Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: administrator
2006-12-28, 21:35
jak sobie radzic?
Autor Wiadomość
urszula
[Usunięty]

  Wysłany: 2006-12-28, 14:45   jak sobie radzic?

Witam wszystkich,
Od prawie dwoch lat czytuje rozne posty, bo podobnie jak wiekszosc z Was borykam sie bolem zdrady i porzucenia. Czas zrobil swoje. Dzieki terapii, modlitwie staje na nogi. Obecnie jestem po orzeczeniu separacji i alementow. Zostalam sama z trzema synami w wieku 12, 7 lat i 20m. Bylam w ciazy kiedy maz odszedl. Przez rok byly klamstwa i powroty do kochganki. Przekaz otrzymywalam jasny - chciał wrocic z poczucia winy i dla dzieci ale uczucia byly gdzie indziej. Kochal tamta. Nie przyjelam go. Nie moglam. Bo nawet gdy przyjezdzal traktowal mnie jak zlo konieczne nie jak kogos waznego. Nie umialabym zyc na codzien w kaim poczuciu odrzucenia, obojetnosci. Moj stan emocjonalny i zdrowotny byl w strasznym stanie. Ostatecznie doszlo do sytuacji gdzie maz jasno stwierdzil ze nie potrafi wrocic (zaznal wygody zycia kawalerskiego). Ja potrzebowalam jasnosci sytuacji i zakonczenia meczarni zwiazanych z wiecznym oczekiwaniem na cos co nie nastepowalo. Zlozylam pozew o separacje i odczulam ulge. Teraz wiem, ze mam troje dzieci krore sama musze wychowac.
Tylko pojawil sie problem jak dalej zyc, z czego sie utrzymac? Przeciez alimenty nie wystarczaja na utrzymanie mnie i dzieci. Ja nie pracuje bo maluszek wymaga mojej obecnosci w domu. Ze starszymi sa problemy wychowawcze, sa agresywni, maja duza zlosc na meza. Nie moge pojsc wiec do pracy na pelen etat i byc caly dzien poza domem. Jak wiec dorobic bedac w domu? Czy ktos z Was ma podobne propblemy, a moze sugestie jak sobie poradzic i gdzie szukac pomocy?
Napiszcie prosze.
Urszula
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-29, 08:48   

Ula, rzeczywiście, z trójką urwisów ciężko, ale może byś jednak poszukała pracy. Przecież maleństwo można by było oddać do żłobka - ja swoją córcię oddałam, gdy miała pół roku. Miałam zapewnioną wspaniałą opiekę pań - w grupie było 6 maluszków i trzy panie. Sama mogłam pracować i, co tu kryć, oderwać się trochę od pieluszek.
A może ktoś z rodziny mógłby zająć się najmłodszym chłopcem - babcia, ciocia?
Jesteś uzależniona od pieniędzy męża, a to zapewne nie wpływa pozytywnie nawet na Twoje samopoczucie.
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-29, 11:01   

Ula, szukaj w google zawód "telemarketer", pracuje w domu. :-)
Pozdrawiam.
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-29, 17:43   

Urszulo i ja słyszałam, że mąz wraca do domu tylko dla dzieci, do mnie ...nie ma mowy ! Przyjęłam Go, bo tak bardzo się bałam i nie chciałam być sama ! Wtedy na prezent swiąteczny dostałam pędzelek do malowania poliuczków różem ze grosik ze sklepu Jego panny. Zamurowało mnie....że o czymkolwiek pomyslał....przyjęłam....i prezent i męża dla dzieci.
Potem powiedziałam jak bardzo Go kocham i potrzebuje.....mężczyzna musi czuć sie potrzebnym, ale im trzeba to mówić...Gesty kobiet są częśto dla Nich nieczytelne.
Dzisiaj jest z nami i ze mną ! Mówi, że kocha....a ja mu wierzę ! Na prezent dostałam biżuterię !
Wszystko jeszcze może się zmienić.....ale czekanie na to aż mąż zachce być z nami.....i wróci z bukietem róż.....chyba nie ma szans ! Ja chciałam, żeby wrócił i to ja zrobiłam wszystko....pogoniłam Jego demony, przyciągnęłam Boga do pomocy !Teraz jest mi dobrze !! EL.
 
     
lewek
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-29, 19:18   

EL., naprawdę gratuluję i zazdroszczę. Jak pogoniłaś te jego demony? Modlitwą tylko czy jeszcze jakimś sposobem?
 
     
lodzia
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-29, 19:21   

no właśnie jakim?????????
 
     
urszula
[Usunięty]

  Wysłany: 2006-12-29, 19:24   jak sobie radzic

witam ponownie,

dziekuje za odpowiedzi i podpowiedzi.
Nie latwo jest wrocic do pracy przy trojce dzieci zwlaszcza, ze maluszek nie nadaje sie do zlobka poniewaz jest z nim ogromny problem zywieniowy. Nie je bialka, glutenu i wielu wielu innych potraw. Nawet przedszkole w przyszlosci nie jest dla mnie rozwiazaniem. Choc wiem, ze predzej czy pozniej bede musiala pomyslec o stalej pracy. Mam wyksztalcenie i doswiadczenie. Od 2003 roku nie pracuje ale mam nadzieje, ze cos sensownego w przyszlosci znajde.
Pomoc najblizszych nie jast prosta bo mama wciaz pracuje a tata nie nadaje sie do calodzinnej opieki nad chlopcami. W moim przypadku wchodzi w gre tylko opiekunka- a to sporo kosztuje. Chcialabym jeszcze rok byc z dziecmi w domu.

A powrot meza z powodu dzieci ... nie mozliwe. Nie umiem i nie chce takiego powrotu. Zwlaszcza, ze maz doprowadzil sie do kiepskiego stanu - zadluzyl sie potwornie na kilkadziesiat tys. do tego doszedl problem alkoholowy .... Nie , juz nie moge. Przez dwa lata to ja zabiegalam o niego, prosilam o rozmowy, terapie itp. Zniszczyl mnie wewnetrznie i teraz mam pustke i niechec do niego. Ja potrzebuje spokoju zeby wychowac dzieci a on wprowadza haos i zament. Taka atmosfera nie sprzyja ani dzieciom ani mnie. Na ta chwile separacja jest jedynym rozwiazaniem. Ten czlowiek zyje bodzcowo, z dala od Boga.

Ula
 
     
lodzia
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-29, 19:33   

ula! jeśli chodzi o zdrowie twojego synka to może spróbujesz diety dr kwaśniewskiego, ona na prawdę działała cuda...

masz prawo nie chciec powrotu męża
tak jak my mamy prwo go chciec
 
     
urszula
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-29, 19:52   

jesli chodzi o maluszka to probuje juz roznych metod. Problem polega na tym, ze on nie trawi bialka wiec miesa tez nie dostaje.

Jesli chodzi o meza to ja tez rozpaczliwie pragnelam jego powrotu i tez balam sie samotnosci. Ale nikogo nie mozna zmusic do milosci i do odpowiedzialnosci. Moze jego droga powrotu musi tak wygladac. Kiedy w gre wchodzi zdrada, alkohol, dlugi itp to mysle, ze jedynym dobrem bylo zostawienie go samego z tym bagnem jakie zciagnal na siebie by w ten sposob mogl zechciec odbic sie od dna. Z moim mezem bylo tak, ze cale zycie ktos za niego podejmowal decyzje, prowadzil go za reke jak duze dziecko. On potrzebowal mamusi, ktora rozwiaze wszystkie jego problemy. Ja juz nie moglam pelnic dluzej tej roli. bo sama przezylam zalamanie i potrzebowalam wsparcia czyjegos a dostalam kubel zimnej wody na glowe gdy bylam w ciazy z trzecim dzieckiem.
Teraz to co pisze to madrosc jaka wyciagnelam po roku terapii i dwoch latach cierpienia i modlitw. Widze meza w inny sposob i wiem ze ja mu nie moge pomoc. To on musi tego chciec i sam musi podjac jakies dzilania w kierunku ratowania swego zycia fizycznego i duchowego. I nie zamykam sie na niego. Wierze, ze Bog czuwa nade mna i mnie prowadzi i ze byc moze kiedys..... Kto wie?
 
     
lodzia
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-29, 20:07   

ula skataktuj się może z lekarzem optymalnym, albo z samy dr kwaśniewskim, może jest jekiś sposób, żeby pomóc twojemu maluszkowi
poszperam troche może coś mi przyjdzie do głowy na ten temat
 
     
urszula
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-29, 20:14   

lodzia, dziekuje za zaangazowanie i pomoc. Kazda podpowiedz jest nowa szansa na rozwiazanie problemu.
Ja mam kontakt z osoba zajmujaca sie zdrowym zywieniem, ktora wlasciwie odradza mieso. Twierdzi ze dzieci alergiczne nie powinny jesc bialka zwierzecego do 3 roku zycia. Maly mial w szpitalu zoltaczke i nikt sie tym nie przeja. Wyszlismy ze szpitala po 4 dniach i sama musialal walczyc o sprawdzanie poziomu bilirubiny . Mysle ze ma w jakims stopniu uszkodzona watrobe i dlatego mam duze problemy z trawieniem. Poza tym dlugo walczylam z atopowym zapaleniem skory.
Mam nadzieje ze z tego wyrosnie.
 
     
Grażynka
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-29, 21:54   

dieta Kwaśniewskiego nie ma podstaw naukowych i nie sądzę, żeby nadawała się do stosowania u małego dziecka... poza tym jest zwyczajnie obrzydliwa...
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-30, 16:54   

Urszulo, jeżeli czujesz , że separacja, to teraz taki czas dla Was, to mysle, że tak musi być. Ty sama wiesz najlepiej ! Nieraz jest tak, że trzeba sie odsunąc na trochę, na chwilę....żeby nabrac dystansu, podjąc decyzje na dalsze zycie. Ty sama wiesz najlepiej !

Aha....demony mojego męża....jak je gonic ? Hm....przestać sie nimi interseować !!!
Długo musiałam dochodzic do faktu , że mój mąz ma w głowie inna melodie niz ja !Jak to możliwe..kiedy razem, tak blisko..teraz zupełnie inni !
Jak to wreszcie zrozumiałam, jak przestałam zabiegać, narzucac się.....jednoczesnie zadbałam o siebie i swoja przemianę...stałam sie cichą , spokojną, fajną babką.....te te demony, zaniedbane przeze mnie...uciekły z glowy męża !
A tak naprawdę.....w desperacji, bólu, beznadziejności swojej i swojej walki o moje małżeństwo, opuściłam ręce, bezgranicznie oddałam woli i decyzjom Boga.....wtedy stał sie cud !
Jedno zdanie do męża - kocham Cie i potrzebuje !
Potem zrozumienie, ze mąz jest innym , odrębnym człowiekiem,
pozwolenie mu odejść
jednocześnie przemiana siebie w cichą, spokojną, zadbaną kobietkę,
jednoczesnie wspaniali Ludzie, Przyjaciele - WY, czyli poczucie, że nie jestem i nigdy nie będę sama !
No i Bóg....największy Kumpel, Szef, Przyjaciel, na którego barki złozyłam wszystko, oparłam na Nim i sama nie robiłam juz nic !
Mąż nie mógł nie wrócic do takiej fajnej babki, jaka z pomoca Boga sie stałam !! Nikt by sie nie oprł....hahhahahah.. Całuje !! EL

P.S. Bo ja ciągle w Jego łasce, ciągle pełna miłości, radości i szczęścia !! Czerpcie z Niego, ze mnie....niech każdemu juz tak dobrze !!!
 
     
Grażynka
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-30, 16:58   

Też się stałam spokojną, cichą, zadbaną kobietą... I mąż doszedł do wniosku, że radzę sobie bez niego... Odsunęłam się, a on się też odsunął... Za to przysunął się na nowo do obcej kobiety... Mam kurde doła...
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-30, 17:19   

Grażynko, a przypatrz sie co ma ona, czego brakuje Tobie ??
Bo wiesz....faceci to taka rasa, że chcą, muszą i potrzebują ( jak powietrza ) czuć sie potrzebni ! Czy aby nie stałas sie za bardzo niezależna !
Magiczne zdanie - Kocham Cie i potrzebuję !!!!!!!!!!!!!!!!
Kobieta chce byc podziwiana, a mężaczyzna chce byc potrzebny!!! Oj...wiem cos o tym ! EL.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 9