Celem tego forum jest niesienie pomocy małżonkom przeżywającym kryzys na każdym jego etapie (także po rozwodzie i
gdy współmałżonkowie są uwikłani w niesakramentalne związki), którzy chcą ratować swoje sakramentalne małżeństwa
Portal  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  Chat  StowarzyszenieStowarzyszenie
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload  StatystykiStatystyki  PolczatPolczat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Elik zakłada swój temat
Autor Wiadomość
Elik
[Usunięty]

Wysłany: 2006-09-12, 12:27   

grażyna napisał/a:
I nie chodzi tu o bieg za każdą złotówką ale o to, by moim dzieciom było dobrze kiedy mnie już nie będzie, by umiały poruszać sie na tym świecie, by nie krzywdziły i nigdy nie były skrzywdzone, by umiały kochać i czuć, dawać i brać - bo to też sztuka.

Wydaje mi się, że bez względu jak bardzo byśmy się starali nie jesteśmy w stanie zapewnić tego swoim dzieciom, by nie krzywdziły i nigdy nie były skrzywdzone, to jest nierealne, sądzę że nie zależy tylko od nas.
Mirela napisał/a:
Kiedy dwoje ludzi wspiera się wzajemnie, kiedy się pokrzepia , kiedy uczymy się przebaczać wtedy zostawiamy dzieciom największy skarb Miłość

Kto to potrafi, myślę jest szczęśliwy i jego dziecko też. :-)
 
     
ania z belgii
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-15, 23:42   

Tak sobie czytam i czytam... i kombinuję...
Wszystko pięknie, ślicznie, ale cóż to tylko teoria, bo gdyby tak pięknie i ślicznie było, Krzyż nie byłby potrzebny.
Nie raz pisałam, że wychowałam się w przecudnym, ciepłym domu, że nie brakowało mi dosłownie ptasiego mleka, że miałyśmy z siostrą wszystko, że zawsze byliśmy blisko Boga, rodzice uwrażliwiali nas na potrzeby innych. Czy to uchroniło mnie przed cierpieniem? Czy przez to nie zostałam skrzywdzona? Czy nikogo nie skrzywdziłam? Cóż, staram się nie krzywdzić, ale podejmując różne decyzję - czy to zawodowe, czy prywatne zdarzało mi się sprawiać komuś przykrość - np - wizyty w Święta - rodzice czy teściowie - 400km odległości pogodzić nie sposób, zawsze komuś nas brakowało, komuś było przykro.

Pieniadze - cóż, przestałam męża utrzymywać (wysyłać mu pieniądze) to zniknął. Bardzo upraszczając mogę kupić sobie go z powrotem, ale nie chcę. Mogę sobie kupić szacunek teściów, szwagierki, ale po co? Kto jest ważny - ja czy moje pieniądze? Wolę je wydać na kogoś, kto kocha mnie bez nich, wolę wynająć kościół na dodatkową Mszę Świętą.
Niedostatek rodzi frustrację, frustracja przekształca się w napięcie, napięcie szkodzi związkowi. Oczywiście, wierzącym jest łatwiej z tym walczyć, ale proszę nie przesadzajmy. Nie bądźmy bardziej boscy niż Bóg, nie idealizujmy. Zejdźmy trochę na ziemię. Jesteśmy ludźmi, mamy prawo do strachu, złości, nieporadności, możemy upadać. I nasze dzieci mogą upadać i Chrystus upadł 3 razy, a przecież jest Bogiem co to dla niego wnieść belkę na górę? Przecież miał moc, aby zmartwychwstać...
Jesteśmy ludźmi i Bóg tak nas skonstruował, że musimy zaspokajać potrzeby fizjologiczne, a do tego potrzebne są pieniądze. I naprawdę nie ma co idealizować i kombinować. Może być miłość, ciepło, ale są też głód i zimno i nikt mi nie wmówi, że głodne dziecko jest szczęśliwe, a tym bardziej jego matka...
Bóg dał nam talenty... i z tych talentów będziemy rozliczeni...
 
     
Elik
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-22, 21:00   

Czytam i nie bardzo wiem Aniu o co chodzi w Twojej wypowiedzi. To fakt i nikt chyba nie pisał inaczej, że pieniądze i dzięki temu zaspakajane potrzeby to ważna sprawa. Ale czy najważniejsza.....
ania z belgii napisał/a:
Jesteśmy ludźmi, mamy prawo do strachu, złości, nieporadności, możemy upadać.

Też uważam, że mamy prawo.
ania z belgii napisał/a:
że wychowałam się w przecudnym, ciepłym domu, że nie brakowało mi dosłownie ptasiego mleka, że miałyśmy z siostrą wszystko, że zawsze byliśmy blisko Boga, rodzice uwrażliwiali nas na potrzeby innych. Czy to uchroniło mnie przed cierpieniem? Czy przez to nie zostałam skrzywdzona? Czy nikogo nie skrzywdziłam?

Ale może dzięki temu Ci łatwiej? To fajnie, że miałaś to czego potrzebowałaś, przynajmniej tu nie czujesz się skrzywdzona :-)
 
     
ania z belgii
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-23, 23:14   

Elik
Moja wypowiedź dotyczy przekoloryzowania i idealizowania...
bo odnoszę wrażenie, że sporo tego w tym wątku...
 
     
Elik
[Usunięty]

Wysłany: 2006-12-27, 22:25   

Tak masz rację Aniu sporo tego jest tu w tym wątku. Ale tak sobie pomyślałm o sobie i we mnie jest wiele sprzeczności, z jednej strony idealizowanie, a z drugiej mimo wszystko twarde stąpanie w rzeczywistości i realności.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  
Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,03 sekundy. Zapytań do SQL: 8