Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Mówię NIE
Autor Wiadomość
bajka
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-08, 22:32   

ania z belgii napisał/a:

Bajeczko, oczywiście, że każdy ma prawo mieć wątpliwości, ma prawo się nimi dzielić, ale widzisz - odnoszę wrażenie, że ostatnio zrobiło się za dużo tego zwątpienia, że wszyscy się gdzieś pogubili, że za moment ktoś rzuci pytanie w stylu - czy Bóg może stworzyć kamień, którego nie będzie mógł podnieść..., że padło nam wszystkim na oczy... Że w tym całym zamieszaniu, zaparciu zapominamy o najważniejszym - o Bogu, że tak trudno nam usłyszeć Dobrą Nowinę, którą przynosi Andrzej, że skupiamy się na formie przekazu a nie treści....


Aniu... a to nasza wina, że przychodzi zwątpienie ? ze jest go za duzo ? tak jakby była wyznaczona jakaś norma - tego zwątpienia... Byc może ktoś rzuci takie ptanie... i co ? wyklniemy go ? czy spróbujemy zrozumieć jeg ozwątpienie, utulić w żalu, a POTEM naprostowac myslenie ?
Tak... czasami jest bardzo trudno usłyszec Dobrą Nowinę...
Sama chyba jednak powinnas wiedzieć, że forma przekazu tez ma bardzo duże znaczenie. Forma, język, którym sie mówi. Żeby zaistniała komunikacja musza być spełnione okreslone warunki. Jednym z nich jest język - zrozumiały dla obojga stron. Jesli chcemy przekazać jakaś treść - dostosowujemy jezyk do odbiorcy, prawda ? Móiwsz do kogoś chcąc przekonać do swoich racji... widzisz, ze nie dociera, więc co robisz ? Próbujesz zmienić formę, która będzie przystępniejsza. Naturalna sprawa. Rozmówca wyglada na profesora fizyki ,więc mówisz językiem naukowym, w trakcie rozmowy okazuje sie, ze to hydraulik po zawodówce - zmieniasz język, forme przekazu. Tyle.
Niechcący rozpisałam się :)
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-08, 22:32   

Gdybym chciała iść za modą, czytałabym inne fora, zupełnie świeckie, i tam szukałabym wsparcia. Być może znalazłby się jakiś facio, który miałby ochotę pocieszyć samotną kobietę.

Tu się Elu, bardzo z Tobą zgadzam - przecież po coś jesteśmy na tym właśnie forum - o czymś to świadczy.
A tym "faciem" bardzo mnie rozśmieszyłaś. Brawo Elu - trochę humoru nie zaszkodzi!
 
     
ania z belgii
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-09, 00:58   

Wiecie,
Kiedyś nauczyłam się nie używać dwóch słów - ZAWSZE I NIGDY, I pewnie zauważyliście,ze ich nie używam.
Te dwa słowa są bardzo silnie nacechowane - słowa wyroki, które jednocześnie utrwalają sposób postrzegania rzeczywistości mówiącego.
Zawsze przekręca i nigdy nie ma racji - zamiast - Wydaje mi się/Sądzę/ Uważam, że (drugi/ piąty raz) nie zrozumiał tego, co powiedziałem/ napisałem. To o komunikacji. Osoba komunikująca się w ten sposób z partnerem daleko nie zajedzie. Fakt.
Fakt drugi - bez Boga nic nie możemy - źródło Pismo Święte - nie ma miejsca na interpretację.
Fakt trzeci - jak już pisałam - Beata miała ogromne szczęście, że jej mąż zgodził się na terapię. Większość z nas obecnych na forum nie ma takiej możliwości. Nie będę powtarzać postu.
Nie obraziłam się ja Ania, bo ja Ania się zwyczajnie nie obrażam:). Nie potrafię już. Zabolało mnie natomiast ironiczno - kpiarskie potraktowanie obrzędu ustalonego od lat w Kościele, wyszydzenie jednej z form modlitwy - modlitwy wstawienniczej. Czy gdybym napisała, że mam dar języków (i zresztą nie tylko ten dar) i zdarzało mi się modlić nad innymi osobami albo w intencji niektórych osób na prośbę ich bliskich to czy nazwane by to zostało gusłami?
Beato - zobacz, że ja piszę bardzo często o ludzkich sposobach wychodzenia z kryzysu. Piszę o lekach, terapeutach, grupach wsparcia, rozmowach,itp... ALE czasami trzeba stoczyć większą walkę duchową. Czasami Bóg doświadcza nas i wymaga naszego poświęcenia, naszej ofiary - trochę tak jak Abrahama i Hioba, też podobnie było z Anną - matką Samuela, Elżbietą, Noem.

Elunia
Masz prawo do własnych poglądów. każdy ma, ale wydaje mi się, że bycie katolikiem zobowiązuje nas do przestrzegania choć elementarnych zasad - choćby dziesięciu przykazań, choćby słów Jezusa - otrzymacie wszystko, o co na modlitwie z wiarą prosić będziecie, co Bóg złączył, itd... Czasami trzeba przypomnieć sobie te podstawowe prawdy.
Czasami trzeba zareagować na relatywizm bo relatywizm zwłaszcza moralny jest niebezpieczny. I ja właśnie w swoim poście chciałam zaprotestować przeciw relatywizmowi.
Mój post to też protest przeciw ocenianiu i generalizowaniu. Patrz wyżej - ZAWSZE I NIGDY. Bo coś takiego wkradło się na forum. Czy naprawdę tak trudno pisać o sobie? czy tak trudno napisać - nie zgadzam się z tym, bo uważam, że... zamiast pisać 'dziwne zachowanie'.
Kwestia komunikacji - tak ważnej.

Bajeczko,
Piszę o sobie - staram się w swoich postach i w trakcie rozmów właśnie najpierw utulić, wyrzeć łezkę, wysłuchać, a dopiero potem ewentualnie prostować. Podkreślam często, że coś jest moim poglądem, moją teorią i tu albo ktoś się z tym zgadza, albo nie. Jego wybór, możemy dyskutować, może to ja się mylę. Jednak są pewne kwestie w których nie ma dyskusji - to prawdy wiary. Tu nie ma naginania. Odbiór Dobrej Nowiny zakłócony zostaje właśnie przez relatywizm, nasze ludzkie kombinowanie, też tęsknotę za ziemskim szczęściem. No bo perspektywa dozgonnego życia w pojedynkę i celibacie gdy się ma trzydzieści lat jest po ludzku przerażająca... więc nawet podświadomie zabezpieczamy sobie tyły... w nas samych istnieje sprzeczność, której po ludzku nie da się pokonać... dlatego tu potrzeba Boga i Jego Miłości...
 
     
Grażynka
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-09, 07:42   

Jetsm tu nowa i prawdę mówiąc też rozważam odejście, bo szukałam na tym forum głównie wsparcia, a nie pouczeń i dydaktyzmu. Szukałam ludzi, którzy mają podobny jak ja problem, podobny światopogląd i podobne wątpliwości. A tu się okazuje, że może można mieć wątpliwości, ale nie można o nich mówić. I nie czuję się tu wspierana za bardzo, natomiast pouczana tak.
Czytam "Twój Styl", szukam wsparcia na forach, które nie mają charakteru religijnego. Mam wiele wątpliwości dotyczących prawa kanonicznego. Należę do Kościoła Katolickiego, ale widzę błędy, które popełniają ludzie do niego należący. Czuję się chrześcijanką, ale nie odrzucam ludzi, którzy wierzą w tego samego co ja Boga, ale znaleźli do Niego inną drogę. Mam znajomych buddystów, mariawitów, baptystów, ewngelików. Ba, czytam książki na temat innych religii i wyznań. Czeka mnie w związku z tym wieczne potępienie?
Jesteśmy ludźmi i mamy prawo wątpić, i mamy prawo szukać... Jest o tym w Piśmie Świętym.
Ech, rozgadałam się...
Rot odchodzi. Myślę, że w ślad za nim odejdą inni. Dla kogo jest to forum? Dla ludzi, którzy sobie radzą, a ich wiara w uratowanie małżeństwa jest niezachwiana?
 
     
wiki0701
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-09, 08:25   

dziwię sie, ze mozna mieć za złe, tym, którzy przezywaja kryzys wiary, wątpia, poszukują.

Co ma wspólnego poszukiwanie odpowiedzi z wysmiewaniem czy atakowaniem Boga...? Bo ja juz chyba zgłupiałam... nikt nie sieje defetyzmu, nie bluźni, o co chodzi??? Czy to forum powstało tylko po to aby wzajemnie się adorować i zamykac oczy na krzywdy i prawdę?

Mamy sie kryć z poglądami, rozterkami bo co... bo sa niewygodne?

I nie bardzo rozumiem mysl Ani, że wczesniej Beata nie miała takich mysli i wahań... So what? Czy powrót do małżonka obligowuje do porzucenia wszelkich wątpliwości?

Powrót partnera jest wspaniały, ale oznacza lawinę pytań, wątpliwości i budowania zaufania, więc dociekania Beaty są jak najbardziej ok.
mój mąz powiedział mi jak do siebie wróciliśmy, że powinnam zostawic to forum... nie wiedziałam dlaczego... teraz juz chyba wiem. :-|
 
     
ania z belgii
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-09, 11:48   

Wiki,
Jest bajka o królu, który zabładził w lesie. Błakał się kilka dni, skończyło mu się jedzenie, był głodny. W końcu znalazł chatkę biednego drwala. Drwal rozpoznał dostojnego gościa, ale... nie miał czym go godnie ugościć. Miał tylko ziemniaki. Drwalowa ugotowała te ziemniaki i zawstydzona postawiła przed królem. Król dorwał się do nich, raz po raz pytając, cóż to za smakołyk... Drwal odprowadził króla do zamku.
Po kilku dniach król wyprawł ucztę, na której daniem głównym były ziemniaki przygotowne przez drwalową- goście krzywili się, pluli, król był zaskoczony ich reakcją. Spróbował sam - skrzywił się...
Zaczął robić wymówki drwalowi i drwalowej.... Wyrzucił ich z zamku. Zapomniał, że uratowali mu życie...

Nie chcę się wymądrzać, nie chcę używać na forum narzędzi, których używam na codzień w pracy, ale napiszę tylko jedno - wszyscy musimy bardzo pracować nad komunikacją i sobą samym. Z tej dyskusji można wyczytać bardzo wiele.
Generalizowanie i ocenianie jeszcze nie uratowało żadnego małżeństwa.
 
     
wiki0701
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-09, 12:06   

Aniu,

masz rację - generalizowanie nie ocaliło jeszcze małżenstwa... więc może zamiast generalizować zacznijmy patrzeć po ludzku na samych siebie, a będzie łatwiej.

napisałam tak jak to czuję - czy mam ukrywać swoje poglądy, rozważania i dociekania ze względu na formułę forum? Tak jak Andrzej deklaruje chęc odbudowy swojego małżeństwa, tak wszyscy z nas staraja sie to robić, różnymi metodami. Ale chyba nikt z nas nie zachowuje sie nagannie mysląc po ludzku nad soba i swoim małżeństwem. sama wiesz, że najważniejsze w kryzysie jest miec przy sobie kogos kto cie po ludzku rozumie, słucha i jest... a nie rozlicza cie z wystepków moralnych/niemoralnych. uczymy się, błądzimy i miejmy odwage to przyznać a nie ganić. :->
 
     
Rob_71
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-09, 12:28   

Jeden post ani wywołał tyle złych emocji - dlaczego?
1) forum jest katolickie i generalnie czasami trzeba się wzajemnie przywołać do porządku - ania tak zrobiła, bo uważała to za potrzebne. Dlaczego odmawiać jej tego prawa?
2) Większość głosów chce tolerancji dla swoich kryzysów, dołów, zwątpień. OK - ale czemu odmawiacie tolerancji dla poglądów ani?
3) widzę pewne rozdrażnienie forumowiczów, ze niektórzy z nas nie okazują oznak zwątpienia, słabości czy zwykłej złości, co do swojej sytuacji małżeńskiej. Osobiście myślę, że każdy je ma; ale nie każdy musi zaraz nimi epatować na forum. Chociaż oczywiście dydaktyzm jest potrzebny, mentorstwo - nie koniecznie.
4) nie doszukujmy się "drugiego dna" w wypowiedziach innych, więcej życzliwości
Pozdrawienia
 
     
ania z belgii
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-09, 12:35   

Wiki
Masz rację jesteśmy ludźmi. Po ludzku błądzimy szukamy. Po ludzku potrzebujemy czasem kogoś - kto nas właśnie pouczy, naprostuje tok myślenia. Wstrząśnie i powie "robisz źle".

Oprócz tego - Pan Jezus powiedział do Piotra gdy ten myślał wyłącznie po ludzku - Idź precz szatanie!
Sądzę, że trzeba się czasami zastanowić co Pan Jezus powiedziałby konkretnie do mnie.

Od dawna Pismo Święte otwiera mi się na zdaniu - Nie bój się tylko wierz.
 
     
wiki0701
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-09, 12:44   

Rob71, jest dokładnie odwrotnie niz piszesz.

[ Dodano: 2006-11-09, 12:51 ]
[quote="ania z belgii"]Wiki
Masz rację jesteśmy ludźmi. Po ludzku błądzimy szukamy. Po ludzku potrzebujemy czasem kogoś - kto nas właśnie pouczy, naprostuje tok myślenia. Wstrząśnie i powie "robisz źle".quote]

no to w tym sie zgadzamy. :->
ale wciąz nie wiem dlaczego uważasz, że atakujemy Boga i innych. nikt nikogo nie atakuje. Po prostu - kilka osób powiedziało co szczerze mysli na dany temat. Każdy ma do tego prawo.

Nie dla każdego cytat z Biblii jest wystarczający, bo niektórzy z nas chcą widzieć realne przesłanki tego, że cos się zaczyna w związku psuć/poprawiać. tyle i aż tyle.
 
     
kasia
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-09, 13:19   

Wiki, ja też tak chciałam.. Wiedzieć, czy jest lepiej, po ludzku jakoś sprawdzić.. Słowa osoby, która jest przy mnie postawiły mnie do pionu. Już nie chcę sprawdzać, widzieć, że "idzie ku dobremu". Leję wodę do dzbanków i proszę o cud. A usłyszałam: jeśli pieczesz ciasto, zgodnie z przepisem dodajesz wszystkie składniki, w odpowiednich proporcjach, wkładasz później do piekarnika na 45 minut.. to jeżeli po 20 minutach uchylisz drzwiczki, żeby się przekonać, czy się dobrze piecze możesz spowodować, że wyjdzie z tego ZAKALEC. Ciasto się upiecze, będzie pyszne jest jednak mała różnica - wciskamy przycisk "JEGO CZAS"
 
     
sylica
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-09, 13:19   

Przyszlismy tu aby ratować to cos ię psuje więc to róbmy, jak jedni mają większe zwątpienie to powiinii być podtrzymywani przez tych którzy akurat są silniejsi , tak tu było jak dolączylam do Sychar.
Ufajmy Bogu a będzie dobrze cokolwiek to dla nas znaczy będzie dobrze tylko trzeba mu zaufać, trzymam się tego i pomimo tego wszystkiego co tutaj czytam ja trzymam sie jednego : Ufam Bogu.
Myślę , ze jednak większosci z nas zależy aby to forum było nadal i abysmy sobie pomagali , ja jestem jedną z nich. Jest tak wiele madrych osób, które warto poczytać.

Pozdraiwam Was Sycharki i aby było tu cieplej :)
Sylwia
 
     
wiki0701
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-09, 13:28   

sylica napisał/a:
Przyszlismy tu aby ratować to cos ię psuje więc to róbmy, jak jedni mają większe zwątpienie to powiinii być podtrzymywani przez tych którzy akurat są silniejsi , tak tu było jak dolączylam do Sychar.

Sylwia


Pięknie to Sylica ujęłaś. to jest własnie to o czym piszemy. kryzys wiary ujawnia sie różnie. ale nie oszukujmy sie, ze nie istnieje i nie piszmy, ze posty w których po ludzku doomagamy się podtrzymania sa fe.

Wpuśćmy Boga do serca ale miejmy baczenie na to co sie dzieje tu i teraz...
 
     
ania z belgii
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-09, 13:30   

Wiki
Realnie nie ma czegoś takiego jak miłość. Jest reakcja biochemiczna zachodząca w mózgu.
Nikt z boku nie powie Ci realnie, że w Twoim związku coś się poprawiło/zepsuło.
Ty to musisz wiedzieć. Ty musisz to czuć.

Wiki - ja nie napisałam, że uważam, że ktoś atakuje kogoś. Mam wrażenie, że nie zrozumialaś tego co chciałam przekazać. Mój post to protest przeciw wybiórczemu traktowaniu wiary, nauki i tradycji Kościoła, a nie przeciw konkretnym osobom i ich poglądom. Bronię tylko i wyłacznie swoich poglądów. Mam do tego prawo. Argumentuję. Piszę o tym, co mnie boli. Mam do tego prawo.
Ktoś ma prawo -by konkretnie nazwać moje przekonania i moją modlitwę 'dziwną praktyką', zabobonem, ktoś inny czuje się na tyle pewny by krytykować dogmaty.
Ja nie mam prawa by się bronić - bo moja obrona jest odbierana jak atak na wolność wypowiedzi i przekonań. Tymczasem staram się pisać o tym, co w wierze i Kościele niezmienne.
Już kiedyś na tym forum nazwano mnie ortodoksyjną dewotką. Przegryzłam to. Ok. Jestem w kryzysie, ale właśnie droga 'ortodoksyjnej dewocji' pozwala mi to przetrwać. Śpię, jem, uśmiecham się, żyję pełnią życia.
Nawet rozmawiam z mężem, normalnie bez żalu, pretensji, wyrzutów. Bóg widocznie ma jakieś inne plany wobec nas, nie chce żebyśmy już byli razem.
Jan Paweł II powiedział - Musicie od siebie wymagać! i ja od siebie wymagam.
Większość z nas przyjęła Sakrament Bierzmowania, wiekszość z nas wypowiedziała słowa:
Pragniemy, aby Duch Święty, którego otrzymamy, umocnił nas do mężnego wyznawania wiary i do postępowania według jej zasad.
To chyba do czegoś zobowiązuje... Zasady wiary są niezmienne stałe, jednakowe dla każdego.

I zobacz, proszę, że pisalam w 1 osobie liczby pojedynczej - 'mówię', 'nie zgadzam się'. Nie pisałam w imieniu jakiejś tam grupy trzymającej władzę. pisałam o sobie.

Wiki, Rob - według mnie ma rację, ale tu nie chodzi o 'manie i niemanie' racji...
 
     
wiki0701
[Usunięty]

Wysłany: 2006-11-09, 13:33   

sylica napisał/a:
Przyszlismy tu aby ratować to cos ię psuje więc to róbmy, jak jedni mają większe zwątpienie to powiinii być podtrzymywani przez tych którzy akurat są silniejsi , tak tu było jak dolączylam do Sychar.
Ufajmy Bogu a będzie dobrze cokolwiek to dla nas znaczy będzie dobrze tylko trzeba mu zaufać, trzymam się tego i pomimo tego wszystkiego co tutaj czytam ja trzymam sie jednego : Ufam Bogu.
Myślę , ze jednak większosci z nas zależy aby to forum było nadal i abysmy sobie pomagali , ja jestem jedną z nich. Jest tak wiele madrych osób, które warto poczytać.

Pozdraiwam Was Sycharki i aby było tu cieplej :)
Sylwia


Kasiu - masz rację... ja do etapu nie doszłam, narazie jestem na etapie poznawania empirycznego, a może to zwykła niecierpliwość???

[ Dodano: 2006-11-09, 13:43 ]
Aniu,

juz mi sie nie chce odpisywać. Każdy ma prawo do własnych poglądów, ty do swoich, ja - do swoich. I może na tym zakończmy.

Bo teraz nam sie dyskusja zaczyna toczyć w innym kierunku niz źródłosłów.

CHYBA NA DZIS SIE JUZ W TYM TEMACIE WYPISAŁAM. NARAZIE SOBIE ODPOCZNĘ.
przepraszam, capslock mi sie włączył.

w jednym się wszyscy chyba zgadzamay, chcemy ratowac swoje małżeństwa. ale też prosze zrozumieć mój pogląd - nie każde małżeństwo jest do uratowania i bronię tego zdania jak lew. Bo wole mieć czasem oczy otwarte.
Pozdrawiam i sie wyłączam. czas się wziąć do roboty.
Pozdrawiam wszystkich.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 9