Uzdrowienie Małżeństwa :: Forum Pomocy SYCHAR ::
Kryzys małżeński - rozwód czy ratowanie małżeństwa?

Stare forum - archiwum 2004-2006 - Separacja - nie mam juz sil...

administrator - 2006-07-17, 00:42
Temat postu: Separacja - nie mam juz sil...
Wyslane przez: Tomasz
Email:

W sierpniu zeszlego roku zona oswiadczyla mi ze chce rozwodu z mojej winy (niezgodnosc charakterow, rozczarowanie itp). Ja mowie NIE i robie co moge ale na dzis lepiej nie jest a moze i gorzej. Jest osoba trzecia - "przyjaciel" zony. Mamy dwojke malych dzieci. Mialem taka prace ze bardzi czesto wyjezdzalem wiec... Rzucilem ta prace raczej praca mnie rzucila i moglem przebywac z rodzina. Zona sie wsciekala, kazala mi sie wyprowadzac, robila wszystko by mnie dobic ale jakos wytrzymalem. Najgorsze sa oczywiscie noce kiedy ona znika, to mnie najbardziej dobija i te jej slowa ktore mnie zabijaja. Staram sie chronic dzieci ale ona ciaga je czasami do swojego przyjaciela. Nasyla na mnie policje ostatnio byla pani kurator i rozmawiala z corka, dla corki to byl szok. Jej postawa jest taka: Wyprowadz sie mozesz widywac dzieci i znajdz sobie dobra prace bo musisz placic alimenty. Nie poznaje swojej zony ktora kochalem i kocham nadal. Wbrew wszystkiemu mam ciagle nadzieje ale na co? Zachowuje sie jakby cos ja opetalo. Zaczyna nam brakowac pieniedzy, bede znow musial na kilka tyodni wyjechac i sie boje bo wiem ze jak wyjade to sie pojawi u nas w domu ON. To ponad moje sily. Cokolwiek bym zrobil zona wygrywa a ja cierpie. Jak wyjsc z tego blednego kola? Jak uchronic dzieci? Jak utrzymac rodzine (zona nie pracuje a teraz podobno szuka pracy)?
Pierwsza rozprawa jest 8 maja...
To jakis koszmar
Tomasz

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Beata-za
Email:

Tomaszu tak
Właśnie Twoja Żonę opętało. Dlatego tak się zachowuje.Poczytaj trochę naszych postów.Historie podobne.
Musisz zdecydować , czy chcesz tego rozwodu.Bo jeżeli nie , to koniecznie walcz o Żonę. Jak ? naszymi metodami.Każde małżeństwo jest do uratowania, a Twoje tymbardziej.Pozdrawiam

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Tomasz

Piszecie tu o stanowczosci.
Prosilem zone o to by sie wyprowadzila i zostawila mnie z dziecmi i sie zastanowila. Zostalem wysmiany, ona wraca kiedy chce i wychodzi kiedy chce a jak mnie nie ma w domu to pojawia sie "przyjaciel". Dlatego tak trudno mi sie zdecydowac na wyprowadzke, bo ulatwie im romans i bede tesknil za dziecmi, a jak sie wyprowadze z dziecmi to ona mnie straszy policja.
Probowalem wielu rzeczy: poradnie rodzinne katolickie i swieckie, psycholog, rozmawialem z jej rodzina - NIC bez jej odrobiny dobrej woli NIC. Nieraz w nocy chce mi sie wyc a najgorsze sa wyjazdy, nie widze dzieci i nie mam wplywu na to co sie dzieje w domu. Moze ktos zna jakas grupe wsparcia z Trojmiasta?
Na dzis nie chce tego rozwodu bo ZAWSZE jest nadzieja i dlaczego mam krzywdzic dzieci bo jakiz to ja bede mial wplyw na ich wychowanie jak bede je widzial 2x w tygodniu jak mi juz zona zapowiada.
Staram sie nie zalamywac ale ciezko jest oj ciezko. Postawilem wszystke karty na rodzine i widze ze przegrywam....
Tomasz

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Beata-za
Email:

Jeszcze nic straconego i jeszce nie przegrałeś.
Rzeczywiście absolutnie nie wyprowadzaj się z domu , bo to w końcu Żona jest w amoku , a Ty pozostań i dbaj szczególnie o dzieci.Ale nie manipuluj dziećmi i nie mów do nich nic złego na ich mamę- nie wolno !!!

--------------------------------------------------------------------------------

Wyslane przez: Małgorzata
Email:

Chciałabym mieć takiego męża! Mójgdy ja wychodzę życzy mi dobrej zabawy i nawet nie pyta gdzie idę ,.Tego samego wymaga gdy on wychodzi. Twierdzi że to kwestia zaufania.A ja w duszy mam takie zaufanie !!!Choć raz chciałabym żeby spytał gdzie i z kim idę. No ale cóż...jeszcze trochę a podam o separację.Taki związek nie ma sensu.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group