Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
emigracja
Autor Wiadomość
anna30
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-21, 11:06   emigracja

Witam. Tak sobie czytam te wszystkie posty i ostatnio moją uwagę przykuwają te, gdzie kryzys, zdrada, bądź rozwód pojawiły sie na emigracji. Nie twierdzę, że wyazd stał się przyczyną rozpadu czy kryzysu małżeństwa, ale te kryzysy mają swoją specyfikę. To trochę (jak to pisałam w innym poście) np. jak radzenie sobie z kryzysem gdy istnieje jeszcze dodatkowo problem alkoholowy czy innego uzależnienia, albo problem bezrobocia. Trzeba wtedy najpierw zająć się tym, co leży u podstaw kryzysu.
A przecież tak dużo nas wyjechało. I często nie mamy już po co wracać. Może kiedy przyjeżdżamy do Polski na urlop spotykamy się z lekceważeniem, krytyką, zazdrością ze strony rodziny, sąsiadów, przyjaciół... Tracimy korzenie. Jesteśmy sami. I obcy. Tam i tutaj. I jakoś musimy sobie z tym poradzić. Stres jest duży. A my nie chcemy słyszeć: wracajcie. Nie możemy (wielu) już wrócić.
Może ktoś powie, że to nie to forum; że Sychar nie będzie się zajmował wspieraniem i poradą dla rodzin, które wyjechały za granicę (chcieli dobrobytu to mają). Nie takie wsparcie mam na myśli. Chodzi mi o to, by walcząc o swoje małżeństwo, dostrzec swoją sytuację, zagrożenia, lęki z tym związane, które nas spotkały tutaj, a które najprawdopodobniej nie spotkałby nas, gdybyśmy zostali w kraju. Co nie znaczy, że tam życie, by biegło bez stresu i problemów.
Co myślicie?
 
     
Reniuszek
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-21, 12:40   

anna30 napisał/a:
Chodzi mi o to, by walcząc o swoje małżeństwo, dostrzec swoją sytuację, zagrożenia, lęki z tym związane, które nas spotkały tutaj, a które najprawdopodobniej nie spotkałby nas, gdybyśmy zostali w kraju. Co nie znaczy, że tam życie, by biegło bez stresu i problemów.


Witaj Aniu

Szkoda, ze tego postu nie przeczyta moj maz, moze wtedy by cos do niego dotarlo/ruszylo..
Moze by dotarlo, ze lęki, stresy sa wszedzie, i tam i tu, tak samo jak i bardzo ludzkie potrzeby i pragnienia, potrzeby ich realizowanie i tu i tam, niczym sie przeciez nie roznia te potrzeby materialnego i zawodowego dobrobytu, bycia kims, zdobycia czegos w zyciu.

Pewne problemy, gdybyscie zostali w kraju moze by wyszly a moze i nigdy by nie wyszly. W Polsce nadal sie przewaznie walczy o tz."godne zycie", i tez bzdury jakies zyciowe i te problemy zajmuja gro czasu.
Tam pewnie nie przejmujecie sie np.kasa, bo ja juz zapewne macie na co chcecie, to szybciej wam wylaza inne problemy w relacjach, w komunikacji miedzy soba.

Problemy miedzy mna, a mezem pojawily sie niemal od razu po powrocie z zagranicy, rok juz ponad, temu.. Za granica nagle "sztucznie" (bo na chwile) wzrosla jego wartosc, meskie ego, zasmakowal w szybkim i w miare latwym zdobywaniu dobr materialnych, tez doszla sprawa (pod moja nieobecnosc) dowartosciowania przez inna kobiete i... masz, prawie juz "po" tym malzenstwie....przymusowa separacja, bo nie szlo wytrzymac nacisku psychicznego

Sa pewnie moze jakies jeszcze inne problemy scisle emigracyjne, jakie nie wiem, napisz, jesli uwazasz, ze sa wazne, ze chcesz sie nimi podzielic z nami.

Moze to komus pomoze popatrzec na swoje malzenstwo i na to co jest w nim tak na prawde wazne: milosc czy pieniadze.. Uogolniam moze za bardzo, ale porzewaznie glownie o ten wybor sie ludzie rozbijaja w zyciu, nie wierzac, ze jedno drugiemu nie musi przeszkadzac, ze sie moze uzupelniac, jesli Bog jest na I-wszym miejscu, to wszystko inne jest po kolei, moze byc po kolei ustawione.

Pewnie, ze niektorzy ludzie beda wam zazdroscic, jak przyjezdziecie, ale taka juz jest polska mentalnosc ;-) , niby katolicka, a tak trudno sie ucieszyc, ze komus po prostu sie dobrze wiedzie, nie wylewajac przy tym swoich frustracji i zali.

Ale sie ludzmi pewnie nie trzeba przejmowa, tylko isc za glosem serca i tym co Bog daje. A Bogu zalezy zebysmy byli na swoim miejscu, przy NIM, przy Jego sercu, zebysmy byli szczesliwi i zadowoleni zycia, takiego jakie mamy, zebysmy go uzywali na Jego chwale.

I wtedy niezaleznie od tego gdzie nas losy rzuca, w jakie kraje, to nie grozi nam "obcosc" , bo zawsze bedziemy "u siebie", zawsze przy Bogu i zawsze On bedzie z nami.

czego wam wszystkim na emigracji (dzielnym i odwaznym ludziom) z calego serca zycze na te Swieta i caly Nowy Rok

pzdr
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,01 sekundy. Zapytań do SQL: 10