Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
wizyty/inspekcje
Autor Wiadomość
Wiola
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-09, 09:38   wizyty/inspekcje

Chciałam prosić was o radę?
Chodzi o wizyty męża w naszym mieszkaniu i odwiedzanie dzieci.
Ponieważ od dwóch lat mąż nie mieszka z nami, czasami przychodzi na kilka godzin. Dzieci są w wieku 12, 7 i 2 lata. Mąż faworyzuje srednie dziecko, syna.
Nie mamy rozwodu, ani separacji. Mąż nigdy nie był zameldowany w tym mieszkaniu, a mieszkanie jest własnością moich rodziców, którzy mieszkają od kilku lat w innym mieście.
Ja to widzę tak, on przychodzi pod pretekstem wizyt u dzieci i wynosi z naszego mieszkania różne przedmioty, początkowo to były jego osobiste rzeczy, później pamiątki, dokumenty, ale też sprzęt rtv, aparat fotograficzny, wiertarka itd. Poza tym taka wizyta to myszkowanie po szafkach, swego rodzaju inspekcja, co nowego pojawiło się w mieszkaniu.
Godziłam się na te wizyty/inspekcje, bo chciałam żeby dzieci miały kontakt z ojcem. Zabrał dzieci(dwójkę starszych) tylko raz i to do teściowej, gdzie mieszka jeszcze męża brat z rodziną (5 dzieci), i prababcia. Mąż wtedy nie zajmował się dziećmi, nigdzie z nimi nie wyszedł. Babcia podała posiłki, ciocia się zaopiekowała, miały towarzystwo kuzynów z którymi nie bardzo się lubią. Mąż twierdzi, że na weekendy nie może zabrać dzieci, bo pracuje. Ale w ciągu tygodnia gdy ma ranną zmianę pracuje tylko do 12. Mieszka z kochanką w wynajętej kawalerce.
W sądzie na sprawie o alimenty, sędzina powiedziała, że nikogo nie można zmusić do miłości. A co z wychowaniem, troską i opieką? Studiuję zaocznie i co drugi weekend pasowało by gdyby to ojciec zajął się dziećmi, a nie babcia, albo opiekunka. Nie liczę na to, bo już kilka lat temu gdy mówiłam o chęci podjęcia nauki, mąż nie miał zamiaru opiekować się dziećmi w tym czasie.
Taka wizyta kosztuje mnie wiele nerwów, bo dzieci proszą ojca, przyjdź, on podaje jakiś termin, którego nie dotrzymuje, dzieci i ja czekamy, marnujemy dzień siedząc w domu. Później telefony, sms, to wszystko w wielkiej obustronnej złości i nienawiści. No i wizyta po kilku dniach, w której ja wypatruję co mojemu mężowi jest potrzebne aktualnie, co chce wynieść. Nie zależy mi na tych przedmiotach i jeśli nawet coś zabiera to podchodzę do tego spokojnie, ale mówię, że mi to nie odpowiada, że okrada własne dzieci.
Co o tym sądzicie?
Pozwalać na wizyty/inspekcje, czy może widzicie inne wyjście w tej sytuacji?
 
     
Agnieszka2
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-10, 08:10   

No to do sądu o ustalenie kontaktów z dziećmi. Niech będą wyznaczone daty i godziny. NIe przyjdzie - niech czeka na nastepny termin.
Czy on wynosi te rzeczy, jak Ty jesteś w domu? To się nie zgadzaj. Chyba, że zrobicie rozdzielność majątkową lub separację. Wtedy podzieluicie się majątkiem i weżmie tylko to co jego.
 
     
Wiola
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-10, 09:02   

Agnieszko mogłabyś napisać coś więcej na temat ustalenia kontaktów z dziećmi?
Bo nie bardzo rozumiem? to jest zupelnie dla mnie nowa sprawa, nie słyszałam o cyzmś takim. Czy to może być odzielna sprwa? Myślałam, że tylko podczas sprawy rozwodowej ustala się kontakty z dziećmi.
A jak to wygląda w praktyce? będą ustalone terminy, a mąż nie będzie ich przestrzegał. Co dalej? Co mi da ustalenie kontaktów, jak można je wyegzekwować?
Co do wynoszenia z domu to, co moge zrobić jak on weźmie pod pachę i idzie. Przecież nie bedę się z nim bić, bo nie mam szans. Na policji powiedzieli, że nie mam go wpuszczać. Jeśli nie ja to dzieci go wpuszczą, wejdzie pod byle pretekstem. A nie chcę robić z naszego domu twierdzy.
 
     
Agnieszka2
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-16, 17:12   

Przepraszam , Wiolu, że tak długo czekałaś na odpowiedź, ale miałam strrrrrasznie dużo pracy. O ustalenie kontaktów z dziećmi można wystąpic również, gdy rodzice są w faktycznej separacji. Nie musi być rozwodu, prawnej separacji oraz nie musi być ograniczona władza rodzicielska. Zgłaszasz wniosek do Sądu Rejonowego, Wydziału rodzinnego. Piszesz, że jesteście w faktycznej separacji, że mąż kontaktuje się z dziećmi sporadycznie, wczesniej nie uzgadniając terminu, albo umawia się i nie przychodzi, co naraża dzieci na stres. Proponujesz we wniosku kiedy i gdzie ma się z dziećmi spotykac. Nie można wyegzekwować, żeby się z dziećmi spotykał, jesli nie będzie tego robić. Ale możesz mu nie dać dzieci, kiedy przyjdzie niezapowiedziany.. Co do wynoszenia rzeczy. Jesli nic nie możesz zrobic, to spisuj wszystko, co i kiedy wyniósł. Jesli są to cenniejsze rzeczy, zgłaszaj na policję. Przyda Ci się to przy ewentualnym podziale majątku.
Pozdrawiam
 
     
Ela Laskowski
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-19, 01:26   

A ja mam inne pytanie, co zrobic jak dzieci nie chca widziec sie z ojcem, zmuszac, czy nie zmuszac? Synowie maja 13,5 i 8 lat. Rozwód sad orzekl dwa miesiace temu, maz z nami nie mieszka juz od 3 lat, ale teraz uklady sa złe. Dzieci maja okropny zal o to, co robi tata, jak traktuje mnie. Jak przekonac dzieci, kiedy one sie boja, nie chca poznawac nowej "kobiety" i nie chca akceptowac tego, co on robi. Nie mamy rodziny tutaj, mieszkamy w Stanach i... jest okropnie ciezko. Pomozcie, poradzcie. Ela L
Ostatnio zmieniony przez 2006-09-19, 06:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
daniella
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-14, 16:19   

witam wszystkich
jestem po rozwodzie , z byłym mezem mamy siedmioletniego syna.Pól roku temu w moim życiu pojawił się mężczyzna, z którym się związałąm i zamieszkaliśmy razem.Jestem teraz bardzo szczęśliwa w tym związku ( były mąż nadużywał alkoholu) Jest tylko jedno ale...mój obecny partner( za rok planujemy ślub) jest przeciwny kontaktom mojego syna z ojcem.Kontakty te nie są zbyt częste , ale za każdym razem kiedy były mąż dzwoni ,że przyjedzie - jest o to kłótnia, gdyż mój partner uważa , że to nie jest dla niego żaden ojciec, bo nie umiał mu dac normalnego domu, tylko cały czas pił i awanturował sie.Dodam ze jesli chodzi i dziecko , to nigdy mu krzywdy nie zrobił i zawsze mieli raczej dobry kontakt z ojcem.Nie wiem juz jak mam tłumaczyc obecnemu partnerowi , ze ta sprawa jego nie dotyczy i , że to nie on ma prawo decydowac o spotkaniach , tylko ja , albo dziecko, a dziecko bardzo chetnie spotyka sie z ojcem.I nie moge dziecku zabronic tych spotkan , bez wzgledu na to jakie sa moje stosunki z bylym mezem, bo wiem , ze dziecko potrzebuje kontaktu z ojcem.
Bardzo was prosze poradzcie mi , jak sobie z tym poradzic , jak wytlumaczyc mojemu partnerowi , ze to nie jego sprawa i nie powinien w to ingerować.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,02 sekundy. Zapytań do SQL: 10