Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
I co tu zrobić? koniec miłości nastał kryzys
Autor Wiadomość
administrator 
Administrator

Dołączył: 16 Mar 2006
Posty: 520
Wysłany: 2006-07-14, 21:32   I co tu zrobić? koniec miłości nastał kryzys

Wyslane przez: Pavello
Email:

Witam,

Rozpocznę może od tego, że mam na imię Pawel, wiek 21 lat :)

Mimo tego, ze jestem facetem przeżywam moją sytuację bardziej od niektórych kobiet...

Wszystko zaczęło się rok i 2 miesiące temu..
poznałem dziewczynę, ten sam wiek. Standardowy początek .. wszystko świetnie, spotkania, idealna para, świetny kontakt...

gdyby było to allegro wystawiłbym podwójnego pozytywa :D

problem zaczął się 5 dni temu...

usłyszałem coś takiego

"chciałabym coś zmienić, szczerze to wszystko jest takie monotonne, że nawet nie wiem czy cie kocham...za dużo dzwonisz, za często mnie odwiedzasz. Nawet nie dajesz mi szansy abym za tobą zatęskniła....chciałabym żebyś ze mną zerwał. Chciałabym Cię poznać w wieku 30 lat..jesteś fajny chłopak, idealny partner. Chciałabym zobaczyć jak mnie zdradzasz...miałabym wtedy powód aby z Tobą zerwać inaczej nie potrafię"

Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba... nie wiem czy jest to jej tylko niefortunna wypowiedź czy po prostu coś się zaczyna i coś się kończy.

Na chwilę obecną nie potrafi powiedzieć mi "kocham cie", bez problemu jednak okazuje uczucia fizycznie tj. calowanie, przytulanie, robi to nawet czesciej niz bym chcial. Spotykamy sie raz na 2 dni, oficjalnie jednak mamy "przerwe" 14 dni.

Cholernie wyprowadzaja mnie z rownowagi teksty z rodzaju "dzisiaj zgubilam koledze dlugopis..on byl na mnie zly dlatego napisalam w statusie na gg, ze to niechcacy"

Jak to pisaliscie wczesniej...z miloscia jest jak z maslem "troche chlodu wprowadza swiezosc" i taką taktyke wlasnie obralem.

Wszelką siłą staram się udowodnić, że z nią czy bez niej potrafię normalnie żyć. Że tak bardzo nie tęsknię, staram się wzbudzić w niej zazdrość spotykajać się z nieznanymi jej kolezankami. Kiedy pisze sms`a nie odpowiadam w ciagu 10 sekund... w kilku slowach "tlumie w sobie uczucie rozgoryczenia i zalu"

jest to cholernie cięzkie gdy będąc dzisiaj w pizzy hut nie moglem normalnie zamowić pizzy gdyż widziałem jak w fimie "nas" siedzących przy stoliku obok, jeszcze jak obsluzyla mnie ta sama kelnerka to glos mi odebralo a lzy same zaczely cisnac sie do oczu...

ogolnie wzialem sie za siebie, kupilem nowe ubrania, chodze ze znajomymi na kregle, do sklepow, na imprezy..do fryzjera...
w ciagu ostatnich dluuuugich dla mnie dni zaliczylem praktycznie wszystkie "atrakcje"

nie potrafie jednak skupic sie na niczym konkretnym, na pytania rodziny co mi jest nie potrafie odpowiedziec gdyz nie przechodzi mi to przez gardlo... plusem tego jest fakt, ze nie musze stosowac zadnej diety bo chec na jedzenie calkowicie odeszla...

mam przeczucie ze lada dzien zwiazek sie zakonczy...chociaz jej zachowanie nie wskazuje na to gdyz caly czas jest ciepla i serdeczna i okazuje uczucia fizycznie wzgledem mnie... mi zalezy jednak najbardziej na dwoch slowach "kocham cie"...
czuje, ze w chwili obecnej wystarczy aby inny atrakcyjny chlopak blizej sie do niej zblizyl i zniszczy to co budowalismy przez caly zwiazek

Pytania zasadnicze do Was:
1) konczyc to czy probowac ratowac ?!
2) do osob ktore maj
a lub mialy podobnie...czy jest to przejsciowe czy trwale ?
3) co zrobic aby tak nie cierpiec ?
4) co zrobic aby to uratowac ?
5) jaką strategie objąć ?
być trwalym w swojej pasywnosci czy pokazywac ze zalezy ? a moze cos innego

PS:
Dodam jeszcze ze jej zdaniem "prawdziwa milosc bez wzgledu na okolicznosci bedzie trwala a partnerzy zejda sie ponownie bez wzgledu na wszystko"

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Pavello
Email:

btw odnośnie historii z tym dlugopisem...
Dowiedziałem się, że tym kolegą jest nijaki Tomek... przeskanowałem wszystko na temat chlopaka i zobaczylem, ze publikowal zarty na forum....te same zarty ktore pozniej ona mi opowiadala..

jak mam to interpretowac ?

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Mateusz
Email:

Cześć!
Domyślam się, że nie jesteście małżeństwem?
Na Twój przypadek polecałbym książkę "Miłość potrzebuje stanowczości". Ta właśnie opisana jest zależność, kiedy właśnie wzbudza się zainteresowanie pozorną obojętnością, ale to już chyba wiesz...
Oczywiście, jeżeli wierzyrz w Waszą miłość, to próbuj ratować, ale nie na siłę. Nic nie możesz Jej narzucić. Możesz Jej tylko pokazać, jakim wspaniałym facetem jesteś, ale nie naciskaj na nic i "udawaj" troskę, że Ci nie zależy ;-)
Żeby nie cierpieć... potrzeba czasu i nabrania dystansu, czyli postaraj się znaleźć jakieś zajęcia dodatkowe, które pozwolą Ci choć na chwilę myśleć o czymś innym (spotakania ze znajomymi?)
Pozdrawiam serdecznie

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Mateusz
Email:

Z tym długopisem, to może oznaczać wszystko i nic. Może po prostu chce zobaczyć, jak zareagujesz na taką sytuację, jak będziesz się zachowywał, gdy będziesz zazdrosny...?
W filmie Bruce Wszechmogący jest taka dialog pomiędzy Bogiem, a Bucem:
Bruce (gdy miał moc Boga): Jak zmusić kogoś do miłości nie naruszając jego wolnej woli?
Bóg: Jak znajdziesz na to receptę, to daj znać!
;-)
Nie zmusisz nikogo, by Cię kochał. Możesz jedynie robić wszystko, by druga osoba przekonała się, że jesteś wart jej miłości. To musi wypłynąć z jej serca, bo i tak prędzej, czy później może Ci powiedzeć, że jednak Cię nie kocha...

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Pavello

Dzieki Mateusz....

umowilismy sie ze dzisiaj wpadnie do mnie...niestety odwolala spotkanie bo stwierdzila, ze jest zmeczona i spiaca i jedzie do domu...pozniej zadzwonila z pytaniem czy pojde z nia na impreze....nastepnie napisalem ze wpadne do niej za 20 min odpisala, ze nie wie czy bedzie bo teraz jedzie do centrum odebrac jakąś paczke...odbiera już ją 5 godzin i nie odbiera telefonów....

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Mateusz
Email:

Słuchaj!
Nie nalegaj na spotkania, postaraj się trzymać ją "na dystans". Niech zobaczy, że masz swoją godność i nie będziesz "błagał o litość". Jeżeli naprawdę Cię kocha, to zatęskni i sama zacznie się starać o Twoje względy. Jeżeli nie, to miłości siłą jej nie zmusisz.
Trzymaj się i postaraj się czymś zająć, by mniej myśleć!

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Pavello

ufff...jest już dużo lepiej...porozmawiałem z nią szczerze...

powiedziała, że nie chce mieć innego chłopaka i nie widzi innego na moim miejscu..
również w koncu powiedziała, że kocha...(jak to podkreśla...wreszczie niewymuszone) :))
przeprosiła również za swoje słowa bo nie wiedziała, że taki będą miały skutek...

z całości wynoszę kolejne doświadczenie...trzymać dystans bo jak wiadomo historia lubi się powtarzać...

a i efekt...po 7 dniach....6 kg mniej...jeszcze miesiąc a znikłbym całkowicie :)
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9