Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Tzw "białe małżeństwo"
Autor Wiadomość
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-07-10, 21:08   Tzw "białe małżeństwo"

Wielokrotnie słyszałam określenie „białe małżeństwo". Proszę o wyjaśnienie tego określenia bliżej. Czy ludzie którzy żyją ze sobą w tzw. "białym małżeństwie", którzy mają dzieci, ślub cywilny, tworzą rodzinę w społecznym określeniu tego słowa mogą przyjmować Komunię?
Magda W.

Dziękuję za pytanie. W odpowiedzi postaram się najpierw naszkicować ogólnie problem, potem przytoczę fragmenty adhortacji apostolskiej „Familiaris consortio” (wydanej przez Jana Pawła II po zakończeniu Synodu Biskupów poświęconego rodzinie, który odbył się w Rzymie w 1980 roku), które wprost odnoszą się do wspomnianego problemu.


http://www.hosanna.org.pl...age=1&p=8&id=63
 
     
MKJ
[Usunięty]

Wysłany: 2007-07-13, 11:20   

Elu!

Nie bardzo wiem co można dodać - do tej odpowiedzi jaka znajduje się w linku jaki podałaś.

Tylko tyle że nie należy mylić "pojęcia białe małżeństwo" z pojęciem małżeństwo dziewicze tak jak w przypadku świętej Kingi czy bł. Jolanty.

Czasami pojęcie odnosi się do relacji damsko męskich w tych kobieta i mężczyzna żyją w czystości a są niejako złączeni wspólnym życiem czy tak głęboką przyjaźnią - iż są jakby jedno a nie są w małżeństwie. Ale nie wiem czy taka interpretacja nie jest naciąganą. Przejrzę słowniki.

Pozdrawiam
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-07-13, 15:06   

MKJ.
Ja nawet nie oczekuję odpowiedzi. Tak tylko podałam ten link, zaglądają tu i nasi zdrajcy, niech wiedzą jak najwięcej o swojej dziwnej sytuacji. Może przyjdzie fefleksja...
 
     
darek1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-18, 16:23   

Białe, które co pewien czas przechodzi w czarne, póżniej znów białe? Czego ludzie nie wymyślą, żeby tylko usprawiedliwić własne błędy.
 
     
MKJ
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-18, 21:16   

Darku!

Nie bardzo chwyciłem sens Twojego komentarza. Jeśli możesz to napisz szerzej.
 
     
darek1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-18, 23:49   

MKJ napisał/a:
Darku!

Nie bardzo chwyciłem sens Twojego komentarza. Jeśli możesz to napisz szerzej.


Powiem wprost. Tzw białe małżeństwo jest nierealne w praktyce, a zezwalanie na przyjmowanie sakramentów w takim przypadku jest sprzeczne z Ewangelią. Małżeństwo nie ogranicza się do seksu. Jest to kolejny ukłon w stronę mas, aby tylko zyskać popularność, łamiąc zasady.
 
     
MKJ
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-19, 14:24   

Darku!

Teraz rozumiem. Przekręty mogą być wszędzie - oczywiście że małżeństwo to nie tylko seks. Ot chociażby rodzice św. Maksymilian od pewnego momentu żyli bez aktów małżeńskich. A święta Kinga była rzeczywista i faktyczną małżonką - małżeństwo było dziewicze.

W jakiś sposób jeśli - ze względu na zaplątanie życia - zamiast życia w konkubinacie para wybiera życie bez pożycia seksualnego właściwego małżonkom i czyni to ze względu na Boga i sakramentalnego małżonka od którego przynajmniej jedna strona odeszła to łączyć to się będzie z głębszą refleksją duchową i postawą wobec Boga i ludzi to jest możliwe - znam takie przypadki.

Darku - to nie wyścig do wyczynu ascetycznego - ale przemiana serca wtedy to może mieć sens a jest bardzo trudne. Podobnie jak wykorzystanie naturalnego cyklu płodności żony może być metodą w sercu antykoncepcyjną lub pochyleniem się nad pięknem i zamysłem stworzenia.
 
     
micszpak
[Usunięty]

Wysłany: 2007-12-19, 22:28   

Wydaje mi się, że Darek miał na myśli coś innego. Nie myślał o świętych, którzy dobrowolnie pielęgnowali białe małżeństwa, ale o zwykłych zjadaczach chleba, którzy mają jak najzwyklejsze wyobrażenie pożycia małżeńskiego i chętnie konsumują związek również na tej płaszczyźnie. A ponieważ znaleźli sobie furteczkę, mogą korzystać i z uciech małżeńskich, i z łaski sakramentu pokuty: obiecują wstrzemięźliwość seksualną, ale czy trzymanie się za ręce to już seks? A przytulenie partnera? Pocałunek? Jak daleko może sięgać czułość, aby można ją było nazwać czystą i mieć prawo do nazywania swego związku "białym"? A petting - czy to już seks? A komplementy? A masaż? Dotyk? Wspólny stół (o łożu nie wspomnę, bo choć jedno - oczywiście z powodu ciasnoty w mieszkaniu - pewnie jest "białe")?
No, obiecują czystość, w pełni uczestniczą w życiu Kościoła, ale przecież to tylko ludzie - są słabi. Po jakimś czasie z "białego" przypadkiem zrobi się zupełnie "czarne", więc znów ta sama droga: opiekun duchowy, który stwierdzi potworne wyrzuty sumienia, bogate życie duchowe itepe, itede, spowiedź, Komunia święta... i tak na okrągło...
Ta furtka jest niebezpieczna, bo zaciera granice między dobrem a złem i stwarza możliwości ogromnych nadużyć moralnych. I w tym sensie Darek mówi, że lepiej jest - grzesząc - mieć świadomość swojego grzechu, niż szukać dla siebie takich furtek.
Nie zapominajmy, że najczęściej zaleca się białe małżeństwa tym, którzy z powodu wcześniejszych związków sakramentalnych nie mogą po raz drugi wziąć ślubu kościelnego. Mąż zostawia żonę i dzieci, wiąże się z inną kobietą, mieszka z nią, płodzi potomstwo, a potem biegnie po ratunek do księdza, bo to potomstwo głupio by się czuło, gdyby podczas chrztu lub pierwszej komunii rodzice nie uczestniczyli w Eucharystii. I robi się białe małżeństwo - dla dobra tych dzieci, rzecz jasna. No bo zostawić je byłoby be!
Więc radośnie idą wszyscy do komunii: pierwsza żona (to ta "czarna", a przynajmniej "nie-biała"), dzieci z prawego łoża, dzieci z nieprawego i konkubent z konkubiną (są białym małżeństwem, ale przecież nie są mężem i żoną, prawda?).
I spróbujcie wytłumaczyć tej pierwszej, że nie powinna czuć się pokrzywdzona ani zdradzona - wszak jej mąż postanowił w swoim następnym związku zostać świętym niczym Kinga, Jadwiga Śląska i rodzice Maksymiliana razem wzięci.
Mnie takie tłumaczenia na pewno by nie ukoiły.
Dawniej kobiety były wydawane za mąż wbrew swej woli, zaś opuszczenie męża uniemożliwiały im warunki społeczne i ekonomiczne, dlatego instytucja białego małżeństwa miała jakąś rację bytu.
Jeśli dziś ktoś jest czymś takim zainteresowany, może zawrzeć swoje pierwsze małżeństwo jako białe - i to byłaby jedna z dróg do świętości. MKJ, czy wiesz, ile osób się na to decyduje? Sprawdź to. I będziesz miał odpowiedź na swoje argumenty.

[ Dodano: 2007-12-22, 16:44 ]
MKJ, zdałam sobie sprawę, że dobrałeś niewłaściwe przykłady. Jako przykład "białych małżeństw" podałeś SAKRAMENTALNE związki małżeńskie ludzi, którzy za obopólną zgodą, dobrowolnie i dla wyższych racji postanowili żyć w czystości, a my mówimy tutaj o ludziach żyjących w związkach niesakramentalnych, którzy nie mają wyboru: albo małżeństwo białe - albo żadne, czyli są ZMUSZENI do rezygnacji z seksu w celu zachowania innych przywilejów małżeńskich.
Pozdrawiam
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 9