Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Kryzys przed i swiateczny- jak sie nie dac...
Autor Wiadomość
Reniuszek
[Usunięty]

  Wysłany: 2007-12-14, 10:03   Kryzys przed i swiateczny- jak sie nie dac...

Witajcie,

Kryzys swiateczny zwiazany z brakiem checi mojego meza do jakiegokolwiek kontaktu ze mna, ustalenia czegokolwiek, czuje, ze nachodzi duzymi krokami jak wielki Ded Moroz i zaraz da mi w leb....

Czy macie jakies uwagi lub porady jak sie temu nie dac?
Mnostwo mysli w takich kryzysowych chwilach nachodzi czlowieka, sami wiecie, prawda?.

Wigilia to taki rodzinny dzien, koszmarnie rodzinny.

A tu niby ma sie swoja rodzine w postaci meza, a tak na prawde trzeba sie zmierzyc z wielkim brakiem, bóolem i swiadomoscia tego, ze nic nie moge zrobic, aby bylo inaczej.
NIC!
Nawet modlitwa juz nie pomaga.

Co jeszcze moge zrobic?

Podzielcie sie swoimi odczuciami na ten temat. Prosze.
 
     
Ivo
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-14, 10:31   

end
Ostatnio zmieniony przez Ivo 2007-12-15, 05:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
nowa
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-14, 23:05   

a jak polamac sie oplatkiem przy wigilijnym style z kims kto nie moze patrzec w twoja strone? kogo nie obchodzi jak zona i syn spedzaja weekend? wiem ze wigilia to dzien rodzinny ale co z pozostalymi dniami? gdy ktos znika bez slowa na cale dni, pojawia sie tylko najesc i ubrac czyste ciuszki...
moze lepiej kogos zaprosic na Boze Narodzenie jak ktos radzil na zasadach goscia, od 4 do 6ej, jesli chce byc gosciem to niech bedzie gosciem
k
 
     
lodzia
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-15, 10:00   

nowa napisał/a:
jak polamac sie oplatkiem przy wigilijnym style z kims kto nie moze patrzec w twoja strone? kogo nie obchodzi jak zona i syn spedzaja weekend?


cała magia wigilii polega na tym, że właśnie się coś tak nierealnego udaje ;-)
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-15, 11:19   

U moich teściów na Wigilii będzie w tym roku kochanka męża. My z córką oczywiście nie zostałyśmy zaproszone. Ciekawe tylko, czy, jak zwykle, zostawią puste miejsce, pusty talerz dla...Właśnie - dla kogo?
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-15, 17:03   

Wan. Zostawią - bo taka tradycja. I nie będą myśleli, że dla kogoś samotnego, nie będą myśleli że może to miejsce należy się Tobie i Twojej córce.
Tradycja, prawie jak zabobon - dla kogoś, kto Święta traktuje tylko jako okazję dla spotkań i prezentów.
Ja, stawiając pusty talerz myślałam o tych, którzy odeszli ze świata żywych, myślałam o tych, których lubiłam i ceniałam, myślałam o tym, że to miejsce jest zajęte przez Jezusa, który przecież powinien być wtedy z nami. Tak myślę, to miejsce na pewno nie jest puste.

Wiesz, martwię się o Ciebie, wciąż wiesz co robi Twój mąż, gdzie i z kim spędza czas, święta, z kim się spotyka i kogo sprowadza do domu rodziców.
Dziewczyno, to jest samodestrukcja, tak dłużej nie można. Nie ma tego człowieka fizycznie w Twoim życiu i nie pozwól, by myślenie o nim stało się odsesją.
Ja już się nie zastanawiam, jak zwykle wyślę życzenia do męża, przypomnę mu, że jegodo miejsce jest przy rodzinie, nie przy obcych ludziach. Jak zwykle, bo przecież kochanka i jej dzieci nie są dla niego rodziną. Nie warto się zastanawiać gdzie i z kim jest, moje myślenie niczego nie zmieni, a mnie tylko zaszkodzi.
Mogę coś zrobić dla córki, pokazać jej, że życie toczy się dalej i wcale nie musi być smutne. W końcu my obie mamy siebie, to bardzo dużo. Ty na dodatek masz Rodziców, więc już masz rodzinę.
Wan, przytulam Cię bardzo mocno. I ściskam Córeczkę.
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-15, 17:17   

Elu, dziękuję. Ja też Cię ściskam.

Niestety, u mnie wszystko jest "w rodzinie" - kochanka jest kuzynką moich kuzynów, więc, chcąc nie chcąc, wiem, co się dzieje.

Od rodziny, niestety, pomocy nie oczekuję. Dzis poprosiłam o pomoc swoją mamę a ona odmówiła. Wiem, że mam córkę, ale to nie jest chyba dobre, że ona non stop jest ze mną - niestety - nie mam nawet komu jej podrzucić. Mama kilka razy z rzędu odmówiła. Mam wrażenie, że dla niej jest ważniejsze wszystko inne, niz moje problemy.
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-15, 17:30   

Wan. Mnie "życzliwi" usiłowali informować o tym co robi mój mąż i u kogo bywa ze wspólnych znajomych. Ucinałam takie rozmowy krótko: nie rozmawiam na temat mojego męża, jeśli chcesz, porozmawiajmy o mnie, o Tobie czy o pogodzie. Skutkowało, co prawda niektórzy obrażali się, bo przecież byli tacy "życzliwi". Ale teraz mam spokój w tym temacie.
A mama, też ma własne życie, może nie chce, byś się załamała? A może obawia się, że zechccesz podrzucać córkę zbyt często? Porozmawiaj o tym spokjnie, zapytaj.
I nie mów że Córka tylko z Tobą, przecież chodzi do przedszkola, więc ma kontakty z innymi dziećmi, spotykasz się pewnie z koleżankami, zawsze można zorganizować wieczorek dla zaprzyjaźnionych maluchów. Już coś wymyślisz :-)
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-15, 17:50   

Są wieczorki z zaprzyjaźnionymi maluchami, w przedszkolu tez mała ma ukochane przyjaciólki. Tylko wiesz, jutro mam wywiadówkę i muszę ją ze sobą wziąc...
 
     
Reniuszek
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-16, 18:35   

....a ja ciagle mysle Wielkiego Nieobecnego meza zaprosic na wigilie, moze I-wszy dzien Boze Narodzenie..

Sprobowac zejsc z piedestalu swojego zranienia, ktore boli coraz bardziej i zaprosic..tylko po co ? zeby uslyszec po raz kolejny "nic z tego nie bedzie" albo "nie przyjde"? Ile razy trzeba przezywac takie chwile, ile razy swiadomie i czy trzeba????

Serce mowi, ze 77 razy...rozum broni sie przed usmiercaniem serca "na zywca"

Tak bardzo sie boje Odrzucenia i Niezrozumienia? Czy Chrystus tak samo sie bal?

a tak poza tym, abstrahujac od tematu.. po raz kolejny widze jak bardzo swieta wyrzucaja u niektorych jak chorobe na wierzch brak bliskosci i zroumienia w naszych rodzinach. Jak uwierzylismy kiczowatej, choc pieknej, atmosferze choinki, prezentow, ktora magicznie ma nam zastapic Boga, tego Boga ktory prawdziwie rodzi sie dla kazdego z nas bardzo osobiscie, indywidualnie i bardzo blisko...

Ja tez przeciez pragne, zeby narodzil sie w sercu mojego meza i w moim na nowo, niezaleznie od tego czy dane jest nam byc w ten swiateczny czas razem czy osobno...
I prosze Boga o to, bo co mi pozostalo?
 
     
Mikula
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-17, 14:47   

Ja nie spędzę Wigilii z męzem. Dostałam zaproszenie od jego rodziny, jak co roku jest tam spotkanie przy choince. Zawsze jedliśmy kolację u moich rodziców, brat męża z rodziną u rodziców żony. Ok 20 spotykalismy się własnie u teściów.
Nie pojadę tam. Nie mam na to sił. Co powiem mu przy opłatku? Jaki prezent miałabym mu kupić? I co czułabym podczas tej swiątecznej atmosfery - niby wszystko tak samo, a jakże inaczej.
Moze jeszcze widziałabym jak wybiega co chwila z komórką do toalety. I te jego zakłamane wypowiedzi....
Nie...
Ten dzień spędza się z ludźmi, którzy są dla nas życzliwi, którzy nas kochają. Mój mąż, jest dla mnie jak najgorszy wróg. Daje mi tylko cierpienie.
Nie chcę cierpieć w Wigilię...
 
     
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-17, 15:39   

Mikula.............ja bym sie zastanowił jednak.Dostałas zaproszenie od rodziny ,nie od męza.Może to im sprawisz przykrość swoim odrzuceniem????? A prezent??? kup mu "Dzikie serce" albo moze lepiej różaniec.Nie łąm sie tym co powiesz przy opłatku.........to nie Ty masz wyrzuty sumienia.......to Ty bedziesz wyrzutem sumienia.Ale może nie mam racji?????To trudne.............
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-17, 15:57   

Mikuło, podzielam zdanie nałoga - jeśli Cię zapraszają, jedź. Jesteś żoną swojego męża i Twoje miejsce powinno być przy nim. A także dla własnego przyszłego bezpieczeństwa, żeby Ci nikt w przyszłości nie zarzucił, że Ty to byłaś taka, że nawet na Wigilię nie chciałaś przyjechać. I oby do takiej sytuacji nie doszło....
 
     
Mikula
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-17, 16:34   

Kochani, ja to dokładnie przemyślałam. Rozmawiałam z teściami - oni wiedzą i rozumieją.
Wanbomo - co to znaczy, że moje miejsce jest przy mężu? Czy Twoje też tam jest?
Mój mąż zrezygnował z miejsca przy mnie i swoim synu. Nie kupimy razem w tym roku choinki, nie przyrzadzimy wigilijnych potraw, nie zasiądziemy w NASZYM domu przy stole. Dlaczego mam robić coś na siłe?
Przecież to nie ma żadnego sensu...
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-17, 17:40   

Ja, niestety, nie mam takiej mozliwości, by byc przy mężu. Moi teściowie też skreślili mnie, ponieważ mąż jest szczęśliwy z kochanką - ją akceptują a mnie nie.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,01 sekundy. Zapytań do SQL: 10