Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Zbić za zdradę?
Autor Wiadomość
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-18, 14:31   Zbić za zdradę?

Oto co znalazłam na Tlenie. A poczytajcie sobie, bo akurat pogoda horrorowata. Nie wiedziałam, gdzie ten artykuł umieścić, żeby nie zaśmiecać forum.
Pozdrawiam
Ola2


"10 października 1991 roku przed jednym z krakowskich teatrów został zastrzelony znany i lubiany polski artysta estradowy Andrzej Zaucha. Człowiekiem, który strzelał, był francuski reżyser teatralny Yves Goulais.

Francuz zabił Polaka i swoją żonę Zuzannę Leśniak za to, że mieli romans. Sąd skazał go na 15 lat więzienia. W więzieniu Yves Goulais zdobył wielką popularność wśród osadzonych. Zapoznał ich z tajnikami warsztatu reżysera, nakręcił kilka filmów krótkometrażowych z więźniami w rolach głównych. Za film Wyjście otrzymał nagrodę za reżyserię na Ogólnopolskim Festiwalu Amatorskich Filmów Fabularnych "Kino poza kinem" w Zielonej Górze. Natomiast za film Więzienne sny samochodziarza Harry'ego zdobył w 1998 r. nagrodę przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni. Na wolność wyszedł 1 grudnia 2005 roku; zwolniono go warunkowo.

Garnek wrzątku

- Kiedy facet zdradza żonę, to jest jakoś inaczej, normalnie - mówi Roman, który ma na twarzy i szyi wielkie ślady po oparzeniach. - Kiedy wchodzisz do domu, a tam twa żonka, która nie śmiała zabrać głosu, gdy mówiłeś, gzi się z jakimś lamusem, aż łóżko i ściana dygocą, to jest co innego. Za to można zabić, jak nic. To jest takie nieprzyjemne uczucie w środku, jakby coś ci oczy i serce zalewało, tak naraz - jedno i drugie. Ja tej suki nie zabiłem, ale jego to niewiele brakowało, żebym gnoja zakatował, ale mi wylała wrzątek na szyję. Uratował się.

Roman ma już drugą żonę. Z poprzednią rozszedł się, ponieważ uważała, że on nie jest jej wierny, że kiedy wraca z pracy po nocy, to tak naprawdę nie wraca z pracy, tylko od kochanki.

- Ja rzeczywiście wracałem od kochanki - mówi Roman, a plama na jego szyi zmienia kolor na różowy i staje się trochę sympatyczniejsza. - Ale co ją to obchodzi, gdzie chodzę. Miała chłopa w domu raz na dwa dni. I to takiego, co nie pije, bo nie piłem wtedy - Roman podnosi w górę żółty od nikotyny palec, a jego czarne brwi podjeżdżają wysoko, wysoko pod linię włosów.

Teraz Roman trochę pije po ostatnich występach żony i tej akcji z wylaniem wrzątku. - Miałem poważny kryzys, muszę jakoś odreagować - mówi.

Żony nie wyrzucił z domu, dalej z nią jest, ale kiedy umawialiśmy się na rozmowę, zastrzegł, że każe jej wyjść, żeby nie słuchała. Nie wiadomo, dokąd poszła.

Mężczyzna zawiedziony

- Ja wiem, że ona mnie zdradza, i nawet wiem z kim - mówi Paweł, który nie ma blizn na twarzy i wygląda tak, że połowa znanych mi kobiet wyszłaby za niego po pięciominutowym zastanowieniu. - Ona mnie zdradza z takim krzywonogim pokurczem, którego poznała kiedyś na balu sylwestrowym w urzędzie wojewódzkim. Taki hałaśliwy oblech, potrafisz go sobie wyobrazić? - Paweł trochę się denerwuje. - Czy zabiłbym za zdradę? - zastanawia się. - Chyba nie, do tej pory nikogo nie zabiłem, wiem o wszystkim i jakoś z tym żyję. Nie - Paweł jest zdecydowany - nie zabiłbym, przecież to idiotyzmy - śmieje się. - Zdradza, nie zdradza, śpi w domu czy w jakimś innym domu z jakimś innym facetem, co to ma za znaczenie.

Paweł nie zostawi swojej żony, bo jest od niej uzależniony. Bynajmniej nie finansowo. Ona przez całe ich małżeństwo była tą osobą, która powinna dziękować niebiosom, że trafił jej się taki wspaniały mąż. Wszyscy dookoła to powtarzali i wszyscy z Pawłem na czele myśleli, że ona w to wierzy. - Nie potrafię bez niej żyć - mówi Paweł. - Nie wiem, jak to się stało, ale nie potrafię, ona jest dla mnie wszystkim, dlatego będę siedział w domu, dolewał sobie szkockiej i pił powolutku, czekając, aż ona wróci, a potem poproszę ją, żeby poszła ze mną do łóżka, a ona zgodzi się, choć będzie zmęczona - Paweł się uśmiecha. - Tak będzie już zawsze.

Zdrada i zemsta to kulturowe kalki

- Zdradzany facet to jest dno - mówi Rafał. - Nigdy bym nie dopuścił do tego, by kobieta mnie zdradzała.

Rafał jest jeszcze bardzo młody, dopiero studiuje, zakochuje się często i odkochuje bardzo szybko. Jest pewien, że jego partnerki nigdy go nie zdradziły.

- To niemożliwe, dobrze im było - mówi. - A za zdradę można zabić - dodaje. - Jestem tego więcej niż pewien. Gdybym naprawdę kochał kobietę, a ona by mnie zdradzała, mógłbym ją zabić. Rafał ma dwadzieścia jeden lat.

- Kwestia zdrady, jej rozumienia, karania za nią to sprawy podlegające uwarunkowaniom kulturowym - mówi Karol Wawrzycki, antropolog kultury. - O ile dobrze pamiętam sprawę Andrzeja Zauchy sprzed lat, to jego zabójca w jakimś wywiadzie wyraźnie powiedział, że nie wyobraża sobie innego załatwienia tej kwestii. Podkreślił, że to normalne w jego kulturze. Można długo dywagować, czy rzeczywiście współcześni Francuzi i w ogóle ludzie z basenu Morza Śródziemnego dają upust swoim emocjom w tak gwałtowny sposób, czy muszą to robić, czy to tylko pojedyncze przypadki wyjątkowych gwałtowników. Skłaniałbym się do tezy, że jednak jest to sprawa pewnej zbiorowej świadomości. Przypomnijmy sobie incydent trochę innego rodzaju: Zidane - Materazzi. W Polsce nikt nie obrażałby matki czy siostry innego zawodnika na boisku albo w ogóle kobiety, jakieś takie osobiste wycieczki nie są tu przyjęte. Oczywiście piłkarze krzyczą na siebie i są wulgarni, ale wobec siebie. Rodzin do tego nie mieszają. Myślę, że jest tu jakaś analogia. Zidane musiał zareagować, bez względu na to, co się stanie później, a Yves Goulais zabił Andrzeja Zauchę, bo wydawało mu się, że nie ma innego honorowego wyjścia. Cieszmy się, że w naszej kulturze nie ma takiego przymusu, który każe ludziom - bądź co bądź kulturalnym i cywilizowanym - wyżywać się w tak pierwotnych, rzekłbym plemiennych rytuałach.

- Mężczyźni są bardzo naiwni - mówi pani Dorota, moja znajoma emerytka, która nie przyznaje się, ile ma lat. - Kiedyś przed wojną śpiewano taki kuplet operetkowy - pani Dorota wygładza sobie sukienkę, siada wygodniej na fotelu i nuci: - Kobiety są jak powieści, czytane pobieżnie, bez treści... -Dalej nie pamiętam, ale wie pan co? To nie kobiety są jak powieści, tylko mężczyźni, ich naiwność i wiara we własną siłę jest rozbrajająca. Oni wprost domagają się, by ich oszukiwać i zdradzać. Żyję już długo, pochowałam dwóch mężów, tym pierwszym nie zdążyłam się nacieszyć, bo zginął na wojnie, drugi był dobrym człowiekiem, ale wydawało mu się, że to on rządzi w domu. Są też oczywiście kobiety. Pamiętam moje koleżanki z młodości, które gotowe były czyścić mężom buty, a kiedy ci mężowie znajdowali sobie kochanki, przeważnie dużo młodsze, to te kobiety udawały, że nic nie widzą. Wie pan, jak na to reagowały, na tę ruinę pożycia? Zaczynały chodzić do kościoła i się modlić. Wszystkie, nawet te, które z Panem Bogiem były mocno na bakier. Tak to już w życiu jest. Nie sądzę, żeby życie od tamtych czasów mocno się zmieniło. Pan chce, żebym powiedziała, czy można zabić za zdradę? Nie wiem, ale pamiętam taką historię z mojego miasta. To było dawno, jeszcze przed wojną, młodzi ludzie się pobrali, po nocy poślubnej on wsiadł na rower i gdzieś pojechał. Muszę dodać, że mieszkałam w takiej okolicy, że wielu chłopców miało broń w domu. Potem znaleźli jego i ten rower w zbożu za miastem, zastrzelił się. Dzień po ślubie. Chyba coś mu nie wyszło i nie widział wyjścia. Skoro palnął sobie w łeb z takiego powodu, to i zabić za zdradę chyba można, ale na pewno to panu nie powiem.

- W twierdzeniach, że nasz gatunek jest poligamiczny i człowiek musi mieć wielu partnerów seksualnych, pobrzmiewa jakaś seksistowska nuta, która pod słowem "człowiek" każe rozumieć mężczyznę - mówi psycholog Ewa Pelc. - Mężczyźni, szczególnie ci bardzo prymitywni, przywołują ten argument zawsze, kiedy przyłapie się ich na gorącym uczynku. Nie czują się wtedy winni. Oczekują zrozumienia dla "chwili słabości" i natychmiastowego wybaczenia. "Nie rób scen" - to zwrot kluczowy w takich wypadkach. Wiele kobiet się na to łapie, bo są zakochane. Czy mężczyźni też łapią się na takie tłumaczenia kobiecych zdrad? Z mojego doświadczenia wynika, że oni w ogóle nie chcą żadnych tłumaczeń. Jeśli nie mogą odejść, z jakichś powodów zrobić awantury, zerwać związku od razu, wolą kłamstwa. Nawet bardzo naiwne i głupie kłamstwa, byle tylko uratowały ich honor, obojętnie, co w tym wypadku to słowo oznacza. Czy można zabić za zdradę? Literatura pokazuje, że tak, ale nie sądzę, by tu i teraz, w prawdziwym życiu było to możliwe. Być może jakiś szaleniec, bardzo młody, może się na to porwać. No ale konsekwencje są przecież oczywiste. Zabić za zdradę? To jakieś horrendalne głupstwo. "

[ Dodano: 2007-01-18, 14:34 ]
Tytuł tematu miał być: Zabić za zdradę, ale wiatr zwiał mi jedną literkę.
Nic to, zbić za zdradę też można?
Pozdrawiam
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 9