Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
tuż przed???
Autor Wiadomość
Julka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-15, 08:24   

O rany! Ale na niego napadłyście!
Faktycznie zrobiło się chyba trochę feministycznie...
(czy ja się nie narażam...?)
Wydaje mi się, że Anakonda trafiła w sedno. Moim zdaniem powinienieś Józefie porozmawiać o swoim problemie z żoną, skoro jesteście tak udanym małżeństem jak piszesz powinna to zrozumieć. Może pomogłaby wizyta u jakiegoś specjalisty.
W każdym razie musisz szybciutko wziąć się do pracy bo faktycznie z tym "nocnikiem" to bajka ma rację.
Pomyślałabym tez jednak o jakimś urlopie, może tylko we dwoje. Chociaż dłuższy weekend... To naprawdę bardzo dużo znaczy, bardzo zbliża. Rozumiem, że praca i tak dalej ale trzeba się zastanowić co jest w życiu najważniejsze. Wyobraź sobie czarny scenariusz (którego Ci nie życzę i na pewno nic takiego nie nastąpi), w którym znajdujesz się na tym forum z całkiem innym nickiem...
I co Ci po tej pracy?
Zresztą przecież chodzi tylko o kilka dni z żoną..

[ Dodano: 2007-03-15, 08:27 ]
O rany! Ale na niego napadłyście!
Faktycznie zrobiło się chyba trochę feministycznie...
(czy ja się nie narażam...?)
Wydaje mi się, że Anakonda trafiła w sedno. Moim zdaniem powinienieś Józefie porozmawiać o swoim problemie z żoną, skoro jesteście tak udanym małżeństem jak piszesz powinna to zrozumieć. Może pomogłaby wizyta u jakiegoś specjalisty.
W każdym razie musisz szybciutko wziąć się do pracy bo faktycznie z tym "nocnikiem" to bajka ma rację.
Pomyślałabym tez jednak o jakimś urlopie, może tylko we dwoje. Chociaż dłuższy weekend... To naprawdę bardzo dużo znaczy, bardzo zbliża. Rozumiem, że praca i tak dalej ale trzeba się zastanowić co jest w życiu najważniejsze. Wyobraź sobie czarny scenariusz (którego Ci nie życzę i na pewno nic takiego nie nastąpi), w którym znajdujesz się na tym forum z całkiem innym nickiem...
I co Ci po tej pracy?
Zresztą przecież chodzi tylko o kilka dni z żoną...
I ważna jest rozmowa, szczera i jakby to powiedzieć... Po prostu musisz naświetlić skalę problemu. Mojemu mężowi też brakowało seksiku, no i chyba jakichś małych "fantazji" ( :oops: ), ale mówił o tym rzadko i na tyle "cichutko", że nie miałam pojęcia, że to taki wielki problem. Musiało dojść do zdrady, żeby wszystko zostało powiedziane jasno i wyraźnie.
 
     
jozef
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-15, 10:47   

po wczorajszych postach : "DAruj sobie browarki z kumplem. " "
najpierw faceci zaniedbują swoje żony, potem dziwią się, że on już dla nich nieatrakcyjne " "wszyscy Ci tu prawdę piszą - ot, zaniedbałeś żonę i tyle. " "
Kobiecie nie sprawia przyjemnosci siedzenie w garazu w nocy, na mrozie z zimnym piwem a facetom tak. Byc moze jakby wiecj kobietto rozumialo to forum byloby o polowe mniejsze...

nie podoba mi się to "
pomyślałem: ot wydały na mnie wyrok i basta, teraz będą wieszać psy. Ale widzę że i inne opinie się pojawiły.
Jak ktoś chce wyrokować to niech przeczyta uważnie co piszę:
Nigdy nie zgodzę się z opinią ze kogokolwiek lub cokolwiek zaniedbałem i nigdy nie zrezygnuję z "browarków z kumplem". Już mówię dlaczego. Kiedyś pracując daleko-daleko (na innej pólkuli) wpadła mi w ręce ksiązka z seri warsztaty dialogu. Po powrocie rozpoczelismy takie zabawy, które nauczyły nas rozmawiać. Ale nie o pierdołach tylko o tym o czym sie najtrudniej rozmawia. Np. wymień (napisz- na poczatku łatwiej pisać i pozniej przeczytać...) 5 rzeczy które Cie zirytowały w czasie ostatniego tygodnia itd. Okazuje się że ta metodą można dowiedzić się że rzeczy które inaczej nigdy nie ujrzałyby światła dziennego i ocenić ich wagę. Np że nie opuszczanie deski w klozecie jest naprawdę denerwujące a w 5 min mozna się tego nauczyć. Od takich drobnych rzeczy się zaczyna, a wbrew pozorom takie drobiazgi potrafia wyprowadzić z równowagi każdego. Ale idąc tym tropem można dowiedzieć się że żona uwielbia tańczyć. A ja nienawidzę. Wiedząc jakie to dla Niej ważne spróbuje zrobić jej tą frajdę a z czasem polubiłem... Można tak wymieniać i wymieniać, ale działa to też w druga stronę: ja bym się naprawde zrelaksował jakbym raz na 2 miesiące poszedł z kumplem to tego wspominanego garażu i bawił sie w mechanika, rozmawiał o samochodach i fantazjował jakim to nie jestem dobrym kierowcą. Oczywiście rozmowy dotyczą wszystkich sfer zycia, razem z tym że wolą białą bielizną niz czerwoną.
Muszę powiedzieć zę wielku znajomych mówi : ale Wam zazdroszę że sie tak dogadujecie, ale żeście sie dobrali" a ja na to kupa, nic takiego, na to trzeba sobie zapracować, zmusić sie i zamiast oglądać M jak Miłość to zasiąść do stołu.
Jedna znajoma para. Kobiata miała własnie takie pojęcie, odpuść sobie pogadanki z kumplami, nie pij piwa, dorośnij, i zapomnij o marzeniach o motocyklu. Jaki tego efekt facet sie frustrował, ona również, rozmawiali coraz mniej, az w koncu on dzwoni ze jak w domu nie moze to napije sie w delegacji, wieczorem w hotelu, a kilka tygodni pozniej powiedzial ze zakochal sie w prostytutce. I co powiecie? Szmaciarz, zostawił ja dla młodej "jędrnej" ukrainki?? Byla lepsza w łóżku?? winny, zły człowiek! Ja nie chcę go usprawiedliwiać, ale znam go i on nie szukał młodej d... tylko po prostu nie miał po co wracać do domu. On chciał pogadać z zoną o problemach w pracy, chciał żeby choć raz powiedziała nie widziałeś sie z Józkiem od 6 miesięcy, jedźmy do nich na weekend pomarzycie sobie o motocyklach, a następny weekend chciałbym zebyś zabrał mnie do sklepu z bielizna... i w końcu czyja wina, jak dla mnie dokladnie po środku...

Drugi przypadek zdecydowanie bardziej wyrazisty. Facet bije żonę jak sie nachelje, a jest alkocholikiem. Wyrok jest krótki: Świnia. Ale jak to jest? alkoholikiem nie staje sie z dnia na dzień! Jak faceta 3 lata wczesniej wyrzucili z pracy to co powiedziała żona?? nie martw sie, jestes bystry znajdziemy nowa prace, pomoge Ci napisac CV, ale dzis zapomnij o stresach połóż sie pomasuje Ci plecy! a może powiedziała: wyrzucili Cie bo sie nie starałeś, wiecznie za pożno wstawałeś i wg jestes nieudacznikiem, a on z podkulonym ogonem poszedł do monopola po ćwiartke lodowej....
I do Pani której nie podoba sie spotykanie męza z kolegami. Może i twój mąż marzy (marzył) o tym żeby pogadać sobie w męskim towarzystwie, może to powodowałoby że poczułby sie jak facet i następnego dnia kupiłby Ci kwiaty, no ale no ale jak nawet nie chcemy suchać o prognieniach drugiej połowy to "reka w nocniku"
A teraz wracając do tematatu, ja nie mam problemu z zoną, chciałem tylko znaleźć jakieś uniwerslane lekarstwo na sytuacje np z poniedziałku. Uwielbiam pływac (zdrowie jest bardzo ważne) wiec jako było ratownik przepłynąłem swoje 1500m i usiadłem. Podeszła dziewczyna która na basen przyszła prosto z solarium w bikini ze stringami i prosi zeby ją nauczyl plywać?? To jakby pokazac szklanke wody facetowi na pustyni? chcąc nie chcac kazdy facet pomysli o jednym? A jak zrobic zeby tylko pomyslal? nie chodzic na basen?
 
     
Grażynka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-15, 11:04   

Wiesz, Józefie, jak dla mnie to Twój ostatni post i opis dwóch przypadków mówi dość wyraźnie, że wina leży głównie po stronie kobiety, bo nie potrafi odpowiednio postępować z mężem... Nie wydaje Ci się, że często mężczyzna również ponosi winę i zupełnie nie stara się? U mnie konflikt narastał przez lata. Wielokrotnie w rozmowach, a własciwie moich monologach mówiłam o tym, co mnie boli, co mi przeszkadza w naszym związku... mąż też mówił... Tyle, że ja pracowałam nad sobą, a z jego ust ciągle słyszałam zdanie "Taki jestem i się nie zmienię". Teraz ja skończyłam terapię, a on biedaczek od prawie dwóch lat się nie umie zdecydować, czy być ze mną, czy też z kochanką... Swoją terapię przerwał, bo zmiany wymagają wysiłku... A wysiłek musi płynąć zobu stron...
Nie wiem, jak jest w Twoim małżeństwie, ale najwidoczniej problem masz i to spory, bo szczęśliwi małżonkowie nie szukają pomocy na forach tego typu... Może spróbujcie pójść razem do terapeuty i tam porozmawiać o Waszych problemach... Czasem sprawy nie są takie, na jakie pozornie wyglądają, a samemu jest to cięzko zgłębić... Pozdrawiam
 
     
Julka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-15, 11:08   

Jak zrobić, żeby tylko pomyślał?

No być facetem z jajami, z zasadami znaczy i twardym. Odpowiedzieć: "może ratownik panią nauczy", albo: "jest wiele miejsc gdzie niedrogo uczą pływać" i pływać sobie dalej. Jeden się w duchu pomodli inny powie sobie: "stary trzymaj się dzielnie, masz już kobietę, druga ci wcale nie potrzeba". Każdy sposób dobry, byle skutek był odpowiedni. Może to nie jest łatwe, ale chyba warto mając udane małżeństwo.
A oprócz tego, jak juz pisałam, może warto udać się do specjalisty (np. seksuologa) i posłuchać co on na to.
 
     
jozef
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-15, 11:23   

Grażyno, prawda zawsze leży po środku, ja nie twierdze że rozmowami można załatwić wszystko, bo jak osbnik jest niereformowalny to nic nie pomoze. Jak powie ze odszedł bo żona nie chciał sexu analnego to nie ma z nim o czym rozmawiac...a czy Ty jestes wstanie powiedziec czego brakowało mężowi?? przygód, sexu, rozmów, masowania sie przy swiecach?? dlaczego sprobowal z inna??? a może wszystko było ok tylko burak chciał spróbowac czego innego??

I chyba nie szukam pomocy na forum, ani nie mam wielkiego problemu zeby isc do sexuologa, poprostu myslalem ze mozna tu pogadac z innymi (z facetami tez) jak radzic sobie z pokusami (sa pokusy zeby za szybko jechac samochodem, albo na kolacje pojechac do restauracji i wydac cala forse ale sa tez pokusy natury sexualnej) i nikt mi nie wmowi ze mozna sie poprostu od nich odciąć, bo niestety one są wszędzie i dopadaja kazdego. Ja liczylem ze od innych naucze sie jak unikac tych najgorszych.
Jestem wierzący,ale niestety nie potrafię (jeszcze) w sytuacjach typou basen pomyśleć o pomocy Boga...
 
     
Elżbieta
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-15, 12:36   

jozef napisał/a:
mozna tu pogadac z innymi (z facetami tez) jak radzic sobie z pokusami

Pisał Tadeusz - o pokusach rozmawiaj ze spowiednikiem, od razu,
Józefie. :-)
 
     
micszpak
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-15, 15:47   

Głodny chce jeść, spragniony - pić, a niekochany pragnie miłości. Piszecie o obowiązkach małżeńskich, ciężkiej pracy nad sobą, wyrzeczeniach, dorzucacie sfrustrowanemu facetowi jeszcze kilka obowiązków na plecy. Wiem, że to szlachetne.
Ale z drugiej strony, Józek, skoro z Ciebie chłop z... temperamentem, weź się za to, co sprawia Ci przyjemność. Rzuć to mycie podłogi, rzuć wynoszenie śmieci i spójrz na nóżki żony w szpilkach, na tę białą bieliznę, czy co tam jeszcze przyjdzie Ci do głowy. Nikt nie rodzi się z zamiłowaniem do seksu ja-kie-goś-tam, a trening czyni mistrza, to, co dziś wydaje się być dla Was ograniczeniem, jutro może być świeżo odkrytym terenem eksploracji.
Z Twoich słów wynika, że w domu grasz rolę gospodarza, pokojówki, zmęczonego po pracy biznesmena itp, a rolę mężczyzny zostawiłeś za progiem. Bida w tym, że Twoja żona też jest istotą seksualną, i skoro Ty zerkasz na cudze kąski, któryś z Twoich kumpli, wyznający zasady podobne do Twoich, może zerknąć do Twojej alkowy.
A może już zerka, i stąd ten chłodek w domowych pieleszach?
O co się założysz, że gdybyś spędził 3 dni i 3 noce - Ty - mężczyzna, ze swoją żoną - kobietą - na ćwiczeniach kamasutry w jakimś raju, niekoniecznie śliniłbyś się na widok babki na basenie (dla której nie TY taki WSPANIAŁY, ale TAMTEN ZWIĄZEK taki do luftu!!!).
Myślisz, że rezygnacja z piwka z kolegami to poświęcenie? Kurczę, zwykle z tego się po prostu wyrasta. Bez żalu, jak z pryszczy :roll: .
 
     
CA
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-15, 16:52   

...one są wszędzie i dopadaja kazdego...

Kiedy ja czytałam. micszpak napisała to co i mi się nasunęło, tzn TRENING CZYNI MISTRZA, nie ma uniwersalnej metody odpędzania od siebie pokus, one były (rózniste paskudnie), są i będą, wszyscy ich doświadczamy, przecież mamy te same zmysły, tylko róznie wyostrzone... w wyniku róznych temperamentów, osobowości, wychowania.... ale to od nas zależy czym je nakarmimy, wszyscy też mamy wolną wolę, która daje możliwośc wyboru, decydowania... "Wszystko mi wolno, ale nie wszystko się opłaca"
No i nad siłną wolą trzeba trochę popracowac, pocwiczyc napewno warto. kiedyś, dośc dawno, ktoś mi powiedział, że im pokusa większa tym większa ofiara i ŁAska większa, lub NAGRODA jak wolisz no i przekonałam sie o tym już wiele razy..
Wielki Post to właśnie taki okres odkrywania i prób opanowywania róznych głodów, poświęc może tegoreczne rekolekcje na rozwiązanie tego problemu, przemódl, przygotuj się solidnie do Spowiedzi Wielkanocnej i słuchaj co Ci On podpowie.

Polecam również prelekcje ks Pawlukiewicza (do posłuchania) Sex - sztuka czy rzemiosło oraz rozczytanie sie w temacie,
Pamiętaj NIE MA TAKIEJ POKUSY, KTÓREJ NIE MOŻNABY SIĘ OPRZEC trzeba TYLKO CHCIEC

A tak w ogóle to bardzo się cieszę, że sie tu znalazłeś, od dłuższego już czasu nurtyował mnie włanie temat PROFILAKTYKI, bo właśnie też jestem zdania, że łatwiej zapobiegac niż leczyc, pozdrawiam serdecznie CA
 
     
jozef
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-16, 10:04   

Witam,
Niestety chyba nic z tego nie będzie. Poza nielicznymi wyjątkami (w temacie męskie sprawy) chcieli tu zrobic ze mnie ofiarę. Na siłę orzekłyście że muszę mieć problemy, że zaniedbuje żonę, że muszę iść do sexuologa, powinienem zapisać się na kurs kamasutry oraz że powinienem się spowiadać z tego że zaczepiają mnie dziewczyny, a także że jestem niedojrzałym dzieckiem bo chce się spotykać z kumplami...dowiedziałem się również że pewnie jakis kupel już czycha na moją żonę.
Ludzie co z Wami??? Jakbym tak myślał jak Wy to chyba nic innego tylko sie położyć do trumny i czekać...
Nie trafiłem na to forum bo szukałem usprawiedliwienia ani nie mam problemów, tylko wolę przeanalizować pokusy, problemy jakie stawia życie przed młodym mężczyzną za wczasu (ludzie z tego formu chyba wyjątkowo powinny to rozumieć).
Liczyłem że może ktoś przedstawi swoje świadectwo, że jedną chwilą, dał się sprowokować i zrobił wielu ludziom krzywdę i skomplikował sobie życie. Że nie jest tak jak mówią "media" promując skoki w bok, że tak naprawde człowiek czuje sie po tym fatalnie... a może ktoś bardziej humorystycznie poradzi mi tatuaż na czole "żonaty-zajęty"

Jak ktoś coś ma do dodania, to śmiało, lubią twórczą krytykę i wcale się nie obrażam.

A do zdołowanych Pań, życzę uśmiechu, zmieńcie podejście do życia, na wstępie wszędzie czukajcie pozytywów a nie problemów, pozatym troszkę wiecej zaufania. Skoro mnie "5" postami wyprowadziłyście z równowagi to jak chcecie odbudowywac swoje małżeństwa (o oczywiście do tych co mają w opisie "w kryzysie...").
 
     
Grażynka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-16, 10:26   

jozef napisał/a:
A do zdołowanych Pań, życzę uśmiechu, zmieńcie podejście do życia, na wstępie wszędzie czukajcie pozytywów a nie problemów, pozatym troszkę wiecej zaufania.

Wiesz, Józef, może trafiłeś na złe forum po prostu... Większość z nas tutaj jest mocno poraniona, skrzywdzona, zdradzona i patrzymy, niestety, przez pryzmat własnych doświadczeń... Właściwie powinnam powiedzieć, że ja patrzę, bo jak inni - nie wiem... Wiesz, mojemu mężowi, po 19 latach naprawdę dobrego małżeństwa, zachciało się odmiany. Wybaczyłam, próbuję naprawić. On nie. Od półtora roku nie wie,co dalej zrobić ze swoim życiem - i ani nie odchodzi, ani nie jest ze mną w sensie emocjonalnym... Nie jestem zdołowana i widzę w zyciu wiele pozytywów, a zaufać nie zaufam, bo podstaw nie mam... W wielu naszych małżeństwach zaczynało się być może podobnie jak u Ciebie, czyli pojawiała się pokusa i jakieś niewielkie zgrzyty w małzeństwie... A potem niestety już szło... szło... szło... aż doszło... To oczywiście nie znaczy, że u Ciebie też tak musi być, ale nie dziw się, że my w ten sposób na to patrzymy... Patrzymy wszyscy przez pryzmat własnych doświadczeń i radzimy jak potrafimy... A jeśli trafiamy jak kulą w płot, to wybacz i rady olej ;-) :lol: Pozdrawiam i tak :mrgreen:
 
     
misiek
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-16, 12:12   

jozef napisał/a:
Liczyłem że może ktoś przedstawi swoje świadectwo, że jedną chwilą, dał się sprowokować i zrobił wielu ludziom krzywdę i skomplikował sobie życie. Że nie jest tak jak mówią "media" promując skoki w bok, że tak naprawde człowiek czuje sie po tym fatalnie...


Hm, ja na Twoim miejscu bym po prostu spróbował. Co Cię powstrzymuje? Sumienie? Wątpię! Chciałbyś, ale się boisz, bo możesz stracić to, co masz - TAK? Myślisz, że ktoś Ci tu napisze, że „Stary spoko przecież to nie jest z mydła dla każdego wystarczy”? Uruchom swoją wyobraźnię, co taki skok w bok daje i przeanalizuj swoje ciągoty. Po mojemu pomyliłeś adresy.
 
     
jozef
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-16, 16:56   

Hm, ja na Twoim miejscu bym po prostu spróbował. Co Cię powstrzymuje? Sumienie? Wątpię! Chciałbyś, ale się boisz, bo możesz stracić to, co masz - TAK? Myślisz, że ktoś Ci tu napisze, że „Stary spoko przecież to nie jest z mydła dla każdego wystarczy”? Uruchom swoją wyobraźnię, co taki skok w bok daje i przeanalizuj swoje ciągoty. Po mojemu pomyliłeś adresy.

A teraz Misiek zastanów się po jakiego.. to pisałeś. Co to ma wspolnego z tematem. Jak masz takie podejscie do życia to chyba Ty pomyliłeś forum, zapraszam na www.frustrat.pl chyba ze chciales zastosowac terapie szokowo-obrażająca własnego autorstwa
 
     
elzd1
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-16, 18:28   

Witaj.
Poczekałam trochę z wypowiedzią, bo nie chciałam Cię źle ocenić.
Ale widzę - nie pomyliłam się - Ty już podjąłeś decyzję. Tylko, w takim razie czego szukasz? Usprawiedliwienia? Rozgrzeszenia? Zrozumienia?
Chcesz świadectwa? Poczytaj nasze wypowiedzi: każdy pisze o sobie, jak to właśnie codzienność, niezadowolenie z życia, rutyna - sprawiły, że nasi małżonkowie zapragnęli odskoczni.
Piszałeś gdzieś, że żona Cię nie pociąga. I uważasz, że to jej wina?
Nie, to Ty masz problem - nie irytuj się , ale tak jest.

Całe to forum zawiera świadectwa ludzi, którym życie zawaliło się z powodu, że żona/mąż już nie pociągał.
Chcesz, zrób to, czego bardzo pragniesz. I nie mów, że to zgrabne panienki Cię prowokują. Ponoć jesteś dużym chłopcem, więc podziękować takiej panience - chyba nie stanowi to problemu?

Większość z nas żyje samotnie i stanowi łakomy kąsek dla poszukiwaczy przygód. A jednak nie dajemy się "uwieść" - chociaż niby jesteśmy wolni - jak to niektórzy określają.
Ale widzisz - my mamy zasady. I wiemy, że małżenstwo nie polega tylko na zaspakajaniu seksualnych wymagań małżonka.
Ale - skoro dla Ciebie to jedyny cel małżenstwa - życzę powodzenia.

A pokusy - czyżby one miały decydować o człowieczeństwie?
Wiesz, bardzo mi się podoba samochód sąsiada - srebrny, nowiutki, z bajerami - cacko, gdzież mnie porównywać swój własny. I co - mam się dać uwieść pokusie - skoro mój stary się znudził, buchnąć sąsiadowi? No, nie na zawsze, tylko na kilka godzin, przecież pokusa jest taka silna.
Wina sąsiada - przecież parkuje obok mojego starego gruchota.
A przecież pokusa przejażdżki nowiutkim samochedem jest drobiazgiem w porównaniu z tym, co Tobie się marzy - przygody z panienkami.
 
     
jozef
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-16, 19:05   

Elżebieto,
nie chciałaś mnie źle oceniać, pomyliłaś się???
a jednak się pomyliłaś, bo po pierwsze nikt Cię nie prosił o ocenę (i chyba nikogo ona nie interesuje), a po drugie jak ktoś jest szczęśliwy i dodatkowo chce nad sobą pracować to nie znaczy że jest zły a wręcz przeciwnie całkiem niezły...
Jesteś “lekko” uszczypliwa i “lekko” bezczelna, wiec pozwól że ja też taki będę. Więc... to nie ja mam opis “jeszcze żona”, więc czas żebyś zaczęła oceniać siebie, wiem wiem zostałaś skrzywdzona przez jakiegoś podłego samca, a sama byłaś super żoną do tańca i do różańca, a do dnia ślub mąż udawał grzecznego, ale kłamał....

Zaprzeczasz sama sobie: piszesz że mam problem i jednocześnie pytasz czego tu szukam??? Pewnie chodzi Ci że powinienem iść do sąsiadki, i wrócić to zmieniając opis na “po rozwodzie” i stać sie “łakomym kąskiem dla poszukiwaczy przygód...”???

Zastanawiam się co musi mieć człowiek w głowie, żeby pomyśleć że jak ktoś chce się rozwinąć, rozwinąć swoją świadomość o czyhających pokusach na katolickim forum tzn że (cytuję)


I wiemy, że małżenstwo nie polega tylko na zaspakajaniu seksualnych wymagań małżonka.
Ale - skoro dla Ciebie to jedyny cel małżenstwa....
“Skąd Ty to wymyśliłaś” czyżby głodnemu chleb na myśli???

piszesz że jak panienki mnie atakują, to dla mnie dużego chłopca powiedzieć “dziękuje”
to nie problem...heheh roześmiałem się do łez. Otóż właśnie to jest największy problem.
Jakby to nie był problem to rozmawiałbym tu sam ze sobą. a jednak jak dotychczas mi się to udawało, oby tak dalej. A widać że innym nie...
 
     
Grażynka
[Usunięty]

Wysłany: 2007-03-16, 19:24   

jozef napisał/a:
i chyba nikogo ona nie interesuje

mnie owszem, bardzo :mrgreen:
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,06 sekundy. Zapytań do SQL: 9