Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy to może się udać?
Autor Wiadomość
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-27, 22:00   

Ja też bym wiele dała... Ale jakbym miała tyle, co Elcia, to też bvm chciała więcej... Ano, taka natura człowieka :-/
Dociu, między kochaniem a nie kochaniem jest jeszcze kupa różności, np. obojetność. W przypadku Elci aż trudno uwierzyć, że facet może się tak zachowywać. Na pierwszy rzut oka można byloby powiedzieć: facet ma inną, ale przecież Ty wiesz, że nie ma. Bardzo rzedko się zdarza, żeby facet na tak długo odszedł od zony, intersował się, zajmował dzieckiem, a o powrocie nawet nie myślał. Ba, gada dziwne rzeczy. Musi być jakaś przyczyna takiego zachowania. Myślę, że powinnaś się temu jeszcze raz przyjrzeć. Może jakiś nałóg? Sekta? Choroba psychiczna? Kłopoty?
Pozdrawiam
 
     
elcia73
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-28, 13:46   

NIEWIEM OLU JA JUZ NIC NIEWIEM O CO W TYM WSZYSTKIM CHODZI PEWNIE O TO ŻE MNIE NIE KOCHA SKORO NIE WRACA I NIE ZAMIERZA JAK WIDAĆ WRÓCIĆ TYLE RAZY ODKĄD ODSZEDŁ MÓWIŁ ŻE ZŁOZY POZEW O ROZWÓD A TEGO NIE ZROBIŁ JESZCZE A CZY MA INNĄ KOBIETE TEZ NIEWIEM CHYBA NIE BO BARDZO CZĘSTO Z DZIECKIEM SIE WIDUJE PRAWIE W KAŻDY WEEKEND TAKŻE CHYBA NIE ALE KTÓŻ TO WIE TYLKO ON CZY MA CZY NIE.........


CIĘŻKO MI W TEJ SYTUACJI CHOĆ PRZEZ TE DWA LATA PRACOWAŁAM NAD SOBĄ WYCISZYŁAM SIĘ OPANOWAŁAM I JESTEM BARDZIEJ SPOKOJNA A TO DUŻO DLA MNIE ZNACZY JUZ GO O NIC NIE PROSZĘ NIE DZWONIĘ NIE ZARZUCAM GO PRETENSJAMI



POZDRAWIAM
ELA
 
     
micszpak
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-29, 00:44   

Elciu73, Twoje wątpliwości co do innych kobiet męża w zupełnie naturalny sposób mogą zostać rozwiane dzięki dziecku. Jeśli było u niego na wakacjach, będzie opowiadało swoje wrażenia. Może coś z nich wyniknie? Czy dziecko bawiło się tylko z tatą, czy też z jakąś panią? Czy było pod opieką ojca przez całą dobę, czy tatuś wybywał na długie godziny, itd.; pewne fakty docierają do nas zupełnie bez naszej inicjatywy, to kwestia czasu.
A może facet też się obawia, że Ty kogoś masz? Może ma za mało odwagi, za mało "wyćwiczony" proces decyzyjny?
Mąż_w_kryzysie ma rację - jesteś osobą jak najbardziej zainteresowaną i nie będzie nic niestosownego w Twojej aktywności zmierzającej do wyjaśnienia sytuacji. Czy to będzie poważna rozmowa, czy próba niby mimowolnego przyciągnięcia męża bliżej siebie, czy też coś na wzór kokieterii z czasu wczesnych randek (każda para ma taki okres znajomości, kiedy j u ż oboje się sobą interesują, ale j e s z c z e nie mają pewności... i jakże słodki bywa ten czas niepokoju podsycanego wciąż nowymi odkryciami...)
A tak w ogóle po co kusić los i pytać, czy NIE KOCHA? Może lepiej zapytać, CZY KOCHA. Lub po prostu przyznać się przed nim do swojej miłości względem niego?
Jeśli jest uczciwy, będzie musiał się zadeklarować, skoro zrozumie, że dla Ciebie to ważne.
A czy wszystko ułoży się po Twojej myśli? Jak chcesz działać, musisz zaryzykować. I być przygotowaną tak samo na zwycięstwo, jak i na klęskę odrzucenia.
TYLKO GO NIE PRZESTRASZ!
No, jestem straszliwie mądralińska. Z moim facetem zawsze tak było, że lepiej się z nim było dogadywać bez słów. Rozmawiać to mogliśmy o polityce lub pogodzie, ale to, co między nami, raczej działo się poza słowami i pomiędzy nimi. Nawet z pozoru łatwe rozmowy osobiste, prowokowane przeze mnie, kończyły się awanturami i jego postawą zacięcia, stawania mi w opozycji, zaprzeczania. Chyba nie było ani jednego dnia w naszym długim związku, w którym na moje pytanie, czy mnie kocha, odpowiedziałby pozytywnie. Albo odpuszczałam i kończyło się jakimś miłym żartem, albo drążyłam nakręcając coraz większą burzę. Po tych 20 latach tak do tego przywykłam, że gotowa jestem radzić wszystkim żonom, aby w "uczuciowych" pytaniach do swoich mężów zachowały jak najdalej idący umiar :lol: .
Pozdrawiam Cię, Elciu73, gorąco.
 
     
elcia73
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-29, 06:34   

DZIĘKUJĘ MICSZPAKU ZA TWOJA WYPOWIEDŹ - CÓRKA WCZORAJ WRÓCIŁA PO TYGODNIU BYCIA U TATY ZADOWOLONA Z NOWYMI ZABAWKAMI KSIĄŻECZKAMI OD NIEGO I ALE BYŁA Z TATA SAMA NIE BYŁO ŻADNEJ PANI Z NIMI BYLI TYLKO WE DWOJE.
W NIEDZIELĘ WYBRALI SIE WE DWOJE NA WYCIECZKE DO KRAKOWA I OPOWIADAŁA MI WCZORAJ CO TAM WIDZIAŁA I TEZ BYŁA TYLKO Z NIM.
A ON ZADZWONIŁ WIECZOREM I SPYTAŁ CZY OPOWIADAŁA MI MAŁA O WYCIECZCE I ON TEZ OPOWIADAŁ O NIEJ O TYM CO TAM ROBILI I PYTAŁ SIĘ CZY W TEN PONIEDZIAŁEK JEST OFICJALNE ROZPOCZĘCIE PRZEDSZKOLA BO CHYBA MIAŁ OCHOTE PRZYJECHAĆ.


ROZMAWIAMY TYLKO O CÓRCE I MYŚLĘ ŻE ON CO DO MOJEJ OSOBY JEST NA NIE.

POZDRAWIAM
ELA
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 9