Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
NIE OGRANICZAJMY MIŁOSIERDZIA BOŻEGO !!!
Autor Wiadomość
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-02, 18:43   NIE OGRANICZAJMY MIŁOSIERDZIA BOŻEGO !!!

Czy my nie stawiamy granic Miłosierdziu Boga?
Komu zaufaliśmy?
Jezu Ufam Tobie, ale czy rzeczywiście?


Jeżeli mówisz: mój mąż nie nawróci się z pijaństwa, to stawiasz granice.
Jeżeli mówisz: moje małżeństwo już sie rozleciało i nie ma powrotu, to stawiasz granice Miłosierdziu Boga, to nie ufasz Jezusowi.
Jeżeli mówisz, że nie zaufasz mężowi po zdradzie , to stawiasz granice Miłosierdziu Boga.
Jeżeli mówisz : mąż ma dziecko z kochanką i traktuje mnie jak nic, to nie ma sensu zostawić miejsce dla niego w domu , to nie ufasz bezgranicznie Jezusowi.

Wyobraźmy sobie, że stoimy przy źródle, a jesteśmy spragnieni, to możemy czerpać z niego długo mając w ręku naczynie. Niech naczyniem będzie ufność. Im wieksza tym wiecej nabierze.
Wiele darów jest z ufności: miłość, pokój serca, radość i wiele, wiele , nawet nam sie nie śni, jak wiele. Ufność potrafi rozdeptać złudną wolność proponowaną tak często przez rogatego, stąd nasze wątpliwości, rozterki.
"Bądź wola Twoja"- tak , Panie Boże, ale zobacz , męża nie ma , nie chce mnie, dla niego jestem nikim, jemu jest dobrze,to ja jestem już nieludzka, czepiam się, dam sobie spokój. Ale będę trwać...
Czy to nie jest coś ,co przypominać może szatańską sztuczkę? Zaczynamy opierać się o własny rozum, o własny plan, o własną wolę, dodajmy do tego: przeciez sie modlę,chodzę do kościoła, jestem juz lepsza niz kiedykolwiek, jestem z Bogiem, cóż mogę więcej...
Tak właśnie chce pan rogaty.
A przykład macie prosty patrząc na mnie, jak przez jedną chwilkę dałam się mu złapać ( moje posty w temacie przegrane życie) Tak kochani... Zdajemy sie na własne odczucia, zamiast na Boga.
I w związku z tym , że ten mistrz iluzji chciał bym zamilkła TO NIE ZAMILKNĘ, będę klepać , aż do znudzenia o MIŁOSIERDZIU BOŻYM do końca mych dni, czy sie te klepanie podoba , czy nie. A jeśli mowe mi odbierze to , będę pisać , a jeśli i to mi zabierze to będę miłowac Miłościa Bożą - tego mi nie zabierze. A o formę tu nie chodzi , tylko o życie.

Pan Jezus chce, by w naszym zyciu był pokój w duszy, radość, entuzjażm i prawdziwa miłość, która zdolna jest do poświęceń dla drugiego bez reszty. On pragnie, aby nasza miłość była zdolna do dawania, a nie do konsumpcjonizmu, który prowadzi do pustki i nudy życiowej. I tak właśnie z tej pustki i nudy uciekaja do alkoholu , narkotyków, panów od kawy i nie tylko. Jezusowi chodzi o nasze życie, bez lęku i obaw.
Pozwólmy nauczyć się ufności, wtedy będziemy bliżej tego czego każdy człowiek poszukuje i za czym tęskni.

Pozdrawiam Kochani :)
 
     
sylica
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-02, 19:05   

Jakas niekumata jestem, czyli Mirelo czego chce ten pa rogaty, bo nie zroumialam. Czyli mamy nie trwac? Przeciez nie zmusze na siłe męża zeby mnei pokochal na nowo, zostawiam to Bogu i modlę sie ic zekam cierpliwie i w spokoju na jaki tylko moge sie zdobyc.
Sylwia
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-02, 19:12   

UFNOSCI , A JEŚLI JA MASZ TO SKARB NOSISZ W SERCU:)

[ Dodano: 2007-01-02, 19:16 ]
A pan rogaty chce zwątpienia w moc sakramentu małżeństwa, w moc uzdrowienia, a zwątpienia chce na każdej płaszczyźnie
 
     
sylica
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-02, 19:20   

No to trzeba wziąść sie w garsc :)


Pozdrawiam mocno
Sylwia

[ Dodano: 2007-01-02, 19:22 ]
No to trzeba wziąść sie w garsc :) - piszę o sobie oczywiscie :)


Pozdrawiam mocno
Sylwia
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-02, 19:30   

Opowiem coś o o.Pio ( jest moim ulubionym Swiętym)
Wspomnienie dotyczy ufności.
Kiedyś do O.Pio przyszedł niewidomy młody człowiek, a nie widział od urodzenia i prosił O.Pio żeby modlił się do Boga za niego i prosił chociaż żeby widzial na jedno oko.
Po dwóch tygodniach przychodzi młodzieniec do O.Pio i krzyczy z radościa ,ze widzi na jedno oko.
O.Pio odpowiedział mu : Szkoda, mogłes widziec na dwa , dlaczego postawiłeś granice Miłosierdzu Bożemu?
 
     
Anula
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-03, 10:44   

No własnie Mirelko
Nie powinnismy prosić o " tylko to " ale o wszystko .
Dla mnie to oznacza ze modlę się o nawrócenie meża , o Jego odkrycie Boga w sercu a nie mnie ....
A małzeństwo , jego uzdrowienie ... być moze najlepszym dla mojej rodziny jest mieszkanie bez meża ...
Któż to wie ?
A moze gdy w jego sercu zakróluje Bog to i pojawi się iskra miłosci do mnie ....?
Nie wydawało mi się że stawiam granice Miłosierdziu Bozemu . RAczej miałam poczucie zdania się na Jego wole ...
Tylko czasem tak po ludzku wszystko się wydaje beznadziejne że upadam ....
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-03, 11:08   

Dobrze napisałas Anulko:)

Wszystko wydaje sie byc beznadziejne... WYDAJE SIĘ BYĆ...
To są nasze odczucia.
Ale jest coś co daje nam nadzieje,On zawsze czeka aż się podniesiemy z tej benadziejności:)

Pozdrawiam Anulko:)
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-03, 11:15   

Anulko, módl się za siebie, o siebie ! Zadbaj o siebie w modlitwie ! Najpierw o siebie !O swoja przemianę o swoje zdrowie...Ty jesteś taka obolała, dlaczego nie dbasz o siebie , tylko o męża najpierw ? Njpierw masz byc Ty , dzieci, bo sa małe , a mąz jest dorosły, potrafi o siebie zadbać, to niech będzie trzeci w kolejce !
Jak juz Ty będziesz zdrowa, poczujesz sie lepiej, zaczniesz dziękowac za to Bogu, będziesz miała więcej siły, żeby modlić sie za męża !Jemu chyba nie jest tak bardzo źle jak Tobie ?!
Wiesz...to jest też tak, że jak my sami sie przemienimy, znaczy sie pozwolimy, aby Bog nas przemienił wg swojej woli, bez ograniczania mu pola działania, o czym pisze słusznie Mirela , to wtedy wszystko wokół nas sie zmienia ....samo, czy raczej pod naszym wpływem. Przezyłam to, wiem o czym mówię. A za męża....codziennie modliłam sie na różańcu- dziesiatkę, o to, żeby był szczęśliwy, tylko tyle i zdrowy. Pozdrawiam !! EL.
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-03, 11:33   

Mirela napisał/a:
Tak właśnie chce pan rogaty.
A przykład macie prosty patrząc na mnie, jak przez jedną chwilkę dałam się mu złapać ( moje posty w temacie ...)

Nie dałaś się złapać! Byłaś dzielna, odparłaś "wroga" będąc w bliskości z Jezusem.
"W imię Jezusa wyjdź!" - mówili Apostołowie.
:-)

Anula napisał/a:
Nie powinnismy prosić o " tylko to " ale o wszystko .
Dla mnie to oznacza ze modlę się o nawrócenie meża , o Jego odkrycie Boga w sercu a nie mnie ....
A małzeństwo , jego uzdrowienie ... być moze najlepszym dla mojej rodziny jest mieszkanie bez meża ...
Któż to wie ?
A moze gdy w jego sercu zakróluje Bog to i pojawi się iskra miłosci do mnie ....?
Nie wydawało mi się że stawiam granice Miłosierdziu Bozemu . RAczej miałam poczucie zdania się na Jego wole ...
Tylko czasem tak po ludzku wszystko się wydaje beznadziejne że upadam ....

Jak to Andrzej pisał? "Najpierw Bóg przyprowadzi moją małżonkę do Niego, a potem mi ją zwróci".
Anula, znasz to zdanie? :-)
 
     
lewek
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-03, 11:44   

myślałam o tej opowieści o o.PIO chyba z pół nocy, chciałabym tak bardzo zaufać Panu, by wierzyć, że uzdrowi moje małżeństwo, modlę się o to, ale raczej z rezygnacją i wcale nie wiem czego Bóg dla mnie chce, może wcale nie tego czego ja bym chciała, może uważa, że powinnam być sama?
 
     
Anula
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-03, 13:14   

Elu - nie przypominam soboie tego zdania napisanego przez Andrzeja , ale moze utkwiło mi w podświadomosci a moze taka jest droga porzuconych małżonków by kazdy sam doszedł do takiego wniosku ?
Tyle tylko że cierpliwość Andrzeja boska jest . Za tyle lat to moje dzieci nie będą już malutkie dlatego tak mi cieżko - bo myślę tez o ich smutnym skrzywionym dzieciństwie .

EL - ja się modlę za siebie . uwierz mi , że to robię ale widocznie nie potrafię , nie umiem tak by to było miłe Bogu bo jest jak jest w moim sercu .

Pozdrawiam
 
     
sylica
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-03, 13:24   

Dzisiaj mam wiecej spokoju w sobie, czytam i czytam co piszecie i przeżywacie...
Lewek ja mam to smao co Ty pragnę zaufać bardzo mocno, wydaje mi sie z eto robie, czekam cierpliwie ale czasami mną rzuca: czego Boze tak naprawde chcesz dla mnie czy tego abym wierzyła w uzdrowienei malzenstwa, czy to strata czasu, bo przeciez mąz jest tak daleko od emnei jak to tylko mozliwe, nie cierpi mnie, jestem jego garbem. Wtedy mój spokój sie burzy i znowu ukladam sobie w glowie i tak jak dziisaj pomimo z e mąż troche dopiekł mi przez telefon to mam nadzieje.


Sylwia

[ Dodano: 2007-01-03, 13:27 ]
Anula przyjdzie dla nas czas szczęscia i radosci, musi pryzjsc: jest czas smutku i czas radosci, mysle z e bedzie dobrze cokolwiek to znaczy, w koncu taki Ojciec jakiego mamy nie chce naszej zguby, jeszcze troche... napewno niedlugo bedzie zakręt a tam... :)
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-03, 14:28   

Anulko droga :)

Zapomniałaś o czymś ważnym.
To , że może Twoja modlitwa WYDAWAĆ SIE Jemu niemiła to Twoje ODCZUCIE.
Pan Jezus właśnie taką niedoskonałą , bezradną, zapłakaną, czasem nawet suchą modlitwę i Ciebie w niej kocha bardziej niż Ci się zdawać może :)

Lewek:) i Sylico:)

Szkoda czasu na przemyślenia , jakie są Jego plany względem nas. Przyjdzie moment , że będziecie to wiedzieć. Natomiast zawsze Jezus dla nas chce życia bez lęku i obaw w Prawdzie i Miłości, chce naszego szczęścia.
Masz rację Sylwio, On nie chce naszej zguby, więc ufajmy Mu żebyśmy sami sie nie zgubili.:)


A przypomniało mi się coś.
Kiedyś czytałam o pewnym ksiedzu. Miał przygotować dla grupy 50 kobiet- prostytutek rekolekcje. Długo zastanawiał się co ma powiedzieć. ( kurdi musze poszukać tą ksiażkę).
Te jego przemyślenia były wręcz cudowne, bo efekt był najpiekniejszy - NAWRÓCENIA.
A mówił o czymś prostym, o Miłości.
Powiedział im ,że bardziej niz im sie zdaje Chrystus czeka na nie i kocha je Miłosćią Nieograniczona i prawdziwą. One myślały ,że są nikim, niczym.Bo sa niedoskonałe, bo popełniaja błędy, bo źle się o nich mówi itd. A jednak , dla Boga jesteśmy najważniejsi właśnie tacy , niedoskonali. Bo dopiero z tą niedoskonałością możemy otworzyć Mu nasze serce z ufnością.:)

Pozdrawiam serdecznie:)
 
     
aga70
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-04, 15:08   Re: NIE OGRANICZAJMY MIŁOSIERDZIA BOŻEGO !!!

''Zdajemy sie na własne odczucia, zamiast na Boga. ''
Dziękuję Mirello za to co napisałaś o stawianiu granic miłosierdziu
twój post jest kolejnym argumentem dla mnie, że moje dotychczasowe postrzeganie naszej sytuacji, naszego małżeństwa było błędne... kolejnym bo od nowego roku jakgdyby otworzyły się moje oczy i widzę z innej perspektywy... W pątek przed sylwestrem był u nas ksiądz z wizytą , porozmawialiśmy trochę dłużej o naszej sytuacji, a w zasadzie mąż mówił mnie prawie nie dopuszczając do głosu... więc zamilkłam wysłuchując tysiąca pretensji i wymówek, którymi mój małżonek starał się udowodnić kapłanowi, że to wszystko przeze mnie...ksiądz słuchał nie wiele mówił...ale jakoś tak głęboko odczułam, jakby iskra elektryczna mnie przeszła, gdy odpowiedział mężowi, który udowadniał mu że on to wszystko co mówi to mówi bardzo obiektywnie, bez uprzedzeń...." że tylko Bóg jest obiektywny i bez uprzedzeń, my ludzie choćbyśmy nie wiadomo jak się starali, zawsze będziemy nie obiektywni, bo nie znamy wszystkich okoliczności, motywów, czy intencji, a na podstawie tego co nam się tylko wydaje zawsze wyciągniemy błędny wniosek....bo mamy uczucia, a one błądzą"To był pierwszy impuls , który sprawił, że zaczełam się zastanawiać, że może ja taka logiczna i treźwo patrząca na świat jestem w błędzie, może to mój małżonek( częściowo) ma racje, mimo że jego zarzuty i pretensje są głupie i zmyślone (on też błądzi przecież ma uczucia).... potem były dwie msze święte w sylwestra i nowy rok i Jakoś tak przypadkiem trafiliśmy w kościele na msze które odprawiał ten właśnie kapłan z którym rozmawialiśmy, a on widząc nas w kościele dołączał do intencji mszy świętej jeszcze dodatkową za małżeństwa w kryzysie, podczas adoracji po mszy świętej w Nowy Rok, modlił się za małżeństwa przeżywające kryzys.... i po tej adoracji coś jakby się zmieniło we mnie...nie wiem jak to opisać, chyba najlepiej to odda słowo ...spokój...wyciszenie.. Mój małżonek nadal narzeka, mówi swoje pretensje, uwagi, żale ale co jest najdziwniejsze zaczynam go rozumieć i przyznawać rację...nie we wszystkim, jest przecież ograniczony uczuciami tak jak ja, ale zaczynam wyławiać z tego potoku słów coś co ja usiłowałam mu uświadomić od dawna... a mianowicie, że jest nieszczęśliwy, że jest mu źle, że czuje się niekochany, nieakceptowany, że już dłużej nie może tak żyć.... szok ja też tak się czuję bardzo często....
nie wiem co będzie dalej, było już lepiej a potem znów gorzej...nie chcę się tym martwić, nie chcę ograniczać bożego miłosierdzia...
Jeszcze raz dziękuję Mirello :-D
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2007-01-04, 16:58   Można to nazwać zwiastowaniem :)

:)
Gdy Bóg chce mieć jakąś duszyczkę dla siebie , naprzód ją miażdży. Porównać to można do wyciskania soku. Mozna powiedzieć ,że robi to , by zmiażdżyć nasze namiętności, chęci szukania siebie, wszystkie jej braki. A potem kształtuje według własnego upodobania,a widząc jej wierność doprowadza ją do przekształacania, dopiero wtedy Jezus obsypuje ją specjalnymi łaskami i zanurza w swej miłości.
Sama sobie odpowiedz , czy to u Ciebie zwiastowanie...

Pozdrawiam serdecznie i zycze Wam obojgu wszystkiego co najlepsze:)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 8