Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Czy to może się udać?
Autor Wiadomość
elcia73
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-25, 10:13   

DZIĘKUJĘ ZA ODPOWIEDŹ MĘŻU W KRYZYSIE , ALE WIDZISZ ON JUZ DWA LATA NIE WRACA TAKZE JA UWAŻAM W TYM MOMENCIE ŻE ON NIE CHCE ZE MNA BYC I MNIE NIE KOCHA BO JAKBY TAK BYŁO TO JEDNAK BY CHCIAŁ SPRÓBOWAC A ON NIE ROBI ZADNEGO RUCHU, KONTAKTUJE SIE CZĘSTO Z NASZĄ CÓRKĄ A MNIE OMIJA WIELKIM ŁUKIEM NIE ROZUMIEM TYLKO PO CO TEN JEGO WYJAZD DO NAS NAD MORZE BEZ UZGODNIENIA ZE MNĄ


POZDRAWIAM
ELA
 
     
maz_w_kryzysie
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-25, 10:36   

no własnie, po co ten wyjazd...
Albo się stęsknił za córką, albo cały czas czuwa ponieważ nie chce puścić rodziny.

To że nie mieszkacie razem wcale nie znaczy że was rodzinne więzi nie łączą.

Nie mówię że jest czysty i że kogoś nie ma - ale coś mi się wydaję że jakoś balansuje na cienkiej linie ponieważ tego nieodwracalnego kroku podjąc poprostu nie chce - jak by chciał to by podjął dawno.

Może właśnie warto więc sprawę postawić jasno - albo mężu ze mną, albo beze mnie - ale żadna poczekalnia w której ja jako twoja żona cierpi...
 
     
elcia73
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-25, 11:24   

A WŁAŚNIE CZEMU NP.ON NIE POWIE ŻE MOZE KOGOŚ MA PRZECIEZ PO TAKIM CZASIE NIE BYCIA RAZEM MOZE ZACZĄŁ Z KIMŚ UKŁADAC SOBIE ŻYCIE CHOCIAŻ NARAZIE NIKT NIC NIEWIE NA TEMAT ŻE ON MA KOGOŚ - ON CO WEEKEND CHCE CÓRKĘ ZABIERAĆ CHOCIAŻ TO O NICZYM NIE ŚWIADCZY ALE MOIM ZDANIEM POWINIEN POWIEDZIEĆ SZCZERZE TO ŻE MNIE NIE KOCHA ALBO TO ŻE BYĆ MOŻE KOGOŚ MA BYŁOBY TO PROSTSZE DO ZROZUMIENIA A ON TWIERDZI ŻE NIE MOŻE POWIEDZIEĆ MI ŻE MNIE NIE KOCHA BO TAK NIE CZUJE I TWIERDZI ZE KOBIETY ŻADNEJ NIE MA ........

ELA
 
     
maz_w_kryzysie
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-25, 11:59   

i właśnie dlatego może potrzebna jest rozmowa szczera, bez odwlekania, bez owijania w bawełnę. Chwila prawdy.

1. Albo kogoś masz więc mnie nie chcesz
2. albo kogoś masz, ale nie chcesz ze mną skończyć więc skończ z nią
3. albo kogoś nie masz, więc bądź ze mną bo ja nie chcę być sama

Daj mu do zrozumienia że nie będziesz czekała wiecznie, w nieskończoność aż on się zdecyduje kiedyś (albo i nie) - lata nam wszystkim lecą, męczysz się myśląc o tym co jest albo co nie jest u niego. Poprostu niech tobie wszystko powie - ponieważ bolesna prawda jest lepsza niż świadomość bycia oszukiwanym.

Ja zrobiłem tak kiedyś - postawiłem sprawę jasno i żąddałem wyjaśnienia - ale ponieważ obawiałem się że to co usłyszę nie będzie prawdą, to żądałem również paru dowodów. Bez zwlekania, bez omijania tematu. Albo wóz albo przewóz. W przyeciwnym wypadku drastyczna decyzję podejmuję / czego oczywiście nie chciałem ale czasami trzeba blefować jak w tym pokerze...

Czasami trzeba podjąć drastyczny ruch, trzeba poblefować aby osiągnąc dobro dla wszystkich, ponieważ niektórzy czasami błądzą i nie wiedzą jaka jest prawiodłowa droga.
 
     
wabona
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-25, 12:37   

maz_w_kryzysie napisał/a:
trzeba poblefować aby osiągnąc dobro dla wszystkich


A ja na takim blefowaniu zawsze źle wychodziłam. Nikogo do niczego się nie zmusi, tym bardziej manipulując nim. Ale są różni ludzie...
 
     
maz_w_kryzysie
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-25, 12:58   

wanboma - może źle się wysłowiłem.
Jak on nie ma woli aby wrócić, to żaden blef go nie przekona.
Natomiast jeżeli jest zamieszany, nie wie co zrobić - to taki blef chyba przyspiesza jego decyzję.

Nie chodzi o zmuszanie kogokolwiek do robienia czegoś wbrew swojej woli.
Chodzi o to aby ta osoba która jest zabłąkana, nagle sobie uświadomiła "co by było gdybym naprawdę ją stracił- do tej pory nikogo nie straciłem bo sobie przyjeżdżam czy dzwonię kiedy chcę, ale mogę niedługo tego nie mieć - tego swojego gołąbka w klatce - co wtedy?"

Ale wiadomo że taka dyskusja, czy nawet nazwałbym to terapią szokową musi mieć miejsce jeżeli ma się jakiś cień nadziei że może się udać.

Jeżeli mamy pewność że drugiej osobie na tym kompletnie nie zależy, to z drugiej ston nic nowego nie usłyszymy, tylko jakieś "rób co chcesz".
 
     
elcia73
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-27, 08:41   

WCZORAJ MÓJ MĄŻ ZABRAŁ NASZĄ 5 LETNIA CÓRECZKĘ NA JEDNODNIOWĄ WYCIECZKĘ DO KRAKOWA(ODSZEDŁ OD NAS 2 LATA TEMU)NIE POINFORMOWAŁ MNIE O TYM ŻE MA TAKI ZAMIAR I ZOSTAŁAM POSTAWIONA PRZED FAKTEM DOKONANYM I ZADZWONIŁAM DO NIEGO I ZROBIŁAM MU KARCZEMNA AWANTURE O TO ŻE TAK ZROBIŁ POWIEDZIAŁ ŻE JESTEM PSYCHICZNA I NIE WIDZI PROBLEMU ALE PO TRZECH GODZINACH ZADZWONIŁ I DAŁ TELEFON CÓRECZCE ZEBY ZE MNA POROZMAWIAŁA A POTEM ZA JAKIŚ CZAS ZADZWONIŁ DO MNIE Z POCIĄGU WRACAJĄC I JEGO PIERWSZE PYTANIE DO MNIE: CZY PRZESZŁO MI TROCHĘ I ROZMAWIAŁ ZE MNA W MIŁYM TONIE I OPOWIADAŁ JAK CÓRKA SIĘ BAWIŁA NA WYCIECZCE A POTEM ZADZWONIŁ ŻE SA JUZ NA MIEJSCU W WARSZAWIE ŻE DOJECHALI W PORZĄDKU - ONA JEST TERAZ U NIEGO NA WAKACJE PRZEZ TYDZIEŃ.

TEGO JEGO ZACHOWANIA SĄ DZIWNE

ELA
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-27, 10:35   

Nigdy w życiu nie rób awantur mężowi przy dziecku, nawet awantur telefonicznych!!!
Zgodziłaś sie na jej pobyt u niego, więc nie rozumiem, o co się awanturowałaś.
Pozdrawiam i ściskam mocno
 
     
elcia73
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-27, 10:38   

DZIĘKUJĘ OLU WIEM ŻE NIE POTRZEBNIE SIE Z NIM AWANTUROWAŁAM STARAM SIE JUZ OD DŁUGIEGO CZASU NIE ROBIĆ

POZDRAWIAM
ELA
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-27, 10:42   

Trzymaj się Elunia, mądraś kobitka, to dasz radę. Wiem, że ciężko okiełznać emocje, zwłaszcza gdy facet dawno się dzieckiem nie interesował. Ale robisz to dla swojego ukochanego słoneczka, bąbelka, cud istotki... U mnie też wzrost zainteresowania męża dzieckiem, więc wiem, jak Ci trudno.
Buziaczki
 
     
elcia73
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-27, 10:47   

OLUNIU ON ODKĄD ODSZEDŁ DWA LATA TEMU TO BARDZO CZĘSTO SIE Z NIĄ SPOTYKA NAWET DO NAS PRZYJECHAŁ NAD MORZE BEZ POROZUMIENIA ZE MNA ŻEBY NAS PRZYWIEŹĆ DO DOMU ALE DO MNIE NIE WRACA TEGO NIE ROZUMIEM


KONTAK MAMY CZĘSTY ON RACZEJ INNEJ KOBIETY NIE MA I NOGDY NIE POWIEDZIAŁ MI ZE MNIE NIE KOCHA......A JAK SIE O TO PYTAŁAM CZY MNIE NIE KOCHA TO MÓWIŁ ZA KAŻDYM RAZEM ŻE NIE MOŻE TAK POWIEDZIEĆ ZE MNIE NIE KOCHA BO TAK NIE CZUJE

POZDRAWIAM
ELA
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-27, 11:21   

Elciu, to można sie tylko cieszyć, że dziecka nie porzucił. Spokojnie. Przykro mi, ale naciskaniem go niczego nie osiągniesz. Ty nie rozumiesz jego postępowania, ja też nie. Duże prawdopodobieństwo, że on też nie. No pogibane jest życie i tyle.
Ściskam Cię mocno
 
     
docia
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-27, 11:25   

Można kochać lub nie kochać. pośrodku nic nie ma. skoro twój mąż mówi że nie czuje że nie kocha, to kocha.
Inaczej by to wyglądało gdyby powiedział że nie wie co czuje. Ale On wie. Wie że cie nie nie kocha. A czy wie co Ty czujesz do niego? czy wie że chcesz aby wrócił?
szczera rozmowa (najlepiej poza domem) co dalej.

Cytat:
Nie chodzi o zmuszanie kogokolwiek do robienia czegoś wbrew swojej woli.
Chodzi o to aby ta osoba która jest zabłąkana, nagle sobie uświadomiła "co by było gdybym naprawdę ją stracił- do tej pory nikogo nie straciłem bo sobie przyjeżdżam czy dzwonię kiedy chcę, ale mogę niedługo tego nie mieć - tego swojego gołąbka w klatce - co wtedy?"

Ale wiadomo że taka dyskusja, czy nawet nazwałbym to terapią szokową musi mieć miejsce jeżeli ma się jakiś cień nadziei że może się udać.

Jeżeli mamy pewność że drugiej osobie na tym kompletnie nie zależy, to z drugiej ston nic nowego nie usłyszymy, tylko jakieś "rób co chcesz".


w twoim przypadku myślę że ten cień nadziei jest dosyć duży. a jeżeli usłyszysz jakieś "rób co chcesz" to i tak wrócisz do punktu w którym jesteś.
pozdrawiam docia.

[ Dodano: 2007-08-27, 11:33 ]
Olu nie chodzi o naciskanie. Powiedzenie prosto z mostu "albo wracasz albo koniec" nic nie da. Ale można podczas rozmowy dać subtelnie do zrozumienia że taka sytuacja nie może trwać wiecznie.
 
     
elcia73
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-27, 11:42   

ON CHYBA SAM NIE WIE O CO MU CHODZI, KONTAKT PODTRZYMUJE ALE JA MYŚLĘ ŻE JEMU ZALEŻY TYLKO NA CÓRCE I TO SUPER A NA MNIE NIE ON JUZ CHYBA ZDECYDOWAŁ ŻE ZE MNĄ ZYĆ NIE CHCE.....


POZDRAWIAM ELA
 
     
_zosia_
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-27, 18:47   

Ja wiele bym dala, zeby mojemu zalezalo "tylko" na corce...

_zosia_
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 9