Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
prosze o duchowe wsparcie , maz chce rozwodu
Autor Wiadomość
administrator 
Administrator

Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 520
Wysłany: 2006-06-01, 20:31   prosze o duchowe wsparcie , maz chce rozwodu

Wyslane przez: joanna
Email

Witam serdecznie
trafilam na forum przez przypadek , ale pewnie zostane juz na dlugo. czytam w przlocie rozne posty i kiedy znajde wiecej czsu mam zamiar przeczytac wiekszosc.
ja jak kazdy tutaj rowniez jestem nieszczesliwa i prosze o wsparcie duchowe i modlitwe

Moj maz nie byl nigdy ani za dobrym mezem ani ojcem , kiedy mialam do niego jakies pretensje to to ze nie bierze czynnego udzialu w zyciu rodzinnym. Nie przejmowal sie tez nigdy zabezpieczeniem finansowym rodziny, wiekszosc byla na mojej glowie,. Kiedy otworzylismy wlasna firme bo juz naprawde za dlugo maz byl bez pracy, oboje w niej pracowalismy . wiadomo jak to w firmie nawet jak nic sie nie zarobi to i tak sa pieniadze z obrotow, i moj maz mial talent do wydawania tych pieniadzy, a to na inwestycje zupelnie niepotrzebne w firmie a to na woje kosztowne hobby, nigdy jednak na rodzine . A dlugi rosly.Kochalam bardzo mojego meza, pomimo wielu jego wad, bylam w nim zakochana i zawsze stralam sie aby rodzina byla szczesliwa i on tez. kosztowalo mnie to czasem wiele wysliku, czasami lzy plynely po pioliczkach ze ja dale tyle milosci a nie dostaje nic. On sie zawsze tlumaczyl ze nie umie kochac inaczej, i cos w tym jest... jego cala rodzina nie jest zbyt uczuciowoa i rodzinna. No ale dlugo by o tym pisac.
kiedy dlugi byly juz nie do przeskoczenia podjelam decyzje ze pojade gdzies za granice zaroic i je splacic.
PO rozmowach ze znjomymi wybralismy Nowy Jork. Dostalismy wizy wszyscy ze znajomymi i mial pojechac kumpel i ja.moj ma pozazdrciwszy kumplowi wyjazdu tak dalekiego, powiedzial ze on pojedzie , bo przeciez nie da soenie rady sam z dzcmi. i tak sie stalo. Zostalam sama z firma, to byl ciezki okres, sama , i teskniaca straszie za mezem. maz po jakims czasie odezwal sie i powiedzial ze ie bedzie przysylal pieiedzy ktore stracza tylko na wypalte dla praconikow , najlepiej abym ja zlikwidowla firme i przyjechal tam do rpacy. taka podjal decyzje tak tez zrobilam. Co przezylam przy likwidacji firmy , opuszczeniu ogromnego lokalu, remoncie i przperowadzce do rodzicoe to tlyko ja wiem .i samam sie sobie dziwie ze dalam soebie z tym jakos rade .ale to tak tylko na marginesie, zeby zaznaczyc ze wszystkie cizekie i trudne rzeczy jakie trzeba bylo zrobic spadaly na mnie.
Polecialam, zostawila dzici mamie, serce mi pekalo ale olecialm, szczsliwa ze spotkam sie z mezem. maz tez szczesliwy ze jestesmy razem. pracowlam tam tak ciezko jak nigdy w zyciu jescze, i wspierallismy sie w trudzie i tesknocie do dzieci. wydawaloby sie ze moj maz nauczyl sie kochac, Ze potrafi mi okazac cieplo i zainteresowanie. bylam pol roku potem wporcilam do dzici.i za kilka miesiecy znow polecialm do meza i do pracy . drugi pobyt byl troche inny, maz nie pracowal zakladal j firme taka am jak milismy w polsce , zciagnelismy maszyny, on musial zaplacici za zlaozenie firmy i takie tam.na wszystko ja pracowlama.jeszcze ciezej niz dotychczas bo musialam zarobic za nas dwoje, , pokolejnych 6 isiacach wracalm do dzici, maz powiedzial mi zebym przeprowadzila sie juz do naszego mieszkania, ktore w miedyzczasie wynajmowalismy studentom i ze nie bede musiala juz przylatywac do pracy, mam sie zajc dzicmi i on juz niedlugo worci do domu.po perypetiach malzenskich kumpla, stwierdzil stanowczo ze on JUZ wie co jest w zyciu wazne .ze najwazniejsza jest rodzina i ze moge mu zaufac i zawsze bedzie tylko moim mezem .
Wrocilam do domu i zaczelam remont w domu na przyjazd meza , remont robilam sama , bo ciagle pieniedzy wielkich nie bylo, a dlugi firmowe jeszcze sie ciagnely.wlozylam w ten semont cale swe serce.i od czasu do czasu ladowalam sie meilami meza i jego telefonami.
jednak juz po 4 misiacach listy przestaly przychodzic a telfony byly bardzo zadkie... i to glowinie ja mowilam co w domu .jak teskinie i ....takie tam.potem rozmaiwial juz z cora.z synem bardzo zadko...w zimowe ferir postanowilam poleciec. minelo 6 misisecy jak go nie widzialam......maz powiedzial ze ok,i .ze nie bede musiala pracowac tylko pojedzimy moze gdzies na floryde i po 2 tygodniach wroce do dzici.wiec zebym mame nie "zatrudniala " na dluzej.
Mama moja jednak stwierdzila ze bilet tak drogi.i ze musze zostac torche by chociaz odrobic bilet.........a ona z dzcmi posiedzi. polecialam.i.........
juz na lotnisku zorientowalam sie ze cs jest nie tak. polecialm z jego siostra, on wzial walzke od niej i poszedl z nia przedem.a ja.szlam za nimi.jak ktos obcy. w domu ..nie wyrtrzymalam bo nie bylo ani nic do picia ani do jedzenia.jakby nikt sie nas nie spodziewal.i nie myslala o nas.......w koncu zapytalam sie o co chodzi.noi dowiedzialam sie ze sie zakochal.
Uderzylo mnie to bardzo, co rpzeszlam to przeszlam , zostalam sama w obcym miescie w obcym kraju.......maz oczywisicie nie miaszkal juz w tamtyum domu.tylko w innym.Jego kochanak i miloscia byla jego bogata szefowa.kotra omotala go wokol palca tak dokladnie ze on od tamtego czasu nie zadzwonil do dzieci.......a minelo juz ponad rok..wymazal nas ze swego zycia dokladnie czasami wysle meila jak czegos potrzebuje z polski. A co dzije sie u niego wiem tylko do jego siostry ktora tez tam zostala i idac w slady brata rzucila meza i dzieci..

teraz dostalam papiery rozwodowe.gdzie maz napisal ze rozwod za obopolna zgoda.i tak tam steki bzdur, bo mu tak wygodniej. napisalm ze ni e che mu dac rozwodu , ze nadal go kocham mimo ze tak sie zmeinil.ale zostalam tylko nakrzyczan....postraszona ze jak ie dam rozwodu to on mi narobi klopotow. Postanowilam ze skoro on chche to nie bede robic mu przeszkod.powiedzialam ze wysle mu te papiery ale tylko dlatego ze go kocham.a kochac kogos to zyczyc mu szczscia .jesli go to ma uszczsliwic to tak zrobie.
A teraz modle sie do Boga, by moj sie opamietal, by zrezygnowal z rozwodu, zeby zatesknil za dziecmi i chociaz do ich zadzwonil., zeby nie czuly sie przez niego porzucone, modle sie zeby mi nie zabraklo sily bo serce mi peka.i smutno zyc w samotnosci. Boje sie tez ze nie wiem czy dam rade zyc w samotnosci, a nie chce lamac przysiegi malzenskiej i pozbawiac sie przystepownai do komuni. Ratunku i ucieczki prze dsamotnoscia szukam na drdze neokatchumenalnej, jednak w mojej wspolnocie jeszcze bardziej odczuwam samotnosc, bo wszystcy jakos sie siwetnie dogaduja , sa sami mlodzi ludzie, spotykaja sie poza.i za kazdym razem pojscie na liturgie zaczyna byc dla mnie trudnym przelamaniem strachu przed kolejna samotnicia .w tlumie.
prosze o modlitwe za mnie bym nie upadla i nie zalamala sie , by mi starczylo sila.y stal sie cud...... jezeli jednak wola Boga jest aby moj maz byl szczsliwy z dala od nas.to jak ja mam byc szczesliwa samotna.i samotnie dzwigahjac trudy zycia.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Wiola
Email:

Popłakałam się...
Też jestem na drodze, moja wspólnota jest bardzo zróżnicowana, pod każdym względem, wieku też. Bardzo mi pomaga droga w moich trudnościach w życiu i samotnym wychowywaniu dzieci. Mój mąż podobnie jest nieodpowiedzialny, bez wyobraźni, długi to jego specjalność. Do tego teraz oczernia mnie, a że potrafi bajerować wszyscy jemu wierzą. Nikt nie patrzy na fakty tylko jego słuchają, a on robi z siebie ofiarę.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Andrzej
Email:

Joasiu, polecam Ci tekst o. prof. Jacka Salija "Czy wolno katolikowi zgodzić się na rozwód?"
http://www.opoka.org.pl/b...ogi/rozwod.html
Sam jestem po jednostronnym - z inicjatywy mojej ukochanej małżonki - rozwodzie. Nigdy mi nawet do głowy nie przyszło, żeby zgodzić się na to ewidentne zło. Fałszywie moim zdaniem interpretujesz pojęcie szczęścia i miłości.
Kto prawdziwie kocha i pragnie prawdziwego szczęścia dla ukochanego współmałżonka nigdy nie zgodzi się na zło. Próba wymuszenia groźbą lub za pomocą szantażu emocjonalnego zgody na rozwód (zło), to szatańska pułapka. Jest to ze strony złego ducha chęć wciągnięcia ofiary w pułapkę współodpowiedzialności za dziejące się zło (zdradę, rozbicie rodziny). Opierając się złu mądrze i z miłością płynącą z otwarcia się na działanie Ducha św. w końcu dobro zwycięży zło. Trzeba bardziej słuchac Boga niz ludzi, i nie zgadzać się na ewidentne zło. A poza tym szacunek wzbudzają te postawy, które trwają przy wartościach i nadziei płynącej z żywego kontaktu z Bogiem.
Zapraszam na stronę naszej wspólnoty: www.sychar.alleluja.pl
Pozdrawiam serdecznie. :)

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Dagi
Email:

Duchowo jestem z Wami, modlę się za wszystkie samotne kobiety, o powrót męzów do domów.Czy to jakaś epidemia???

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Andrzej
Email:

Dagi, dlaczego tylko za samotne żony i ich marnotrawnych mężów?
Przecież są również samotni wierni mężowie czekający na powrót ich ukochanych marnotrawnych żon; za nich też warto się modlić. :)
Problem niewierności, niedostatku wiary dotyka obu płci - i to po obu stronach "barykady".
Modlitwa jest bardzo ważną formą pokornej wierności, ale są jeszcze i inne formy aktywnego czekania na powrót marnotrawnego współmałżonka.

Pokorna wierność
 Bezwarunkowe przebaczenie (gotowość do pojednania) wszystkich win współmałżonkowi (także niesakramentalnemu partnerowi) i wszystkim osobom akceptującym odejście i niewierność współmałżonka;
 Nie czynienie wyrzutów;
 Pełne zawierzenie Bogu umocnione życiem w łasce uświęcającej;
 Nieustanna modlitwa (post) za współmałżonka (i niesakramentalnego partnera) - m. in. obowiązkowo modlitwa o dary Ducha Św. dla siebie i dla współmałżonka (i niesakramentalnego partnera);
 Gotowość przyjęcia powracającego współmałżonka.
Aktywna wierność
 Pozytywne nacechowane troską, miłością myślenie i wyrażanie się o współmałżonku;
 Szukanie Bożego sposobu do podjęcia szczerej z nim rozmowy w celu wyjaśnienia i wybaczenia dawnych urazów oraz odkrycia tego dobra, które ich łączy i wokół którego można coś zbudować;
 Obrona instytucji sakramentalnego małżeństwa;
– podkreślanie sakramentalności swojego związku np. częste używanie zwrotu „mój/moja skramentalny/a mąż/a”
– walka z mentalnością rozwodową występującą w środowisku katolików np. piętnowanie fałszu w powiedzeniu „mój były/a mąż/żona”
 Niezgoda na rozwód;
 Noszenie na palcu poświęconej ślubnej obrączki;
 Świętowanie rocznicy ślubu;
 Wyeksponowanie zdjęcia ślubnego;
 Pamiętanie o imieninach i urodzinach współmałżonka (złożenie życzeń);
 Ujawnianie miłości do współmałżonka;
 Troska o zachowanie łączności ze współmałżonkiem (i jego otoczeniem) przez – jeśli to możliwe – kontakt bezpośredni, listowny lub telefoniczny. Niewierny współmałżonek (jego otoczenie) powinien wiedzieć, że porzucony współmałżonek trwa w pokornej, pełnej miłości wierności, że przebaczył, że oczekuje jego powrotu i pragnie pojednania. Porzucony współmałżonek powinien mówić do niego:
"Pamiętaj, że zawsze możesz wrócić, będę na ciebie czekać, cokolwiek zrobisz będę cię kochać i tęsknić za tobą, będę się za ciebie modlić".

Współmałżonek, od którego odeszła ukochana osoba (odeszła fizycznie lub duchowo, np. w grzech, nałóg) musi się nieustannie modlić o powrót, ale także zapewniać, że ten zagubiony zawsze może wrócić, że jest kochany i oczekiwany. Zapewnienia, w miarę możliwości, powinny być kierowane słownie, ale także przez stworzenie w domu atmosfery oczekiwania, nie odepchnięcia. Konieczne jest także zapewnianie o wybaczeniu, gotowości pomocy w powstaniu. Wówczas, jeżeli w świadomości osoby, która odeszła pojawi się delikatne odczucie chęci zmiany sytuacji, powstania, "zabrania się i pójścia", będzie ono potęgowane myślą, że są osoby, które czekają, że istnieje miejsce, do którego można wrócić.
Zagubiony współmałżonek często dopuszcza do siebie nieśmiałą myśl o powrocie, ale nie znajduje motywacji, słysząc wyrzuty, wiedząc o zamkniętych przed nim drzwiach, a być może o zajęciu jego miejsca przez inną osobę. Niestety, postawa czynienia wyrzutów współmałżonkowi, odrzucanie go, kierowanie pod jego adresem złości, jest postawą starszego syna z przypowieści o “Synu marnotrawnym”. A adresatem wyrzutów jest w istocie sam Bóg, który przebacza największemu grzesznikowi, jeżeli ten uznaje swoją winę i wyraża chęć powrotu na drogę Przykazań. To właśnie Ojciec Niebieski zachęca skrzywdzonego współmałżonka do przyjęcia z otwartymi ramionami powracającego krzywdziciela, do przywrócenia do wcześniejszej godności, włożenia na palec obrączki, wyeksponowania zdjęcia ślubnego. Zachęca do rozpoczęcia wszystkiego od nowa, radowania się z powrotu, do wyprawienia uczty. Może ona mieć wymiar ponownej uczty weselnej z zaproszeniem gości, aby radość z nawrócenia nabrała wymiaru publicznego, jako zademonstrowanie na zewnątrz radości węwnętrznej, ale i formą zadośćuczynienia po dokonaniu publicznego zgorszenia. Taka uczta jest też zachętą dla środowiska do podobnego postępowania, do wybaczania, wyczekiwania, traktowania osoby zdradzającej, jako wartościowej i kochanej. Jest też wyrażeniem radości z powodu ponownych narodzin już nie tylko dla domu, dla rodziny, dla małżeństwa, ale przede wszystkim narodzin dla nieba.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Dagi
Email:

Dzięki ndrzeju, za popdtrzymywanie na duchu, napisałeś: "Zagubiony współmałżonek często dopuszcza do siebie nieśmiałą myśl o powrocie, ale nie znajduje motywacji, słysząc wyrzuty, wiedząc o zamkniętych przed nim drzwiach, a być może o zajęciu jego miejsca przez inną osobę",chyba nie zawsze. Mój mąz powiedział mi, że od 4lta (od takiego czasu jest z nią), jest najszczęśliwszy na świecie i za nic , by do mnie nie wrócił.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Andrzej
Email:
Do czasu będzie "szczęśliwy" z tą kobietą, zanim sobie w sercu nie uświadomi prawdy, że postępuje w wbrew swojemu i cudzemu szczęściu wiecznemu. Ale to uświadomienie może nastąpić dopiero wtedy, gdy otworzy się na działanie Ducha św. W tym otwarciu się serc naszych trudnych współmałzonków na łaskę - możemy pomóc, gdy sami będziemy silni duchowo, a więc będziemy się umacniać darami Ducha św., po to aby wytrwać w pokornej, ale aktywnej wierności. Jednym z widocznych owoców działania Ducha św. jest... CIERPLIWOŚĆ!

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: joanna
Email:
dzieki za wszystkie glosy

......a co do powrotow i przebaczania i rozmow....to w moim przypadku wyglda to tak, ze ja wysylam mu meile ze zdjeciami dzieci.,zawsze jakis list o tym co u nich i kilka z poczuciem humoru slow jak to u mnie zle bez niego ....zawsze go zapewnima ze drzwi dla niego sa zawsze otwarte.
Na swieta i urodziny sle mu pocztwki z zyczeniami....a w zamian co dostaje.........?

w zamian dostane jednego meila o tym zebym mu nie slala kartek od siebie bo tylko go tym wkurzam, zebym przestala o nim myslec i zaczela zyc , zapewniajac dzieciom szczesliwe dziecinstwo a nie zatruwac ich nadzieja na jego powrot.
Plakac mi sie chcialo kiedy mnie zbluzgal i nazwal glupia ze do mnie jeszcze nie dotarlo ze on nigdy nie wroci ani do mnie ani do kraju.
Wiec jak tu zyc, co mowic dzicim.?. ze tata nadal je kocha ....tylko zapomnial tego im okazac. ? Nic nie jest latwe...A kazdy dzien zdaje sie byc coraz trudniejszy... ..a w maju jula ma I komunie sw....bedzie bez ojca.i chyba bez jego rodzico.bo oni wcale jakos nie przejmuja sie tym ze maja wnuczczke ze strony syna....tez o niej zapomnieli.......... Jula czasami rpzezywa kryzys ze to pewnie wina tego ze okazalo sie jest chora to teraz ani tata ani bacia jej nie cha.i jak jak .tu zyc by szczesliwie wychowac tak o sobie myslace dzicko..Tak na marginezie.to Jula ma nieodoczynnosc przysadki mozgowej.na razie obajawia sie to malym przyrostem....i nie ma wplywu za specjalnego ani na wyglad ani na rozwoj dzick.a.Moze pozniej w okresie dojrzewania zaczna sie schody, ale poki co jej fizjonomia nie jest niczymn skalana by ktos moglby nie chciec jej..jest ladna modra dziewczynka..a ma taka mala samoocene...

Acga Andrzeju ten artukol o rozwodzie czytalam.ale ja tak nie umim.nie potrafie.nie zgodzic sie na rozwod.szczegolnie ze lda mnie to i tak niczego nie zminia.dla mnie zawsze bedzie mezem przed bogiem.......i zawsze bedzie mogl wrocic....

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Dagi
Email:

Mój mąz dzis był u syna, oczywiscie awantura.Bo jego dziewczyna powiedziała, że ja ubieram sie śmieasznie, bo ona powiedziała, ze ja jestem histeryczna, bo wszyscy znajomi wola ja ode mnie. To jego argumentacja. No i ja podobno zmarnowałam mu życie.BOże, a ja go tak kocham, a on potrafi tylko ranić.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: joanna
Email:
dagi..ja na swoje szczescie i nieszczescie.nie widuje mojego meza.ani on mnie.ani ja jego kobiety.itp itd..wiec nikt mi nie dogaduje nikt sie ze mna nie kloci......przynajmniej w tym temacie mam spokoj..tylko czasem dostene oskrzycielskiego jakiegos meila.bo cos nie tak napisalam w liscie . Wspolczuje Ci zyc ciagle pod taka presja....

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: kasia

Joanna,

przemódl to. On jest wolny, ty możesz się zgodzić ostatecznie na formalną separację, bo faktczna już jest. No chce facet uciec psychicznie do końca, nawet nie wie, że do końca tego nie da się zrobić. Oprzytomniałby jakby już było po rozwodzie i ta pani okazałaby się wcale nie do życia. Ale czasami duma po wyroku o rozwodzie nie pozwala im wrócić. A tak, jak będzie nadal mężem, z orzeczoną tylko separacją... Historia mojej bratowej: ojciec odszedł od nich do pewnej pani.Chciał po pewnym czasie rozwodu, matka się nie zgodziła, osiem lat... Ojciec wrócił, najpierw zmarła córka tej kobiety, potem ona sama na raka, nie do uwierzenia jakimi drogami potrafi poprowadzić Bóg, aby małżonkowie się zeszli. Mój bratanek ma teraz Obie babcie i obydwu dziadków i normalność wróciła, choć było beznadziejnie. Jestem modlitwą z Tobą.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: kasia

Coś jeszcze, nie kontaktowałabym się z jego siostrą, bo: 1. Sama żyje mentalnością rozwodową 2. Mąż może mieć informacje o was od niej więc po co kontakt z Tobą...
Nie miej czarnych wizji dotyczącch Twojej córeczki, ma kochających rodziców, przede wszystkim suuuper mamę, tylko tata na jakiś czas pobłądził. Na dzień dzisiejszy jest jak jest... Żyj normalnie, ile to ojców wyjeżdża na długi okres czasu? To nasza postawa musi uświadomić dziecku, że nie ma czego się obawiać. Wiem to sama, mam dwa słońca : ). Oddaj wszystko w ręce Boga, ja już nie kombinuję i mam nadzieję, że dziecko nie wyczuwa mojego napięcia. Uśmiechaj się często i bądź dobrej myśli, wierz w to, że dziecko nie ucierpi przez tę sytuację módl się za to z ufnością. Na chłopski, ludzki rozum - jak bardzo okaleczony był nasz Karol Wojtyła? Bez Mamy, potem i bez Taty i Co??? : ))

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: joanna
Email:

Kasia......dzieki.........

dodajesz mi otuchy.moj maz jednak bedzie wlaczyl o rozwod.nie tylko ze wzgledu na te pania.ale ze wzgledu na zielona karte.on sobie zalatwia i nie che abym ja z racji tego ze jestem jego zona tez dostala......a moze chche sie ozenic dla obywatelstwa..i taka opcja istnieje......nie wiem jak dlugo dam rade znosic jego meilowe pogrozki ..co to bedzie jak nie dam mu rozwodu.......zreszta obawaim sie ze on juz to i tak potrafi zaocznie zaltwic bo w stanach wszystko sie wedlug niego da zalatwic..........

a dzici no coz..czekaja....juz 3 lata na oczy ojca nie widzialy.a od poltora roku nawet nie slyszlay......
ja jednak ciagle z nadzieja.......starm sie jakos zyc

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: kasia

Kochana,
no jeśli on tak do tego podchodzi, nie możesz ulec pogróżkom, szantażowi, napisz do niego spokojnie list, daj mu do zozumienia, że nie możesz się na to zgodzić z dwóch powodów 1. moralny powód 2. emocjonalny - kochasz. On jest wolny i jeśli uważa że koniecznie chce rozwodu, to go otrzyma, ale wtedy to będzie tylko jego decyzja i jego sumienie i potem konsekwencje jego decyzji i postępowania. Powinnaś to podkreślać. Ty musisz sumienie mieć czyste i je masz. Jesteś w porządku wobec Boga, wobec męża i dzieci. Napisz, że jeśli się nie odezwie więcej, to to uszanujesz, tęsknić będziecie ty i dzieci. Przemódl to, poproś Ducha Świętego o światło dla męża.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: joanna
Email:

Kasiu tak tez postepuje....i modle sie i licze na cud. Modle sie tez za was wszystkich i Wy czasem za mnie sie pomodlcie

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: joanna
Email:

potrzebuje modlitwy, nie za mnie ale za dzieci.....nie umiem walczyc z ich smutkiem i niezrozumieniem sytuacji, z pytaniami czy kiedydkolwiek beda mialy tate,i czy on kieydykolwiek chociaz sie do nich odezwie...... prosze o modlitwe o sile dla nich

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Penelopa
Email:
Joanna wlaczam Cie do mojej codziennej modlitwy znam to z doswidczenia co przechodzisz. Z Bogiem Jezu Ty sie tym zajmij

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: jeszcze_zona
Email:
Joanno, bardzo Ci współczuję. Przykre jest, gdy jedno z rodziców, goniąc za własnym pozornym szczęściem rani własne dzieci. Być może nasi małżonkowie opamiętają się kiedyś i zatęsknią za rodziną. My, czekając na to wydarzenie musimy pokazać dzieciom, że mają wsparcie w nas, że je kochamy, niegdy nie opuścimy i potrafimy żyć bez urazów i pretensji, modląc się o opamiętanie dla porzucającego męża i ojca. Włączę Ciebie do codziennej modlitwy i sama też proszę o wsparcie dla mojej córki, która teraz przechodzi bardzo trudny okres.
Pozdrawiam

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: joanna
Email:
mam dola.....


wlasnie to ...po przeczytaniu polecanej ksiazki.....postanowilam ze nie bede juz pisac listow do meza.....ilez mozna sie narzucac i pisac bez odpowiedzi.....rozwodu mu nie odeslalam.....z siostra jego nie kontaktuje sie za bardzo.............w zamina co mam?....no coz to samo, z tym ze maz nie wyslyla nawet sporadycznie dla dzieci nawet zlamanego centa, Ja na skraju ubustwa i wykonczenia nerwowego , bo syn nezle daje mi tez popalic swoim nieodpowiedzialnym zachowaniem , a jula rozpacza z tesknoty za jakimkolwiek ojcem........... Nie wytrzymalam i napisalam list do meza.....ale meil wrocicl.......maz zlikwidowal juz te skrzynke....jednym slowem odcial sie od nas zupelnie.... I jest mi zle......I nie mam sily udawac szczesliwej kochajcenj mamy, kiedy padam na nos ze zmeczenia i z narastajacych klopotow......nie mam sily tez pomodlic sie juz za siebie sama ......bym dala rade.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: kasia

" Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a ja was pokrzepię" Tylko tyle - aż tyle - przychodzi mi na myśl.
Będę bombardować w Twojej intencji kochana, trzymaj się (Chrystusa i nie puszczaj)!!! Wiesz, może na Jasną Górę pojedź, oddaj TAM wszystkie swoje troski. Uwolnij się od nich, zaufaj że będzie dobrze. Na rękach niesiona jesteś, wiesz? Nie determinuj szczęścia dziecka przez posiadanie na codzień ojca obok. Wiele pólsierot i sierot to w pełni szczęśliwi ludzie! Wiele dzieci było oddzielonych od ojca, bo był np. na froncie, też ani ojca, ani funduszy na życie od niego nie było. I są to silni, szczęśliwi ludzie. Módl się. Wytrwaj.

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: joanna
Email
dziekuje....za slowa, za modlitwe.....o tym co stalo sie dzis.napisal w watku "twarz dziecka".....mysle ze to jest znak wysluchania modlitwy o kontakt ojca z dziecmi...teraz pozostaje juz to najtrudniejsze..........cud nad cuda.......powrot meza do domu.nawet jesloi dojdzie do rozwodu...........moje dzicko po tym telefonie.szczesliwe.ale i rozmarzone..i stesknione za cudem

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: CA

Joasiu odpisałam Ci w poście Twarz dziecka, ale jeszcze raz powtórzę, Nie zgadzaj sie na rozwód i mam nadzieję, że poprą mnie w tej kwesti i inni. Dasz radę, a my wesprzemy Cię modlitwą
Pozdrawiam serdecznie CA
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 8