Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Odbudowa malzenstwa..
Autor Wiadomość
waldek
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-09, 14:14   Odbudowa malzenstwa..

Witam

Musze sie z Wami podzielic.. Dlugo nie pisalem.

Duzo sie działo i dzieje w moim malzenstwie przez ostatnie miesiac. Od września moja zona przesiadywala na internecie, czatach, serwisach randkowych itd.. Poznala troche ludzi, w pazdzierniku poznala wolnego "chlopaka".. Rozmawiali, pisali do siebie, w koncu zaczela przesiadywac cale noce na Skypie, rozmawiac z nim, itd.. W domu koszmar, ciagle awantury inspirowane przeze mnie, bo spedzala z nim czas.. Dowiadywalem sie o sobie o naszym malzenstwie o jej podejsciu, intencjach wiele przykrych rzeczy. Ze nie jestem mezczyzna jej marzen, czulem sie jak pierwszy lepszy za ktorego wyszla, bo nikt inny sie nie trafil.

Pewnego dnia gdy gosciu wrocil z zagranicy, umowili sie, spotkali na "kawie". Wiedzialem o tym nie akceptowalem tego spotkania, ciezko mi bylo, ale pozwolilem pojsc na te "kawe". W ten wieczor zona mnie zdradzila..

Chciala mnie zostawic, zyc z tamtym facetem, widzialem ze ja juz jej nie interesuje, ze przeszkadzam.
W sercu mialem wielki bunt, zal ze moja milosc zostala wzgardzona, podeptana, ze kocham bez wzajemnosci swoja zone, wspaniała kobiete.
W glowie mi sie nie miescilo ze obcy facet, ktory mowi ze kocha moja zone i chce sie z nia ozenic moze wychowywac nasza corke.

Po tygodniu dowiedzialem sie o zdradzie, powiedziala mi, ze zaluje ze chce byc ze mna. Przebaczylem jej. Ale trudno bylo jej "zakonczyc" znajomosc z tamtym facetem. Pisali do siebie, rozmawiali, on probowal sie z nia spotkac.

Ale z czasem widzialem jak moja zona sie zmienia. Jak walczy o nasze malzenstwo, o nasza rodzine.

Po miesiacu od tych przykrych i bolesnych wydarzen przezywalismy jakby kolejny miesiac miodowy:)

Dzieki Bogu, dzieki Jego dotknieciu, Jego lasce, bo w sumie sam nie wiem jak to sie stalo ze zona w koncu "przejrzala", ze odkryla to co dla niej wartosciowe, probujemy odbudowac nasze malzenstwo.

Jestem Bogu bardzo wdzieczny za te szanse.

Szukam teraz odpowiedzi jak zyc, by do takich sytuacji nie dochodzilo. Jakim byc mezem? Jak być "wyzwaniem" dla mojej zony? Wczoraj powiedzialem jej ze jest dla mnie "wyzwaniem". jest dla mnie motywacja do dzialania, do zycia. Ale powiedziala ze ja nie jestem dla niej takim wyzwaniem, ze mnie zna, ze czuje ze zna mnie na wylot, ze da sie przewidziec kazdy moj krok. Jak byc dla niej wyzwaniem?

Jakim być mezczyzna? Co to znaczy byc mezczyzna? (juz raz zadalem na forum to pytanie) ono nadal aktualne:) Albo jakich mezczyzn pragna kobiety? i czy te oczekiwania wzgledem mezczyzn nie sa jakos sprzeczne z tym kim i czym mezczyzna jest? Moze tu sie mijamy mezowie i zony?

Wiem ze to poczatek drogi. Zmiany naszego zycia i malzenstwa. Prosze Boga by dal nam sile i kierunek. Gdzie isc by znowu nie trafic na manowce, na jakies bagno.

Kocham bardzo moja zone.. Chce by mi towarzyszyla przez cale moje, nasze zycie. Chce byc dla niej upragnionym i ukochanym mezem, przyjacielem..

Na razie czuje w sobie bardzo negatywne emocje w stosunku to tego faceta, ktory odwazyl sie tknac, siegnac moja zone... Juz o to ze sobie pomyslal ze MOJA ZONA !!! moglaby zostac jego zona.. Az mnie krew zalewa...Jakbym go spotkal to pewnie krzywde bym mu zrobil.. Zastanawiam sie jakie mam "prawo" do obrony mojej rodziny...

Coz musze nad tym tez popracowac... na razie duzo pytan bez odpowiedzi. malzenstwo to zbyt powazna sprawa by "eksperymentowac". A Bog w sprawach milosci jest najlepszym ekspertem.

Dziekuje wszystkim za modlitwe i obiecuje modlitwe takze za Wasze trudne malzenstwa. Bog jest WIELKI i czyni cuda w naszym zyciu. Chocby nie wiem jak sie walilo, nie tracie nadziei w jego madrosc i miłość.
 
     
amelka00
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-09, 17:10   

Waldek nie ma jednej recepty na bycie "prawdziwym męszczyzną " kazdy musi znależc swój sposób . Może bądz troche tajemniczy i nie odkrywaj kart do końca. A co do zrobienia krzywdy "temu facetowi " to uwiez nie warto. Ja Proszę o miłosierdzie dla byłej kochanki mojego męża . Prosze aby Bog pokierował NIą , żeby zajęła się swoją rodziną i mężem . Myśle ze oni jej bardzo potrzebują :->
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-09, 18:18   

Waldek, wg mnie tylko szczerą rozmową można coś zdziałać. Rozmową, nie wygłaszaniem monologów, czy ich wysłuchiwaniem. Rozmowa to dialog dwóch osób. Ona musi czuć się rozumiana, ale i Ty miej swoje własne zdanie - wówczas będziesz realny.
Musisz być jej przyjacielem - aby nikomu innemu nie musiała mówić o Was, tylko Tobie.
 
     
waldek
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-05, 11:09   :(

Nie minął rok, a znowu ten facet wrocil.. .I znowu dowiaduję się, że żona mnie nie kocha, i nigdy nie kochała... Proszę o modlitwę....
 
     
lodzia
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-05, 12:02   

waldek, trudne to wszystko.... chciałabym jakoś wesprzeć ale nie wiem jak
 
     
waldek
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-05, 12:14   

Prosze o modlitwe Lodzia...
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,07 sekundy. Zapytań do SQL: 8