Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Koniec ? jak odczytac.. kobiete
Autor Wiadomość
orky
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-25, 17:27   Koniec ? jak odczytac.. kobiete

Pomużcie Mi rozszyfrować maila jakiego dostalem od swojej kobiety.
Dla wyjaśniena powiem że Ona jest w Anglii. A ja z dzieckiem w Polsce.. ja jade za tydzień do Anglii ale będę mieszkal w innym mieszkaniu. Dziecko jeszcze zostanie w Polsce pod opieką babci. Co ja mam rozumieć pod slowami tej kobiety.. czy to już faktyczny koniec czy też jest jeszcze odrobina nadziei. Powiem jeszcze że jak byla o 2 tygodni temu w Polsce.. to zachowywala sie jak malolata.. wielka dama z Anglii.

Tresc maila

"..." ja wszystko rozumiem jesli chodzi o kamilka...wiem ze on jest najwazniejszy i wogule...ja sie czuje szczesliwa jak widze jak kamilek sie cieszy... bo kocham go najbardziej na swiecie...ale ja poprostu nie widze szansy dla nas obojga...przykro mi ale nie czuje do ciebie milosci..ja wiem i doceniam to ze sie chcesz zmienic...i ze chcesz sie starac...ale naprawde zastanawialam sie nad tym i wiesz co stwierdzilam ze nie chce sie przekonac ze naprawde sie zmienisz...poprostu zostawmy to tak jak ustalilismy juz jak teraz bylam w polsce

przyjedziesz do angli jak chcesz, jak wezme kamilka..bedziesz go widywal jak bedziesz chcial...itd.. ale my niestety nie bedziemy razem...ja wiesz ze zajme sie dzieckiem jaknajlepiej tylko bede mogla..itd..i dokad bedzie tylko wymagal opieki mojej to mu ja zapewnie...ale wiem ze mamy wobec niego obowiazki bo jestesmy jego rodzicami...i ja nie bede tego starala sie zmieniac...tylko my nie jestesmy para...ja chce sobie kiedys sama zycie ulozyc...nie wiem czy sama bede czy moze z kims...ale napewno narazie wiem ze my to juz przeszlosc...teraz skupmy sie na kamilku i na swoich jakis tam sprawach codziennych...i jakos sie postaramy aby kamilek sie w tym nowym swiecie odnalazl...przykro mi ze tak sie stalo..naprawde..jakos damy rade swiat sie jeszcze nie konczy

Jezeli chodzi o ta zmiane.. to chodzilo o zmianę zamieszkania.. czyli w Anglii.

Od tego czasu już sie przestala oddzywać.. odpisywać na maile.. odbierac telefony.

Ogolnie od ok 3 lat Ona.. wystawiala swoje zdjecia na fotka.pl, bardzo szczesliwa byla.. jak ktos jej sie patrzyl w dekold.. stala sie pewna siebie.. ze gwiazda jest. 2 razy nakrylem ja na romansach.. z czego 1 to byl nawet poza miastem.. i w nocy jechalem po nia. Kobieta ma 28 lat.. dziecko.. dobrego goscia ktory dba o wszystko aby nie zabraklo.. problemy rozne sie pojawialy to je rozwiazywalem.. ale jak trzeba bylo podjac jakas decyzje to mowila "nie wiem" znajomi mowia ze jak to wszystko widzieli to widzieli ja jako rozwydrzona malolate ktora szuka zabawy, piwa sie napic i zyc beztrosko.

Moze sie to jeszcze zmienic... ? Czy poprostu juz nie walczyc o ta rodzine.. tylko zajac się soba ?
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-25, 17:49   

Jak odczytać? Przecież wyraźnie napisała. Nie musisz domyślać się czegoś innego.
Przykro mi, nie umiem odczytać nic dobrego dla Waszej wspólnej przyszłości.
Decyzja, że będziesz mieszkał oddzielnie - chyba jest jednoznaczna.

Odbiło kobiecie? Możliwe, że zachłysnęła się zarówno "dobrobytem" jak i rzekomą wolnością. Padłeś ofiarą jej lekkiego podejścia do życia.
A walczyć zawsze warto, nie zapominając w tej walce, że jesteś ważny i Ty również i Wasze dziecko.
 
     
orky
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-25, 18:21   

No tak.. bo ona i mieszkanie swoje dostala od rodzicow... i mama jej zawsze pomagala.. ona nawet na poczatku naszej znajomosci to nie potrafila gotowac.. ona zawsze sie sugerowala tym co inni mowia.. jak pojawial sie jakis problem.. to mowilem jej matce o tym.. jej matka na to .. to sie rozejdzcie.. raz nawet jej matce powiedzialem.. czy wy jestescie dorosli ludzie.. jak cos wam nie pasuje to poprostu to zostawic ? dla mnie zawsze jest rozwiazanie problemu.. jaki sie pojawia a nie zrzucenie go na kogos innego. Myslalem ze ona z tego wydrosleje.. dziecko ma 5 lat.. my prawie ze soba 7 .. ona ma 28 lat.. ja tez.. z tym ze ja zawsze podchodzilem do zycia powaznie.. wiedzialem jaki obowiazek przyjmuje jak urodzilo sie dziecko.. sam mialem pare razy chwile slabosci.. za ciezko mialem na plecach... Ona w tym momecie wymyslila sobie tak.. ze dziecko w UK beda jej wychowywac domownicy.. z ktorymi mieszka.. moim zdaniem to naiwne.. i owszem ludzie pomoga.. ale sa tego granice. Pozatym dziecko potrzebuje obojga rodzicow.. a ja jako Ojciec jestem jego autorytetem. Nie raz jak cos do czego przyszlo to powolywal sie syn na mnie.. pozatym ma ten sam charakter co ja .. i ja potrafie rozwiazywac jego problemy.. i wiem jak do niego podejsc. A matka to sie na niego wscieka i szarpie. Pol roku dziecko sie wychowuje u babci.. bo ja rowniez bylem w UK. I co sie okazalo to u babci.. na nocniku robi.. nie pojdzie do ubikacji.. karmia go sami.. bo on nie potrafi samemu zjesc.. bardzo wielka krzywde mu robia.. a dziecko powinno byc juz samodzielne. W przedszkolu i u nas w domu .. dziecko samodzielnie je.. sika.. nawet sie juz kapie..
Wiem ze trafilem na nie odpowiedzialna osobe.. myslalem ze to sie jakos ulozy.. i bedzie to prawdziwa rodzina.. teraz mam juz klopot z samym soba.. i dziecko to nawet widzi.. podchodzi do mnie.. i mowi ze mnie bardzo kocha. Wtedy sie czlowiek lepiej czuje.
 
     
bajka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-25, 19:03   

orky napisał/a:
o.. myslalem ze to sie jakos ulozy..


i to był błąd... samo się nie ułoży... mąż i żona ciężką pracą mogą to ułożyć...
albo jej po prostu odbiło... albo czegoś jej braowało w tym małżeństwie... pomyśl.. czy dawałes jej to, czego ONA potrzebowała. bo piszesz, jaki Ty fajny gość, że problemy rozwiązywałeś - ale swoje czy jej i czy uwzględniając jej potrzeby ?
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-25, 19:27   

i dziecko to nawet widzi.. podchodzi do mnie.. i mowi ze mnie bardzo kocha. Wtedy sie czlowiek lepiej czuje. Tak napisałeś...

Wiele można się od dziecka nauczyć...
Nie wiem ,czy to Twoja żona, ale na pewno matka Twojego dziecka...
Kochaj ją tak "jak dziecko" Ciebie...

Polecam książkę J.Powell "Jak kochać i być kochanym."
Pozdrawiam serdecznie i pamiętam w modlitwie:0)
Ps. Cieszę się ,że masz obok siebie akumulator...Twoje dzieciątko....
Ostatnio zmieniony przez Mirela 2007-06-25, 19:31, w całości zmieniany 2 razy  
 
     
orky
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-25, 19:27   

Tak, mysle ze tak... miala pelna stabilizacje finansowa, uczuciowa... wiedziala ze pracuje, zajmuje sie dzieckiem zajmuje sie nia.. do pracy po nia jezdzilem.. czasem zawozilem.. dzwonilem.. pisalem smsy.. wydaje mi sie ze nadmiar tego jest powodem.. i chyba sam ja nauczylem ze ona stala sie zbyt pewna siebie.. ale jak tak patrze to nigdy nie powiedziala slowa dziekuje.. przepraszam to sporadycznie.. uwaza ze to ja o wszystko powinienem sie starac.. o jej wzgledy.. itd Ale w sumie to od niej nic nie dostawalem.. nie mialem dnia ojca.. nie mialem zyczen urodzinowych.. swiat nie chciala spedzac we 3.. tylko wspolnie z jej rodzicami.. moje zdanie sie nie liczylo ze chce isc do swoich rodzicow.. czy tez swieta zrobic w domu. Jej najczesciej uzywane zwroty to : nie wiem, nie chce mi sie, nie umiem. Ehh.. w tym momecie to chyba odpowiedzialem sobie na pytanie.
 
     
bajka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-25, 19:37   

to może odpuść... przestań wreszcie się starać... niech ona zacznie... jeśli będzie jej zależało, stanie na rzęsach i zacznie...
 
     
orky
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-25, 21:50   

Mirela, Dziekuje za tytul ksiazki. Wlasnie zamowilem i jutro jade po nia. Mysle ze tutaj w moim przypadku ma znaczenie rozlaki.. beztroska kobiety.. tam na wyspie. Moze ktos zauroczyl ja.. a ona wpadla w siec.. Faktem jest ze najlepiej czlowieka uczy dziecko... dziecko jest najlepsza inwestycja w zyciu. A syna mamy bardzo inteligentnego i nigdy nie sprawial problemow. Moze sie cos zmieni jak syn tam dojedzie.. wtedy zobaczy ze ta "wolnosc" bedzie ograniczona i zejdzie na dol.. ja narazie puki co.. przygotuje w razie czego wsparcie. Nie wiem tylko czy probowac nawiazywac kontakt z Nia.. Czy pozostawic to jak narazie jest czy tez jeszcze probowac sie spotkac.. i rozmawiac. Nie chce jej zdusic tam swoja obecnoscia...
 
     
Ann3
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-26, 06:59   

Myślę, że trzeba dać żonie dorosnąć tzn. żeby pożyła trochę w samotności. Ale dobrze, że dziecko jest u Ciebie. Jesteś odpowiedzialnym ojcem . :->
 
     
Jaka:)
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-26, 21:22   

Wydaje mi sie, ze rosnie nam armia dziewczyn, ktore beda zachowywac sie w taki sposob jak zona Orky. Nie wiem skad sie to bierze moze migracje to nowa choroba cywilizacyjna.............
Na samym gg jak wrzucimy do wyszukiwania slowa wulgarne pojawiaja sie setki dziewczyn z opisami typu: chetna, maz za granica a ja taka samotna itp. Co je do tego pcha sama nie wiem??? :shock: Skad u kobiety taka chec niszczenia samej siebie?? Do tego pojawiaja sie mezczyzni chetni zawierac znajomosci z takimi "pewnymi siebie" kobietami i mamy caly przekrój problemów opisywanych min. na tym forum......

Orky kazda walka jaka podejmiesz bedzie dobra walka, zaufaj Panu to jedyne co moge Ci doradzic. Powodzenia :-D
 
     
orky
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-26, 21:35   

Dzieki Jaka:)

Mi sie wydaje ze juz z tego nie bedzie.. choc zyje nadzieja...
Wycieczki z synem i bycie z nim daje mi bardzo duzo.. ale jednak jeszcze tej jednej.. Matki brakuje. Niby ogolnie czuje sie dobrze.. mysle trzezwo.. ale jednak sa te dolki.
Ja jestem osoba ktora mimo kryzysow nie szuka szczescia u innych kobiet.. chyba ze sama rozmowa. Ja wogole nie rozumiem osob ktore rozbijaja zwiazki.. rozumiem ze jesli patologia pojawia sie w rodzinie.. to to jest jakas ucieczka.. ale mowimy tutaj o normalnych zwiazkach w ktorych jest dziecko.. powinnismy sie zawsze patrzec na dobro dziecka a nie na swoje ego. Jak to moj syn mi kiedys powiedzial: dzieci sa najwazniejsze. Te slowa mnie zamurowaly.. on bardzo duzo madrosci ma w sobie. Martwi mnie jeszcze to.. ze czlowiek tak sam sobie zostal pozostawiony.. mam na szczescie te moje slonce ktore zawsze jest usmiechniete.. ale jak sie to wszystko zle skonczy.. to boje sie ze bedzie ciezko z ta 2 polowka... czy jakas odnajde.. ktora bedzie miala poukladane.. ktora wie co to jest rodzina.
 
     
Jaka:)
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-26, 21:51   

Orky trzymaj sie co ma byc to bedzie, nie znam twojej zony jednak z tego co piszesz zachlysnela sie ta swoja pewnoscia siebie i szuka zupelnie czegos innego od cieplego domu z kochajacym mezem i cudownym malenstwem :-/ .
Jak pobedzie sama nie sadze aby to cos na dobre zmienilo, Twoja obecnosc przy niej moze rowniez nie byc korzystna.......a dziecko hmmm nie kazdy dojrzewa w momencie kiedy staje sie rodzicem............. :-?
 
     
orky
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-26, 23:13   

Odezwala sie wlasnie...

Podziekowala za zdjecia syna jakie jej wyslalem..powiedziala ze nie chce sie rozpisywac .. ale jak przyjade to pewnie pogadamy. Pisze ze nie czuje zadnej zlosci do mnie.. i nie bedzie mi pozniej utrudniala zajmowaniem sie synem.. bo niestety ja bede mieszkal osobno.
Ale widze ze jest ona bardzo chlodna.. doslownie zimna.. cos sie w niej zmienilo.. Ciekaw jestem czy zachowanie ma takie jak ostanio tu w polsce byla.. czyli nastolatki.. przez maile.. nic nie jest w stanie czlowiek widziec.. pojade.. zobacze.. jakie ma zachowanie.. podejscie do zycia.. i czy kogos sobie nie znalazla.. a mysle ze powinno duzo zmienic jak juz nasz syn przyjedzie do anglii.. w koncu sie ona wezmie za wychowywanie syna.. wiec moze juz nie bedzie miala czasu na bzdety.. ja oczywiscie bede pomagal jak normalny ojciec.. bede sie staral abysmy oboje chodzili na spacery.. wycieczki.. Mam nadzieje ze kiedys wpisze sie w kategorii "świadectwa".
 
     
Becia
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-27, 10:22   

Nigdy nie zmienisz siebie tak żeby to jej odpowiadało. Zawsze dla niej będzie mało. Może nie powinnam tego pisać, ale tak bardzo się starałam zmienić dla niego i to błąd bo nigdy tego nie zauważył. Zmieniłam się i powiedziałam jemu przy pierwszej możliwej sytuacji, ale już wiem i to powiedziałam, że tylko dla siebie i dla dzieci. Świat nie kończy się tylko my tkwimy w uzależnieniu. Miłość nigdy nie kończy się, zawsze chociaż odrobina pozostaje w nas, ale ja tego już nie pielęgnuję. Może Twoja kobieta nie jest jeszcze na nią gotowa. Może byłby tutaj dobry czas. Nigdy jednak nie obiecuj jej, że się dla Niej zmienisz bo to niemożliwe. Zmieniamy w sobie przede wszystkim podejście do życia i świata. Wydawało mi się, że sobie nie poradzę, ale to się zmieniło. Dziś czuję swoją wartość i każdy powinien zacząć się cenić i nie jest to egoizm. Pozdrawiam
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-27, 11:14   

Beciu napisałaś..
Miłość nigdy nie kończy się, zawsze chociaż odrobina pozostaje w nas, ale ja tego już nie pielęgnuję. Może Twoja kobieta nie jest jeszcze na nią gotowa. Może byłby tutaj dobry czas.


Czy człowiek potrzebuje odpowiedniego momentu by być obdarowywany miłością?
Każdy człowiek jest otwarty na miłość obojętnie w jakim momencie swojego życia...Człowiek potrzebuje miłości by oddychać... i trzeba ja pielęgnować ,bo bez podlewania umiera jak roślina.
Człowiek nie jest zdolny zrozumieć i pokochać drugiego człowieka bez relacji z Bogiem. On pozwala nam odkrywać w człowieku piękno.
Jestem przekonana,że nie można kochać drugiego człowieka jeśli nie kochamy siebie, czyli zmieniamy się dla siebie, dbając o swoją wolność, godność, by móc zrozumieć i kochać innych.

Pozdrawiam serdecznie
Chciałam się tylko podzielić spostrzeżeniami... :-)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9