Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: administrator
2007-04-13, 09:17
Nie byłam dziewicą...
Autor Wiadomość
nałóg
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-22, 16:24   

ABC123...........ja o sarnie Ty o krowie..............i to i to parzystnokopytne,i to i to rogacizna .Jednak to nie to samo.
Więc dla mnie to niech i tak bedzie jak piszesz.
Może życie Twoje (oby nie) zweryfikuje Twoje widzenie.Ale wiesz co?niech bedzie:Ty masz rację a ja mam spokój...............i kończę dyskusję .Miłego dnia
 
     
_zosia_
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-22, 20:33   

ABC 123, masz 9 napisanych postów, wszystkie w "obronie" mazluma. Chlopie nie przebieraj sie, bo to dzicinne.

_zosia_
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-23, 08:49   

Zosiu, co za dziwny zbieg okoliczności, ale mnie również coś takiego przyszło do głowy. Chyba jednakowo mamy mózgi pokręcone :mrgreen:

Pozdrawiam
 
     
_zosia_
[Usunięty]

  Wysłany: 2007-09-23, 13:41   

Ano chyba

_zosia_ :mrgreen:
 
     
ABC123
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-24, 05:43   

Drogi Nałogu — ano masz rację, że życie zweryfikuje. :-)

Wszelako co do zwierzaczków, to jesteś dla mnie jak ci myśliwi w USA, którzy podczas sezonu polowań na jelenie/etc. najwięcej ustrzeliwują krów, pomimo tego, że farmerzy nakładają na nie kapy z napisem wykonanym wielkim literami "cow". :-)

A teraz _zosia_ i ola2 - spodziewałem się takiego argumentu, ponieważ to jest łagodniejsza wersja argumentu wytrycghu o faszystach. Tego typu argumenty są stosowane chętnie w sytuacji, kiedy brak argumentów merytorycznych. A zatem przyjmuję, że nie możecie usprawiedliwić tego konkretnego postępku żonusi mazluma — owego "wyczynu" ślubnego. :-)

Wszelako podam argumenty przeciw tezie _zosi_.

Po pierwsze — admin forum może sprawdzić adresy IP, z których ja piszę i pisał mazlum wraz z podaniem tracerouta — wtedy ujawnione zostanie, że wasza teza jest niezmiernie mało prawdopodobna.

Po drugie — ja nie bronię mazluma (widocznie obie nie umiecie czytać, bo go też krytykowałem :-) ), ja krytykuję jeden postępek jego żonusi (ten ślub) oraz postawę "wybielającą" tę kobietę, bo ona tym ślubem narobiła sporo "bydła".

A najśmieszniejsze jest to, że pewnie byście na forum wręcz "rozszarpały" faceta, gdyby taka mazlumka napisała coś podobnego o ślubie, na który jej mąż zaprosił na "eksponowane" stanowiska swe byłe, okłamawszy ją wcześniej co do nich. :-)
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-24, 07:53   

A ja spodziewałam się, że podobnie jak mazulm, wejdziesz w pyskówkę.

"A teraz _zosia_ i ola2 - spodziewałem się takiego argumentu, ponieważ to jest łagodniejsza wersja argumentu wytrycghu o faszystach. Tego typu argumenty są stosowane chętnie w sytuacji, kiedy brak argumentów merytorycznych."

Hm, wytrych o faszystach to niby z Twojej strony taki merytoryczny argument?

"A zatem przyjmuję, że nie możecie usprawiedliwić tego konkretnego postępku żonusi mazluma — owego "wyczynu" ślubnego."

Nikt żonusi nie usprawiedliwia. I Ty nam zarzucasz, że nie czytamy? Potępiamy jej czyny owszem. Tylko jak będzie miała długo trwać jej kara i zmazywanie grzechów. Podejrzewam, że wg Ciebie i mazulma całe życie. No i dobrze jestem za. Niech udowadnia... Tylko że ze słów mazulnma wynika, że to robi i co z tego? Nico.

"Po pierwsze — admin forum może sprawdzić adresy IP, z których ja piszę i pisał mazlum wraz z podaniem tracerouta — wtedy ujawnione zostanie, że wasza teza jest niezmiernie mało prawdopodobna."

A ja mam dostęp do trzech komputerów... Mnie to wisi czy prawdopodobna, czy nie. Podzieliłam się z Zosią myślą, która mi zaświtała. Fakt, mazulm robił błędy. Ty masz lepszy styl. Chyba, że jesteś mazulmem.... po terapi małżeńskiej, więc emocje opadły.

"Po drugie — ja nie bronię mazluma (widocznie obie nie umiecie czytać, bo go też krytykowałem ), ja krytykuję jeden postępek jego żonusi (ten ślub) oraz postawę "wybielającą" tę kobietę, bo ona tym ślubem narobiła sporo "bydła"."

Umiem czytać, więc wg intertekstualności, można bronić kogoś, krytykując kogoś innego. Zresztą używasz słowa "żonusia", a to już jest pogardliwe.

"A najśmieszniejsze jest to, że pewnie byście na forum wręcz "rozszarpały" faceta, gdyby taka mazlumka napisała coś podobnego o ślubie"

Spoko, zdecydowanie "rozszarpałabym" mazlumkę, gdyby napisała w tym stylu, co mazulm. Faceta bym broniła, gdyby zachowywał się obecnie tak, jak żona mazluma. I to jest różnica, o której pisałam w innym poście. Nie dzielę ludzi na facetów i baby, tylko na dobrych i złych, mądrych i głupich, krzywdzących i krzywdzicieli...
Pozdrawiam
 
     
ABC123
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-24, 09:48   

Ola2 napisał/a:
A ja spodziewałam się, że podobnie jak mazulm, wejdziesz w pyskówkę.

Nie zaczętą przeze mnie. :-)

Ola2 napisał/a:

Hm, wytrych o faszystach to niby z Twojej strony taki merytoryczny argument?

A czy twierdzę, że merytoryczny?:-)
Powiedzmy, że z tej samej klasy merytoryczności, co _zosi_ i twój. :-)

Ola2 napisał/a:

Nikt żonusi nie usprawiedliwia. I Ty nam zarzucasz, że nie czytamy? Potępiamy jej czyny owszem. Tylko jak będzie miała długo trwać jej kara i zmazywanie grzechów. Podejrzewam, że wg Ciebie i mazulma całe życie. No i dobrze jestem za. Niech udowadnia... Tylko że ze słów mazulnma wynika, że to robi i co z tego? Nico.

Chyba trochę się nie rozumiemy. :-)
Akurat ja nie odnoszę się do przeszłości sprzed poznania mazluma, ale do konkretnego czynu tej kobiety — zaprosiła na ślub i wesele 2 osoby ewidentnie związane z przeszłością, z którą (zgodnie z milczącym założeniem choćby i twoim) zerwała, a na dodatek z dużym prawdopodobieństwem męża okłamała co do nich.
Tutaj w tej dyskusji nie widziałem bezpośredniego odniesienia się zaś do tego "wyczynu", a raczej najwyżej jego bagatelizację.
A z kolei odnosząc się do "kary i zmazywania win" ja odniosłem wrażenie, że akurat w tej sprawie (ów ślub) żona raczej nie zaczęła nic w kierunku naprawy — mazlum zadaje ciągle pytanie "Dlaczego?".
Prawdopodobnie uważa to za "nic takiego", ale zarówno mogę mieć rację, jak i się mylić...

Ola2 napisał/a:

A ja mam dostęp do trzech komputerów... Mnie to wisi czy prawdopodobna, czy nie.

A to wyjaśnia wszystko. :-)

Ola2 napisał/a:

Umiem czytać, więc wg intertekstualności, można bronić kogoś, krytykując kogoś innego. Zresztą używasz słowa "żonusia", a to już jest pogardliwe.

Błagam o wybaczenie. :-)
Przyznam się, że tym konkretnym czynem ta osoba trochę mnie wkurzyła, bo co jak co jest to oznaka demonstracyjnego lekceważenia i upokarzania drugiej osoby.
W końcu ja nie znam rzeczywistych intencji tej kobiety, ale (wykluczywszy jej skrajną głupotę) mamy 2 możliwości:
- chęć celowego zranienia męża i publicznego jego upokorzenia — czyli początek wymiany ciosów, która prędzej czy później doprowadzi do czegoś nieprzyjemnego;
- stosunkowo niska rola męża i jego odczuć w hierarchii wartości tej kobiety — skoro zdecydowała się na okłamanie i publiczne upokorzenie go, żeby np. "pokazać" dotychczasowemu towarzystwu, że "zmienia" życie, to oznacza, że w gruncie rzeczy te osoby dla niej były (a może i są) ważniejsze od niego — a to niezbyt ciekawy początek małżeństwa.

Ola2 napisał/a:

Spoko, zdecydowanie "rozszarpałabym" mazlumkę, gdyby napisała w tym stylu, co mazulm. Faceta bym broniła, gdyby zachowywał się obecnie tak, jak żona mazluma.

A skąd wiesz, jak odnosi się do tej konkretnej sprawy — czy zrozumiała, jakie zło wyrządziła tym ślubem i próbuje to naprawić, czy też akurat to uważa za "nic takiego" i np. nie chce zerwać kontaktów z "fajną" koleżanką (świadkowa), wyrzucić zdjęć, bo to pamiątka ślubna, a że robił je jej były (a na dodatek w związku z kłamstwem) to "nic takiego" etc.
Oczywiście ja mogę się mylić, ale na poparcie tezy, że raczej nie zrozumiała, mam pytanie mazluma "Dlaczego?" dotyczące tej sprawy.

Ola2 napisał/a:

I to jest różnica, o której pisałam w innym poście. Nie dzielę ludzi na facetów i baby, tylko na dobrych i złych, mądrych i głupich, krzywdzących i krzywdzicieli...

Cieszę się. :-)

Ola2 napisał/a:

Pozdrawiam

Wzajemnie.
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-24, 12:29   

”Nie zaczętą przeze mnie.”

Biedactwo, zmuszono Cię? Ja tam wlazłam w pyskówkę na ochotnika.

”A czy twierdzę, że merytoryczny?:-)

Powiedzmy, że z tej samej klasy merytoryczności, co _zosi_ i twój.”
Powiedzmy, że klasę niżej niż nasz. Spróbuj utrzymać się przynajmniej na naszym poziomie.

„Akurat ja nie odnoszę się do przeszłości sprzed poznania mazluma, ale do konkretnego czynu tej kobiety — zaprosiła na ślub i wesele 2 osoby ewidentnie związane z przeszłością, z którą (zgodnie z milczącym założeniem choćby i twoim) zerwała, a na dodatek z dużym prawdopodobieństwem męża okłamała co do nich.”

Ale to też jest przeszłość dość odległa, bo jakiś rok po slubie, a mazluma małżeństwo ma lat 8. Ło matko, za moim milczącym założeniem? I Ty mówisz, że ja Ciebie nie rozumiem. Nadal odpowiem: przeczytaj jeszcze raz mazluma, a nie gdybaj.

„Tutaj w tej dyskusji nie widziałem bezpośredniego odniesienia się zaś do tego "wyczynu", a raczej najwyżej jego bagatelizację.

Bo to, co zrobiła żona mazluma w przeszłości (przed ślubem i na ślubie) jest złe i nie ma co dyskutować. Ten czyn był, a jego echa będą trwać na wieki dopóki mazulm nie wykończy siebie, żony lub obojga. Boże uchroń mnie przed takim wariactwem w przyszłości. Chromle, czy mój ślubny kaja się, czy nie. Wybaczam mu, w imię zdrowia psychicznego mojego i mojej rodziny.

„A z kolei odnosząc się do "kary i zmazywania win" ja odniosłem wrażenie, że akurat w tej sprawie (ów ślub) żona raczej nie zaczęła nic w kierunku naprawy — mazlum zadaje ciągle pytanie "Dlaczego?".

Jak to nic. Przecież mazlum pisał, że „prowadzi się” idealnie i nie ma do niej obecnej zastrzeżeń, tylko do wspomnień ślubnych. Sam sobie powinien odpowiedzieć: dlaczego. My możemy tylko pogdybać. Według mnie dlatego, że nigdy jej tak naprawdę nie wybaczył, a przez te wszystkie lata tylko udawał.

”Prawdopodobnie uważa to za "nic takiego", ale zarówno mogę mieć rację, jak i się mylić..."

A juści, że możesz i mieć, i nie mieć.

Pewnie, że to obrzydliwe i nieodpowiedzialne zaprosić takie osoby na swój ślub, na nową drogę życia. Ja bym jednak nie wykluczyła skrajnej głupoty lub bezmyślności. Był to rzeczywiście niezbyt ciekawy początek małżeństwa. Przy obecnej postawie mazulma może być i nieciekawy koniec. Mazulm nie akceptuje przeszłości żony, ale nie krytykuje żony, wręcz przeciwnie pisze o niej w samych superlatywach, więc jednak żona musi się starać zmazać swe winy.

”A skąd wiesz, jak odnosi się do tej konkretnej sprawy”

Z takich samych źródeł jak Ty, czyli z gdybania.

"Ola2 napisał/a:
I to jest różnica, o której pisałam w innym poście. Nie dzielę ludzi na facetów i baby, tylko na dobrych i złych, mądrych i głupich, krzywdzących i krzywdzicieli...
”Cieszę się. ”

Szkoda, że napisałeś tylko „cieszę się”. Wolałabym wypowiedź: „ja też”.

Pozdrawiam
 
     
tygrys
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-24, 12:53   

Kochani - nie kłóćcie się proszę o mazluma... Każde z Was ma swoje racje, ale niezależnie od Waszych poglądów żyć będą mazlum i jego żona. Muszą sobie wybaczyć, albo skończyć z tym na zawsze...
Ja właśnie dojrzałam (prawie) do tego. Nie potrafię zaakceptować myśli o rozwodzie, ale dzień po dniu oswajam się. Bo tak naprawdę jestem sama od dnia ślubu i tak wczoraj myślałam czego właściwie boję się w rozwodzie (poza Panem Bogiem oczywiście) i doszłam, że chodzi o rodzinny skandal, udawane współczucie znajomych i plotki współpracowników. I że to moja wina, bo na zewnątrz zawsze udawałam, że wszystko jest w moim małżeństwie ok.
Nie wiem jeszcze jak, ale będę się starać pogodzić i z tym, bo wczoraj, w odpowiedzi na moją skargę, że wciąż jestem sama (on pracuje przez cały tydzień - tak tak - w soboty i niedziele też - do nocy właściwie, a jak nie pracuje to imprezuje z kolegami i wraca nad ranem), mąż mi powiedział "ja nie oczekuję twojego towarzystwa, więc ty nie oczekuj, że ja będę chciał z tobą spędzać czas"... Jest mi tak przykro, że czuję że mi chyba serce pęknie...
 
     
ABC123
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-24, 13:43   

Ola2 napisał/a:

Biedactwo, zmuszono Cię? Ja tam wlazłam w pyskówkę na ochotnika.

A gdzie napisałem, że zmuszono. :-)
Też wdałem się na ochotnika, ale nie jako pierwszy. :-)

Ola2 napisał/a:

Powiedzmy, że klasę niżej niż nasz. Spróbuj utrzymać się przynajmniej na naszym poziomie.

Co do klasy to uważam na odwrót, ale moge dla was obniżyć swój poziom do waszego. :-)

Ola2 napisał/a:

Ale to też jest przeszłość dość odległa, bo jakiś rok po slubie, a mazluma małżeństwo ma lat 8. Ło matko, za moim milczącym założeniem? I Ty mówisz, że ja Ciebie nie rozumiem. Nadal odpowiem: przeczytaj jeszcze raz mazluma, a nie gdybaj.

Przeczytałem i mazlum podkreśla wyraźnie, że ożenił się z nieakceptowaną przez siebie kobietą z "miłości", czyli typowy manifest "męczennika", który się "poświęca" i "cierpi" - akurat mnie to mierzi. :-)
A chodziło mi tylko o to, że nikt nie zapytał się mazluma, co żona w związku z tym ślubem zrobiła — czy w ogóle zrozumiała swój błąd, czy też nadal uważa to za "nic takiego".

Ola2 napisał/a:

Bo to, co zrobiła żona mazluma w przeszłości (przed ślubem i na ślubie) jest złe i nie ma co dyskutować.

Cieszę się, że się zgadzasz. :-)

Ola2 napisał/a:

Chromle, czy mój ślubny kaja się, czy nie. Wybaczam mu, w imię zdrowia psychicznego mojego i mojej rodziny.

A ja uważam trochę inaczej, że wpierw trzeba samemu zrozumieć swój błąd a potem oczekiwać wybaczenia, bo w przeciwnym razie do czynienia mamy z pobłażliwością typu "Ja sobie robię wyskoki, a ty mi wybaczaj.".

Ola2 napisał/a:

Według mnie dlatego, że nigdy jej tak naprawdę nie wybaczył, a przez te wszystkie lata tylko udawał.

Ja też tak sądzę. :-)
Wynikło to jednak chyba z 2 przyczyn — "męczennictwa" mazluma i nacisków otoczenia, żeby wtedy "wybaczył", bo to "nic takiego" (mazlum złożył sprawę o stwierdzenie nieważności, ale się wycofał), a do czego takie "wybaczenie" prowadzi, to mamy przykład tutaj. :-(

Ola2 napisał/a:

Pewnie, że to obrzydliwe i nieodpowiedzialne zaprosić takie osoby na swój ślub, na nową drogę życia. Ja bym jednak nie wykluczyła skrajnej głupoty lub bezmyślności. Był to rzeczywiście niezbyt ciekawy początek małżeństwa. Przy obecnej postawie mazulma może być i nieciekawy koniec.

I właśnie o to chodzi, że ta kobieta też narobiła "bydła" i nie padło pytanie, co w tej konkretnej sprawie spróbowała zrobić, żeby to naprawić — podałem przykłady (zerwanie kontaktów, wyrzucenie zdjęć). I kwestią pozostaje, czy coś próbuje zrobić i dlaczego (Czy zrozumiała wyrządzone zło, czy też np., bo "mąż się czepia").

Ola2 napisał/a:

Mazulm nie akceptuje przeszłości żony, ale nie krytykuje żony, wręcz przeciwnie pisze o niej w samych superlatywach, więc jednak żona musi się starać zmazać swe winy.

Albo też mazlum szuka uzasadnienia dla swego "męczeństwa", albo też próbuje siebie okłamywać.

Ola2 napisał/a:

Szkoda, że napisałeś tylko „cieszę się”. Wolałabym wypowiedź: „ja też”.

Myslałem, że to oczywiste. :-)
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-24, 14:50   

„A ja uważam trochę inaczej, że wpierw trzeba samemu zrozumieć swój błąd, a potem oczekiwać wybaczenia, bo w przeciwnym razie do czynienia mamy z pobłażliwością typu "Ja sobie robię wyskoki, a ty mi wybaczaj."

Kiedyś też tak myślałam. Musiałam zweryfikować ten pogląd. Gdybym czekała z wybaczaniem, aż się mój szanowny pokaja, tkwiłaby w norze jak Kubuś Puchatek – łbem do środka, a d... na zewnątrz. Znaczy się dreptałabym w miejscu. Czyn męża jak najbardziej jest potępiony przeze mnie, rodzinę, znajomych. Nie ma więc mowy o pobłażaniu. Stara się chłopina jak może i ciężar winy usiłuje przerzucić na moje plecy. On jest takim innym wydaniem mazulma. Żyje wyobrażeniami, krzywiąc fakty (taki psychologiczny odruch obronny). Gdybym nie miała tych faktów „czarno na białym”, pomyślałabym, że wariuję. No cóż, trzeba tylko współczuć, bo ewidentnie męczy się.

Ola2 napisał/a:
Szkoda, że napisałeś tylko „cieszę się”. Wolałabym wypowiedź: „ja też”.

ABC napisał: ”Myslałem, że to oczywiste.”

Nie było! :mrgreen:
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 9