Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
zdrada
Autor Wiadomość
beti
[Usunięty]

  Wysłany: 2007-06-06, 19:23   zdrada

zdrada,bol,cierpienie ,pol roku po rozwodzie.2 dzieci .komunia syna i wszystko wrocilo.zostawil mnie 3 lata temu dla innej ,zero kontktu przey ten czas oprocz na sali sadowej .teraz komunia syna ,zaprosilam go i pokazalam mu co stracil .widzialam w jego oczach zal ,juz sama nie wiem .dalej jest z ta kobieta .nie moge sobie z tym poradzic .juz nauczylam sie zyc bez niego przez te 3 lata a tu znowu rana sie otwarla ,bo pomimo ze nas zostwil ja go kocham .patrzyl na mnie z utesknieniem ,niewiem jak mam o tym myslec .czy zaluje teraz ,ludzie nie umiem funkcjonowac ,pracowac po tej komuni ciagnie mnie do niego i mysle ye jego tez.bylismy ye soba 14 lat.zwariuje chyba.pomocy .jakos nawet nie umie pisac porzadnie ,zawlilo mi wszystko znow.dodam ze komunia byla piekna zachowalam sie tak jak by nic sie nie stalo ,usmiechalam sie ,bylam dzielna jak nigdy .myslalam ze mi juz z domu nie wyjdzie.jak tu dalej zyc.!!!
 
     
sylica
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-06, 19:47   

Witaj beti, wiesz co nie znam dokładnie Twojej historii ale to co napisałaś myslę , ze daje nadzieję , jeżeli nadal go kochasz i widziałabys szansę an bycie z nim znowu to myśle że jest nadzieja. Rozwód cywilny przecież w świetle praw Boga nic nie znaczy nadal jesteście mężem i zoną. Napewno nie powinnaś podchodzić do tego z takimi emocjami, najpierw spróbuj się wyciszyć i przemyśleć to co się wydarzyło na Komunii a potem działać.

Wiesz chciałabym aby mój mąż popatrzył na mnie z utęsknieniem... :)

Napisz coś więcej moze lepiej Ci doradzą Sycharki to bardzo mądre osoby:)

Pozdrawiam
Sylwia
 
     
Anula
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-06, 20:51   

Witaj Beti
To dziwne jak układają sie ludzkie losy ....
Mogę się tylko domyślac co czujesz - nie dane mi jednak było ( moze jeszcze ) poczuć znów utęskniony wzrok meża na sobie :)
Zastanawiam sie tylko na ile jest to pocżątek czegoś nowego a na ile "chwilowy przebłysk świadomosci " Twojego meża . Jak piszesz - do czasu komunii poza sądem nie było miedzy wami kontaktów ....To trudne ...
Teraz przede wszystkim powinnaś się wyciszyć i uspokoić by móc realnie ocenic swoją sytuację .
Jak piszesz kochasz meża ale cały czas czujesz ból ...
Powolutku oswajaj ten ból i zamieniaj go na przebaczenie i zapomnienie .
Miotasz się , ale to moze dlatego ze puka do Twojego serca COŚ NOWEGO :)
Moze nadchodzi czas uzdrowienia Twojego małzeństwa ? Nowy maż , nowa miłosć ?

Póki co - postaraj sie ocenic sytuację na " trzeźwo " . Poczekaj jak dalej potoczą się sprawy . Czy mąz będzie dążył do kontaktów ?

TAk poza tym to wlałaś promyk słoneczka mi do serducha . A jednak takie utesknione spojrzenia mężów się zdarzaja nawet po dłuzszym czasie rozłąki ? Super :)

Pozdrawiam Gorąco .
 
     
_zosia_
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-07, 06:30   

Ja uwierzyłabym w to utesknione spojrzenie męza i goroąco otoczyłabym to co sie dzieje i to co ma sie stac modlitwa.
I postaralabym sie o spotkanie z nim, zeby np w czyms pomogl, ale tak zyupelnie na luzie, zadnych powaznych rozmow.
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-07, 08:48   

Podobne "zawirowania" w oczach mego męża widziałam nieraz, a mimo to, nadal jest z kochanką. Tak, jakby nie chciał, nie pozwalał ponieść się temu, co gdzieś tam w duszy czuje. To nie takie proste powiedzieć "działaj" - jak działaj, co zrobić z tymi spojrzeniami - czekać, modlić się - tylko to chyba zostaje.
 
     
beti
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-07, 16:29   

Diekuje za odpowiedzi ,myslalam ze juz zwariuje a tu takie gorace odpowiedi .Super sie od razu czuje .Ale dalej mysle ,niewiem co mam pisac ,tak sie nieda tego opisac wszystkiego .trudno jest z nim zlapac kontakt ,poza tym boje sie znow odrzucenia .Corka ktora ma 15 lat nie chce go znac wyparla go ze swojego zycia ,mowi ze on jej do niczego nie potrzebny .Tak po za tym mysle ze sam pozamykal sobie wszystkie furtki i niema wyjscia i jest z nia.wiem od tesciowej ze zaluje prawdopodobnie i ze jest u tej kobiety uwiazany jak pies u lancucha .Mowila ze po komuni wieczorem ,bo byl u mamy i plakal ,fajnie bylo byc na chwile znow rodzina.sni mi sie od komuni codziennie ,kocha mnie, przeprasza i wszystko co najlepsze .
 
     
Jaka:)
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-07, 16:42   

Beti, placze jak to czytam. To wyraznie widac ze on wroci nie moze byc inaczej Pan kieruje jego stopy w Twoja strone ufaj mu.
 
     
Anula
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-07, 18:19   

Beti kochana,
To co mówi córka - to ból , to porzucenie i cierpienie ... Ojca na pewno jej brak i z pewnością go potrzebuje . Wierze , że mozna to zmienić :) . Coś drgnęło u Was jak widać ...Nie masz kontaktu z mezem ? Moze napisz mu króciutkiego smsa tak jak kiedyś to robiła EL : Miłego dnia - i tyle
EL pisała , nie spodziewala się odpowiedzi aż pewnego dnia ....ją otrzymała :) I tak sobie dziś od nowa budują rodzinkę a raczej rozbudowują :).
U mnie tez się to sprawdziło - na jakiś czas co prawda ale to zupelnie inna historia :) .
Pozdrawiam .
 
     
skowronek
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-08, 21:55   

Beti, bardzo dobrze cię rozumiem. Ja z moim mężem po rozwodzie nie miałam 3,5 roku kontaktu. Zadzwoniłam pewnego dnia sama. Od tamtej pory coś się dzieje. Wprawdzie moje małżeństwo nie rozleciało się z powodu "trzeciej", tylko z powodu bardzo "głupawych " spraw, to mój mąż jest bardzo uparty. Bardzo. Całą winą obarcza mnie. Jest w tej chwili za granicą i pozostają jedynie sms-y, które najczęściej piszę ja. Od czasu do czasu zadzwoni. Wczoraj wykrzyczałam przez telefon jak bardzo go kocham i niech się dzieje wola nieba. Ale módl się, bo to pomaga. Uwierz mi. Rób coś, bo jak tu kiedyś ktoś napisał, zawsze dział ten, któremu bardziej zależy. Nie masz nic do stracenia, bo już straciłas. A zyskać zawsze możesz. I tego z całego serca Ci życzę.
 
     
beti
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-09, 12:10   

Wiecie co ,poprosilam go o nawiazanie konaktu z corka ,zrobilam to dla dobra jej bo widze ze teskni za nim .Spotkal sie z nia i rozmawiali ,jaka byla szczesliwa jak wrocila .I wtedy postanowilam mu napisac sms ze fajnie ze znow lapia ze soba kontakt ,ze ona go potrzebuje i nawet niewie jaka jest teraz szczesliwa .Oby tak dalej ,i zeby nie zabraklo im czasu na to by okazac sobie uczucia .Odpisal !! pierwszy raz od 3 lat ,ze kocha dzieci i tez chce zeby bylo jak najlepiej miedzy nim a corka .I na koniec pozdrowienia dla mnie.SZOK I dzis znowu mi sie snil ,bylo tak pieknie ,pamietem kazdy szczegol ,kazda sekunde snu.Ale to tylko sen ,szkoda. :cry:
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-09, 14:20   

Beti, to dobrze, że zapewniłaś kontakt córce z ojcem - ona ma do tego prawo.
 
     
MKJ
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-11, 19:28   

Beti!

Jesteś prawdziwa kobietą dobrą żoną i matką. Niebo się raduje a my wzruszamy.

Zazdroszczę Ci, że takie wzruszenia macie i dobro w środku.
Obawiałaś się, że może będzie zamieszanie w sercu - chociaż zawalenia spokoju nie przewidziałaś - i bałaś się się Jego przyjścia na I Komunię - wzięłaś na siebie ryzyko bólu.
PAMIĘTAJ, ŻE TY JESTEŚ ŻONĄ nie tamta nieszczęsna kobieta.

Pewnie trochę było chęci pokazania córki! To jest dobre chociaż nie w pełni altruistyczne, taka jest prawdziwa ludzka miłość.

Beti! Powoli lecz pewnie! Z Bogiem - On może wszystko! Z zaufaniem, iż On kocha Ciebie męża i córkę! Powoli lecz pewnie!


Wiesz to, że jestem przy Bogu w dużej mierze zawdzięczam praktyce I Piątków Miesiąca - czy możesz to podjąć w intencji córki, razem z Nią, Waszej Trójki, włącz w modlitwę tę jak rozumiem stałą kochankę męża?

Pozdrawiam

Ps Proszę przeczytaj moje uwagi do listu Wanbomy.
 
     
beti
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-13, 18:05   

Masakra ,ja nie umiem przestac myslec onim .Bedzie u nas w domu w sobote ,mialam przykra awanture z corka po ktorej stwierdzila ze sie do niego wyprowadza .i napisala do niego esa ,wtedy zadzwonil i pytal co sie dzieje ,po krotce mu powiedzialam i peklam ,poplakalam sie .a on mi tak tak czule jak nigdy ze mam nie plakac ,i ze pomoze mi .bedzie w sobote ,ja nie wiem co mam mowic ,wiem ze o corce ale boje sie ze znow go zobacze i bedzie jeszcze gorzej ze mna .sam na sam z nim po 3 latach .boje sie znow bolu.znow sen z nim w roli glownej ,piekny .kocham go

[ Dodano: 2007-06-13, 19:07 ]
chyba napisze mu zeby nie przychodzil .
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-13, 18:12   

No co Ty, Beti, niech przychodzi - niech pomoże Ci z córką. To tylko może Was zbliżyć.
 
     
beti
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-13, 18:46   

chce zeby mi pomogl z corka ,ale ja niechce go widziec ,bedzie mi lzej .juz mi emocje opadly po awanturze z nia wiec niewiem co mam mowic ,jak sie zachowac .jakie to trudne ,niewiem czy dac mu jakis znak .odmowie mu
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9