Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
mała prowokacja?
Autor Wiadomość
kwiatek
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-30, 11:35   mała prowokacja?

Witam Wszystkich.
Wczoraj zdarzyło się coś, na co długo czekałam.

Otrzymałam od męża sms-a o treści: "Ja też kocham. Dobranoc Kochanie."

To była odpowiedź na mojego sms-a, że kocham. Napisałam, a potem tempo wpatrywałam się w telefon i czekałam na odpowiedź. Pojawiły się wyrzuty sumienia, że po co ja to w ogóle mu wysłałam. Właściwie nie liczyłam na to, że odpisze, ponieważ dużo moich sms-ów pozostało bez echa, a już na pewno nie myślałam, że odpisze coś takiego (chociaż bardzo chciałam, żeby to były właśnie takie słowa).
W końcu usłyszałam "śmiech dziecka" (to sygnał, że przyszedł sms). Trzymałam komórkę w ręku i tak bardzo bałam się przeczytać, tego co napisał. Strach był silniejszy od ciekawości. Wrzuciłam go pod poduszkę i dopiero w nocy po przebudzeniu przeczytałam go.
Serce mi zabiło tak jak dawniej, łzy kapały po policzkach. Przeczytałam go chyba ze sto razy, a dzisiaj powtarzam go bez przerwy.
Teraz zastanawiam się, czy napisał tak, bo tak myśli i czuje? Czy było to sprowokowane moim wyznaniem. Wiem, że chyba nie powinnam była tego pisać, ale czułam tak ogromną potrzeba powiedzenia mu tego, że było to silniejsze ode mnie.
Powiedzcie, czy na takim etapie (jesteśmy o krok od tego, żeby spróbować znowu być rodziną) strona skrzywdzona powinna uzewnętrzniać swoje uczucia? Czy być zimną jak głaz i pozwolić temu, który skrzywdził zabiegać na nowo o naszą miłość?
 
     
sumienka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-30, 13:30   

Witam,
jestem tutaj od niedawna i nie znam twojej historii i nie powinnam chyba dawać rady, bo sama skrzywdziłam osobe którą tak bardzo kocham i której tak bardzo potrzebuje.
Ale to dobrze ze sie otworzył, powinniście porozmawiać, starać się.
Nikt nie zasługuje na potępienie, każdy może zbłądzic(czy ja sama wierze w to co pisze), ja zbłądziła nie umiem sobie wybaczyć mimo że mój ukochany to zrobił i to bez chwili zastanowienia. Czy ja na niego zasługuje? :cry:
Ale ja tu miałam odpisać tobie a pisze o sobie. Kazdy musi być silny, i trzeba wierzyć ze będzie dobrze. Jeśli sie kochacie( a napewno tak jest) dacie rade, przetrwacie, zaczniecie od nowa.
Trzymam kciuki:*
Pozdrawiam
Ucze się życ na nowo
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-30, 13:44   

Kwiatku, o takim czymś to ja mogę tylko pomarzyć. Fajnie! Musiałaś czuć się cudownie, kiedy to przeczytałaś. Ja zwykłe sms-y od męża czytam tysiąc razy, a co dopiero taki...

Tylko wiesz, w odpowiedzi na Twoje pytanie, myślę, że powinnaś pokazywać swoje uczucie, ale nie powinnaś być zbyt wylewna. Myślę, że raz napisałaś, że kochasz i to wystarczy - przynajmniej narazie. A co do Twojego męża, myślę, że definitywnie powinien zerwać wszystkie kontakty z tą swoją koleżanką, bo co to za mówienie, że się kocha, gdy przy okazji czyta się sms-y od innej i ją wspiera.

Mam takie przeczucie, że będzie dobrze, czego z całego serca Ci życzę.
 
     
EL.
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-30, 15:05   

Strona skrzywdzona i każda inna ma być naturalna !! Taka jaka jest !! Bo nasze "granie" kogoś kim nie jesteśmy niszczy nas samych, związki i kontakty z innymi ludźmi.
Strona skrzywdzona ma robić to co czuje, co mówi jej serce...bo w sercu mieszka Bóg...i On prowadzi !!
Duma do kieszeni !
pewnie, że należy pilnowac równowagi...żeby nie przeginać ani w jedna ani w drugą stronę....ale spontaniczność, naturalność...jestem za !
Przypomnij sobie o czym mówił mąż...czego najbardziej nie lubił w Waszym starym związku....i tego nie rób, przy budowaniu nowego, całkiem innego, fajnego i dobrego, partnerskiego i jakiego tylko sobie życzysz !!
A mąż , uczciwie i szczerze odpisał na Twój sms ! EL.
 
     
kwiatek
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-30, 16:10   

Dziękuję Wam bardzo za rady.

Póki co dzisiaj jeszcze nie zadzwonił, boję się, że może teraz żałuje tego co napisał. Co chwilę patrzę na telefon, czy aby nie przegapiłam telefonu od Niego. Tak bym chciała, żeby to nie okazało się pomyłką.

Jeżeli chodzi o okazywanie uczuć to zawsze byłam z tym ostrożna, ale teraz po takim czasie, kiedy nie miałam go przy sobie, kiedy nie miałam się do kogo przytulić (oprócz dzieci oczywiście), to będzie bardzo trudne.

Tak bym chciała wierzyć w to, że "tamto" z tą kobietą już nie istnieje, jak mnie zapewniał. Ciągle mam wątpliwości co do tego, choć teraz, kiedy nie mieszkamy razem nie mam żadnego dowodu na to, że jest z nią.
W sobotę miał pracować. Zadzwoniłam do Jego pracy i portier powiedział, że go jeszcze nie ma, a przecież już od półtorej godziny, jak mówił powinien w niej być. Serce zabiło mi mocniej, tylko nie to, nie kolejne kłamstwo. Zadzwoniłam do Niego, powiedział, że jest w pracy. Nerwy puściły, rzuciłam słuchawką. Okazało się, że rzeczywiście jest, tylko się minął z portierem. Kazał zadzwonić jeszcze raz do pracy i był w niej, naprawdę był.
Nie obyło się oczywiście bez ostrej wymiany zdań z Jego strony, bo ja byłam tak szczęśliwa, że go w tej pracy zastałam, że nie miałam ochoty na żadne kłótnie.
Mówił, że jak tak ma wyglądać nasz związek, na ciągłej kontroli, że będzie bał się własnego cienia, że nie odbierze telefonu na czas, że się spóźni 5 minut, to On tego nie widzi. A jak ma wyglądać? Co mam robić? W ogóle do tego nie wracać, a swoje obawy po prostu ukrywać w sobie? Czy tak się da?
 
     
lodzia
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-30, 16:11   

kwiatek, piękne takie słowa... ja też o takich marzę.... :roll:
BĄDZ SOBĄ PO PROSTU... NIE MA LEPRSZEGO ROZWIAZANIA NIŻ BYCIE SOBĄ....

[ Dodano: 2007-08-30, 16:14 ]
kwiatek napisał/a:
Mówił, że jak tak ma wyglądać nasz związek, na ciągłej kontroli, że będzie bał się własnego cienia, że nie odbierze telefonu na czas, że się spóźni 5 minut, to On tego nie widzi.

A czy Ty chciałabys być kontrolowana?? Trudno jest zaufać, ale to chyba będzie zadanie dla Ciebie na njablizszy czas...
Zazdroszcze ci że masz taką szansę naprawienia... Zazdroszcze w pozytywnym sensie.... Bardzo pragne żeby byłoi u mnie dobrze... Choć już bywały i powroty i bywało dobrze... A teraz znów źle
 
     
sumienka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-31, 07:33   

Wiadomo ze odbudowac zaufanie jest trudno, bardzo trudno. Ale mimo to trzeba próbować, nawet jeśli masz jakieś obawy nie sprawdzaj, spytaj spokojnie(nie przez telefon). Jesli on zobaczy że go nie sprawdzasz sam ci powie co i jak. Wiadomo że obawy o to że "TO" może wrócić są duże, ale jeśli masz jakieś podejrzenia wez wasze zdjecie popatrz na niego, poczuj miłosc jaką go dażysz i o jaką on daży ciebie powtórz na głos KOCHAM GO I ON KOCHA MNIE I TAK BĘDZIE ZAWSZE.
Może pomoze.
Życze wytrwałosci.
Trzymam kciuki, napewno zadzwoni:)
 
     
lodzia
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-31, 07:58   

sumienka napisał/a:
wez wasze zdjecie popatrz na niego, poczuj miłosc jaką go dażysz i o jaką on daży ciebie powtórz na głos KOCHAM GO I ON KOCHA MNIE I TAK BĘDZIE ZAWSZE.


sumienka, fajny sposób....
 
     
kwiatek
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-31, 16:56   

Dzięki Sumienka!

Pięknie to napisałaś i masz rację z tym zdjęciem.
Właśnie parę dni temu wyciągnęłam wszystkie nasze wspólne zdjęcia i przeglądam je prawie codziennie.......
Najbardziej mnie wzrusza to, jak mój starszy synek (2 i pół roku), widząc nas przytulonych na zdjęciach mówi z powagą: " O popatrz, mama kocha tatę, tata kocha mamę"..................
 
     
sumienka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-31, 19:58   

Bardzo się ciesze, ze mogłam jakos pomóc.
Trzymaj sie, kobiety to bardzo silna "rasa" :-P więc napewno dasz rade.
A dobrze jest miec takie "pomysły", mi to bardzo pomaga, więc mam nadzieję że i wam pomoże.

Mi jak narazie cięzko, bardzo cięzko.
Pozdrawiam
 
     
weronika
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-01, 07:15   

Sumienko,Twój ciężar zmaleje,nie martw się,tylko trzeba czasu...........a zobaczysz,jaki potem będzie lekki,pozdrawiam
 
     
lodzia
[Usunięty]

Wysłany: 2007-09-01, 11:13   

Mój cięzar też już jest lekki... a przynajmniej lżejszy
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 9