Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Dziecko, a konkubina
Autor Wiadomość
zuza
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-30, 12:38   

To "se" popytaj jak sie tam zawleczesz. Indywidualny tok ci zrobią.
Hm- tyłem do okna- pamiętaj.

[ Dodano: 2007-04-30, 12:42 ]
Izis- ja cię podburzać nie będę- teściowa- szkoda gadać.
Ale wiedz jedno- że jak masz zamiar oponować- to chyba z wakacji nici.
Jeśli sie zdecydujesz że się zgadzasz- to juz poleci. I wtedy nikt ci racji nie przyzna- tylko każda odmowa będzie mogła byc poczytana za złośliwe utrudnianie.
Współczuję- jadu sączyć nie będę. Decyzje jaką teraz podejmiesz będzie trzeba rczej konsekwentnie bronić w przyszłości- chyba że olejesz temat.
A ja- cóż- mam plan B- i C plan też mam.
Trzymaj się - przykro mi i to bardzo.
 
     
izis
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-30, 12:51   

Zuza tak długo jak mi starczy sił będę konsekwentna w swoim postępowaniu. Wiem, że z wakacji nici i to nie jest problem. Problemem jest to jak uniemożliwić taki wyjazd i plan małża, głowię się nad tym od jakiegoś czasu . Zuza bardzo chciałabym poznac Twój plan B i C.

[ Dodano: 2007-04-30, 13:04 ]
Ola2 napisałaś:
Cytat:
Jeśli mój mąż weźmie dzieci na spotkanko z kochanką, no to będzie te spotkanko ostatnim.
W jaki sposób zabronisz mu później spotkań? przecież ma prawo do widzeń z dziećmi, nierozumiem?
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-30, 13:06   

Izis, błagam NIGDY PRZENIGDY TAKICH SCEN PRZY DZIECKU!!!
Wiesz, jak dziecko rozumuje?
Podaję na przykladzie swojego zachowania, więc ucz się na moich błędach.
Miałam wyjazd na zakupy: ja, dziecko, mąż. Dzicko przeszczęśliwe. Kiedy mysleliśmy, że dziecko nie słyszy, bo czymś zajęte, my "graliśmy w ping-ponga", czyli ja - cos tam, on- coś tam. Ten ping pong wcale nie był głośny - według mnie. Fakt - mogła usłyszeć trochę wyrzutów pod adresem męża (w tym czasie skubany działał na dwa fronty). Co usłyszałam od dziecka? "Ty ciągle się kłócisz z tatusiem i dlatego nie chce ze mną się spotykać."
To był jedyny raz i więcej już tego nie zrobiłam i nie zrobię.
Skoro już upominałaś męża i teściową, że nie życzysz sobie takich kontaktów, zacznij działać w świetle prawa. To się da załatwić. Dobre pytanie Ci zadała Zuza, ale czy Ty naprawdę jesteś zdecydowana? Nie unikniesz wtedy badania w RODK-u, no i potrzebujesz dobrego adwokata. Ale przedtem musisz mieć czarne na białym, np. meile, że go prosiłaś, informowałaś, że źle to znosi dziecko, a on to olał. Zwłaszcza, że masz małe dziecko, a jak dobrze pamiętam nie wziął z Tobą mąż rozwodu , bo piszesz, żeś w separacji - znaczy się więc mąż niemoralnie sie zachowuje przy dziecku.
Pozdrawiam
 
     
_zosia_
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-30, 13:12   

Nie mieszkam z mezem od lipca zeszlego roku, od tamtej pory maz ani razu nie przyszedl do dziecka, nie zabral coreczki na spacer. Nie rozumiem jak tak mozna. Probuje dojsc dlaczego? Czy mozna tak po prostu wyciaz sobie z pamieci dziecko, olac i miec swoje zycie? Fakt krzywdy dziecka, ze na starcie ma juz gorzej boli mnie w tym wszystkim najbardziej.
Czasami mam ochote mu cops zrobic za to wszystko, a czasami po prostu mi go zal, bo mysle, ze facet fiksuje, odjezdza przez ta swoja prace (jak w sekcie). Nie wiem czy cos sie jeszcze da zrobic...
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-30, 13:25   

Ja tam tylko widzę 3 drogi i w zalezności od tego, nalezy dobrać metody postępowania:
1. Olać i samemu zadbać o jak najlepszy, w tej sytuacji, rozwój swojego dziecka. Jeden rodzic też może wychować dziecko na porządnego człowieka. Może kiedyś w tym tatusiu obudzi się tatuś - nigdy nie wiadomo, jak to się potoczy.
2. Olać, ale systematycznie, co jakiś czas informować o dziecku, może coś w nim drgnie.
3. Wymusić sądownie kontakty (ja bardzo szybko zrezygnowałam z tego pomysłu).

Na początku stosowałam drogę nr 2 i naraziłam się na zarzut męża, że manipuluję dziećmi (chciałam tylko, żeby facet nie wypadł z obiegu - znaczy się życia dzieci). Więc tę drogę porzuciłam.
Obecnie stosuję drogę nr 2 - troszeczkę ostatnio kontakty się polepszyły (nie mam pojecia, czy to efekt konsekwentnego olewania).
Drogi nr 3 nawet nie tknęłam i nie tknę.
Są jeszcze drogi 4 i 5, ale one służą do prawnego pozbawienia lub ograniczenia kontaktów dziecka z ojcem (dla Ciebie w ogóle nieprzydatne). Tknę którąś z nich, jeśli kochankę na spotkania z dziećmi będzie przyprowadzał.
Pozdrawiam
 
     
_zosia_
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-30, 13:31   

Punkt 3 mnie zainteresowal. Jak to wyglada Olu? Co Wiesz na ten temat?

Oczywiscie, ze moja corka moze wyrosnac na porzadnego czlowieka, ale to straszne obciazenie nie miec ojca, a nawet nie dlatego ze cos mu sie stalo,ze nie zyje tylko dlatego, ze ...no wlasnie dlaczego? Stukniety jest czy nie kuma problemu?
 
     
Ola2
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-30, 13:47   

Serdecznie bym odradzała drogę nr 3., ale zrobisz, jak zechcesz.
Odradzałabym, ponieważ:
1. Po co dziecku wymuszone kontakty? Nie widzę w tym nic pozytywnego.
2. A jak tatuś mimo nakazu nie będzie się wywiązywał? Ograniczenie praw, pozbawienie praw? Co w tym może być pozytywnego dla dziecka? No chyba że ojciec pijak agresywny, nieodpowiedzialny=naraża na niebezpieczeństwo dziecko.

Jak załatwić, powiedzą, pokierują Cię w rejonowym sądzie - w wydziale rodzinno-opiekuńczym (nie pamiętam nazwy). Możesz tez udać się po poradę do adwokata, jeśli masz kasę. Musisz poprostu wystąpić do sądu z takim wnioskiem.
Pozdrawiam
 
     
_zosia_
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-30, 13:59   

Domyslam sie, ze trzeba to zalatwiac w sadzie, ale czy Ty Wiesz cos wiecej na ten temat np. czy sa jakies okreslone przypadki sadownego nakazu, czy kazdy je otrzymuje, ze tak powiem z urzedu?
 
     
zuza
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-30, 14:55   

Zosiu,
z tego co czytałam żadne sądowe nakazy nie wymuszą na ojcu dziecka żeby odwiedzał.
Więc coś tak sobie myślę- że tak tego nie załatwisz.
Czy myślisz że jak mu sąd wyznaczy terminy to facet jest zobligowany? Nie- moim skromnym zdaniem ma prawo do odwiedzin w tych wyznaczonych terminach- a czy skorzysta- to insza "inszość".
Sprawa odseparowania kochanki od dziecka - to inna sprawa.

Izis,
Plan B- to samodzielne zorganizowanie wakacji dzieciom- zgodnie z "radą męża"- jedną z ostatnich świewtlanych- pora żebys sama decydowała. Pisemną radą Moja Droga, pisemną.
Już rozpoczęłam działania logistyczne- bo zagospodarowanie dwóch miesięcy dla dwójki dzieci z duuuuużą fantazją - to zadanie dośc spore.
Poradzę sobie.
Plan C- lepiej nie tykać- aczkolwiek uprzedzam zaraz- nie ma nic wspólnego z ograniczaniem mężowi możliwości kontaktowania sie z dziećmi- wręcz przeciwnie.
A te pisemnośc kontaktów proponuję zachować- daje więcej możliwości.
Na przyszłośc- i to że to mam nie oznacza że skorzystam- ale mam i lepiej się czuje że mam. I wiesz co?
Zero wyrzutów sumienia mam że zbierałam i mam te wiadomości.
Zanim do niego (planu C) dojdę jednak- co będzie oznaczać że jest bardzo ciężki kryzys- staram sie modyfikować plany A i B. I mutacje, mutacje.
Zasada podana przez Olę powinna być wołam w domu powieszona- zero rozmówek przy dzieciach, jak coś źle- tatus na bok i jak sie da - zwarcamy uwagę, jak nie- robimy swoje bez oglądania się na. Czyli wracamy do- znielubionego przez niektórych- babie wara.
A dziecko trzeba bronić i chronić- ostatnio dopuściłam do tylko jednej rozmowy w "temacie" pomiędzy ojcem a starszą latoroślą- zaraz po rozmowie z psychologiem dostałam info- że źle zrobiłam- skoro mąz jest chybotliwy emocjonalnie i ja to widzę należy nie dopuszczać do takich rozmów pomiędzy- przejąc ten ciężar na siebie nawet kosztem zagrożenia że to mnie dziecko obwini- bo ono jest najważniejsze a nie moje odczucie- sprawiedliwego osądu. Mówić zgodnie z prawdą - sposobem możliwym do zrozumienia i zaakceptowania przez dziecko- a tajnością otaczać fakty dotyczące krzywdzących odczuć jakie się samemu ma.

Hm- napisałam- a w sumie chyba niezbyt dużo informacji podałam.
Cóż- sorki- ale wiedz że plan C- ewidentne wkorczenie na drogę sądową- to ostatecznośc - i trzeba to będzie spokojnie zrobic tak- aby zminimalizować szansę na badania w RODKu- a bez tego się nie da raczej- więc - plan C- odłogiem Moja Droga. Dotego trzeba masę świadków- a ja raczej zamiaru wciągania osób trzecich nie mam zamiaru- bo mój mąz i tak ma przegwizdane sam ze sobą- ja dodatkowych pożarów wzniecać nie chcę- więc sie bronię sprytem i zwij jak chcesz- to są te mutacje.
A jeśli juz się zdecydujesz- to zaproponuj mediacje w sprawie- z profesjonalistą od mediacji- są takie ośrodki- jeśli w trakcie mediacji nie osiągniesz porozumienia którego kształ cię usatysfakcjonuje- a możesz tam wszystko negocjować- to zawsze będzie dowód jak cię facet do sądu pociągnie- że sie starałaś ucywilizować problem ( jesli mogę tak głupio to nazwać). Tylko uwaga- mediacje są płatne i dobrowolne- mąz nie musi tam przyjść. Mediator zachowa tajemnicę a zadba tylko o cywilizowany sposób dyskucji mającej na celu porozumienie rodziców.
Chyba też tam w KOPD o którym pisano w temacie o warsztatach- o ile pamiętam to mi mówiono że tam tez porwadzą mediacje- miałam nieszczęście słyszeć urywek rozmowy rodziców- i to spowodowało że będę walczyć o powrót zdrowego rozsądku do faceta który jest moim mężem.
Więc mój pla C- leży i czeka.
 
     
_zosia_
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-30, 15:28   

Zuza moj maz zyje w kompletnym oderwaniu od rzeczywistosci. Odjechal na maksa. Moze taki sadowny nakaz go obudzi? Moze to bedzie taki bodziec, ze facet pomysli, bo jak na razie to on nie mysli, bo tak wygodniej.
Jezeli taka mozliwosc istnieje to warto sie nad nia zastanowic,a musze to przemyslec, poza tym jezeli zobaczylabym, ze te spotkania nie maja sensu to na pewno bym nie naciskala na nie.
 
     
zuza
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-30, 15:36   

Hm- a mój to myślisz że nie odjechał?
Zosiu- ale pomyśl- czy będzie przychodził ?- on dostanie wyznaczone dni- a przecież ty mu raczej nie bronisz kontaktów tylko zależy ci coby je zintensyfikować.
Prawo kar za to, że tatus opuścił widzenie nie przewiduje.
Podobno po wykazaniu że się facet uchyla od obowiązków rodzicielskich że tak ogólnie nazwę i szkodliwie dla dziecka zachowuje podobno ( juz chyba pisałam) więc jako dość łagodną formę ograniczenia władzy rodzicielskiej mozna wywalczyć skierowanie na terapie rodzinną. I to jest może droga.
A tak- to sobie mozna gwizdać- bo zmuszać raczej nie ma jak.
 
     
_zosia_
[Usunięty]

Wysłany: 2007-04-30, 15:44   

Zuza nie wiem czy to cos da, dlatego tez musze przemyslec sprawe. Terapia rodzinna jak rozumiem to tez ja musialabym na niej byc? jezeli tak to chyba nie jest dobry pomysl, bo to juz przerabialismy. Chcialam, zeby poszedl tylko na jedno spotkanie z moja psychoterapeutka, tylko jedno , na ktoym mnie nie mialo byc,a to spotkanie mialo byc po to, aby ona mogla skonfrontowac to co ja mowie z tym co uslyszy od mojego meza. i oczywiscie nie wypalilo.
Twoj maz oczywiscie,ze odjechal, ale moj odjechal inaczej. Zyje tylko praca, nie kontaktuje sie z nikim, poza swoim szefem manipulantem (zyja w symbiozie sekty). Maz niczego od zycia nie potrzebuje, jest zaniedbany etc, dlatego jakis bodziec ze swiata zewnetrznego moze by nim potrzasnal. Ale nie wiem... Musze sie nad tym zastanowic.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 9