Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Po prostu....źle
Autor Wiadomość
duszek
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-27, 17:57   Po prostu....źle

Witajcie i Ci których znam (i osobiście i z samego forum) i Ci których posty czytam dopiero teraz. Chciałabym tyle napisać , lecz jest tu na tym forum juz tyle bólu i żalu i krzywdy, że jedynie co mogę, to stwierdzić : mam to samo! Z każdym dniem w którym jesteśmy oddzielnie nie widzę już szans na powrót, a jednak strasznie tęsknię : za nim za dziećmi! Samotne wieczory są jak szpilki, które coraz mocniej się wbijają w sam środek serca. Młodszy syn bywa częściej u mnie, starszy rzadko. Dzień w dzień spoglądam w okno i pytam : PO CO ŻYJĘ!! Do tego jeszcze spowodowałam wypadek, zapłaciłam mandat, rozbilam auto. Chyba już nad sobą nie panuję, a wydawało by się że jakoś się otrząsłam. Jednak nie. Jeden problem za drugim i z sobą i z dziećmi i w pracy... Co jeszcze się wydarzy? Co jeszcze będę musiała przejść?
Ja najzwyklej na świecie nie mam sił.... a przecież zbliżają się święta. Powinny być piekne i radosne bo narodził sie nasz Pan. Jak usiąść przy stole i nie złożyć życzeń ukochanej osobie??
A kurcze........ :cry: pozdrawiam
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-27, 19:21   

Duszku, przytulam Cię. A jednak nie dało się sprowadzić choć młodszego synka do siebie?

Dla mnie święta to tez najgorszy okres. Wiem, że Jezus sie rodzi, ale w tym roku Wigilię to nie ja, ale jego kochanka spędzi z nim i jego rodziną. Ja będę kompletnie sama, ewentualnie z córeczka, jeśli mąż jej nie weźmie ze sobą. Przerażają mnie wolne dni - każdy w pracy tak na nie czeka a ja boję się.

Duszku, nie możemy dać się - mimo wszystko. Coś trzeba wymyślić, żeby nie zwariować - cokolwiek. Może z czasem będzie łatwiej.
 
     
ProNo
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-27, 20:33   

Dziewczyny ja też będę Święta spędzał sam z synem (tak myślę że z synem bo tym co wyprawia moja żona to niczego nie jestem pewien ) ale co by nie było będzie choinka ogromna, dużo słodyczy, owoców i sam nie wiem co jeszcze !!! I będziemy czekać i wierzyć ,że nowo narodzony Jezus narodzi na nowo naszą rodzinę.Nie lękajcie się wczoraj doświadczyłem Jego obecności . Jezus był ze mną!!! Modlitwa i wiara czynią cuda . Życzę wam Jego obecności w waszej walce ze złem\. Pozdrawiam .Piotrek
 
     
weronika
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-27, 20:49   

Duszku,kochana moja nie odzywam się,nie odpisuję na gg,ponieważ sama mam ogromne kłopoty....muszę zebrać myśli,aby napisać na forum,bo potrzebuję fachowej pomocy...ale dziś nie mogę,bo świat mi się wali.....złość,niesprawiedliwość sądowa mnie dobija.....miało być,że dobro dziecka jest najważniejsze...a to guzik prawda....ale teraz o tym nie chcę pisać,muszę uspokoić się wewnętrznie.....może jutro,napiszę kochana w Twoim wątku,moja ko0chana duszyczko,pozdrawiam...duszku jestem z Tobą,nie zostawię Cię...po prostu dzisiaj mam dość wszystkiego...dzisiaj mówię,męża już nigdy więcej nie chcę widzieć,jego szyderczego uśmiechu.....co będzie jutro...nie wiem,to wie tylko pan Bóg.....
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-27, 20:51   

Masz rację, Piotrek. Ja tez przygotuję dużą choinkę, choć zawsze była malutka. I będę cieszyć się z cudu Narodzenia. Tych cudów też doświadczam codziennie, takich namacalnych, tylko w "tym" temacie coraz gorzej...

[ Dodano: 2007-11-27, 20:55 ]
Weroniczko - i Ciebie przytulam. Ból powierz Bogu... On Cię kocha. Ja też z Tobą jestem. A mąż - słaby człowiek. Nie przejmuj się, chyba on nie jest tego wart. Masz synka - kochanego. Wychowaj go na dobrego człowieka. Mężowi daj spokój.
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-27, 21:09   

Smutno i mnie się zrobiło jak przeczytałam Wasze posty.
Święta .... kiedyś był to czas radości, a dziś - mąż nie odzywa się w ogóle, nie odpowiada na sms-y z życzeniami ( imieniny, urodziny, rocznice). Dziś dzwonił do córki żeby przyniosła jakieś jego dokumenty - jakby nie mógł przyjść osobiście - kilkanaście metrów do jej pokoju w pracy. Oczywiście odszukałam, ale prosiłam ją o przekazanie "tasusiowi" żeby ze mną się kontaktował. Jutro do niego wyślę sms-a w tej sprawie, niech się nie posługuje dzieckiem w swoich niecnych poczynaniach.
Chyba sobie dziś popłaczę, a co mi tam, cóż mi pozostało.
Wciąż nie rozumiem, po co tak się męczę, wybrałam sama kochać go - pomimo tego co zrobił, tęsknię i odsuwam od siebie złe myśli. O ileż łatwiej by było nienawidzieć i nie cierpieć.
Podobno miłość do krzywdziciela to decyzja woli. Czy aby słuszna decyzja, skoro tak mnie to niszczy???
Mam dość, chcę żyć i nic nie czuć, żadnego bólu. Ale znieczulić się nie da. Dlaczego???
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-27, 22:00   

Elu - i Ty? Chyba to właśnie ta przedświąteczna atmosfera tak działa...

A ten sms - na pewno potrzebny? Znam to - i ja czasem wysyłam sms-y, dzwonię - żeby tylko usłyszeć głos, żeby dać mu jakiś znak od siebie. A potem cierpię jeszcze bardziej.................
 
     
Ada
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-27, 22:14   

Elunia mocno przytulam Cię do serca. Nie daj się melancholii i tęsknocie. Jesteś dzielną kobietą. Myślami jestem z Tobą.

Kochani - jest mi przykro, że los tak ciężko obchodzi się z Wami. Nikt sobie na to nie zasłużył.
Jednego jestem pewna, że Ci którzy krzywdzą kiedyś za to odpowiedzą - jeżeli nie w tym życiu tu na ziemi to odpowiedzą przed Bogiem, że skrzywdzili swoich najbliższych dla zaspokojenia swoich egoistycznych zachcianek.

Pozdrawiam cieplutko
Ada
 
     
duszek
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-27, 22:44   

Werciu kochana wiem co czujesz ta złość pomieszana z miłością, ta bezradność i bezsilność to wolanie : GDZIE TA SPRAWIEDLIWOŚĆ!! To wszystko tak przygniata. Gdzie podziały sie te dni w których człowiek czuł że ma u swych ramion skrzydła?? że potrafi pokonać każdy problem?? Samotnie trudniej :-( . Natłok informacji spływających do mnie własnie teraz (bo jak twierdzą osoby nie jestem już z nim więc mogę się dowiedzieć) jest jak gwóźdź do trumny. Nie chce tego już słuchać. I ta jego wyuczona grzeczność bo tak trzeba- NIE CHCĘ JEJ!!!!!!!!!!!!!!
Tak Elzd1 masz rację że to nasz wybór, z punktu widzenia wiary jedyny słuszny!! Ale jak my się z tym czujemy? FATALNIE!! Upieramy się choć wszelkie znaki na niebie i ziemi mówią to nie ma sensu, nie ma szans, oni poukładali sobie życie bez nas i jest im z tym dobrze. Więc po co MY tak uparcie dążymy do czegoś, czego już nie ma i nigdy nie będzie?? Oni nas już nie kochają i kochać nie będą to jest jedyna prawda. Dlaczego tak trudno by dotarlo to do nas?? Jest jedyna odpowiedz : zatracenie się w milosci do człowieka który nie umie szanować takiego uczucia! A może poczucie poniesienia porażki?
Mam totalny mętlik w głowie, najchetniej zamknęłabym sę przed całym światem.
A może wyjechać gdzieś gdzie nikt mnie nie znajdzie, po prostu zniknąć...
Wanbomko jeśli masz być sama przyjedź do mnie, jest gdzie spać a i raźniej będzie i mówię całkiem poważnie bo nie lubię rzucać słów na wiatr....
Piotruś duża choinka dla mnie to nie wszystko, mogła by być malutka byleby wspólna :cry:
 
     
Ada
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-28, 11:36   

Duszku

myślałam o Tobie w nocy i wiesz przyszła mi myśl . Ten wyjazd w nieznane dobrze by Tobie i Twoim dzieciom zrobił.
Byłam 2 tygodnie temu w Anglii, poznałam tam kobietę wiek tak miedzy 40-50 lat. Jest lekarzem pracuje w szpitalu . Jest jedyną lekarka -kobietą na oddziale. Wyjechała z Polski bo też jej mąż znalazł sobie młodszą kobietę a jej dzieci opowiedziały się za pozostaniem z ojcem a nie z matką (kwestie majątkowe -ojciec ma firmę i duże pieniądze).
Tym wyjazdem zaimponowała swoim dzieciom. Jedno ma przy sobie bo syn zrozumiał, ze matka jest dla niego tą opoką przy której czuje się bezpiecznie. Drugi syn (starszy) pisze do niej i jak tylko skończy studia chce do niej przyjechać. Mąż tej kobiety po 3 latach zmienił kochankę na jeszcze bardziej młodszą (jest w wieku starszego syna) jak widać goni za utracona młodością.
Zapytałam sie jej czy jest szczęśliwa a ona mi odpowiedziała, że jak na tą chwilę to tak bo czuje się spokojna i sie realizuje ponadto ma za sobą swoich synów, którzy biorą z niej przykład i w przyszłości będą blisko niej.
W ubiegłym roku kupiła sobie mieszkanie. Z Polski wyjechała bardzo załamana i bez grosza a teraz jej niczego nie brakuje. ale zanim do tego doszła mocno się natrudziła.
Bardzo mi tym wyznaniem zaimponowała.

Duszku przemyśl sprawę oglądnij się wokoło może ktoś Ci pomoże może ktoś ze znajomych wyjechał . Początki są trudne ale do pokonania.
Spotkałam tam też Polaków, którzy pracują i uczą się języka angielskiego.

pozdrawiam cieplutko
Ada
 
     
duszek
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-28, 19:46   

Ada wiesz przeczytałam uważnie to co napisałaś o tej kobiecie! Ale ja mam bardziej sklonności by jechać na jakąś misję by pomóc innym skoro moje zycie jest do niczego np. Afryka , ale naprawde nie wiem jak się za to zabrać.... Moze jak będę widziec że ktoś potrzebuje pomocy będzie mi łatwiej przez to przejść bo narazie czuję się niepotrzebna i niechciana. Znaleźć sens życia ... chciałabym swoje poswiecic innym... ale jak?
 
     
Ada
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-29, 14:03   

Duszku

W każdej kobiecie jest pragnienie służenia komuś. Skłonności do poświęcenia itd ...) ale zanim się zdecydujesz coś takiego zrobić dla innych pomyśl o sobie o swojej sytuacji.
Myślę , że lepiej dla Ciebie będzie wyjechać stąd daleko i mocno stanąć na nogi.
Sama dla siebie odmień swój los - niech to pragnienie zmiany będzie dla Ciebie "sensem życia" . Siedzenie w domu nic nie daje - zatapiasz sie w smutku i w rozpaczy.
Zmień środowisko. Zacznij żyć dla siebie.


Pozdrawiam
Ada
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-29, 21:52   

Duszku, kochany, a daleko Ty ode mnie mieszkasz?? Ja w pn - wsch. Polsce...
 
     
pestka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-29, 22:34   

Wanbomko Ty wiesz gdzie ja mieszkam :mrgreen:
Ja Ciebie też zapraszam. Z całego serca :-D
Te święta mogą być inne...
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-11-29, 22:37   

Pesteczko, mogą być inne i się postaramy... Dziękuję za zaproszenie - jeszcze się odezwę...
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 9