Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Bardzo proszę o modlitwę!!!
Autor Wiadomość
Chmurka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-27, 09:33   Bardzo proszę o modlitwę!!!

Bardzo proszę o modlitwę za Nasze małżeństwo, za mojego męża i za mnie. Aby mój mąż odnalazł w sobie miłość do mnie. Na początku maja powiedział, że nic do mnie nie czuje, poza miłością braterską. Od tamtego czasu ciągle mieszkamy razem. Jadamy razem, śpimy w tym samym łóżku, czasami wyjeżdżamy razem. Myślałam, że coś się w jego sercu zmienia. Myliłam się. Kilka dni temu uslyszalam (na swoją prośbę, bi u psychoterapeuty usłuszałam, że trzeba rozmawiać o uczuciach, więc chciałam wiedzieć, co mąż czuje), że wszystko jest mu obojętne, że często moja osoba go drażni, że czuje do mnie jedynie PRZYWIĄZANIE, że próba odbudowy byłaby na siłę. Że jego zdaniem jak coś się kończy, to coś nowego jest NA SIŁĘ. Wczoraj byliśmy razem na pogrzebie, było bardzo zimno. Mąż objął mnie i przytulił, bo nie chciał, abym zmarzła i zachorowała... DLa niego to na pewno tylko troska wynikająca z przywiązania...
Bardzo Was proszę o modlitwę za nasze małżeństwo, bo ja nie mam już sił. Zasatanawiam się, czy jest sens abyśmy dalej mieszkali razem.
Chmurka
 
     
Mirela
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-27, 09:59   

Chmurko droga:)
Masz wspaniałą sytuację...Masz męża obok siebie, mówi Ci o swoich uczuciach, dba o Ciebie jak potrafi...,chociaż nie pokrywa sie to z Waszym wyobrażeniem o małżeństwie , jesteście ze sobą tak jak potraficie na ten moment. I warto cieszyć się z tego w sposób nieskrępowany, wyrazisty...

Będę się modlić o narodziny Miłości w Waszym małżeństwie.
Chmurko ...tutaj są duże szanse..... :-D

ps.
Kiedyś mój spowiednik zapytał mnie dlaczego sie nie uśmiecham....dziś wiem dlaczego wtedy się nie uśmiechałam... bo, bardzo chciałam ograniczyć swój świat...otwórz Chmurko drzwi na to co daje Ci Bóg, nawet nie myśl ,że to cierpienie....to coś wyjątkowego
pozdrawiam serdecznie:)
 
     
Ann3
[Usunięty]

Wysłany: 2007-06-27, 12:09   

A ja myslę Chmurko, żebyś modliła się o nawrócenie męża, bo człowiek sam z siebie nie jest w stanie kochać ciągle z jednakową siłą. Miłość ludzka wypala się , kończy po jakimś czasie. Bóg zasila nas swoją miłością a my w dziękczynieniu możemy dopiero obdarzać miłością innych. Sama wiem, że jak spojrzę na męża po ludzku to czasami nie widzę nic atrakcyjnego. A dopiero, gdy spojrzę chociaż trochę Bożymi oczami, to widzę męża jako CZłOWIEKA, jako stworzenie Boże z wieloma zdolnościami, talentami, myślącego itd. A jak wytłumaczyć miłość małżonków w starości czy chorobie ? Co zostało atrakcyjnego ? To Boża miłość tak płonie w sercach staruszków i jest coraz większa. :-D
 
     
JAPI
[Usunięty]

Wysłany: 2007-07-13, 09:17   

Chmurko
Muszę napisać Ci o sobie abyś nabrała wiary że wszystko jest możliwe...
Zakochałem się przed ślubem w mojej Żonie. Zakochani pobraliśmy się. Po pewnym czasie naturalną koleją rzeczy zakochanie zaczęło zmieniać się w miłość małżeńską. Często ta zmiana jest odnbierana przez niedojrzałe osoby jako wygaśnięcie czegoś wielkiego. A tak nie jest. To jest prawdziwa miłość. Jest może cichsza od zakochania ale jest bardzo silna i stabilna. Może wtedy trochę mniej się okazuje ją na zewnątrz ale w oczach widać pewność że Małżonek skoczyłby w ogień za Współmałżonkiem...
Ale wracając do tematu. Po 6 latach Małżeństwa - ja ponownie zakochałem się w mojej Żonie. Ona nie lubi gdy to mówię i chyba nie do końca w to wierzy. A ja czuję się tak jak przed ślubem. I dlatego kiedyś napisałem, że gdybym wygrał z kryzysem to chciałbym ponownie iśc z ukochaną Żoną przed ołtarz i ponowić przysięgę Małżeńską...
Po co CI to piszę ?
Po to abyś wiedziała że wszystko może się wydarzyć. Twój mąż może ponownie pokochać Ciebie czy nawet ponownie gorąco zakochać się w Tobie. Wszystko jest możliwe !!!
Ja w swoich modlitwach od wielu miesięcy mam dwie głowne intencje: o uzdrowienie Małżeństwa i o natchnienie mojej Żony darem gorącej miłości do mnie, ponownym darem... I wiem że jak wróci miłość to będzie prosta droga do uzdrowienia małżeństwa.
Módl się więc o miłość swojego Męża.
 
     
Ann3
[Usunięty]

Wysłany: 2007-07-13, 09:21   

A może pojedźcie na SPOTKANIA MAłZEńSKIE ? Małżeństwa wracają odmienione , z nową falą wzajemnej miłości. :lol:
 
     
JAPI
[Usunięty]

Wysłany: 2007-07-13, 11:05   

Ann3 napisał/a:
A może pojedźcie na SPOTKANIA MAłZEńSKIE ? Małżeństwa wracają odmienione , z nową falą wzajemnej miłości. :lol:


Chmurko - co o tym myslisz ? Mi się wydaje że to dobry pomysł. U mnie niestety niewykonalny bo moja Żona nie zgodzi się ale może u Ciebie się uda ?
 
     
mathew
[Usunięty]

Wysłany: 2007-07-13, 14:42   

Spotkania Małżeńskie to super sprawa - właśnie w takich sytuacjach, gdzie obojgu na czymś zależy tylko nie mogę się zgrać. Nam bardzo pomogło w chwilach konfliktów.
Dziś przeżywamy taki kryzys jak Ty, ale u nas minęło 11 lat małżeństwa i mamy 3 dzieci.
Żona mówi, że jej miłość zmienia się i nie jest już taka jak kiedyś, a ja jestem ciągle zakochany. Były chwile, że moja połowica nie umiała powiedzieć mi nic dobrego i wręcz denerwowała się, gdy widziała, że ja liczę na to, że kiedyś się jej odmieni.
Myślę, że Twój mąż też przeżywa taki kryzys jak teraz moja żona (szkoda, że tak wcześnie).
Postaraj się "nie męczyć" go swoją miłością - daj mu trochę dystansu, pozwól mu poukładać się z tym.
Na Spotkaniach Małżeńskich spotkaliśmy wiele starszych małżeństw, które przeżywały podobne kryzysy - i wszystkie przetrwały.

I koniecznie mieszkajcie razem - ale nie obciążaj go zbyt mocno swoją obecnością. On musi w samotności serca przemyśleć to - nie może tego zrobić niejako "szantażowany" Twoją miłością.
Ja w tej chwili postępuję dokładnie tak z moją żoną i widzę efekty. Ale uzbrój się w cierpliwość. Te sprawy nie naprawiają się w ciągu godzin czy dni. Ale może tygodniu zdystansowania zobaczysz pierwsze efekty (np. uśmiech na jego ustach).

Życzę Ci dużo spokoju i cierpliwości - wiem jak to boli - ale zobaczysz, że się uda.
 
     
weronika
[Usunięty]

Wysłany: 2007-07-17, 05:20   

mathew,bardzo dobrze radzisz...................cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość
 
     
Jo-anka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-07-17, 05:36   

Chmurko- ja właśnie chciałam Ci podobnie napisać jak mathew.
Nie narzucaj się, bo to tylko drażni, pamiętam jak ja drazniłam dosłownie wszystkim mojego męża, cały czas chciałam mu sie przypodobac, byc szczegolnie grzeczna i usłuzna.Z chwilą gdy to zmieniłam, przestałam pokazywać jaka jestem nieszczesliwa a zaczelam normalniej zyc i nie narzucac sie mezowi cos powoli zaczelo sie zmieniac w nim.
to dobrze ze wciaz mieszkacie razem
jestem pewna ze bedzie dobrze
Pan z Tobą!
 
     
mała12
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-06, 14:33   

Chmurko! jest sens... powoli kropla za kroplą z Boża pomocą odmieni się Jego serce... jest przy Tobie... zoobojętniał, ale dzieki Bogu nie poszedł do innej... trwaj i kochaj, choć to czasem tak trudne, ale przecież miłość to oddawanie życia... nie daj złemu wmówić, że nie ma sensu, że koniec! MIŁOŚĆ CIERPLIWA JEST... a wszytko co w Piśmie św. jest napisane jest PRAWDĄ... więc i to, że MIŁOŚĆ WSZYSTKO PRZETRZYMA... z przywiązania wyrośnie piękna miłość, bo nie oparta na uczuciach i emocjach ale na związaniu serca z Tobą. Możę jego uczucia się wypaliły i jest mu z tym źle, ale został, jest, nie odszedł... nie zmarnuj tej łaski, bo przecież mógł po prostu poszukać innej kobiety... TRWAJ! Jezu, ufam Tobie
 
     
Chmurka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-13, 21:21   

mała12 napisał/a:
Możę jego uczucia się wypaliły i jest mu z tym źle, ale został, jest, nie odszedł... nie zmarnuj tej łaski, bo przecież mógł po prostu poszukać innej kobiety... TRWAJ! Jezu, ufam Tobie


Po prostu poszukał sobie innej, a ja żyłam przez cały lipiec i połowę sierpnia złudzeniami...
 
     
mała12
[Usunięty]

Wysłany: 2007-08-16, 14:22   

Chmurko... wiem, że to boli i upokarza, wiem... bo ja też żyłam (a może nadal żyję) złudzeniami... jednak TRWAJ... blisko Jezusa... nie znam innej drogi... ja ciągle o to walczę. Modlę się i za Ciebie... za Twojego Męża i za tę "inną", by się opamiętała... i też o to proszę
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 8