroluj, nie nalegaj, nie chodź do niej. Pozwól jej za sobą zatęsknić.
Tak to już jest, że im bardziej się naciska, na tym większy opór się trafia.
Pozwól sobie i jej na milczenie. Dajcie sobie oboje czas, wróćcie do czasów narzeczeństwa - pójdźcie razem na spacer, do kina, albo na kawę. Nie rób niczego na siłę. Walcz z zazdrośnikiem w sobie, staraj się zadbać o swoje wnętrze.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Ariel
Email:

Postaram sie to zrobic ale jest mi bardzo ciezko. wiem ze tego potrzebuje ale sie strasznie boje. Ona teraz chce spokoju bo chce znalesc w sobie odpowiedz na to czy chce zemna byc i powiedziala zebym czekal cierpliwie i dal jej zapomniec o klopotach i wtedy bedzie mogl apomyslec na spokojniea jak narazie z tego co mi mowi mysli o mnie ze siedze u gory i placze i zamartwia sie o mnie co mam zrobic poprostu zachowac zimna krew i dac jej ten spokoj? ona niechce nawet zemna rozmawiac na zaden temat ani nieodpowi mi na zadne pytanie powiedziala bo teraz jes pod wplywem emocji i zmienia co chwile zdanie. Gdzies tu wyczytalem ze motyl z brzucha jaj ulecial i ze konczy sie zakochanie i zaczyna milosc bo zachowanie jest dokladnie takie same jak wyczytalem w opisie kogos z was. niejes pewna swoich uczuc poza tym ze kocha ale znikla namietnosc a to poprostu moim zdaniem zaczyna sie milosc? czy moze prubuje sie pocieszac? jak myslicie? Co robic dac jej spokuj? a jak wruci i powie ze nadal nic nie czuje i chce odejsc co wtedy? jestem taki jak w nazeczenstwie tak jak chciala wzbudzila wemnie znowu to uczucie i zycia mi braknie zeby to zemnie ulecialo a ona jest nadal zagubiona i niewieczego chce. Jak narazie modle sie tylko o pomoc. dziekuje

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: ania belgia
Email: l

Arielu,
Pewnie jest tak jak mówisz- Wasz związek przechodzi z okresu zakochania w okres miłości. Żona pogubiła się w uczuciach, daj jej czas na odnalezienie się, odizoluj od niej, nie płacz, niech widzi, że wychodzisz ze znajomymi, dbasz o siebie, rozwijasz się, że żyjesz swoim zyciem
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 8