Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Jak radzimy sobie z trudnymi myslami?
Autor Wiadomość
MKJ
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-15, 12:32   Jak radzimy sobie z trudnymi myslami?

Trudności z żoną lub mężem; ciężki kryzys, rozstanie oraz procedury sądowe w sądowe państwowym i kościelnym; brak perspektywy naprawy życie ( w naszych głowach); osądy do męża żony dzieci, kochanki kochanka; to wszystko powoduje iż myśli w głowie odbierające sen staja się natręctwami nie wiemy czy sie im nie poddawać czy odpędzać.

probujesz się zająć czymś innym? Idziesz do kosmetyczki? Na basen? Szukasz nowego tzw. partnera ( on czy ona)?

Co się sprawdza praktycznie w takich sytuacjach? Co jest dobre? Co jest od ducha dobrego a co od złego?

Założymy temat co robicie z myślami kiedy nas ogarniają i nie dają pokoju ducha?
 
     
Elik
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-15, 14:02   

Myśli jak pewnie Michale wiesz, są od dobrego ducha, od nas samych i od złego ducha. Sądzę, że wszystkim myślom, które wprowadzają w nas niepokój, mącą nasz pokój, należy mówić STOP. Jeśli oddaliśmy te myśli Bogu, jeśli nie są one związane z grzechem przez nas popełnionym, bo wtedy należałoby przystapić do Sakramentu Pojednania, to są to myśli nasyłane najczęściej przez złego ducha, zależy mu byśmy czuli się źle w relacjach z Bogiem, z sobą i z innymi ludźmi.
Ja, kiedy nachodzą mnie "złe myśli" np.: zniechęcenie, poczucie odrzucenia, poczucie winy staram się mówić tym myślom STOP, staram się mówić sobie, że to minie, że to być może zmiany hormonalne, że tworzę "swoje interpretacje". Moim sposobem jest też wyjście do innych ludzi, szukanie rozmowy z kimś mi bliskim, jeśli mam taką możliwość. Oczywiście obecność na Mszy Świętej, to wielokrotnie mi pomaga spojrzeć na rzeczywistość inaczej.
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-15, 15:05   

Mnie takie myśli najczęściej nawiedzają z rana - są wówczas bardzo intensywne. Co robię? Modlę się. Zawsze rano, kiedy córka jeszcze śpi, wstaję i modlę się Koronką do Miłosierdzia Bożego, modlę się też do ojca Pio.

Pomaga też mówienie: Jezu, Ty się tym zajmij. I tłumaczenie sobie, że przecież to nic nie zmieni, jeśli będę myśleć, że tylko Bóg coś może, ja już nie.


Kolejny sposób: czytanie książek. "Pożarłam" ich sporo ostatnio. Doszłam do perfekcji, bo zazwyczaj czytam całą książkę w ciągu jednego dnia. "Wchodzę" w świat książkowy i po prostu zapominam o swoich problemach.

A już najgłupszy mój sposób na to, by nie myśleć, to układanie pasjansów w komputerze. Zero pożytku, poza tym, że myślę, jak tu by te karty przełożyć,no i zapominam o mężu... Aż wstyd się przyznać... Prymitywne zajęcie....Ale pomaga...
 
     
_zosia_
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-15, 15:44   

Generalnie przepedzam takie mysli jak czarne chmury. Staram sie myslec o czyms innym. Ostatnio bylo jednak tak, ze nie moglam sobie poradzic - poszlam do spowiedzi, do ksiedza , ktory mnie wysluchal.

_zosia_
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-15, 18:38   

Złe myśli: był okres, że opanowały mnie całkowiecie. Tak było przez pierwszy rok. Wtedy i teraz zawsze rozmowa z kimś, przegadałam po kilkadziesiąt godzin miesięcznie, całe wieczory, całe noce przez telefon - dobrze że mam ten specjalny abonament :-)
Spędziłam wiele godzin na pewnym świeckim forum, gdzie mogłam do woli rozmawiać i wyżalać się, nawet wymyślać różnym takim .... a co mi tam, skoro pomagało.
Tak jak Wan - pasjanse i inne głupie gierki komputerowe, odciągają myśli.
No i praca, wymagająca uwagi i skupienia. Chociaż w tym czasie wiele razy wykonywałam to samo, nie zapisywałam poprawek, gubiłam notatki. Ja mam możliwość zabrania pracy do domu, więc zawsze to robię, a pracy dużo, można sobie robić różne analizy na różne sposoby, w księgowości zawsze coś jest ciekawego do wykonania.
Później przyszło opamiętanie, proszę Boga, by pomógł mi odegnać złe myśli - no, nie zawsze można oddać się modlitwie, w pracy na pewno nie. Jak mogę - koronka lub inna modlitwa, dużo książek. Sporo słucham: kazania ściągnięte z sieci, nauki, wykłady. Kurcze, na starość psychologią się zajęłam.

Mam swoje hobby, które wymaga skupienia, więc też nie mogę myśleć o głupotach :-)

Staram się jak mogę. A gdy brakuje pomysłów - znów telefon do kogoś miłego. I jakoś tych myśli coraz mniej.
Pozdrawiam. Elżbieta.

---------------------------------------------------------------------
„Ważne jest nie to, co ze mną zrobiono, lecz to, co ja sam zrobiłem z tym, co ze mną zrobiono”.
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-16, 08:19   

Złe myśli, wielkie, szalone, wyniszczające mnie emocje - zabralo mi to rok z mojego życia !!
Jak sobie radziłam....
-gdy budziłam się w nocy przestraszona , z nieuzasadnionym lekiem - bralam do ręki różaniec, próbowałam sie modlić. Po kilku minutach przychodziło uspokojenie...zaspypialam spokojna. Do dzisiaj boje sie takich nocy, zawsze pod poduszke wkladam różaniec.
- czytałam , uciekałam w świat marzeń,
- oglądałam łatwe, miłe i przyjemne filmy,
- duzo czasu poświęcałam dzieciom, szczególnie cudowne były nasze wspólne wieczory, parzyłam herbake, właczaliśmy fajny film, dobrze nam było !!
- przyjaciele , wyrzucałam z siebie wszystko, dobrze, że byli- sa ludzie, ktorzy chcieli słuchać,
- forum - Wy . Uwielbiałam byc sama w domu, gdy dzieci jeszcze gdzieś na zajęciach. Robiłam sobie kawe w pieknej filiżance i do Was , na komp, na forum...ale to juz było wtedy, gdy mąz wrócił, wczesniej byłam na forum świeckim, duzo dostałam od tych ludzi !!! Pozdrawiam ! EL.
 
     
MKJ
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-16, 15:54   

ELU! ( cała trójka) Zosiu, Wan!

Dziękuję.

Jesteście bardzo dzielne - wiele z tych metod stosuję ale jesteście dużo zdolniejsze ode mnie.

Najgorszym rozwiązaniem okazało się nadmierne oglądanie Pan Telewizorka i dogadzanie w jedzeniu. :-(
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-16, 17:21   

Bo Ty MKJ jesteś facet - to i dogadzać z jedzonkiem sobie lubisz :-P
A kobiety, niektóre przynajmniej, uzyskały wbrew swojej woli szczupłą sylwetkę, to też jest sukces.

A telewizorek jest nudny.
 
     
zuza
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-16, 19:18   

A mnie- jako odmieńcowi pomaga zero!!!!! totalne!!!!!!!!!!!! myslenia w temacie- i planowanie nastepnego dnia.


I tyję!!
He he he - na potęgę- bo sie tuczę!!!!!!!

Zwiewność wredną tracę- dzieki Olci2 tyż kurde mol.!!!!!!!!!!!!!!


Ale najważniejsze- zero myślenia o......... .
Szkoda czasu i energiii.

[ Dodano: 2007-08-16, 19:19 ]
Ćwiczenie paluszków na pilocie od tv tyż fajowe jest.
Polecam.
 
     
weronika
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-17, 04:56   

U mnie też są dni,że w ogóle nie myślę,a są dni,w których myślę cały czas.................ale z pewną różnicą............,to myślenie nie rani mnie,nie cierpię przez nie,nie tracę energii,wręcz mnie podbudowywuje do dalszego zmagania się,do dalszego działania. ;-)
 
     
Justi
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-17, 21:49   

Mnie aktualnie nic nie pomaga...
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-17, 22:28   

Justi napisał/a:
Mnie aktualnie nic nie pomaga...

a muzyka?
I Still Haven´t Found what i´m Looking for LIVE :-)
 
     
MKJ
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-19, 16:30   

Cytat:
Bo Ty MKJ jesteś facet - to i dogadzać z jedzonkiem sobie lubisz :-P


Niestety masz racje - Elu.

Umiesz pomagać sobie uśmiecham to jest wspaniałe.

[ Dodano: 2007-08-19, 16:31 ]
Cytat:
Mnie aktualnie nic nie pomaga...


Jak to boli i obala na obie łopatki. Ale i z czasem to znika.
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-20, 06:29   

Ja, niestety, też zaczęłam dogadzać sobie z jedzonkiem i w konsekwencji - tak jak rok temu, zrzuciłam 10 kg, tak teraz - od początku roku przytyłam 15. Ale co tam! Mam przynajmniej o czym innym myśleć niż o mężu, a mianowicie - Jak tu schudnąć? Oczywiście rozsądnie, nie takim sposobem, jak rok temu....
 
     
fazi
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-20, 06:53   

Ja nie mogę sobie poradzić z tymi myślami, są jak bumerang. Jak je oddalę choć na kilka godzin, to później powracają z większą siłą. Najgorsze są weekendy, kiedy tylko myślę o żonie i o dzieciach, wtedy jest koszmarnie. Szukam sobie jakiegoś zajęcia, to sprzątanie, oglądanie TV, ale to nie pomaga, szczególnie że niedługo będę miał pierwszą rozprawę.
A waga, hmmm, po tym jak się dowiedziałem, że żona mnie już nie kocha - spadek 12 kg i tak się utrzymuje już prawie 8 miesięcy. Wyglądam jak patyczak :lol:
Może by wypadało wziąć się za własne ciało - rowerek, rolki, itp., wtedy człowiek za dużo nie myśli - trzeba spróbować.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 9